Skocz do zawartości

Troglodyta

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    134
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Katowice

Ostatnie wizyty

237 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika Troglodyta

Entuzjasta

Entuzjasta (5/13)

  • Pierwszy post
  • Collaborator
  • Conversation Starter
  • Od tygodnia
  • Od miesiąca

Ostatnio zdobyte

11

Reputacja

  1. Ok problem rozwiązany - przynajmniej u mnie i chętnie się podzielę moim rozwiązaniem. Problem był banalny i co dziwne wiele "profesjonalnych" osób o tym nie wie. Sprawdzałem w ciągu kilku dni rowery Scott, Specialized i Trek ( do tych rowerów miałem dostęp w salonach ) i wszystkie fule mają za długi łańcuch na starcie ( co jest słuszne ). W fulach, które "macałem" długość łańcucha jest wyliczana w ten sam sposób co w rowerach HT. ROZWIĄZANIE Kluczem do tego wszystkiego jest magiczny SAG, skoro pierwszą rzecz, którą ustawiamy w rowerze full to SAG to i w oparciu do tego parametru musimy skorygować długość łańcucha. W moim przypadku i przy moim SAG łańcuch musiałem skrócić o 2 ogniwa. Dzięki temu zabiegowi zmieniło się naprężenie łańcucha i łańcuch działa w obie strony właściwie. Temat do zamknięcia.
  2. skoro przez trzy sezony nigdy nie zdarzyło ci się kręcić pedałami do tyłu podczas jazdy to znaczy że przez 3 sezony Twój rower nie widział trudnego terenu oraz sporych podjazdów. Regularnie kręcę korbą o 1/4 lub pół obrotu do tyłu aby ułożyć się do przeszkody podczas zjazdu. Ta sama sytuacja jest w momencie kiedy jestem na sporym podjeździe w górach , łatwiej jest mi się wpiąć ponownie w klika kiedy ustawię sobie odpowiednio korbę ( kolega carbonbike ma podobne odczucia ) Nie jestem profesjonalistą ale przekręcanie korby do tyłu jest zjawiskiem powszednim w moim jeżdżeniu gdzie 90% to góry oraz trudne szlaki a 10% to dojazd do trasy.
  3. moja kaseta to SRAM GX XG1275, 10-50 tooth, 12-speed Regulowałem ten napęd już 3 razy, co ciekawsze mój syn ma też 1 x 12 sram i jest to samo. Córka ma 1 x 11 shimano i nie ma problemu
  4. no cóż, liczyłem na poważne potraktowanie problemu , a widzę, że niektórzy piszą dla samej idei pisania nie wnosząc absolutnie nic do rozwiązania problemu. Przez 20 lat pedałowania trochę się już nawymieniałem tych przerzutek, więc doświadczenie mam. Przeleciałem manuala srama ale nic odkrywczego tam nie znalazłem, więc problem dalej nierozwiązany. Patrząc na ceny napędów sram, nie chce mi się wierzy, że może to tak fatalnie działać. Do kaloryfera, łańcuch spada w momencie, kiedy jest na największej zębatce ( największy przekos łańcucha). Może ktoś się pojawi na forum z doświadczeniem i sprzeda swoje przemyślenia a w między czasie napiszę do sram Pozdrawiam wszystkich kolarzy oraz tych którzy korbą do tyłu nie kręcą
  5. Witajcie wszyscy. Wiek wymusił zakup fulla. Ponieważ teraz wszystkie rowery są z napędem 1x 11,12 to nie miałem zbyt wielkiego wyboru. Mój drugi, starszy rower to 2x10 pełny XT i jest perfekcyjny. Niestety tutaj nie jest. W nowym rowerze posiadam napęd 1x12 mieszany sram GX / X01, więc komponenty niezłe jak na start. Niestety borykam się z problemem spadania łańcucha o trzy, cztery zębatki kiedy przekręcam korbę do tyłu. Czytałem trochę na ten temat na internecie i jedni piszą, że to kwestia regulacji, inni że tak ma być ( co dla mnie jest oczywiście absurdem ). Z mechaniką rowerową jest u mnie dobrze a nawet i bardzo dobrze ale nie potrafię wyregulować tego napędu aby spadanie ustało. Może ktoś ma jakiś patent na regulację tego napędu? Liczę na pomoc. Pozdrawiam Łukasz P.S. Nadmienię, że rower to karbonowy Scott Genius
