Skocz do zawartości

[Artykuł] Rower i alkohol - niemiecka kultura


Rekomendowane odpowiedzi

Ciekawy artykuł

http://przewodnik.on...08,artykul.html

 

Też uważam, że nasze parwo jest zbyt restrykcyjne, chociaż kultura picia też nie jest zbyt wysoka ale nie może to powodować wrzucania wszystkich do jednego worka. Bardzo często zdarza mi się wypić 1-2 piwa (nie więcej) po długiej trasie do jakiegoś grila i dojechać jeszcze 5-7 km do domu ale poza drogami publicznymi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja tam jestem zdeklarowanym przeciwnikiem dopuszczania większej ilości alkoholu we krwi podczas jazdy rowerem. Owszem, może prawo momentami jest surowe, ale według mnie - sprawiedliwe. Skoro rowerzysta, dopuszczony do ruchu po normalnej jezdni, wraz z samochodami i resztą inwentarza, chce mieć takie same prawa (o co często na tym forum postulujemy) to i musi mieć obowiązki. Nie ma cudów - jazda pod wpływem, nawet niewielkim, obniża koordynację, zdolność oceny sytuacji, oceny odległości itd. Nie ma wyjątków. Ja nie chcę, jadąc autem się zastanawiać, czy wyprzedzany rowerzysta może akurat też wraca po dwóch piwach i nagle mi nie odbije na środek jezdni. I nie ma wytłumaczenia, że rowerem nie zrobisz szkód takiej skali, jak samochodem - bo możesz zrobić - sobie. Już teraz pijani rowerzyści, zwłaszcza dziadki na Wigrach, zdarzają się często. A jak podniosą limit to będzie jeszcze gorzej. Wymagamy od innych (kierowców, pieszych) - wymagajmy od siebie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja tam jestem zdeklarowanym przeciwnikiem dopuszczania większej ilości alkoholu we krwi podczas jazdy rowerem.

 

Również podpisuję się, przede wszystkim ludziom dać jakąś wolność to chcą całą rękę. Każdy, kto chce być poważnie traktowanym uczestnikiem ruchu drogowego powinien poważnie się zachowywać. Rowerem wbrew obiegowym opinią również można stworzyć zagrożenie, czy nawet spowodować uszkodzenie ciała (np najeżdżając na niewinnego pieszego), bez alkoholu można żyć, a jak ktoś chce wypić, to po prostu niech zorganizuje sobie powrót tak, aby ktoś go przywiózł do domu i nie będzie problemu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Choćby nie wiem, w jakim rozkroku nie stanąć biologii i wpływu alkoholu na organizm się nie przeskoczy. Zawsze jednak znajdą się tacy, co będą twiedzili, że oni mogą po kielichu jechać wszędzie i wszystkim, bo czują się dobrze... Nawet lepiej niż przed. Piłeś - nie jeźdż. Prosta zasada.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście jeżeli jedziemy drogą publiczną z samochodami to jestem za zdecydowanym przestrzeganiem limitów z kodeksu drogowego ale jeżeli wypije 1-2 piwa i wracam trochę po lesie, polnej drodze i ścieżką dla rowerów to kodeks staje się zbyt restrykcyjny. Najgorsze to to że nasze państow zajmuje się tylko karaniem - mamy najbardziej restrykcyjny kodeks pod kątem kar za jazdę na rowrze po alkocholu, a prawie całkowicie brakuje prewencji i edukacji.

Mojemu koledze zatrzymali prawo jazdy na 6 msc. na ścieżce rowerowej po tym jak po dlugiej jeździe zatrzymał się na pizzę 1,5 km od domu gdzie wypił 2 piwa, miał nieznacznie powyżej 0,5 promila.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Drogie koleżanki i koledzy forumowicze. Problemem w Polsce jest to, że prawo pisze się na podstawie widzimisie. Jakie to ma znaczenie kto z nas się pod czym podpisuje, a pod czym nie? Akurat niemieckie prawo w tym względzie jest napisane na podstawie konkretnych badań naukowych. Wyniki działania tego prawa są w niemczech dokładnie sprawdzane. Uwierzcie mi (lub sprawdźcie sami), jeśliby Niemcom podskoczyła liczba wypadków spowodowanych przez pijanych rowerzystów, to by to prawo już dawno zmienili.

