Skocz do zawartości

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

nagast

[filmik] Z Maja Włoszczowska MTB trophy 2012 dzień 2

Rekomendowane odpowiedzi

Cox

arek dobrze pisze, to jest wojna, bez kompromisów , bez litości :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
lyndowss

Wiem, że to jest walka itd. tak jak piszesz. Jednak mi się nie podoba to wszelkim kosztem. ;)

Tak jak ostatnio słyszałem słowa Hołowczyca, które trochę pasują do tej sytuacji. Było to mniej więcej tak: kibic chce zobaczyć szuter, usłyszeć dźwięk silnika, obejrzeć poślizg i aby kierowca zakurzył szutrem. Nie chce oglądać czystej kalkulacji i jazdy po najbardziej wyznaczonym i najrozsądniejszym torze przy minimalnym uślizgu kół na którym traci się cenne sekundy. On chce szoł! :D Tak samo lepiej by się oglądało i przeżywało takie zmagania jakby ryzykował każdy i się wywalił, albo nie. Nie tak sucho oceniać co się opłaca, a co nie. Jednak wiem, że macie racje. Jeżeli coś nie jest zabronione to jest dozwolone. Nikt tak nie zrobi a jeden się przebiegnie i już będzie na prowadzeniu. Lepiej by było po mojemu jakby ryzykowali wszyscy, tak samo. Jeżeli ktoś się boi kontuzji to niech nie uprawia tego sportu. To jest kontuzyjny sport i taki ma być. Nie mówię, że jeżeli się na wyścigu nie połamie ktoś to tak naprawdę nie wystartował, ale ryzyko trzeba ponosić. :D Koniec OT!

 

Co do filmiku to jest fajny i miło się go ogląda. Nie powiem, że szczególnie gleby, bo czysty zjazd nie jest ciekawy z tej pozycji. Jeżeli ja bym go tak pokonał to wtedy jest, ale dla mnie. Postaram się wybrać na ta trasę i sam się z tym zmierzyć. Ciekawe co z tego wyjdzie. :whistling:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Cox

w ogóle "kara czasowa" : skąd to się wzięło ? nigdy nie słyszałem takie go sformułowania w kontekście xc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
arek_wro
Postaram się wybrać na ta trasę i sam się z tym zmierzyć. Ciekawe co z tego wyjdzie.

 

Tak, wybierz się tam, zrozumiesz jak bardzo błądzisz. Już widzę jak zawodnik, który się połamał na zjeździe mówi do swojego trenera: "Wiedziałem, że nie uda mi się tego zjechać, bo nie jestem tak dobry technicznie jak inni zawodnicy, ale uważam, że to by było nie fair wobec tych którzy jechali, a poza tym chciałem zrobić szoł. Nic to, że mam teraz połamane nogi, treningi z głowy na parę miesięcy i budowanie formy od zera, ale mam satysfakcję, że spróbowałem, a publika się dobrze bawiła." A teraz pytanie, jak szybko trener wyśle swojego podopiecznego do psychiatry?

A natychmiast

B gdy tylko jego podopieczny trafi do szpitala z połamanymi nogami

C po wyjściu ze szpitala, ryzykując, że jego podopieczny odwali jakiś numer w szpitalu chcąc zrobić szoł ku uciesze innych pacjentów i personelu medycznego.

 

Ryzyko jest wpisane w ten sport, ale jest granica gdzie kończy się ryzyko, a zaczyna brawura i głupota.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
maltan

Dlaczego ktoś kto ma gorsza technikę i nie może zjechać ma być szybszy od nich?

Bo szybciej biega ?? :D :D :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
pilon

Ja wsadziłem kij w mrowisko, więc ja spróbuję załagodzić :D

 

(...) Ten zjazd który był pokazany na filmiku był jak najbardziej do zjechania i opłacało się tam zjeżdżać. Niektórzy sprowadzali? Z jakich powodów? Na pewno różnych. Marek Konwa miał laczka, więc normalne, że nie zjeżdżał (dałbyś mu karę czasową za prowadzenie roweru? :devil: ) Inni sprowadzali, bo się bali, albo nie mieli takiej techniki (mały margines) inni zapewne dlatego, że zrobili błąd przy najeździe, czym stworzyli zbyt duże ryzyko przewrócenia się. Więc jak na mój gust sprowadzanie jest częścią kolarstwa górskiego, które z roku na rok jest coraz trudniejsze i nie uważam to za żadną hańbę czy też złamanie regulaminu (nawet tego niepisanego). Inna sprawa, że często te sprowadzanie najnormalniej w świecie się nie opłaca.

 

Pytając w pierwszym poście o to, co mnie zastanawia, w zasadzie chyba chodziło mi o taką odpowiedź :D To takie rozmyślania - jak bardzo uniwersalny czy też sprecyzowany jest ten mniej i bardziej profesjonalny trening...