  6. Ok, temat do zamknięci. Skontaktowałem się ze scott. Cena dampera to 4500 !!!. przy cenie roweru 15k to jakiś absurd. Ramę sprzedałem !!! Kupię po prostu cały rower jak się już pojawią w sklepach. Pozdrowienia dla wszystkich.
  7. To nie takie łatwe w obecnych czasach. Sprzedać łatwo kupić trudno. Rowerów i ram nie ma, więc kupno czegoś dobrego graniczny z cudem lub zapłaceniem absurdalnych pieniędzy. Zostanę przy dobraniu tyłu do ramy, może ktoś będzie lepszy w to niż ja i mi pomoże
  8. Dzięki Brombosz, ale to nie ułatwia w ogóle. Wiem że temat jest trudny, a dla mnie trudniejszy. Dlatego szukam gotowego rozwiązania typu "KUP TEN" a ja go kupię:)
  9. ok - rozumiem. Jakieś inne propozycje w tej sprawie. Czytałem trochę o tym na Pinkbike: https://www.pinkbike.com/forum/listcomments/?threadid=204262&pagenum=2 chłopaki pchają tam RS w różnych wersjach ale je modyfikują, jedną z wersji jest RS super deluxe rc3, ponoć wchodzi bez modyfikacji. Z tego co czytam, problemem jest coś ograniczone miejsce w ramie przy pełnym zgięciu. Ktoś może coś poleci, może być sprężyna, byle by działało i było amortyzatorem a nie uginaczem
  10. Witam wszystkich Kupiłem ramę karbonową Scott genius 920 2020 w rozmiarze M. Niestety rama jest goła i potrzebuję pomocy. Ze wszystkim innym sobie poradzę ale mam problem z amortyzacją na tył. Chciałbym kupić jakiegoś foxa o 150 mm skoku. Z danych producenta powinien to być amorek z mocowaniem trunnion 185 x 55. Myślicie że ten amorek będzie pasował do tej ramy, link poniżej. https://www.ebay.co.uk/itm/373873133429?hash=item570c934775:g:xWcAAOSwZOFh3eek będę wdzięczny za pomoc, słabo się znam na tylnym zawieszeniu. Dziękuję wszystkim za pomoc
  11. Radko10 - niestety nie bardzo mogę się z Tobą zgodzić. Zwykle w komórce jest GSM i GPS. GSM - odpowiedzialny za komunikację głosowo/tekstową/internet - wspierany głównie przez nadajniki naziemne. GPS - system nawigacji satelitarnej - wspierany przez satelity. Jeśli nie będziesz miał dostępu do GPS - to czy licznik z nawigacją czy telefon z nawigacją z nawigowania nic nie będzie. Pocieszające jest to że GPS ma pokrycie 100%, ściślej ( prawdopodobieństwo widoczności przynajmniej 5 satelitów wynosi 99.96%), chyba że jesteś w głębokim lesie lub pod ziemią.
  12. Jako dodatek do moich wypocin - utnę temat w zalążku , dość radykalnie. Jeśli ktoś porównuje nawigowanie w terenie mtb lub na wyprawach za pomocą telefonu, to nie ma kompletnie pojęcia o czym mówi ! 1. ciągłe nawigowanie na telefonie + podpięte czujniki wciągnie baterię telefonu jak Jimi Hendrix ścieżkę kokainy ( nie obrażając Jimiego Hendrixa którego uwielbiam ), lata temu próbowałem tego pomysłu - mój iPhone stracił kontakt ze światem chyba po 2 lub 3 godzinach przy ciągłej nawigacji. Oczywiście można się wspierać powerbankami - ale ile trzeba ich mieć aby załadować taką baterię w telefonie przez kilka dni. Próbowałem też z paneli solarnych, nawet mam takie rozkładane, które miały bardzo dobre opinie w internecie ( Syncwire - Slora Charger Panel - 24W ). To też poległo, słońce nie zawsze jest, a naładowanie do pełna telefonu naprawdę długo trwa. Miejmy też na uwadze że jeśli jedzie się na wyjazd ( jedno czy kilku dniowy ) to każdy gram się liczny. 