Skocz do zawartości

[Kodeks drogowy] obowiązek jazdy po ścieżce - jak to wygląda z puktu widzenia "kolarza"


Rekomendowane odpowiedzi

Właśnie o taką sytuację mi chodzi, tylko że w moim przypadku DDR był "asfaltowy".

Oczywiście wiem, że na treningi jedzie się za miasto - ale właśnie wracałem po 45km. Mieszkam we Wrocławiu, 4km od południowej granicy miasta, z czego te 2km jest DDR w fatalnym stanie. 3 razy prawie ktoś mnie stuknął i udawał idiotę, że nie zobaczył itp. W drugą stronę jechałem tym DDR tylko dlatego, że jechałem pod wiatr ok. 21km/h (strasznie wiało), wracając miałem ok 43. Nie rozumiem kierowców, którzy wyprzedzają mnie i prują przed siebie, żebym dogonił ich na najbliższych światłach.

Mam nadzieję, że ten debil nauczyciel kiedyś wsiądzie na rower i przekona się, czemu rowerzyście domagają się nowych dróg i remontów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sytuacja z punktu widzenia prawa jest jednoznaczna, więc nie wiem jakiej odpowiedzi się spodziewasz. Fakt, że ścieżka jest dziurawa niczego nie zmienia.

I tu się mylisz. PORD wyrażnie wskazuje, że jeśli pobocze, a droga dla rowerów jest poboczem, nie nadaje się do jazdy to rowerzysta ma prawo korzystać z jezdni. Oczywiście termin nie nadaje się do jazdy można interpretować na wiele sposobów ale w przypadku incydentu drogowego lepiej mieć twarde dowody przed sądem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@mklos1 właśnie, że sprawa nie jest tak jasna bo to nie wynika wprost z przepisów tylko z jakichś interpretacji, opinii, odwołań i nie silę sie na jednoznaczną odpowiedź. Znajdziesz w sieci różne opinie na ten temat, nawet ludzi zajmujących się zawodowo prawem. Gdyby ten przepis brzmiał tak jak do 2011r. pełna zgoda. Ja generalne nie mam problemu z jazdą po DDRiP  (tam gdzie jest DDR i jest zakaz poruszania sie po jezdni jadę obowiązkowo) ale tam gdzie naprawdę jest niebezpiecznie jadę asfaltem i nigdy nie miałem jeszcze z tego powodu nieprzyjemności. Niech ktoś się wypowie czy dostał kiedyś mandat za jazdę drogą gdy obok była DDRiP (nie mylić z DDR).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team
W drugą stronę jechałem tym DDR tylko dlatego, że jechałem pod wiatr ok. 21km/h (strasznie wiało), wracając miałem ok 43.

 

A Tobie korona z głowy spadnie, jak zwolnisz do tych 20km/h na odcinku 2km? Czy jednak trzeba pchać te 4-litery, tam gdzie być Cię nie powinno i w wqrwiać i tak już wqrwionych kierowców?

 

Miasto to naprawdę nie jest miejsce do treningu szosowego, no ale to już zostało napisane.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@@redwhite,  Moim zdaniem przepisy są jasne, tak samo jak były jasne w 2011 roku. Im bardziej się próbuje coś podważyć łamańcami logiczno-językowymi, tym więcej zamętu i niepewności to wprowadza. Jeżeli ktoś twierdzi, że jest inaczej i interpretuje przepisy na własną korzyść - no cóż. Jego wybór, ale zawsze ponosi ryzyko, że nie koniecznie jego interpretacja jest właściwa. W takich sytuacjach jednak wolę jechać DDRiP'em i potencjalne problemy (konflikty) na drodze mieć z głowy. Jak ktoś lubi iść na udry z kierowcami, to przecież nie będę się darł szat jak Rejtan.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@mklo1 problem w tym, że w przepisach do 2011r. jasno i wprost było napisane o obowiązku jazdy po DDRiP a mianowicie:"Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym." A po 2011r. usunięto zapis o DDRiP a dołożono zapis o pasie ruchu dla roweru i kierunku. Pytanie zatem, co ustawodawca miał w zamyśle usuwając zapis obowiązku jazdy po DDRiP? Ja na szczęście w swojej okolicy mam mało takich pseudo ścieżek, jak nie da rady taką jechać to jadę asfaltem i tyle. Z DDR-ami nie mam żadnego problemu, jak jeszcze towarzyszy temu znak zakazujący jazdy rowerem po drodze to nie ma tu miejsca na interpretacje.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@@redwhite, Zakładasz, że zmieniając artykuł ustawy, ustawodawca miał na celu zniesienie obowiązku jazdy DDRiP'em. Gdy z takiego założenia się wychodzi, to rzeczywiście jest problem z interpretacją. Jak jak się na to spojrzy zupełnie inaczej i poszuka tych pasów, to obok ddr oraz ddrip artykuł wprowadza dodatkowy obowiązek, tj. obowiązek jazdy pasami dla rowerów, które są zlokalizowane na jezdni (pasy dla rowerów i kontrapasy).  Zapis o kierunku jest potrzebny, gdyż nie wszystkie pasy są dwukierunkowe.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pigułka z PORD:

