Skocz do zawartości

[kultura jazdy] Czy lubicie być wyprzedzani?


Rekomendowane odpowiedzi

No i się nagle temat o "dziadkach" zrobił ;)

A jeśli chodzi o to czy lubię gdy mnie ktoś wyprzedza to... mało jest rzeczy na tym świecie, którymi mógłbym się mniej przejmowac. Na rowerze jeżdżę tylko i wyłącznie dla własnej przyjemości, a nie po to by udowodnic komuś znajomemu lub nieznajomemu, że jestem lepszy (szybszy).

Poruszanie się po drogach publicznych traktuję jako zło konieczne. Po prostu jakoś trzeba dojechac do lasu. I tam wyprzedzanie kogoś, lub bycie wyprzedzaym traktuję jak zwykły manewr, dokładnie tak jakbym prowadził samochód. Natomiast w lesie dużo z siebie daję i raczej rzadko sie zdarza, żeby mnie ktoś wyprzedzał. Ale nawet jeśli to: patrz drugie zdanie :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co do mnie jak widzę babcię/dziadka lub dziecko na makrokeshu sunącego niepewnie 20km/h daję celowo ostro po pedałkach żeby mieć ten wiok za sobą, nigdy nie prubuję się ścigać jak widze kogoś ubranego w strój bo rozumiem że albo jest po treningi albo przed, zdarza mi się ścigać z amatorami wyglądającymi na podobny poziom. Jak kogoś wyprzedzam staram się uśmiechnąc chociąz do danej osoby, czasme podziękować za ustąpienie miejsca do wyprzedzenia

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A.. jeszcze jedno.. byliście na takiej imprezie jak Intel Grand Tour? (w centrach handlowych, stacjonarne rowerki i te sprawy..) :P

oczywiscie ze bylem :) . nie jestem zadowolony z czasu jaki mialem, ale i tak nie byl najgorszy. nie bylem w ogole przygotowany na taka czasowke, w dodatku bylo strasznie goraco, nie to co w chlodnym lesie :D

 

mylse ze teraz wykrecilbym czas o co najmniej 20 sekund lepszy

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Marix, weź mi powiedz w jakim to było miesiącu ? znaczy się ten peleton do wadowic bo może wiem co to za grupa.

 

A co do samego wyprzedzania to przeważnie byłem brany ze względu na to że śmigałem jeszcze wtedy makro który się trzymał dobrze z wymienionymi plastikami itd. na lepszy osprzęt. I raz miałem fajną przygodę, śmigam sobie z kumplem pod długiej trasie a tu nas bierze gościu w stroju, i widać że chyba świeżo śmigał i jak nas brał to się uśmiechnał i " szybciej, szybciej..." no a że to było akurat lekko na podjeżdzie i pod wiatr to zbytnio się nie dało przyspieszyć...

 

A poza tym to przeważnie jak mnie ktoś weżmie to się staram za nim jechać aby zobaczyć jak forma itd, czyli ile ja wytrzymam, kto pierwszy padnie itp.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co do machania, to inni inni rowerzyści na trasie mi nie machają, hmmm, nie mam żalu, bo ja też nie macham :) Ale może zacznę, fajnie by było jakby tak wszyscy do siebie machali. Muszę jednak powiedzieć, że kilkakrotnie pomachali mi motocykliści, zwykle jadący w grupie, z bagażami. Fajne uczucie ;)

Ja bardziej zwracam uwagę na strój bikerów niż ich sprzęt. Jak wyprzedza mnie gostek, nieważne na czym, ale w stroju z naszywkami itp. to zawsze go pogonię. Chcę sprawdzić czy to prawdziwy, czy pseudo biker. Ja jeżdżę w zwykłych "cywilnych" ciuchach, więc każdy ambitny biker stara się mnie wyprzedzić, tyle, że nie zawsze z dobrym skutkiem :D Zdarzają się też ( w Gdańsku ) dość agresywne grupki 3-5 osób, na drogim sprzęcie, w bikerskich ciuchach. Za nimi nie ganiam, żeby nikt mnie nie wziął przypadkiem za jednego z nich. Kolesie jeżdżą..co tu gadać - agresywnie, w tłumie ludzi wyprzedzają na chama, jak ktoś się wlecze przed nimi to obrzucaja go obelgami, straszą innych jeżdżąc na tylnym kole itd. Na górkach i wydmach ich nie widuję, więc to tylko szpanerzy i łobuzy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

krzylo, tak czytam Twoje wypowiedzi i sie zastanawiam, czy z Tobą wszystko w porządku. Na podstawie tego czy ktos chce się scigac czy też nie, oceniasz czy ktos jest prawdziwym czy pseudo bikerem (swoją drogą mógłbyś rozwiąc to pojęcie?).

A nie zastanowiłeś się może czy przez przypadek tzw. pseudo bikerem nie jest ktoś, kto nie da sobie zmęczonemu kolarzowi albo starszemu człowiekowi usiąśc sobie na kole i żałuje, że nie zahamował, żeby tamten się przewrócił. A do tego pisze o tym na forum z takim przekonaiem, jakby robił cos mądrego i dobrego.

