Skocz do zawartości

[złamanie] powrót do formy


Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, mam pytanie do forumowiczów . Kilka słów o sobie żebyście mieli pogląd na cała sytuacje ,33 lata , 9 lat na rowerze w tym ostatnie 5lat to głownie treningi, maratony i XC , co roku ok 7 tyś km najechane , trening 3 razy w tygodniu cały rok . Szesnastego grudnia złamałem nogę (kość śródstopia czyli nic poważnego) , będzie usztywniona do 23 stycznia , od 25 stycznia  będę nieśmiało próbował wsiadać na trenażer do tego fizjoterapeuta i rehabilitacja  .Z grubsza można powiedzieć że nie będzie mnie 6 tygodni na rowerze  . Jak myślicie ile zajmie mi powrót do formy przed złamaniem zakładając że będę się przykładał do treningów . 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 tygodni to nie aż tak długo żeby organizm "zapominał o treningach". 2 góra 3 tygodnie i powinno być ok. 

Dla przykładu po 3 tygodniach "leżenia" i ledwie 3 treningach zacząłem wracać do formy.

Nie mniej licz się z tym, że ból i pewien dyskomfort może minąć dopiero po kilku miesiącach. 

Edytowane przez PrzeLuka
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm ... no to ja mam zupełnie inne obserwacje. Tydzień to nawet dobrze wpływa, dwa to już dużo ale jeszcze obleci. 6 tygodni to już olbrzymi spadek wytrenowania. Ja po 6 tygodniach przerwy spowodowanej jakąś infekcją: moc 25% w dół, szybkość 10% w dół, VO2Max 10% w dół, wytrzymałość szkoda gadać - półtorej godziny z IF 0,85  i ledwo żyłem. Po 2 miesiącach moc wciąż z 10% mniejsza (może to też wpływ sezonowości). Tak czy inaczej jak patrzę na swoje jazdy z sierpnia to myślę, że to chyba kto inny jechał :D

Po trzech treningach to będzie dopiero spory dołek - wytrenowanie wciąż niskie a zmęczenie narośnie.

W sumie to nie ma czego żałować, organizm musi wypocząć przed cyklem treningowym, teraz dobry czas by zaczynać szykować wytrenowanie na wiosnę i lato :)

 

Edytowane przez wkg
  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, grzechu2410 napisał:

Jak myślicie ile zajmie mi powrót do formy przed złamaniem zakładając że będę się przykładał do treningów

Co znaczy powrót do formy? Z formą to nie jest tak, że jest albo jej nie ma. 6 tygodni to dużo, ale masz to szczęście, że zaliczysz dołek, kiedy inni też go doświadczą. Luty będzie bolesny i to nie przez nogę ;) 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze pierwsza jazda to była OK, wolniej, puls 170 bo małe zmęczenie ale po tygodniu jakby ktoś łożyska zaspawał. Mała hopka którą dawałem z blatu bez zwalniania zmuszała mnie do młynka :D

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po rocznej przerwie spowodowanej dyskopatia dość szybko się pozbierałem, więc to bardzo indywidualna kwestia i subiektywna ocena jak szybko wrócimy do formy po "przerwie". Pytający w zasadzie sam powinien znać na tyle swój organizm by wiedzieć czy szybko wróci do stanu poprzedniego. My w zasadzie nie jesteśmy w stanie tego ocenić.

Edytowane przez PrzeLuka
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, PrzeLuka napisał:

subiektywna ocena

Ocena jest zupełnie obiektywna i mierzalna :) Czy to formy w sensie potocznym czy to Formy w sensie Friela czy Coggana. Tak nawiasem sądzę, że kolega pytał o formę w sensie potocznym rozumianą jako wytrenowanie (Fitness), FTP, TTE, VO2Max, tętno na progu i takie tam :)

 

PS: Natomiast fakt - jest to kwestia indywidualna. I chyba mocno zależna od wieku.