 

droga dla rowerów - drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; droga dla rowerów jest oddzielona od innych dróg lub jezdni tej samej drogi konstrukcyjnie lub za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego;

 

pas ruchu dla rowerów - część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jednym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowym

 

pobocze - część drogi przyległą do jezdni, która może być przeznaczona do ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

 

chodnik - część drogi przeznaczoną do ruchu pieszych

 

Art. 16 ust. 5

Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, wózkiem rowerowym, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.

 

 

Art. 33. 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

 

+++++++++++++

 

A tak było do 2011

 

Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

 

 

 

Racjonalny ustawodawca rozróżnia ewidentnie ddr i ddrip. Potwierdza to właśnie ta nowela pord. Ewidentnie zniesiono obowiązek jazdy po ddrip.

 

Temat pobocza jest ewidentnie dotyczący tzw. countryside, bo pobocze to nie ddr i ddrip, ani też pas rowerowy.

 

Ed.

 

IMO kluczem jest słowo "rower jednośladowy".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To dobrze, że i tego się dowiedziałem :) Zawsze można się tu czegoś nauczyć, bo sądziłem, że łamię przepisy również gdy obok jest DDRiP. Jednak tak był "DDR" dwukierunkowy. Doszliśmy do wniosku, że nie powinienem jechać drogą, powinienem zwolnić, kierowca nie powinien być nauczycielem, jednak była niedziela, ruch był mały. Oczywiście nigdy nie pcham się na ulicę w godzinach szczytu.

Ogólnie dziękuję za odpowiedzi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pytanie z nieco innej beczki: czy zmienia coś fakt, że DDR znajduje się w strefie zamieszkania? Piesi mają prawdo korzystać z całej szerokości jezdni z pierwszeństwem przed pojazdami... Więc wydaje się, że dla rowerzystów nic się nie zmienia. Szkoda tylko, że piesi korzystają przy okazji z całej szerokości DDR  :icon_confused:

 

Więc nasuwają się 2 pytania:

- czy pieszy może się poruszać po DDR jak po jezdni i czy ma pierwszeństwo przed rowerami?

- czy rowerzysta nadal ma obowiązek korzystania z DDR?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A Tobie korona z głowy spadnie, jak zwolnisz do tych 20km/h na odcinku 2km? Czy jednak trzeba pchać te 4-litery, tam gdzie być Cię nie powinno i w wqrwiać i tak już wqrwionych kierowców?

 

Miasto to naprawdę nie jest miejsce do treningu szosowego, no ale to już zostało napisane.

 

Tylko to nie jest istota problemu, ani dobre rozwiązanie. Nie o to chodzi, żeby znajdować w sobie pokłady cierpliwości, aby karnie jeździć kiepskimi śmieszkami rowerowymi. Chodzi o to, żeby DDRy były dostosowane do potrzeb rowerzystów a nie żeby rowerzyści dostosowywali się do kiepskich ścieżek.

 

Nie wymagam, żeby w mieście dało się robić treningi szosowe, bo to nierealne. Jednak z miasta powinno dać się sprawnie wyjechać. Nie po kiepskich pumptrackach, jak tu linkowano. Ani nie drogą, na której musisz de facto przejeżdżać przez każdą podporządkowaną (często po wysokich krawężnikach), jakbyś nie miał pierwszeństwa. Piszesz o 2km i zwolnieniu do 20km/h, a ja mam 5km takiej wylotówki z ogromem ulic poprzecznych, wyjazdów z posesji, przystankami, przejściem podziemnym. A obok równiuteńki asfalt po dwa pasy w obie strony o niewielkim natężeniu ruchu. Nie widziałem tam jeszcze szosowca karnie jadącego po śmieszce. Zwłaszcza, że natężenie ruchu niewielkie do średniego. Kierowcy na ogół mogą dość swobodnie wyprzedzać lewym pasem.

 

W moich oczach problem z DDRami narasta. Mieszkam w konurbacji górnośląskiej. Tu miasto graniczy z miastem, więc wyjechać "z miasta" wcale nie jest łatwo. A bubli DDRowych przybywa. O taki przykład: 

z19125370Q,Latarnia-na-srodku-nowej-drog

Temat z obecnego tygodnia z lokalnej redakcji gazety.pl, skąd wklejam zdjęcie.

 

Na 1,9km DDRu znalazło się też miejsce dla "zakrętu śmierci":

z19125378Q,To-zwezenie-i-90-stopniowy-za

 

Korona nie spadnie z głowy, gdy raz na ile musiałbym skorzystać z takiego bubla. Ale jeśli bubli przybywa, to już coraz trudniej je ominąć lub ścierpieć, bo to tylko kawałek. To już nie są tylko kawałki.

