Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

szy

Cześć!

Pierwszy zagraniczny wyjazd pierwszego (i pewnie  nieostatniego) koronawirusowego sezonu spędziłem w Rudawach - niewysokim paśmie górskim na pograniczu czesko-niemieckim. Atrakcji różnego typu było sporo, więc wyszedł z tego całkiem spory artykuł na Znajkraju:

Saksonia aktywnie: Rudawy, góry z tradycjami @ Znajkraj

Rudawy, Saksonia, Niemcy

 

W skrócie, forumowo:

(początkowo pisałem to w znajkrajowym wątku, ale wrzucam w osobny, bo wyszło przyzwoicie niekrótkie)

Rudawy oglądane z roweru to przeplatanie się czterech głównych tematów - oczywiście roweru, oczywiście gór, ale też często obecnych na trasie pamiątek po górniczych tradycjach regionu i czynnym, wciąż pracującym "przemyśle" pamiątkarsko-zabawkarskim.

Pierwsze z drugim to tak, jakby jeździć rowerem po Bieszczadach. Przez Rudawy wytyczono dwa główne szlaki, które biegnąc równolegle do siebie i łączą się w długą pętlę - “Saksońskie Średniogórze” (Sächsische Mittelgebirge) w Niemczech, w Czechach “Magistralę Rudawską” (Krušnohorská Magistrála). Ten pierwszy, niemiecki, przejechany przeze mnie to cztery-pięć dni interwałowej jazdy, na zmianę w górę i w dół, ale na takim jeszcze dość akceptowalnym turystycznie poziomie trudności. Dużo szutrów, dużo leśnych dróg, trochę spokojnych asfaltów - żadnej specjalnie ruchliwej trasy, ale też właściwie żadnej specjalnej rowerowej infrastruktury. Wizualnie to wyglądało tak:

szutrowa-trasa-w-rudawach-w-saksonii-rud

kross-trans-11-pod-mapa-szlaku-w-rudawac

szutrowa-droga-w-lesie-w-rudawach-rudawy

rowerem-po-rudawach-w-saksonii-rudawy-20

szlak-rowerowy-po-rudawach-w-niemczech-r

gorniczy-krajobraz-kolo-miasta-annaberg-

 

Warstwa górnicza to przede wszystkim kilkadziesiąt obiektów różnego typu związanych z wydobyciem mającym miejsce jeszcze w średniowieczu. Najcenniejsze i najlepiej zachowane wpisano na listę UNESCO w łączonym wpisie czeskim i niemieckim z 2019 roku (!). Są muzea i w dawnych kopalniach, i dawnej hucie srebra, jest wiele mniejszych zabytkowych obiektów górniczych na trasie, są też ujęte we wpisie fragmenty krajobrazu Rudaw, którym dawne górnicze obiekty nadają unikalny charakter. Jednym z najbardziej oryginalnych jest Altenberger Pinge - ogromne zapadlisko o średnicy 400 metrów i głębokości 150 metrów w miejscu dawnej kopalni w Altenbergu.

maszyny-gorniczy-w-muzeum-w-altenbergu-r

muzeum-gornicze-w-altenbergu-rudawy-2020

ostatni-wagonik-wegla-wydobyty-w-altenbe

gornicze-zapadlisko-altenberger-pinge-ru

ruiny-w-saigerhutte-grunthal-rudawy-2020

saigerhutte-grunthal-w-olbernhau-rudawy-

kierat-konny-system-napedowy-kopalni-w-m

 

Klimaty zabawkarsko-pamiątkarskie w Rudawach widać przede wszystkim w okolicach Seiffen. Muzeum dziadków do orzechów w Neuhausen, kilkadziesiąt zakładów dzisiaj wciąż produkujących zabawki i pamiątki, Muzeum Zabawek w Seiffen i pewnie też kilkadziesiąt sklepów, do których wchodzi się jak do galerii, a kupujących jest na pewno mniej, niż podziwiających. Kierunków produkcji jest kilka: piramidy świąteczne, figury-kadzidełka, miniaturowe figurki, dziadki do orzechów i inne. W samym Seiffen przy głównej drodze trudno o inny sklep niż ten z ręcznie produkowanymi w regionie pamiątkami.