Edytowane przez wkg
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, grzechu2410 napisał:

, od 25 stycznia  będę nieśmiało próbował wsiadać na trenażer do tego fizjoterapeuta i rehabilitacja 

A konsultowałeś to z kimś?  Wydaje mi się, że bardzo optymistycznie do tego poodchodzisz. Po zdjęciu gipsu jednak zazwyczaj zaleca się mocne odciążanie jeszcze przez jakiś czas. 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Mod Team
5 godzin temu, grzechu2410 napisał:

Szesnastego grudnia złamałem nogę (kość śródstopia czyli nic poważnego) , będzie usztywniona do 23 stycznia , od 25 stycznia  będę nieśmiało próbował wsiadać na trenażer do tego fizjoterapeuta i rehabilitacja 

 

2 godziny temu, KrisK napisał:

Po zdjęciu gipsu jednak zazwyczaj zaleca się mocne odciążanie jeszcze przez jakiś czas. 

Usztywnienie to nie gips. Miałem podobną awarię ( kość śródstopia plus uszkodzenia ścięgien stawu skokowego ) , miesiąc w ortezie jak niżej

Orteza-stopowo-goleniowa-z-regulacja-kat

następnie mała orteza usztywniająca śródstopie i staw skokowy , rehabilitacja . W drugim tyg po zdjęciu dużej ortezy lekki rower. Lekki czyli bez siłowych podjazdów czy sprintów ( konsultowane z ortopedą ). Największy problem nie było pedałowanie a wpinanie i przede wszystkim wypinanie buta z SPD. Tu trzeba ostrożnie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Konsultowałem z fizjoterapeutą, oczywiście pierwszy tydzień ,dwa tygodnie spokojna jazda w tlenie bez żadnych szaleństw zobaczymy jak stopa będzie się zachowywać, potem trochę intensywniej , ale raczej będzie praca na kadencji niż jazda słowa. Trafić na lekarza który Ci pomoże jako sportowcowi to jakiś cud. 

SPD dla mnie najlepszy wynalazek ;)

Edytowane przez grzechu2410
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, grzechu2410 napisał:

Jak myślicie ile zajmie mi powrót do formy przed złamaniem zakładając że będę się przykładał do treningów . 

Może nie są to wyniki badań, ale myślę, że opinia zawodowca daje jakieś wyobrażenie:

"Utrzymywanie organizmu na najwyższych obrotach jest konieczne, by nie wyszli z formy. - Jeśli chodzi o jej utratę, to po 3 tygodniach totalnej laby potrzebujemy około 2 miesięcy na powrót do optymalnej dyspozycji. Totalnie na dno z wydolnością można spaść po około półrocznej przerwie od aktywności fizycznych – kwituje Huzarski."

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, grzechu2410 napisał:

Trafić na lekarza który Ci pomoże jako sportowcowi to jakiś cud. 

Na pewno warto szukać i nie polegać tylko na jednej opinii.

W czerwcu 2017 roku miałem otb na rowerze (na szosie). Walnąłem twarzą w asfalt, złamałem nos, obiłem szczękę (wszystkie zęby bolały mnie ponad miesiąc, ale na szczęście żadnego nie straciłem). Na SOR-ze prześwietlili mi głowę i powiedzieli, że mam szczęście, bo tylko nos złamany. Bolący łokieć lekarz skwitował tym, że potłuczony, to musi boleć. Nie prześwietlał. 

Następnego dnia rano (piątek) do lekarza rodzinnego po zwolnienie. Ten dał skierowanie do chirurga, ale numerków już nie było i tylko z daleka (gdy udało mi się wcisnąć na chwilę między pacjentami, by zapytać) zapytał, czy ręka złamana i co pan chce ode mnie, przecież ma pan zwolnienie (miałem w ręku zielony kwitek na złamany nos od rodzinnego). Robić okłady, a jak będzie dalej boleć to w poniedziałek przyjść. W poniedziałek się udało, był inny chirurg, a ręka w łokciu była już bardzo spuchnięta i praktycznie nie mogłem jej już zginać. Ten skierował na prześwietlenie, powrót do gabinetu i doktor, patrząc w komputer powiedział: "Katastrofa. Złamał pan głowę kości promieniowej. Może pan tej ręki już nigdy nie wyprostować". Kazał pielęgniarce założyć gips i powiedział, że mam nosić cztery tygodnie.