 

w ogóle "kara czasowa" : skąd to się wzięło ? nigdy nie słyszałem takie go sformułowania w kontekście xc

 

O, Szefie, kary czasowe są szeroko stosowane w ogólnie pojętym MTB (nie wiem co dokładnie miałeś na myśli, jaką klasę i rodzaj ścigania, pisząc "xc"). Od naszych Carpathia Venture, przez Transalp, aż po regulamin zawodniczy UCI. Faktem jest, że im bardziej indywidualne wyścigi, tym bardziej kary takie dotyczą fair play - trudniej w ściganiu indywidualnym zrobić przewinienie. Ale już w sportach drużynowych stosuje się kary np za pchanie kolegi z zespołu lub nawet rozstrzał czasowy uczestników z jednego zespołu na punktach kontrolnych (najczęściej zespół musi przejść przez PK w obrębie 40 sek do minuty). W downhillu dolicza się czas za schodzenie, ale to już nie xc... Kary czasowe są, acz im bardziej indywidualnie jeździsz, tym rzadziej się z nimi spotkasz.

W razie czego spokojnie mogę polinkować regulaminy, ale to chwilka szukania...

 

Tak, wybierz się tam, zrozumiesz jak bardzo błądzisz. Już widzę jak zawodnik, który się połamał na zjeździe mówi do swojego trenera: "Wiedziałem, że nie uda mi się tego zjechać, bo nie jestem tak dobry technicznie jak inni zawodnicy, ale uważam, że to by było nie fair wobec tych którzy jechali, a poza tym chciałem zrobić szoł. Nic to, że mam teraz połamane nogi, treningi z głowy na parę miesięcy i budowanie formy od zera, ale mam satysfakcję, że spróbowałem, a publika się dobrze bawiła."

(...)

 

I tutaj jeszcze raz ponawiam pytanie, jak bardzo uniwersalne umiejętności, a jak bardzo szczególne powinien nadawać trening, aby zawodnik był prawdziwym wycinakiem :D Jaka jest równowaga...?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
maltan

Jeżeli ktoś się boi kontuzji to niech nie uprawia tego sportu. To jest kontuzyjny sport i taki ma być.

Napisałbym wulgarne słowo, ale nie chce dostać ostrzeżenia, więc skwituję to tak, ale pitolisz ! A Hołek to zawodowiec, podobnie jak część zawodników z filmiku (CCC, JBG-2, Marek Konwa...) Oni jak się wyglebią i niedaj Boże coś sobie zrobią mają od tego całe zaplecze fachowców, żeby jak najszybciej i najlepiej ich poskładali, a ja, podobnie jak więszkość szanownych bikerów mamy tylko siebie i NFZ :D Poza tym, oni z tego żyją więc przesuwają granicę swoich możliwości ciut dalej...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
arek_wro
I tutaj jeszcze raz ponawiam pytanie, jak bardzo uniwersalne umiejętności, a jak bardzo szczególne powinien nadawać trening, aby zawodnik był prawdziwym wycinakiem Jaka jest równowaga...?

 

Nie ma odpowiedzi na tak postawione pytanie. Inne wymagania stawia trasa typowo wytrzymałościowa, a inne trasa techniczna. Podobnie jest w kolarstwie szosowym. Inni zawodnicy wygrywają etapy płaskie, a inni górskie. Gdyby kosztem etapów płaskich zwiększyć ilość etapów górskich w TdF mogłoby się okazać, że końcowe podium wyglądałoby zupełnie inaczej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Cox
O, Szefie, kary czasowe są szeroko stosowane w ogólnie pojętym MTB (nie wiem co dokładnie miałeś na myśli, jaką klasę i rodzaj ścigania, pisząc "xc"). Od naszych Carpathia Venture, przez Transalp, aż po regulamin zawodniczy UCI. Faktem jest, że im bardziej indywidualne wyścigi, tym bardziej kary takie dotyczą fair play - trudniej w ściganiu indywidualnym zrobić przewinienie. Ale już w sportach drużynowych stosuje się kary np za pchanie kolegi z zespołu lub nawet rozstrzał czasowy uczestników z jednego zespołu na punktach kontrolnych (najczęściej zespół musi przejść przez PK w obrębie 40 sek do minuty). W downhillu dolicza się czas za schodzenie, ale to już nie xc... Kary czasowe są, acz im bardziej indywidualnie jeździsz, tym rzadziej się z nimi spotkasz. W razie czego spokojnie mogę polinkować regulaminy, ale to chwilka szukania...

 

chodziło mi o XCO, czyli wyścig indywidualny, w innych wytworach MTB tz etapówki i etapówki drużynowe pewnie coś takiego jest, nigdy się nie zagłębiałem w reguły wyżej wymienionych

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
pilon

To tak jak pisałem - uogólniając, w tego typu ściganiu, jeśli już, to kary czasowe będą dotyczyły ewentualnie zasad fair play...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Sol

Nie bardzo rozumiem całej tej dyskusji.

 

Wyścig jak wyścig - jedni zjeżdżają, inni sprowadzają, tak było, jest i będzie.