My, Polacy, wolimy sobie pogdybać, wymienić opinie, pokłócić się, a na końcu jakiś polityk napisze prawo na kolanie nie sprawdzając żadnych źródeł wiedzy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Akurat niemieckie prawo w tym względzie jest napisane na podstawie konkretnych badań naukowych

 

Konkretne badania naukowe? Wpływ alkoholu na ludzki organizm jest znany nie od wczoraj. Ba! Śmiem stwierdzić, że został poznany bardzo dobrze. Chyba, że jakiś amerykański naukowiec próbuje właśnie dowieść, że alkohol działa na rowerzystę inaczej niż na kierowcę samochodu.

 

Ze względu na szeroko pojęte różnice kulturowe (m.in. w spożyciu alkoholu) nie można niemieckich czy holenderskich wniosków badań statystycznych odnosić do polskiej rzeczywistości, bo to tak ni przypiął ni przyłatał...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście jeżeli jedziemy drogą publiczną z samochodami to jestem za zdecydowanym przestrzeganiem limitów z kodeksu drogowego ale jeżeli wypije 1-2 piwa i wracam trochę po lesie, polnej drodze i ścieżką dla rowerów to kodeks staje się zbyt restrykcyjny. Najgorsze to to że nasze państow zajmuje się tylko karaniem - mamy najbardziej restrykcyjny kodeks pod kątem kar za jazdę na rowrze po alkocholu, a prawie całkowicie brakuje prewencji i edukacji.

Mojemu koledze zatrzymali prawo jazdy na 6 msc. na ścieżce rowerowej po tym jak po dlugiej jeździe zatrzymał się na pizzę 1,5 km od domu gdzie wypił 2 piwa, miał nieznacznie powyżej 0,5 promila.

 

I prawidłowo. Po ścieżkach rowerowych również poruszają się inni uczestnicy ruchu, tak samo jak na ulicy. W lesie, na polnej ścieżce też można spotkać innych rowerzystów, pieszych. Reakcja po alkoholu jest dużo wolniejsza, więc jadąć stwarza się większe zagrożenie. Czym różni się jazda po ścieżce dla rowerów od jazdy ulicą? Tym , że łatwiej jest o zderzenie z innym rowerzystą.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście jeżeli jedziemy drogą publiczną z samochodami to jestem za zdecydowanym przestrzeganiem limitów z kodeksu drogowego ale jeżeli wypije 1-2 piwa i wracam trochę po lesie, polnej drodze i ścieżką dla rowerów to kodeks staje się zbyt restrykcyjny. Najgorsze to to że nasze państow zajmuje się tylko karaniem - mamy najbardziej restrykcyjny kodeks pod kątem kar za jazdę na rowrze po alkocholu, a prawie całkowicie brakuje prewencji i edukacji.

Mojemu koledze zatrzymali prawo jazdy na 6 msc. na ścieżce rowerowej po tym jak po dlugiej jeździe zatrzymał się na pizzę 1,5 km od domu gdzie wypił 2 piwa, miał nieznacznie powyżej 0,5 promila.

Nigdy nie widziałem policjantów z alkomatem z lesie:D Myślę, że twoja fantazja i chęć naginania rzeczywistości trochę przerosła stan faktyczny. Jak twojego kolegę zatrzymali i badali alkomatem to pewnie był jakiś powód, może to nie były 2 piwa, a patrol zobaczył kolesia jadącego wężykiem i dlatego go zatrzymali. Poza tym 1,5km to 10min pieszo - nie widzę usprawiedliwienia.

 

I na koniec - myślę, że każdy przypadek jest inny ale fakt jest taki, że alkohol nie pomaga w prowadzeniu jakichkolwiek pojazdów. Jednemu potrzeba 0,5l a drugiemu wystarczy 1 piwo, każdy jest inny, a jazda pod wpływem jest nieodpowiedzialna i głupia. IMO dobry limit alkoholu we krwi to 0,00.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ok - a co z pijanymi pieszymi? Oni przeciez tez sa uczestnikami ruchu. To jaka dostanie kare pijany pieszy, ktorego "zarzucilo" na ulice pod samochod albo na sciezke rowerowa pod rower? Nie znam danych statystycznych ale jakos nie slysze o tragicznych wypadkach na sciezkach rowerowych. Oczywiscie nie mowie, ze skoro nie ma tragedii, to mozna po 3 promilach jezdzic, jednak zabieranie prawka po 2-3 piwach komus, kto jechal spokojnie sciezka wydaje mi sie nieadekwatne do ewentualnych konsekwencji.

