Skocz do zawartości

HSM

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    689
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez HSM

  1. @Aleryon rozwiązania producenta przeznaczone pod konkretny rower i montowane fabrycznie są niemal zawsze lepsze, bardziej estetyczne czy funkcjonalne niż "dodatki", zwłaszcza "dodatki uniwersalne" pod dowolny rower. Nie wiem, czy zdjęte ze starego roweru błotniki są błotnikami pełnymi do montażu na stałe, czy przyczepianym ad-hoc półśrodkiem (bo tylko solidne, pełne błotniki zapewniają skuteczną ochronę przed zabrudzeniem). Nie wiem, czy zdjęte oświetlenie jest oświetleniem niewymagającym żadnej uwagi ze strony użytkownika, takim co to nie trzeba ani pamiętać o ładowaniu, ani akumulator nie zdechnie na mrozie, po prostu bierzesz rower, jedziesz i światła działają (a tak jest w przypadku dynamo w przedniej piaście i firmowych lampek od B&M). W dodatku to wszystko jest zgrabnie i estetycznie dopasowane, bo chociażby kable od oświetlenia są elegancko schowane pod błotnikami. Nie wiem, czy stary bagażnik też jest rozwiązany w ten sposób, że jak go nie używasz, to nie rzuca się w oczy i nie przytłacza wizualnie tyłu roweru, bo jest ładnie wkomponowany jako podpora błotnika... Nie chodzi mi o namówienie Cię na tego Vorttrieba 🙂, ale po prostu zwróć uwagę, że żaden zwykły cross - nawet jak go doposażysz w różne akcesoria - a już zwłaszcza ten Evado, nie będzie "miał startu" do Vortrieba wizualnie, estetycznie, ale też użytkowo w mieście na asfalcie czy drogach dla pieszych i rowerów.. To jest po prostu rower ze zdecydowanie innej półki cenowej (właśnie z okolic tego 1000 EUR), który z uwagi na niekorzystny splot okoliczności dla producenta/branży rowerowej jest teraz dostępny w CR za mniej niż połowę swojej wartości. Z reguły takie przemyślane rowery do miasta są droższe. Decathlon ma swojego Elopsa składanego w podobnym duchu (https://www.decathlon.pl/p/rower-miejski-dlugodystansowy-elops-900-wysoka-rama/_/R-p-305017?mc=8611229&c=Niebieski). Tylko, że ten elops jest na zwyklej przerzutce/kasecie, które są zdecydowanie bardziej upierdliwe w codziennym czyszczeniu i bieżącej konserwacji niż piasta wielobiegowa, no i z przerzutką nie zmienisz biegu, stojąc na światłach, Ma tańsze komponenty (choćby te hamulce Btwin by Tektro zamiast pelnego alfine). A i tak jest zdecydowanie droższy (nawet po obniżce z okolic tego 1000 EUR właśnie do obecnych 3600 PLN) od vortrieba. Do niedawna był na forum proponowany osobom, które szukały właśnie jakiegoś nietuzinkowego roweru do miasta i nie miały problemu z wydaniem na niego więcej niż najtańszego ulepa. Teraz nie miałbym sumienia go polecać, jak pojawił się vortrieb. W dodatku takie rowery doskonale wpasowują się w opisany przez Ciebie sposób użytkowania i to nawet lepiej niż tanie crossy. No i nie widziałem jeszcze crossa, z rozpinaną ramą pod pasek Gatesa. Zadałeś pytanie. My podsunęliśmy propozycję, moim i kolegi zdaniem o wiele lepszą. Ale to Ty podejmiesz decyzję....