ogromna-piramida-swiateczna-w-rudawach-r

figury-pod-muzeum-dziadka-do-orzechow-w-

sklep-z-zabawkami-w-seiffen-rudawy-2020-

piramidy-swiateczne-w-sklepie-w-seiffen-

drewniane-figurki-z-seiffen-w-rudawach-r

kadzidelka-w-ksztalcie-figurek-w-saksoni

swiateczne-piramidy-w-muzeum-zabawek-w-s

 

Wszystko to z tradycyjnie zadbaną, przyjemną saksońską prowincją w tle w postaci niewielkich z miasteczek z dodatkowymi atrakcjami czy ciekawostkami. A to mocno hobbystyczny hotel w pociągu, a to zameczek, przed którym akurat trwa zbiórka miejscowych rekonstruktorów, a to świetnie zachowane układy urbanistyczne, a na początku trasy kilka ładnych domów przysłupowych.

dom-przyslupowy-w-saksonii-rudawy-2020-s

geising-w-rudawach-w-saksonii-rudawy-202

marienberg-renesansowy-uklad-urbanistycz

zughotel-wolkenstein-hotel-w-pociagu-rud

pokoj-przedzial-w-hotelu-kolejowym-w-wol

wolkenstein-rynek-rudawy-2020-szymon-nit

parada-rekonstruktorow-na-zamku-wolkenst

stare-miasto-w-annaberg-buchholz-rudawy-

zamek-i-kosciol-sw-jerzego-w-schwarzenbe

 

Wszystko razem tworzy moim zdaniem dość atrakcyjne, ale też mało oczywiste jak na Niemcy, tło do rowerowej, kilkudniowej wyprawy. Niestety, umiarkowanie wygodny jest dojazd i logistyka wyprawy w Rudawy. Najlepiej dla mnie w tym wirusowym czasie wyszło jechać autem i zostawić je na kilka dni w Dreźnie, które ma dobre połączenie kolejowe z początkiem i końcem niemieckiego szlaku po Rudawach.

Zachęcam! :-)

Szy.

Edytowane przez szy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • forscher
      Przez forscher
      Witajcie 
      wiele osób myśląc o trasie R10 bierze pod uwagę tylko jej polską część...  Jak do tej pory nie widziałem by ktoś była pod uwagę ten niemiecki odcinek... 
      A tymczasem obejrzałem ostatnio tą relację 
       
       
      i spodobało mi się na tyle, że opracowałem już wstępnie połączenia z Polski do Flensburga, a także cała trasę wzdłuż Bałtyku od Flenburga aż po Świnoujście...
       
      Tylko czy znajdę tu kogoś kto chciałby próbować przejechać tą piękniejszą częścią wybrzeża Bałtyku? 
      Czas pokaże.. 
       