Jezdzac z dzieckiem sciezkami rowerowymi zamknalbym nie tych zataczajacych sie, ktorzy i tak szybko nie jada a tych wariatow (w "opancerzonych/wypasionych" goralach, kaskach i z calym mozliwym profi osprzetem i strojem jak na jakis wyscig euro), ktorzy przelatuja kolo mojego dziecka, zony i mnie z predkoscia taka, ze gdyby ktores z nas troszke skrecilo w bok czy przewrocilo, to by mogli nas zabic. Jak chca tak pedzic, to na ulice miedzy samochody a nie dzieci i normalnych jezdzacych straszyc po trzezwemu :icon_cool:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Konkretne badania naukowe? Wpływ alkoholu na ludzki organizm jest znany nie od wczoraj. Ba! Śmiem stwierdzić, że został poznany bardzo dobrze. Chyba, że jakiś amerykański naukowiec próbuje właśnie dowieść, że alkohol działa na rowerzystę inaczej niż na kierowcę samochodu.

 

Ze względu na szeroko pojęte różnice kulturowe (m.in. w spożyciu alkoholu) nie można niemieckich czy holenderskich wniosków badań statystycznych odnosić do polskiej rzeczywistości, bo to tak ni przypiął ni przyłatał...

To jak rozmowa z głuchym... Przeczytałeś artykuł? Jest tam wymieniony z tytułu i nazwiska autor owych badań. Wyobraź sobie, że wcale nie są to amerykańskie badania, tylko niemieckie. Nie są to też jakieś przypadkowe badania. Dokładnie badano wpływ alkoholu na zachowanie rowerzystów w ruchu ulicznym. Przeprowadzono je w Instytucie Medycyny Sądowej Uniwersytetu w Giessen. Na podstawie wyników ustaono dozwolone poziomy alkoholu we krwi.

Czego jeszcze oczekujesz? Mam przetłumaczyć dla Ciebie z niemieckiego? Odnieś się jakimkolwiek sensownym argumentem do tego co w tym opracowaniu napisano.

Co mają do tego różnice kulturowe? Chcesz powiedzieć, że Polak z tą samą ilością alkoholu we krwi jeździ lepiej (czy gorzej) na rowerze od Niemca?.

Przestańmy opowiadać bzdury o tym co nam się wydaje.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

alkohol działa na rowerzystę inaczej niż na kierowcę samochodu

Opóźniona reakcja o 0,5 sekundy ma nieco inne skutki przy prędkości 20km/h i 80km/h.

Do tej pory największe zagrożenie na ścieżkach rowerowych stanowili dla mnie rowerzyści nie pijani, tylko zapatrzeni w komórkę albo ze słuchawkami na uszach i w pełni rozmarzeni. Aż musiałem się salwować ucieczką na trawnik.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odnieś się jakimkolwiek sensownym argumentem

Przeczytałem artykuł i się postaram z całego serca.

"Picie alkoholu a prowadzenie pojazdów", tłum. Michał Sakiewicz, rok: 1999, czasopismo: Alkohol i Nauka, numer 3.

Źródło: Alcohol Alert, nr: 31, Styczeń 1996, National Institute on Alcohol Abuse and alcoholism.

Cytat wybrany przeze mnie:

"Określone stężenie alkoholu we krwi nie osłabia w tym samym stopniu wszystkich umiejętności potrzebnych do kierowania pojazdem. Na przykład zdolność kierowcy do dzielenia uwagi na dwa lub więcej źródła informacji wzrokowych może zostać zakłócona już przy poziomie 0,02% lub niższym [3-5]. Natomiast dopóki poziom alkoholu we krwi nie przekroczy 0,05% nie stwierdza się zakłócenia takich funkcji, jak: ruchy gałek ocznych, odporność na oślepienie, percepcja wzrokowa, czas reakcji, niektóre typy zadań związanych z kierowaniem, przetwarzanie informacji oraz inne aspekty aktywności psychomotorycznej [3, 4, 6, 7]."