  2. Do codziennej jazdy do pracy potrzebujesz roweru z błotnikami i dobrze by było, z jakimś bagażnikiem, żeby zabrać swoje rzeczy.. Zamiast tego Evado z prostym napędem 2x9 i niepotrzebnym uginaczem z przodu, za to bez żadnego wyposażenia za wcale niespecjalnie rewelacyjne pieniądze możesz kupić np. https://www.centrumrowerowe.pl/rower-miejski-vortrieb-modell-1-2-pd51385/?v_Id=280259 w rewelacyjnej cenie bo CR najprawdopodobniej wykupiło zapas tych rowerów od niemieckiego właściciela i dystrybutora (to zdaje się była marka własna bike-components.de, z któej chyba się wycofali)... Dlaczego rewelacyjnej? Bo oryginalną ceną sklepową tych rowerów było ok. 1200 EUR, a komponenty jak: 8-biegowa, mniej kłopotliwa w codziennej obsłudze piasta Alfine, błotniki, bagażnik, stopka, bezobsługowe oświetlenie na dynamo sprawiają, że za 1900 zł dostajesz zdecydowanie więcej dopasowanego do Twojego zastosowania roweru w rowerze... Ostatnio na forum był wątek, w którym ten rower się pojawił. Koledzy pisali, że rower jest przyjemny, szybki, a ja dodam, że z dużym potencjałem na ulepszenie, gdybyś np. kiedyś zapragnął cichego i niekłopotliwego napędu na pasek zamiast łańcucha.
  3. HSM

    [Radar] Garmin Varia

    @pecio akurat zachowanie 820 w sytuacji jazdy grupowej, z kimś za Tobą, kto jedzie tym samym co Ty tempem, jest jak najbardziej "poprawne" - it's a feature not a bug 🙂 Garmin chwali się funkcją wykrywania pojazdów, które podążają za Tobą, co byś nie był zaskoczony, że ktoś tam się czai z tyłu i grzecznie czeka na spokojne wyprzedzenie (tak, wiem, w Polsce mało realne), a jak już po dłuższym czasie w końcu Cię wyprzedzi, żeby Cię nie wystraszył, bo już o nim zapomniałeś, skoro jedziecie sobie razem dłuższą chwilę. To jest zupełnie nowe zachowanie - nie tylko w stosunku do poprzednich Varii, ale też całej radarowej konkurencji, ale to całkiem zamierzone... Myślę, że burza mózgów w Garminie wyglądała mniej więcej tak: -Od użytkowników dochodzą głosy, że wykrywanie samochodów nadjeżdżających z tyłu jest super, ale jak taki samochód się do nich przyklei, to po chwili znika z radaru i ktoś może pomyśleć, że np. skręcił, a on tam jest i zaskakuje, jak zacznie w końcu wyprzedzać... Możemy coś z tym zrobić? -Oczywiście! Możemy zmodyfikować algorytmy, żeby pilnowały raz wykrytego obiektu, nawet jak przestał się zbliżać i jedzie tym samym tempem. -OK, wspaniale. Nazwijmy tę funkcję the same speed vehicles tracking! Najwyraźniej nikt tam nie pomyślał, że the same speed vehicles, to też są inni rowerzyści w trakcie grupowej przejażdżki... No ale to tylko korporacja bez żadnego doświadczenia na rynku fitness i sportowym 🙂. W najnowszym filmie o 820 GPLama zasugerował, że najlepszym rozwiązaniem byłoby dodanie do aplikacji z ustawieniami radaru po prostu opcji włączania/wyłączania tej funkcji w zależności od potrzeb. Użytkownik mógłby zdecydować, czy w danym momencie chce, żeby 820 zachowywała się jak 515 (bo akurat jedzie w peletonie), czy też nie i bardzo pożąda śledzenia wszystkich obiektów, bo jedzie samodzielnie...