Jakoś ta perspektywa niewyprostowania ręki mi się nie podobała i stwierdziłem, że może odwiedzę jeszcze jednego lekarza. Udało się jeszcze tego samego dnia, w prywatnej przychodni. Był to młody chirurg w trakcie robienia specjalizacji z ortopedii. Zobaczył prześwietlenie i powiedział, że to klasyczne złamanie, ale bez przemieszczenia. Jak każde złamanie w stawie może grozić ograniczeniem ruchomości, ale nie musi. Najbardziej ucieszyło mnie to: "Ale ten gips to góra dziesięć dni i zdejmujemy. Chodzi o to, aby to się tylko trochę zalało kostniną. Pan się nie boi, to nie wypadnie. Tam są więzadła pierścieniowe i trzymają to w kupie". Gips zdjąłem dokładnie po dziewięciu dniach od założenia, a po trzynastu od wypadku. Prześwietlenie kontrolne (nie było już nawet widać szczeliny po złamaniu)  i już dalej tylko temblak i powolne uruchamianie stawu. Oczywiście ręka była już dwa razy chudsza i prawie wcale się nie zginała. A to tylko dziewięć dni w gipsie. Co by było, gdybym posłuchał tego pierwszego lekarza i nosił gips cztery tygodnie? 

Zacząłem powoli ćwiczyć zgodnie z zaleceniami zaraz po zdjęciu gipsu. Parę dni później zacząłem biegać (lekarz pozwolił). Oczywiście ręki nie obciążałem, nie prowadziłem samochodu (trochę ponad miesiąc), a pierwszy raz na rower wsiałem gdzieś w szóstym tygodniu (biegać już dalej nie mogłem, bo achillesy i piszczele mi wysiadły - nie biegałem ładnych parę lat i za ostro zacząłem).  Oczywiście ręka bolała, wciąż bardzo słabo się prostowała, ale jakoś już kierownicę mogłem trzymać. Jeździłem tylko na szosie, rowerem crossowym, nocą (nie chciałem aby znajomi z pracy mnie widzieli, bo przecież byłem na zwolnieniu). Ćwiczyłem sam, bez formalnej rehabilitacji. Cały czas pracowałem nad ruchomością, zginaniem, prostowaniem i obrotem dłoni (bo "wierzchem dłoni to sobie można co najwyżej nos obetrzeć", jak powiedział mój lekarz), a potem już z lekkim obciążeniem (najpierw same gryfy od sztangielek i sztangi, potem już lekkie ciężarki). Najgorzej było uzyskać ostatnie kilkanaście stopni wyprostu. Nie wiem dokładnie, kiedy mi się to udało, ale pomogło wieszanie się na drążku. Na zwolnieniu byłem prawie trzy miesiące (choć mogłem ciągnąć dłużej, bo po takich złamaniach niektórzy ponoć pół roku siedzą, zwłaszcza jak pracę mają fizyczną, a moja zasadniczo taka jest). Potem od razu miesiąc zaległego urlopu (w zamian za skrócenie zwolnienia, a zależało mi, żeby jeszcze ładną pogodę załapać). W połowie wrześnie (czyli 3 i pół miesiąca po wypadku) pojechałem z rowerem w Bieszczady i już w zasadzie normalnie mi się jeździło, nawet w terenie, choć wciąż lekkie kłucie w łokciu czułem. Do pracy wróciłem po czterech miesiącach od wypadku i przez jakieś dwa tygodnie wyraźnie łokieć się odzywał, ale bylem w stanie pracować (a muszę przerzucić czasem kilkanaście ton towaru na zmianie). 