 

Zwracam uwagę, że obok DDRu ze zdjęć są 3 pasy ruchu. Na takiej drodze można bezpiecznie wyprzedzać rowerzystów. Można tam nawet było wrzucić asfaltowy pas dla rowerów i zostawić pieszym chodnik o szerokości, na której dwie matki z wózkami będą mogły się minąć nie wchodząc na DDR. Piesi też mocno w kość dostają tą "naszą" infrastrukturą, ale to osobny temat. Czasem trudno się dziwić, że łażą po DDRach. Łażą, bo gdzieś muszą. Chodzą "bezmyślnie", bo takie jest prawo pieszego. Gdzieś człowiek powinien czuć się swobodnie i najlepiej, jeśli nie będzie to tylko we własnym mieszkaniu.

 

Ja jestem zdania, że DDRy wszystkie powinny być nieobowiązkowe. Innym wyjściem jest robienie porządnej infrastruktury rowerowej (lub rezygnacja z jej robienia). Zaczynam się zastanawiać czy jestem jedynym, który tak widzi problem. Rozważam kontakt z lokalnymi stowarzyszeniami rowerowymi, które czasem konsultują budowę infrastruktury czy u nich też są osoby myślące tak, jak ja.

 

Jeszcze trochę "postępów" w budowie DDRów i będę na treningi wyjeżdżał z miasta samochodem z rowerem na dachu... (zresztą już to robię - w łikendy, gdy jest więcej czasu na rower).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że dużo osób myśli podobnie jak ty, ja także. Lecz to dlatego, że nie boję się jeździć po jezdni (przykład we Wrocławiu ul. Legnicka tzw. "autostrada śródmiejska". 3 pasy asfaltu w obie strony a obok kostkowa ścieżka, już dziurawa, z niewygodnymi krawężnikami).

Jednak z punktu widzenia osób dojeżdżających do pracy/szkoły każda infrastruktura jest plusem, gdyż większość takich osób (szczególnie wg mnie kobiety) boją się jechać po ulicy. To, że ścieżki są projektowane przez "grubasków" to inna sprawa.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

@marcinusz

To, o czym piszesz, to odrębna sprawa i ja się z tym zgadzam.

W moim poście chodziło tylko o niezrozumienie założyciela tematu względem niemożności łamania obecnych przepisów oraz rozgoryczenia faktem, że ktoś zwraca mu na to uwagę.

U mnie też jest mnóstwo bubli. I też na mnie trąbią. Taki mamy klimat. :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Łamie przepisy i będę łamać, a na policję natknąć się nie jest łatwo, dodam, iż jeżdżę raczej w nocy, więc raczej nikomu nie przeszkadzam. Narażam się na mandat, najwyżej zapłacę, ale jeździć po drogach dla rowerów nie mam zamiaru, chyba że są dobrej jakości, to wtedy owszem, ale takich jest mało. W tym wszystkim jest jeszcze jedno, czyli unikanie nakazu złośliwości drogi rowerowej i jazdę alternatywnymi duktami.

 

Skłonny byłbym zdawać egzamin na kartę rowerową (mam prawo jazdy), do tego obowiązkowo ubezpieczać się (i tak jestem), zamontować sobie rejestrację, mrugacze i wszystkie obowiązkowe odblaski, nie jeździć poniżej 30 km/h, aby nie musieć jeździć drogami rowerowymi. Oczywiście najlepiej z głową, bo czasem wygodnie jest jechać drogą rowerową. Dodam, że nie mam potrzeby jechać autostradą i drogą ekspresową, a nawet pogodzę się z tym, że w przypadku dużego ruchu będę musiał jechać drogą rowerową (tylko jak to określić).

 

Wszystko w ramach zdrowego rozsądku - wydaje mi się, że każdy tak chciałby i czy przypadkiem takich rozwiązań prawnych dla zawodowych kolarzy nie mają nasi sąsiedzi?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

Ja jestem zdania, że DDRy wszystkie powinny być nieobowiązkowe. 

 

Powinny być normy i warunki które ddr-y powinny spełniać oraz zakaz budowania dróg ich nie spełniających. A wszystkie już powstałe ddr-y które norm nie spełniają powinny dostać adnotacje że jazda jest nieobowiązkowa. 

 

tak sobie marzę... 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

a najważniejsze kijowe drogi rowerowe nie powinny się wliczać do "statystyk" 

 

nie jest tajemnicą że większość miast buduję drogi tylko po to by podskoczyć w rankingu "rowerowych miast" 
 

dodatkowo większość budujących korzysta z tego poradnika: 
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/%C5%9Acie%C5%BCka_rowerowa

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...