 

Sorry za OT, ale po prostu niektórzy piszą tu o rzeczach, których nie mogę pojąc, więc chciałbym aby mi to zostało wytłumaczone.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Marix, weź mi powiedz w jakim to było miesiącu ? znaczy się ten peleton do wadowic bo może wiem co to za grupa.

 

Mimo ze spedzilem na dwyszukiwarką ktora sie pieprzy z 15 minut to nie potrafie Ci powiedziec

szukalem na forum w tematach w ktorych moglbym o tym pisac, szukarka znajduje ale wskazuje tylko temat x stronicowy :/

 

w kazdy razie był to maj prawdopodobnie

ale jeszcze sie zastanowie gdzie to moge mieć to Ci powiem

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teraz nie wiem czy to byili oni ale grupa z Górnośląskiej Masy Krytycznej w kwietniu albo maju ale raczej w kwietniu śmigała z Katowic do Wadowic i z powrotem więc może to ich widziałeś :) Tylko nie wiem czy to oni bo ich chyba nie było 70...;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

WojtasGCE

Jak ktoś jest zmęczony to są ławeczki, ew. bary piwne itp. Ja lubię mieć czystą przestrzeń 1-5m za mną i przede mną. Metodę na hamowanko stosuję tylko gdy ktos sie uprze i mimo moich wyraźnych znaków (zjeżdżanie na bok, zwalnianie) przykleja się z tyłu. To nie jest miłe uczucie mieć takiego natręta za sobą.

No cóż, nie każdy jest ideałem. Mogę być dla Ciebie pseudo rowerzystą, chuliganem, czy kim tam chcesz. Pozdrawiam serdecznie!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jechałem kiedyś z kumplem pod spory wiatr, więc nasza prędkość była jakieś 20 km/h. W pewnym momencie dogoniliśmy jakiegoś dziadka raczej już po osiemdziesiątce. Jedziemy dalej, aż po jakichś 2 km oglądam się na kumpla, a na jego kole siedz dziadek i cieszy miche :eek: , niedługo jednak dziadek odpadł od nas, ale jaja ma że HOHO. Widać rywalizacja to zdrowa rzecz, o ile nie zamienia się w zazdrość że ktoś ma XT czy XTR kiedy ty masz Acere czy innego SiSa, bo po co komuś zazdrościć jeśli ma XTR, a fizycznie nadaje się co najwyżej do wejścia na pierwsze pietro niż do uprawiania jakiego kolwiek sportu.

:D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

[...] ale przez wielkie, stare i kopcące autobusy lub ciężarówki, które przejeżdżają 10 centymetrów od kierownicy :/

 

Zgadzam się. Chcieliśmy z kumpalmi już zrobić akcje 'drut' - przyczepić sobie po lewej stronie ochorągiewkowany metrowy drut i przejechac się ulicami, Ale stanęło na pomysle tylko bo stwierdziliśmy że życie nam milsze niz nauka dla kogos kogo i tak sie nie da nauczyć.

 

Co do wyprzedzania przez innych rowerzystów, to denerwowanie sie tym ze ktoś nas wyprzedza powoduje ze stajemy się nimi, a przeciez liczy się przyjemnośc z jazdy. Od rywalizacji to my mamy zawody :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Macie racje autobusy najgorsze aczkolwiek kierowcy autobusow z reguly są dobrymi kierowcami i starają sie wyprzedzac precyzyjnie chociaz czasem zmuszają do ustapienia, ale to nie takie latwe prowadzic pojazd rzędu 10 ton z dośc slabym przyspieszeniem, cholernie dlugim i szerokim

 

a wyprzedzanie to dla nich dosc duzy problem jakby co to sie moga nie zmieścić na trzeciego, jakby ktoś szybko nadjechac z naprzeciwka i wtedy bedzie musial podjac decyzje kogo zepchnąc, nas na bok czy auto na czołówke

 

dlatego pomagam tirom i autobusom jak moge, robie im 99% mozliwego miejsca i czasem nawet zjezdzam na bok zeby ich przepuscic

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie lubie jak mnie ktos wyprzeda ale pare razy się zdazyło tak ze 2 lata temu jezdziłem w XC (obecnie dual 13") i jak wyjechałem na trase około 60 km (z discmanem) to gdzies na 50 km jakis koles mnie wyprzedził byłem juz padnięty ale jak usłyszałem w słuchawkach głos Dj. Krisa (EKWADOR RUSZAMY) to tego kolesia zostawiłem za sobą daleko poprostu 0 zmęczenia :):D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość z_kujaw

Ja ostatniego lata wyprzedziłem ciągnik, ten jechał spokojnie 25-28 km/h

ale jak go wyprzedziłem (bo mi wadził) to przyspieszył do 35 km/h

 

kuźwa, po górkach, czasem pod waiatr, na moim góralu to było moje najgorsze 6 km w życiu, nie chialem dac się wyprzedzić :)

 

Nie lubie być wyprzedzany, dlatego ciągle nosze się z decyzją kupna corssa, bo 50% tras moich to asfalt :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

dlatego pomagam tirom i autobusom jak moge, robie im 99% mozliwego miejsca i czasem nawet zjezdzam na bok zeby ich przepuscic

 

Byłem parę razy wyprzedzony na wyboistej drodze, przez autobus czy tira dosłownie na centymetrowy styk... i nie jest to przyjemne.... ;) Dlatego zawsze jak słyszę,że coś wagi super ciężkiej jedzie za mną to się oglądam potem jak widze, że coś z przodu jedzie to staram się mimo wszystko jechać jak najbliżej pobocza,albo nawet poboczem, wiem to wtedy dopiero kusi gościa do akcji na trzeciego...ale mimo wszystko

przyhamowywanie takim mamutem jest cieżkie i dłużej trwa.