Dziś mam pełną ruchomość w stawie łokciowym (nawet lekki przeprost), włącznie z pełną rotacją przedramienia i w zasadzie jest tak, jakby się nic nie stało (no, czasem coś zaboli albo chrupnie w łokciu, bo powierzchnia stawowa w miejscu złamania jest wypełniona tkanką włóknistą, czy jakoś tak), ale w zasadzie w niczym mnie to nie ogranicza. Wbrew temu, co mówią niektórzy po złamaniach, zmian pogody w łokciu nie wyczuwam. Jestem wdzięczny temu drugiemu lekarzowi, że mną dobrze pokierował i nie spełniła się przepowiednia tego pierwszego. Wydałem parę stówek na prywatne wizyty, ale było warto. Do państwowej przychodni chodziłem tylko po zwolnienie i na koniec po papier o zakończeniu leczenia.  

Wiem, że to nie noga, ale może moje doświadczenia komuś się przydadzą.

Edytowane przez marvelo
  • +1 pomógł 2
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Giovanni_Cigno napisał:

Ale nawet podczas roztrenowania nie można sobie pozwolić na wszystko (czy też raczej: na nic).

Ale wprost przeciwnie.  W sporcie zawodowym stosuje sie pełnie roztrenowanie.  Nie jest to długie tak do 4tyg.  Ale jednak.

 

Teraz, marvelo napisał:

Jestem wdzięczny temu drugiemu lekarzowi, że mną dobrze pokierował i nie spełniła się przepowiednia tego pierwszego.

Są dwie szkoły jedna, że gipsować i długo trzymać druga, że gipsować i zaraz ściągać. Obecnie raczej się stosuje tą drógą ale jak córka złamała to stary chirurg jej przetrzymał rękę przez 4 tyg w gipsie.   W sumie po 3tyg w zgięciu uruchomiła rekę w jeden dzień. Lekarz był w szoku.  Bardzo dużo tu daje rozciągnięcie i sprawność w momencie zakładania gipsu. Jak było słabo przed założeniem to ciężko po  zdjęciu gipsu to rozruszać.

Teraz, marvelo napisał:

Wbrew temu, co mówią niektórzy po złamaniach, zmian pogody w łokciu nie wyczuwam. J

Poczekaj... Się pewnie doczekasz ;)  Ja też nie wyczuwałem a teraz bywa, że mnie sieknie bólem przed jakimiś anomaliami.

 

5 godzin temu, grzechu2410 napisał:

SPD dla mnie najlepszy wynalazek

Tylko uważaj, bo takie urazy zaleczone mają to do siebie, że potrafią zaboleć nagle bez powodu. Wszystko jest ok i nagle zrobisz coś nieostrożnie i zrobi się Ci czarno przed oczami.  W momencie wypinania albo odstawiania jak Cię takie cos spotka to może być niefajnie.  Więc jeśli to noga, na którą się wypinasz to radzę ją zmienić na jakiś czas.

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedzi , już po 4 tygodniach siedzenia widzę zmiany na gorsze  , wiem że lekko nie będzie . Puki co zajmę się pracą nad górnymi partiami mięśni i brzuchem, codziennie po 30 -40 minut. Jak będę miał ściągniętą ortezę praca nad nogami   . Odezwę się w temacie za jakiś czas jak wygląda powrót na rower może się komuś to przyda .