Oraz:

"W badaniach stwierdzono, że ryzyko wypadku samochodowego rośnie wraz ze wzrostem zawartości alkoholu we krwi [3, 4, 8]. Dodatkowo im większe wymagania wobec umiejętności kierowcy (trudne warunki drogowe itp.), tym większe jest znaczenie nawet małych dawek alkoholu [3]. W porównaniu z kierowcami, którzy nie pili alkoholu, ryzyko śmiertelnego wypadku (w którym bierze udział tylko jeden samochód) u kierowców z poziomem alkoholu 0,02%-0,04% jest wyższe 1,4 razy; przy poziomie 0,05%-0,09% - 11,1 razy; przy poziomie 0,10%-0,14% - 48 razy; wreszcie przy poziomie alkoholu powyżej 0,15% szacowane ryzyko jest wyższe 380 razy [8]."

Zaznaczam, że podane liczby są w procentach, czyli należy sobie przesunąć przecinek o jedno miejsce, aby uzyskać stężenie w promilach, które będzie bardziej czytelne. Cały artykuł: http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/51-alkohol-i-nauka/275-picie-alkoholu-a-prowadzenie-pojazdow.html

Co za tym idzie: Nawet niewielkie ilości alkoholu powodują zmianę w percepcji i pogorszenie zdolności do prowadzenia pojazdu. Nawet 0,2 promila. Czyli piłeś - nie jedź. Nawet rowerem. Nie ma, że pizza, że 1,5 kilometra od domu, że dobrze się czuję. Bo zdarzyć się może wszystko, a Ty nie zdążysz zareagować. Nie obchodzi mnie ile wypadków zostało spowodowanych przez rowerzystów z zawartością alkoholu we krwi (powiedzmy) 0,5 promila. Nawet jeśli jeden - o jeden za dużo. To co jest w Niemczech też mnie nie obchodzi. Nie jesteśmy małpami, że musimy kopiować wszystko to co jest na zachodzie. My nie jesteśmy Niemcami i śmiem twierdzić, że właśnie te różnice kulturowe (a konkretnie brak kultury picia alkoholu) powodują to, że u nas podwyższenie dopuszczalnego poziomu alko byłoby głupotą. A powyżej 1 promila, jak w Niemczech to już skrajną. Bo teraz się człowiek zastanawia, czy w ogóle jechać, bo coś wypił. A po tej zmianie prawa, to będzie taki rozkminiał czy jest napity jeszcze tylko trochę, czy już bardzo.

Nie znam danych statystycznych ale jakos nie slysze o tragicznych wypadkach na sciezkach rowerowych.

Wystarczyłoby 2 minuty na poszukanie na forum: http://www.epoznan.pl/news-news-33722-Wypadek_rowerzystow_nad_Malta - ciach. Śmierci może nie ma, ale wypadek jest. Zresztą to właśnie ktoś z forum miał "przyjemność" uczestniczyć. 2 promile. Nie tak wiele powyżej tych 1,6. Jakbym poszukał to bym raz dwa znalazł pewnie więcej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chcesz powiedzieć, że Polak z tą samą ilością alkoholu we krwi jeździ lepiej (czy gorzej) na rowerze od Niemca?

 

Chcę powiedzieć, że dysponując tym samym dopuszczalnym limitem, Niemiec powie dużo wcześniej: "Stop, za dużo wypiłem.". I podejrzewam, że tym się różnimy od reszty liberalnego Zachodu. Tyle w temacie.

 

PS. Zapomniałeś dodać, że badania, na których opierają się limity mają 30 lat...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zabieranie prawka osobie, która jechała spokojnie rowerem gdzieś na poboczu po browarku, to jednak przesada. Tym samym powinno się karać pieszych po spożyciu, gdyż stanowią zagrożenie, przykładowo na ścieżce pieszo-rowerowej. Zachwieje delikwenta i dwie osoby poturbowane. Napić się nie możesz w parku, bo zły przykład dajesz, ale nawalony jak stodoła do domu możesz wracać. Nie rozumiem tego.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wystarczyłoby 2 minuty na poszukanie na forum: Wypadek rowerzystów nad Maltą - epoznan.pl - Pierwszy Portal Poznania - ciach. Śmierci może nie ma, ale wypadek jest. Zresztą to właśnie ktoś z forum miał "przyjemność" uczestniczyć. 2 promile. Nie tak wiele powyżej tych 1,6. Jakbym poszukał to bym raz dwa znalazł pewnie więcej.