 

Jedyne co bym sugerował to nie nabijać się ze sprowadzaczy, a zwłaszcza jeżeli nie przejechało się tej samej trasy samemu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
pilon

Żeby nie było niejasności - ja się ani przez chwilę nie nabijałem.

 

Nigdy się nie ścigałem klasycznie, zjeździłem wiele, głównie szybko i w dół, parę razy przeszarżowałem, kończyło się niewesoło... Nie chce wcale filozofować na temat mojej kondycji i umiejętności, bo nie ma nad czym. Próbuje tylko zrozumieć jak jest z techniką i całą taktyką u lepszych ode mnie :) Tyle :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
trupek

Nie rozumie Twojego podejścia @lyndows. Pamiętaj ,że oprócz widowiska liczy się przede wszystkim zdrowie i życie, skoro ktoś nie czuje się na siłach to prowadzi rower i tu nie ma co dyskutować. Jeżeli wie ,że może nie dać rady ,a pomimo tego będzie za wszelką cenę ryzykował to jest człowiekiem głupim, nie posiadając odpowiednich umiejętności może się to dla niego skończyć źle. Z perspektywy widza jeżeli ktoś chce mieć widowisko bez względu na bezpieczeństwo zawodników to niech sam weźmie rower i niech na pałę zjedzie - w najgorszym ,a zarazem najlepszym wypadku (dla ogółu): jednego imbecyla mniej.

 

Ps: Mówisz ,że jest to sport kontuzyjny - w pewnym sensie masz rację tj. w każdym sporcie jest jakieś ryzyko urazu ,większe bądź mniejsze ale nikt racjonalnie myślący nie będzie przekraczał bariery "swojego bezpieczeństwa". Trzeba pamiętać ,że najważniejsze w tym wypadku jest dobro bikera ,a dopiero na dalszy plan schodzi przyjemność czerpana z perspektywy widza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Luk33

Startowałem, ale trudnym bym tego nie nazwał. Ogólnie nie uczestniczę w czymś takim. Nie ma to sensu z moim rowerem. Nie jest to równy sport. Tak jak napisał Cox. Jeżeli nie ma się wylajtowanego roweru to nie ma się co ścigać, bo nie wykręci się dobrego czasu. Wkurzałoby mnie to jakbym ja jechał, a ktoś sobie biega i ma lepszy czas. Wolę jeździć na rowerze niż z nim biegać. ;) Ja rozumiem, że liczy się czas, ale dal mnie to niezbyt uczciwe jest. Niektórzy przecież zjeżdżali i zjechali cali czyli się da. Dlaczego ktoś kto ma gorsza technikę i nie może zjechać ma być szybszy od nich?

Nie uczestniczysz, a wypowiadasz daleko idące wnioski. Podejrzewam, że nie raz sam byś dawał z buta na trudniejszej trasie, bo wprawa na zjazdach przychodzi z czasem.

Ci biegacze mogą mieć lepszą kondycje ogólną niż rowerzyści. Swego czasu w momencie kiedy schodziłem z roweru i biegłem łapały mnie skurcze.

Temat ''wylajtowanego'' roweru, który daje wynik pozostawię milczeniem, bo to już totalne bzdury.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
trupek

Zgadzam się z kolegą wyżej. Odchudzony rower daje trochę ale znów bez przesady ,najważniejsza jest Twoja determinacja ,umiejętności, kondycja itd. Z drugiej strony uprawiając jakiś sport amatorsko to wcale nie chodzi o to żeby zawsze być pierwszym - robisz to co lubisz ,łączysz to z pasją którą jest rower i nawet jak osiągasz wyniki znacznie słabsze niż ci z góry tabeli to nie ma znaczenia - wyznacz sobie próg np: 170% czasu osiągniętego przez najlepszego 150%, 140% itd. , podnoś poprzeczkę - w końcu zaczniesz osiągać wysokie lokaty nawet na słabym biku (nie mówię o pierwszej 5 czy 10 ale pierwsza 20-50 jest osiągalna ,a to jest już duży sukces jak udział bierze 500-800 osób ). I to właśnie sprawia radochę ,że w jednym miejscu jest wiele ludzi co podzielają Twoją pasję, fajny klimat ,a zarazem możesz z nimi konkurować.

 

Ps; Mając najlepszy sprzęt i tak nie wygrasz z dobrym kolarzem górskim bo jeżeli masz więcej sprzętu niż talentu czy samozaparcia, kondycji itd. to rower sam za Ciebie pedałował nie będzie.

 

Dlatego jeszcze raz powtórzę - w większości wypadków nie liczą się najwyższe lokaty ,a jedynie atmosfera i mile spędzony czas na tym co sprawia pasjonatowi uciechę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jasinski21444

W filmiku zarzuconym przez YgrEk zawodnik 2:45 złamał rurę sterową armortyzatora czy tylko mi się wydaje ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
YgreK

Tak, sterówka poszła... Prawdopodobnie carbonowa ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×