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego, nic się nie przejmuj. Gdybyś ciągnął cały czas na 100% wiosna by była dobra a w lato by Ci odcięło. Mi tak się zrobiło we wrześniu, w tym roku tego błędu nie popełnię :)

Zresztą mięśnie sobie odbudujesz, ważne, żeby układ oddechowy, krwionośny się nie zastał. Może baseny otworzą :)

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, wkg napisał:

Kolego, nic się nie przejmuj. Gdybyś ciągnął cały czas na 100% wiosna by była dobra a w lato by Ci odcięło. Mi tak się zrobiło we wrześniu, w tym roku tego błędu nie popełnię :)

Zresztą mięśnie sobie odbudujesz, ważne, żeby układ oddechowy, krwionośny się nie zastał. Może baseny otworzą :)

czekam na basen z niecierpliwością :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@grzechu2410 ale nogi też możesz ćwiczyć raczej.   Oczywiście skonsultuj to  sobie  żeby nie było na mnie ale jak mi poskręcali nogę (urwana główka kości udowej) to kilkanaście godzin po operacji przyszedł lekarz i kazał ćwiczyć nogę.  Lekko mi sie robiło czarno przed oczami ale....  popołudniu już kazali mi chodzić. I dość szybko poszło lekkie obciążanie.   Sprzęgła zabronili mi przez kilka mc tykać jak już normalnie chodziłem 

Wiec zakładam że ćwiczenia nie obciążające kości możesz robić. 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, KrisK napisał:

Są dwie szkoły jedna, że gipsować i długo trzymać druga, że gipsować i zaraz ściągać. Obecnie raczej się stosuje tą drógą ale jak córka złamała to stary chirurg jej przetrzymał rękę przez 4 tyg w gipsie.   W sumie po 3tyg w zgięciu uruchomiła rekę w jeden dzień. Lekarz był w szoku.  Bardzo dużo tu daje rozciągnięcie i sprawność w momencie zakładania gipsu. Jak było słabo przed założeniem to ciężko po  zdjęciu gipsu to rozruszać.

A którą kość konkretnie miała złamaną i w którym miejscu?

Co innego jest uruchamiać staw, który był uszkodzony i unieruchomiony, a co innego, gdy tylko był unieruchomiony z powodu np. urazu trzonu kości czy drugiego stawu.

W 2011 roku, też po otb (w terenie) rozerwałem więzozrost barkowo-obojczykowy (3-ci stopień). Też opinie lekarzy były podzielone. Ten na SOR-ze, że to trzeba operacyjnie, bo będzie pan miał problemy z tą ręką. Inny (z Lublina), że nie poleca operacji, bo jest dużo powikłań. Jeszcze inny (bardzo znany ortopeda z Chełma), że w Lublinie się nie znają, chrzanią operacje i dlatego odradzają. Ostateczne na operację się nie zdecydowałem, ale mnie zagipsowali ze zgiętą ręką przy tułowiu, na sześć tygodni. Gips zdjąłem po trzech, bez żadnej konsultacji z lekarzem, nożycami do blachy. Już nie mogłem wytrzymać. Tu nie było większego problemu z uruchomieniem łokcia, no ale tam przecież urazu nie było.  Jednak traz, przy podobnej kontuzji, nawet bym sobie nie dał założyć gipsu. Więzadła i tak się nie zrosły i szkoda zachodu. Ale bark funkcjonuje całkiem dobrze. Wiadomo, że to już nie to samo, ale przywykłem i właściwie też w niczym mnie to nie ogranicza.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@marvelo Obie kości w nadgarstku.   w nim też ma pełną ruchomość.  ;)  Jedyną przeszkodą na początku był ból przy pełnych wygięciach.
Oczywiście, że złamanie w stawie utrudnia, ale jednak nie ma co się czarować, że poziom sprawności i rozciągnięcia przed urazem wpływa na rehabilitację po nim.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hehe... na na się goi jak na psie :D

U mnie trzy lata temu zupełnie pęknięty na pół mostek i złamane dwa górne żebra z tyłu (nie woźcie nic twardego w plecaku) obluzowany jakiś więzozrost czy coś przy szyi (obojczyk nacisnał na płuco ale bronchoskopia stwierdziła, że nie przebił nic ważnego) i miałem chyba 9 dni przerwy :D

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...