Ale czy ja pisalem, ze takowych nie ma???? Czytajmy ze zrozumieniem. Napisalem wyraznie, ze nie znam statystyk ale wypadki sie pewnie zdarzaja.

Oczywiscie, ze pijany debil na rowerze pedzacy sciezka rowerowa, ulica czy chodnikiem stwarza duze zagrozenie. Jednak gdyby to byla plaga tak jak np. z pijanymi kierowcami, to wszedzie by o tym trabili a tak nie jest, bo pewnie statystycznie jest to na rowni z pijanymi pieszymi wpadajacymi pod samochod czy rower. Skutki takowych wypadkow rowniez sa niewspolmierne z wypadkami samochodowymi spowodowanymi przez pijanych kierowcow.

Dlatego uwazam, iz prawo powinno byc pod tym wzgledem bardziej dostosowane do statystyk i ewentualnych konsekwencji a nie tylko na zasadzie nie bo nie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

PS. Zapomniałeś dodać, że badania, na których opierają się limity mają 30 lat...

... i że nikt do tej pory ich nie obalił, ani nie podważył wyników, co w świecie nauk zwiększa ich wiarygodność. Nie napisałem też, że na wyniki tych badań powołują się biegli sądowi w niemczech w sprawach dotyczących wypadków z udziałem nietrzeźwych rowerzystów. Z drugiej strony mam opinie mklosa. Dla mnie wybór jest oczywisty.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie obchodzi mnie ile wypadków zostało spowodowanych przez rowerzystów z zawartością alkoholu we krwi (powiedzmy) 0,5 promila. Nawet jeśli jeden - o jeden za dużo.

Metodologią "o jeden za dużo" szybko dochodzimy do wniosku, że należy ograniczyć prędkość do 5km/h, obowiązkowo wyposażać rowerzystów w kaski i ochraniacze, oświetlenie włączone cały dzień oraz osobnika z flagą ostrzegającego ludność przed zbliżającym się bicyklem itd itp.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie widziałem policjantów z alkomatem z lesie:D Myślę, że twoja fantazja i chęć naginania rzeczywistości trochę przerosła stan faktyczny. Jak twojego kolegę zatrzymali i badali alkomatem to pewnie był jakiś powód, może to nie były 2 piwa, a patrol zobaczył kolesia jadącego wężykiem i dlatego go zatrzymali. Poza tym 1,5km to 10min pieszo - nie widzę usprawiedliwienia.

Kolega miał pecha bo wtedy akurat ogłoszono jakąś durną akcję i trafiło go na ścieżce rowerowej, wcześniej setki razy wpadał na 1-2 piwa po rowerze i coś na ząb do zaprzyjażnionej knajpki po drodze do domu. Faktycznie mógł odstawić rower, wziąć prysznic i wrócić na piechotę ale zaraz po 2h intensywnej jazdy piwo samkuje najlepiej ;)

Nie od dziś wiadomo, że rowerzyści są najłatwiejszym celem nabijania statystyk przez policję, za mało zatrzymanych nietrzeźwych to ustawiamy się przy ulubionej ścieżce rowerzystów wracających z wycieczek, za ruchliwym grillem, a 8 osób na 10 wypiło 1 piwko na świeżym powietrzu po przejażdzce. Zresztą problem przepełnionych więzień przez "pijanych" rowerzystów spowodował już liberalizację prawa i od oceny sądu/kolegium zależy zabranie prawka i możliwość złagodzenia kary.

Ale jeżeli ktoś jedzie zygzakiem, czy po ulicy, czy po ścieżce to nie ma przebacz, trzeba znać swój organizm i wjedzieć na co sobie można pozwolić. Wg mnie 2 piwa wypite w ciągu 1h nie mają żadnego negatywnego wpływu na rekreacyjną jazdę rowerem poza drogami publicznymi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...