  4. @justeddy52 koledzy sobie pożartowali, ale w sumie sam pomysł był zabawny... Pomijając wątpliwą sensowność kupowania wspomaganego roweru do 60 km wycieczek raz w tygodniu, zwłaszcza, że w przeważającej mierze to mają być kilometry na asfalcie (tymi rowerami, bez specjalnej spiny na asfalcie przekroczysz prędkość, po której stracisz wspomaganie i będziesz męczył się z o wiele za ciężkim rowerem, a jak z kolei będziesz jechał powoli z mocniejszym wspomaganiem, żeby się nie zmęczyć, to szybko zniknie Ci prąd - zwłaszcza z tego mniejszego akumulatora), to zupełnie bym skreślił tego C21. Toż to jakiś dziwny wynalazek - tak wynalazek, bo inaczej nazwać go nie mogę, a i sensu szukać w nim też próżno: "generyczny" napęd (kit z tym, że w piaście, ale podejrzewam, że bez żadnego sensownego wsparcia serwisowego) z malutką baterią, która byłaby znośna na dojazdy do pracy i codzienne ładowanie, a nie na wycieczki. albo to błąd w specyfikacji, albo w sumie nie wiem co... przednia piasta na oś 15 mm (ale jaką 100 mm? 110 mm?) i w sumie po co taka komplikacja w takim rowerze. Za to o tylnej osi nic nie piszą. Ciekawe czemu? Może być wszystko... wygląda jakby zwykły samozamykacz. Wychodzi, że pomysł na koła w tym rowerze jest od sasa do lasa... napęd 1x9 - może i ok (choć patrząc na kolejny punkt, już tak wcale nie ok), ale dlaczego znowu wynalazek w postaci L-Twoo - to już taniej się nie dało? w ogóle koncepcja napędu jest wyjątkowo "twarda": z przodu 52 zęby z tyłu 11-32 - w "grawelu"? a w zasadzie elektrycznym mieszczuchu, bo tym jest ten Fido... Twórcy tego C21 chyba założyli, że użytkownik i tak będzie intensywnie wspomagał się silnikiem, co przy baterii 208 Wh słabo widzę... Całość wygląda na przypadkowy projekt, poskładany z przypadkowych części, w dodatku bez sensu. Specyfikacja jest w ogóle pisana na kolanie, albo tak tłumaczona na polską wersję językową, bo są tam takie kwiatki jak koła 27,6 (sic!) cala i opony 1,57 cala i weź się teraz zastanawiaj, jakie opony tak naprawdę przyjmie ta rama (czy te 1,57 to realny wymiar, czy może też jakiś babol i miało być 1,5 albo 1,75) To ten Tunturi przy nim błyszczy... Napęd od rozpoznawalnego gracza (z normalnym wsparciem serwisowym, w dodatku to silnik centralny), z ponad dwa razy większą baterią. Do tego elektroniczna zmiana biegów z aktualnym 10-rzędowym Cuesem Di2, lepiej (choć też nie idealnie) zestawiony, bo 47 z przodu i 11-43 z tyłu. Hamulce są "grupowe", choć pewnie porównywalne z Tektro w C21. No i koła 700C na współczesnych, standardowych (obydwa 🙂) piastach 12x142 i 12x100, z oponą 40C Choć sam rower jest brzydki jak noc listopadowa. Inna sprawa, że de gustibus non est disputandum. No i żadnego z nich bym nie kupił...
  5. @zekker Teraz wszystko jasne 🙂 A z tym Unibikiem będzie chyba jak z kilkoma innymi modelami od producenta." albo nie da się kupić (choć ktoś kędyś widział i słyszał), albo rower jest na tyle specyficzny, że sprzeda się w homeopatycznych ilościach. To w sumie dobry model dla youtubowych twórców, bo można o nim pogadać, nagrać materiał, ale żeby on osiągnął sukces, to wątpię...