       
    • nadwochkolkachpuntoes
      Przez nadwochkolkachpuntoes
      Po długich tygodniach zamknięcia w końcu nadszedł czas, by położyć się na trawie i nacieszyć naturą. Jedziemy na piknik do Doliny Ulzamy.
      Link do kanału:
      https://www.youtube.com/channel/UCBGTqZSQOgEXKc0-xZPvoSA
    • nadwochkolkachpuntoes
      Przez nadwochkolkachpuntoes
    • szy
      Przez szy
      Cześć,
      po wspomnieniach z Saksonii, Austrii i Holandii w końcu część ostatnia naszych wspomnień z podróży z Interrailem - Włochy i piękny Południowy Tyrol.
      Miało być przyjemnie, widokowo i bardzo po włosku. Wysiedliśmy więc na przełęczy Brenner i ruszyliśmy w prawie 100-kilometrową trasę wzdłuż rzeki Isarco do Bolzano. Trasa prowadzi po wielu pokolejowych fragmentach - po odcinkach którymi kilkanaście lat temu biegła linia kolejowa Brenner-Bolzano. Po drodze dwa piękne miasteczka, które są zwykle omijane przez podróżujących autostradą na południe. W środku wycieczki Bolzano, a dla nas również wycieczka koleją linową do "górnego Bolzano" - Soprabolzano, na położony nad miastem płaskowyż. Po dziennej przerwie rundka po Południowotyrolskim Szlaku Winnym, a potem znów odcinek nad rzeką - Adygą, po trasie Via Claudia Augusta. Powrót bardzo wygodnym połączeniem pociągiem - z Merano aż do samego Innsbrucka.
      Obydwie trasy rowerowe - fantastyczne. Mam wrażenie, że o pierwszej Brenner-Bolzano wie się w Polsce dużo mniej, bo właśnie wszyscy mijamy te okolice w samochodach. Druga to jeden z europejskich hitów w turystyce rowerowej, więc widzieliśmy setki rowerzystów dziennie, bardzo wielu z sakwami. Obydwie do pokonania w obydwu kierunkach, choć podjazdy pod Brenner czy Reschenpass (przez Alpy w kierunku Austrii) to już bardziej wymagająca sprawa.
      Na Znajkraju kolejna wyczerpująca opowieść i kilkanaście większych zdjęć:
      https://www.znajkraj.pl/poludniowy-tyrol-polnocne-wlochy-na-rowerowe-wakacje
      A tak forumowo, oto fotograficzny przegląd wrażeń:
      trasa Brenner-Bolzano i pokolejowe odcinki drogi rowerowej:















       
      Po drodze bardzo włoskie miasteczka, zupełnie pozbawione tłumów turystów, a wciąż bardzo klimatyczne i dość zniechęcające do jazdy. Człowiek by sobie usiadł i cieszył się klimatem przy jakimś truneczku, a tu jechać trzeba. Przed Bolzano są Sterzing (Vipiteno), Brixen (Bressanone) i Klausen (Chiusa):




       
      W Bolzano jesteśmy również kolejny raz, m.in. zaglądamy do Ötziego, wypijamy kawę na Piazza Walther i... wsiadamy do gondoli na Soprabolzano. Okolica jest przepiękna, widoki na Dolomity genialne. Dzień odpoczywamy, trafiamy na jeden z najstarszych tramwajów w Europie, oglądamy także unikalne ziemne piramidy:



       
      A dzień później cieszymy się 10-kilometrowym zjazdem do Bolzano - znowu, genialne widoki na Dolomity, całe zbocza w winnicach i panorama Bolzano:




       
      Na południe od Bolzano wjeżdżamy na Południowotyrolski Szlak Winny - to szlak umowny, stowarzyszenie branży winiarskiej i różne obiekty z nią związane. Widoki w niewielkiej kotlince ukrytej za ogromną skałą - pierwsza klasa:






       
      Na koniec Via Claudia Augusta wzdłuż Adygi w towarzystwie podróżujących rowerzystów ze świata.:







       
      ... z jedną przerwą - na kolejną wycieczkę w górę doliny w gondoli miejscowej kolei linowej w miejscowości Naturns:






       
      I na koniec pociągi i warunki, w jakich wracaliśmy ze Schlanders z przesiadką w Merano do samego Innsbrucka - w naprawdę idealnym połączeniu przy takim tygodniowym pobycie w Południowym Tyrolu. W kilkugodzinnej podróży nawet nie trzeba było zdejmować sakw.




       
      Wspaniała podróż - jak wszystkie części naszego kolejowo-rowerowego miesiąca. Każda inna, każda wyjątkowa. Każdą bardzo polecamy
      Szy.
×