2. jazda z telefonem na kierownicy ( zakładam że jest to jedyne miejsce skoro telefon zastępuje licznik ) jak zaliczysz w cięższym terenie glebę i rozwalisz telefon, to jesteś w dupie. Ktoś tu napisał, że telefon jest pancerny, pancerny to jest czołg 3. Telefon będzie zawsze gorzej świecił niż dedykowany licznik. Nawigowanie po ekranie dotykowym telefonu to ta sama bajka co u garmina jak nie gorsza ( pisałem wcześniej ) Oczywiście, na każdy wyjazd zabieram ze sobą telefon. Odpowiednio spersonalizowany do czasu wyjazdu, na którym mam wgrany ślady po którym jadę oraz kilka sprawdzonych aplikacji do nawigowania. ale oczywiście, mamy demokrację - więc co kto lubi. Jak człowiek się postara to na gravelu trasę downhillową pokona. Pytanie jakim kosztem
  13. Licznik do jazdy MTB Garmin czy Wahoo Witam wszystkich. Planuję zastąpić mojego wysłużonego Bolta nowym licznikiem rowerowy a ponieważ widzę, że pojawia się sporo zapytań co wybrać do mtb, to chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami, może przydadzą się w momencie zakupu. Kierując się informacjami zebranymi w internecie ale przede wszystkim swoim doświadczeniem, kupiłem dwa urządzenia, jedyne słuszne w moim odczuciu, Garmin 830 i Wahoo Roam. Jeśli chodzi o mnie to jeżdżę na rowerze górskim w Szkocji. Na siodełku spędzam wiele godzin tygodniowo, bez względu na porę roku. Uwielbiam wszelkiego rodzaju wyprawy w dzicz, jedno lub kilkudniowe, im trudniej, dalej, tym lepiej. Nie stronię od bike parków i lubię też od czasu do czasu znaleźć się na asfalcie i machnąć w towarzystwie trochę km. Cyferki i wszelkiego rodzaju analizy, które dostarczają mi urządzenia po treningach czy wyprawach mają dla mnie znaczenie i chętnie je przeglądam, ale nie rwę włosów jak pokonam poprzednią trasę 3 minut krócej. Bardzo lubię wszelkiego rodzaju gadżety sportowe ale jeśli chodzi o licznik z nawigacją, to najważniejsza jest użytkowość i niezawodność. Nie będę się rozpisywał o funkcjonalności każdego z urządzeń bo jest tego naprawdę sporo w internecie a moje odczucia z użytkowania podzielę na kilka dla mnie istotnych punktów. Konfiguracja i przygotowanie do użytkowania: Garmin - konfiguracja to po prostu męka lub jak kto woli droga przez piekło. Wszystko jest skomplikowane, nielogiczne i długotrwałe. Poustawianie i zrozumienie wszystkiego zajęło mi dobre kilka dni. Do dnia dzisiejszego gubię się w ich ekosystemie i nie wiem gdzie znaleźć szukaną rzecz. Wahoo - to zupełnie inna bajka. Wszystko odbywa się przez aplikację zainstalowaną na telefonie. Aplikacja bardzo intuicyjna, przemyślana i prosta. 30 minut po wyjęciu licznika mogłem już iść na rower. Wszelkie zmiany po pierwszych jazdach nanosiłem w kilka minut. To naprawdę inny, logiczny świat. Użytkowanie: Garmin - Pamiętam dotykowy ekran z Garmina 820, jak zmieniałem ekrany lub szukałem czegoś na mapie to fizycznie czułem jak się starzeję. Ekran w 830 to zupełnie inna bajka, to kosmos. Jest przepiękny, bardzo responsywny. Klikanie, przesuwanie, to czysta przyjemność i co ważne jest szybko. Wyświetlanie naprawdę na najwyższym poziomie. Niestety wszystko się zmieniło na rowerze. Okazało się, że piękny ekran jest mało widoczny ( czytelny ), odbija promienie, łapie cienie, wszystko co w domu było plusem, na zewnątrz stało się minusem. Natomiast nocą jest perfekcyjnie, jest niezwykle ładnie i wyraźnie. Kolejna sprawa to dotykowy ekran. Moje ręce na rowerze w zależności od pogody są: spocone, ubłocone, mokre ( kiedy pada deszcz ) lub w rękawiczkach. Taaa, ekran dotykowy to nieporozumienie w tego typu urządzeniach. Garmin chyba też to zrozumiał więc można dokupić pilota z fizycznymi przyciskami - Miałem