Ja reprezentuję odmienny pogląd. Do wiosny nabędę trekkinga, obowiązkowo z przekładnią planetarną, paskiem karbonowym i silnikiem SX. Do Grecji nie pojadę i do Rumuni też nie. Aktualnie posiadam rower Kross Trans Sander z planetarką Nexus 7, mający 7.5 lat w tym 3 lata samodzielnie skonwertowany na elektryka. Dotychczas przejechałem około 15000 km, w tym około 9000 km jako elektryk. Wstyd powiedzieć, ale nigdy nie zaglądałem do przekładni planetarnej, pomimo, że mam umiejętności aby zrobić to samodzielnie. Lenistwo śmierdzące . Wymieniłem tylko łańcuch i opony, poza tym "zero" problemów. Jak widać na moim przykładzie, tego typu przekładnie są bardzo trwałe, a wygoda użytkowania bezcenna. Dlatego już nie wyobrażam sobie innej przekładni w moim rowerze. Trasy jak wyżej cytowany kolega PiotrWie.