 

I odpukać i 3 razy wypluć lepiej już żeby zepchnął w bok niż puknął rower od tyłu ( bo wtedy game over pod kołami ...)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

TIRów to się raczej nie tyczy bo i tak są wielgachne więc i tak je poczujesz, ale czy zauwazyliscie że im dalej od krawedzi jezdni się jedzie (wzglednie środkiem pasa) tym szerszym łukiem mijaja nas osobowe? Dlatego niepreferuje jazdy przy krawedzi jezdni, chyba że w mieście. TIRom oczywiście z powodu przytoczonego jw. lepiej czasem ustapić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze zjeżdżam na bok jak słysze coś ciężkiego toczącego się z tyłu. Tak się składa, że widziałem co się dzieje z rowerzystą przejechanym przez Tira... Naprawdę, nie ma żartów. Strasznie nie lubię sytuacji, kiedy z prawej jest wysoki krawężnik i wyprzedza mnie "na styk" jakiś autobus. Niekiedy mam wrażenie, że calowo tak blisko jedzie(mimo pustej lewej strony jezdni), żeby pokazać, że miejsce rowerów jest na chodnikach lub poboczach. Ci kierowcy MZK(podobnie do kierowców taksówek) chyba nie przepadają za nami?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ja zawsze podejmuję walkę ale dla mnie to żaden wstyd zostać wyprzedonym...no chyba że przez pannę :D

 

ja tam lubie jexdzic za pannami :P:)

 

 

ale czy zauwazyliscie że im dalej od krawedzi jezdni się jedzie (wzglednie środkiem pasa) tym szerszym łukiem mijaja nas osobowe? Dlatego niepreferuje jazdy przy krawedzi jezdni,

 

do czasu gdy koleś przede mna nie wjechał do rowu bo nieprzytomny leżał na kierownicy

po tym zdarzeniu przestałem byc fanem jazdy środkiem jezdni

 

p.s.

 

na szose polecam lusterko

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Żałowałem tylko, że nie zastosowałem sprawdzonej metody na hamowanko. Jakby zaliczył glebę, to by się nauczył kultury jazdy!

Kultury jazdy?! Od kogo mialby sie jej nauczyc niby od CIEBIE !! ;)

Jak ci przeskadza ktos na kole to sie odwroc i powiedz mu co o tym sadzisz. Moze nadziejesz sie kiedys na jedna z takich osob, ktorej zastosowales im hamowanko. Pewnie dostaniesz wtedy odpowiedni wp... i moze sie czegos nauczysz...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Macie racje autobusy najgorsze aczkolwiek kierowcy autobusow z reguly są dobrymi kierowcami...

 

Nie wiem chłopie gdzie ty jeździsz że tak twierdzisz, ale kierowcy autobusów, głównie podmiejskich to są chamy i idioci, którzy nie dość że mało co cię nie przejadą to jeszcze zwyzywają

 

Nie lubie być wyprzedzany, dlatego ciągle nosze się z decyzją kupna corssa, bo 50% tras moich to asfalt ;)

 

Ja tam jeżdże 80% po asfaltach, ale swojego górala nie zamienił bym na nic innego, a przy twoich tylko 50% po asfalcie to lepiej się zastanów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem chłopie gdzie ty jeździsz że tak twierdzisz, ale kierowcy autobusów, głównie podmiejskich to są chamy i idioci, którzy nie dość że mało co cię nie przejadą to jeszcze zwyzywają

Ja tam jeżdże 80% po asfaltach, ale swojego górala nie zamienił bym na nic innego, a przy twoich tylko 50% po asfalcie to lepiej się zastanów.

 

co "kraj" a w tym przepadku co region to obyczaj.

 

Ja na kierowców bielskiego MZK nigdy nie narzekałem.

Jeżdża bardzo spokojnie, generealnie nie starają sie mnie wyprzedzac tylko cierpliwie jadą za mną

raz nawet az mi sie go zal zrobilo bo sie wtranzolilem pod ostrą gore przy problemach z napedem musialem jechac powoli i ciagnalem za soba pol minuty autobus jadacy 10 kmh a on nic spokój!

 

zadnych chamskich zachowan mowie wam autobusy bielskie nie stanowią żadcnego problemu w porownaniu z tirami ale powod jest prostt cvzym innym jest jazda po miesci czym innym poza nim

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...