kilka mocnych zwiech na Garminie, kilka zamrożeń ekranu a raz się tak powiesił, że musiałem mu zrobić twardy reset ( oczywiście cały ślad i dane poszły w kosmos ) Zliczanie danych w Garminie działa. Garmin zlicza absolutnie wszystko i jeszcze więcej. Pokazuje to w mniej lub bardziej logiczny sposób ale pokazuje. Można to przeanalizować na ich platformie. Niestety nie zawsze się zgadzam z tym co Garmin Connect wywnioskuje z moich treningów, a w sumie to nigdy się z tym nie zgadzam, ale to już inny temat. Co prawda w tym porównaniu nie pisze o produktach Polara, ale platforma treningowa Polara nie ma sobie równych pod żadnym względem jeśli chodzi o analizę i planowanie treningów, ktoś z zacięciem sportowym będzie zadowolony z ekosystemu Polara. Wahoo - Ekran dużo fajniejszy niż w moim stary Bolt, nie tak ładny ja Garmin 830 chociaż to wszystko się zmienia na zewnątrz. Czytelność i efektywność znakomita, bez względu w jakich warunkach jechałem zawsze widziałem wszystko jasno i wyraźnie. To tak jak z czytaniem książki na ipadzie i kindle. Sterowanie przyciskami jest bardzo dobre i ma kilka fajnych ficzerów. Bólem dupy jest na pewno to, że ekrany przelatują tylko w jedną stronę ( ja mam ich 7 ), więc czasami trzeba się naklikać. Systemowo jest też nieźle, miałem w sumie jedną zwiechę i musiałem zrobić restart, ale wahoo odzyskał całą historię treningu i pojechałem po prostu dalej. Wahoo danych pokazuje mniej niż garmin, i na pewno jest mniej konfigurowalny, ale w moim odczuciu ma absolutnie wszystko to co jest dla mnie niezbędne. Coś czego mi bardzo brakuje w Wahoo, to platforma treningowa jak Garmin Connect lub Polar Flow. To naprawdę wielki minus dla kogoś kto lubi analizować, przeglądać swoje treningi. W Wahoo zostajemy z czystymi cyferkami sami. Jak pisałem wcześniej Polar Flow był dla mnie najlepszy. Ciekawostka związana z liczeniem - Kiedyś pisałem w tej sprawie już na forum, bo nigdzie nie potrafiłem znaleźć pomocy. Zrobiłem kilka przelotów treningowych gdzie na sobie miałem urządzenia Garmin, Polar i Wahoo. Wszystkie 3 urządzenia były podpięte pod pas tętna Polara. Polar i Wahoo pokazywały podobną wartość spalonych kalorii a Garmin tą wartość bardzo zaniżał. Czasami różnice wynosiły ponad 1000 kcal. W sumie do dnia dzisiejszego tak jest. Garmin pokazuje znacznie mniej niż wahoo, przykład ( Czarna trasa MTB 39 km - 2 dni temu, Garmin - 1471kcal, Wahoo - 2737kcal) . Założyłem że firma wahoo i polar korzysta po prostu z innego algorytmu niż Garmin. Pytanie który algorytm pokazuje prawdę ???? - do dnia dzisiejszego tego nie wiem. Nawigowanie: - w sumie najważniejsza funkcja dla mnie. Tu warto zaznaczyć, że wszystkie trasy rysuję na ridewithgps. Większość śladów rysuję sam w oparciu o mapę OSM lub zapożyczam ślady w formacie .gpx Garmin - To naprawdę nawigacja w 95%, działa dobrze i szybko. Jest wypchana masą informacji takich jak adresy firm, ciekawe miejsca, etc. Bardzo fajną opcją jest to, że możesz wybrać rodzaj nawierzchni po jakiej ma Cię nawigować. Niestety nie zawsze to działa dobrze, i przy ustawieniu szosy czasami prowadziła mnie przez off road. Myślę, że to nie wina samego Garmina a po prostu złe oznaczenie drogi w bazie. W momencie zboczenia z drogi Garmin bardzo długo każe mi zawrócić zamiast przeliczyć trasę w oparciu o mój nowy wybór. Z Garminem zawsze dojechałem do celu bez większych problemów chociaż miałem też raz sytuację, że licznik w górach mi się zawiesił i po restarcie straciłem narysowany ślad i cała historię wyjazdu ( pisałem o tym wcześniej :). Nie wiem dlaczego ale z jakiegoś powodu uważam, że to lepsza nawigacja dla kolarza szosowego lub osoby która przemieszcza się po aglomeracjach miejskich. Wahoo - Roam nawiguje równie dobrze co mój stary Bolt. Ma też kilka dodatkowych funkcji, które podbijają jego funkcjonalność jako nawigacja wyprawowa. Pojawiło się przeliczanie trasy po zjechaniu z kursu. Jest więcej możliwości ingerencji w samą trasę. Można wyznaczać kurs z poziomu urządzenia. Te funcie były już w Garmin wcześniej a w Wahoo tego brakowało. Tak jak przy Bolt widziałem wyższość urządzeń Garmin w nawigowaniu, tak teraz ta różnica się zaciera. Przy przeliczaniu i wszelkich zmianach w nawigowaniu, Roam robi to wolniej niż Garmin. Dwa razy zdarzyło mi się, że mam jechać w lewo ale komunikat informuje że w prawo :), więc trzeba jednak patrzeć na tą mapę. Tak jak z Garminem i rodzajem dróg, myślę że to problem danych samej mapy a nie urządzenia. W momencie zmiany kursu Wahoo jest bardziej tolerancyjny i inteligenty, po zasygnalizowaniu zmiany kursu odczeka chwile i przeliczy nową drogę. Mapa Wahoo na pewno nie zawiera tak wielu informacji jak mapa garmina, pytanie ile z tego ci potrzebne przy nawigowaniu. Ostatnio po zjechaniu ze szlaku wahoo wyznaczył objazd który kosztował mnie dodatkowe 2 km a Garmin po mimo iż widział tą samą ścieżkę co wahoo wyznaczył inną drogę o długości prawie 6 km. Dopiero jak przejechałem kilkadziesiąt metrów szlakiem Wahoo, Garmin również ją znalazł Ciekawostką jest to, że istniała trzecia droga, która nadkładała jedynie 430m do całej trasy( i była łatwiejsza ) a żadne z urządzeń jej nie wybrało :)? Obie nawigacje mają swoje smaczki, jednak z Wahoo czuję się pewniej w górach i myślę, że to nie efekt samej nawigacji a całokształtu, który daje mi również większe poczucie niezawodności i bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo i funkcje: Wykrywanie zdarzeń i LiveTrack: Ponieważ mieszkam w Szkocji a im dalej na północ tym bardziej dziko, bez dostępu do internetu i sygnału komórkowego, szlaki nie zawsze są dobrze oznaczone a nawet jak są to w nocy i tak tego nie widać. Pokładałem wiele nadzieji w tych funkcjach, które w trudnej sytuacji próbowały by ratować moje dupsko. Niestety czy to Wahoo czy Garmin, w obu przypadkach jest potrzebny telefon z dobrą jakością sygnału. Obie funkcje to dla mnie bezużyteczny ficzer, który ma podbić cenę i dać poczucie iluzorycznego bezpieczeństwa. Od lat na wszelkie wyjazdy zabieram PLB ( personal locator beacon ) i w dalszym ciągu zabierać będę a jeśli chcę aby telefon wysłał smsa o problemie do moich bliski, załatwię to darmową aplikacją ROAD iD. Aktualizacje i serwis: W tej sprawie jestem niezwykle wyczulony. Po tym jak kupiłem premium koła Mavica w cenie małego używanego auta i przez rok nie mogłem na nich jeździć, zrozumiałem, że obsługa klienta po zakupie to jedna z ważniejszych spraw. By the way gwarancja i obsługa serwisowa francuzów to kpina. Garmin - oprogramowanie w nowych produktach zawsze jest beta i nigdy nie działa tak jak powinno, aktualizacje są rzadkie i również z błędami. Po zgłoszeniu błędów do Garmin, w następnej aktualizacji one dalej są. Do dzisiaj pamiętam minę mojego przyjaciela, który kupił sobie rakietkę do tenisa w postaci Garmina 1030 w dniu premiery. Po rozpakowaniu licznik był tak zwalony softwarowo, że nie działał w ogóle :), teraz działa :). Komunikacja z firmą jest, ale miałem czasami wrażenie, że testują moją odporność i zrozumienie. Przykład - Mój poprzedni zegarek Garmin Fenix 5 plus sapphire źle zliczał dane, wysłałem dziesiątki maili z danymi, które jasno to pokazywały. Garminowi zajęła 8 miesięcy, aby to rozkminić i wymienić wadliwy egzemplarz na nowy. Wahoo - Oprogramowanie jest dobrze dopracowane, chociaż zdarzają się wpadki, które szybko są naprawiane. Aktualizacje są bardzo często, czasami nawet za często. Zdarzało mi się stać pod domem kilka minut bo licznik po odpaleniu stwierdził że się zaktualizuje:). Serwis wahoo działa niezwykle szybko. Odpowiedzi na maile zazwyczaj dnia następnego. Jak jest jakiś problem, to pracownicy naprawę są pomocni, albo wyślą nowy produkt który masz w ciagu 2 dni ( np. moje uszkodzone sensory prędkości ) albo zaproponują korzystne rozwiazanie. Dodatek - czujniki: Czujniki to w sumie takie kompletne uzupełnienie licznika komputerowego, ale też potrafi skomplikować sprawę. Użytkowałem wielu czujników rowerowych różnych firm i na tą chwile zostałem z takim zestawieniem: Sensor tętna - Polar H10 to najwygodniejsza i najlepiej pracująca opaska z jaką miałem styczność. ( u mnie w kolorze pomarańczowym ) Jeśli jeszcze pływasz to w sumie jedyna opaska która utrzymuje się dobrze na klacie podczas pływania. Sensor prędkości - Uwielbiam sensory od wahoo za ich prostotę i wykonanie, ale co z tego, skoro wymienili mi już 6 razy sensor prędkości bo za każdym razem jak wracam z ciężkiego wyjazdu, czy to czarna trasa, czy mocne błoto to okazuje się, że na technicznym zjeździe leciałem z prędkością ponad 100 km. Załączam obrazek gdzie na technicznym odcinku czarnej trasy rozwinąłem prędkość 136.1 km/h ( gdyby te odczyty były prawdziwe byłbym bogiem enduro :)). Obecnie wróciłem do sensora prędkości Garmin speed 2. Działa i pokazuje prawdę Sensor kadencji - nie miałem w sumie żadnych problemów z tym sensorem jeśli chodzi o odczyty, czy to wahoo, czy polar lub garmin ale…., polar jest zbyt wystający i zbiera błoto, w garminie urywają się gumki ( a wiadomo guma od garmina stoi wyżej niż złoto ), więc został wahoo, bo jest minimalistyczny w dobrej silikonowej obudowie i działa Konkluzja: Wybór nie jest jednoznaczny. Każdy producent ma swoje plusy i minusy więc jeśli szukasz licznika drogiego, pięknego, który policzy i zmierzy absolutnie wszystko ( nie zawsze dobrze ), masz stały dostęp do internetu. Twoje ręce są zawsze gładkie i suche a większość Twoich tras to asfalt i miasto, Garmin to strzał w dychę. Jeździsz mtb, uwielbiasz wyprawy, czasami w trudnym terenie, potrzebujesz niezawodnego urządzenia, które pokaże wszystkie cyferki i zostawi Cię z tym, ale doprowadzi do celu zawsze i wszędzie. Będzie proste i czytelne w obsłudze, obsługa będzie wygodna bez względu na to w jakim stanie będą Twoje dłonie, Wahoo będzie lepszym wyborem. Jeśli natomiast najważniejszym aspektem rowerowym jest sport, proponuję przyjrzeć się produktom firmy Polar. Na koniec zaznaczam, że nie faworyzuję żadnej z firma a w momencie pisania mój zestaw elektroniki sportowej to już Wahoo Roam z czujnikami: ( tętno - Polar H10, prędkość - Garmin speed 2, kadencja - Wahoo) a na ręce Garmin 6 pro Sapphire i przy tym zestawie na pewien czas zostanę, chociaż czasami tęsknię za moim zegarkiem Polar V800. Mam nadzieję, że komuś to pomoże Pozdrawiam P.S. Pojawił się Bolt 2, więc jeśli ktoś nie chce Roam z uwagi na gabaryty, to nowy Bolt jest mały, szybki jak błyskawica i posiada wszelkie funkcje Roam. Ja jednak poczekam na nową wersję Roam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...