  6. @LukaszHor jest dokładnie tak, jak pisze ernorator, współcześnie niemal wszędzie znajdziesz coś nietypowego. Czasem to będzie własnego pomysłu sztyca i jej mocowanie w ramie, nietypowy mostek czy zintegrowana kierownica i inne bardzo upierdliwe rzeczy, a czasem tylko pokrywka górnego łożyska sterów i dopasowane do kształtu kokpitu podkładki na rurę sterową, żeby zachować spójny wygląd... W Canyonie nie wydaje mi się, by ilość jakichś nietypowych elementów specjalnie odstawała od rynkowej średniej. Być może dotarła do Ciebie jakaś mocno przetworzona przez środowisko historia, która np. nie dotyczy wcale nietypowych części, ale haka przerzutki, bo słyszałem opowieści, jak to ktoś kiedyś dłuuugo czekał na właściwy hak do swojego roweru, no ale to w sumie może dotyczyć każdego producenta. Dlatego coś takiego jak UDH od SRAMa uważam, za dużą przewagę..., Zresztą Canyona (firmy) nie możesz rozważać całościowo, a tylko konkretne rowery, w konkretnej specyfikacji. Akurat aluminiowy Grizl jako najprostszy i chyba najtańszy z wielu modeli w ofercie szosowo-grawelowej nie wydaje się specjalnie problematyczny pod tym względem. Poza niestety specyficznym dla ramy hakiem przerzutki tylnej (szkoda jednak, że nie UDH, co nie tylko ogranicza Ci źródło haków do sklepu Canyona, ale także odcina od wszelkich napędów grawelowych 1x13 czy górskich transmission Srama) reszta wydaje się być jak nie standardowa, to raczej znana w branży. Co wcale nie znaczy, że nie ma tam pewnych - bym powiedział - upierdliwości: widelec ma rurę sterową 1,5"-1 1/4", co może nie jest jakimś ekstrawaganckim wyczynem, ale jak będziesz miał ochotę na zmianę mostka, całego kokpitu na zintegrowany czy po prostu sterów, zmusza Cię do szukania mniej popularnych opcji niż pod sterówkę 1 1/8". Inne są: łożysko górne sterów, pokrywka na nie, podkładki pod mostek, ekspander w sterówce, górny kapsel sterów no i mostek. I nie, nie jesteś ograniczony do sklepu Canyona, bo wszystko to znajdziesz też w normalnych sklepach, od innych producentów, ale raczej w zdecydowanie mniejszym wyborze. Natomiast wszystko to wygląda, skręca się i rozkręca w miarę standardowo... mufa suportu jest pod suport PF 86,5 - co jest w aluminiowej ramie już kompletnym idiotyzmem, bo to powinien być albo PF po łożyska bezpośrednio wciskane w ramę i to w słusznym rozmiarze, albo mufa powinna być gwintowana (wszak jest aluminiowa) pod T47. A jest PF 86,5, który jest najgorszym rozwiązaniem z uwagi na minimalną ilość miejsca w mufie, gdzie użycie jakiejś korby z osią większą niż 24 mm (np. cały SRAM DUB, wszelkie inne rozwiązania z osią 30 mm) kończy się zastosowaniem szybko padających łożysk z małymi kulkami, bo na nic większego i wytrzymalszego nie ma już miejsca.
  7. @cervandes nasze, w sumie jednostkowe jednostkowe doświadczenia są niewiele warte, bo związane z kręgiem zapaleńców, których stosunek do roweru jest całkowicie niereprezentatywny dla ogółu społeczeństwa. To nic zdrożnego, bo tak zazwyczaj jest w każdej bańce zapaleńców... To, że Ty masz wdrukowany odruch i przygotowane akcesoria do przetarcia goleni, a ja mam zwyczaj w okresie błotno-solno-piaskowego syfu myć rower codziennie, to nic nie zmienia, bo to jest fiksacja na punkcie ulubionej zabawki. Ale nie próbujmy z naszej postawy zrobić czegoś powszechnie obowiązującego, bo to obiektywnie nie jest normalne. I tak, owszem też widuję różne rowery w stanie szrotowym i ludzi, którzy mają wywalone na wszystko... fun fact - często jak widzę jakiś sensowny, prosty (choć w stanie przedzawałowym) rower miejski z rodowodem z Niderlandów, to mimo że ma to dynamo i przykręcone na stałe pełne oświetlenie, nikt go nie używa (bo trzeba by albo przeserwisować piastę, albo choćby sprawdzić ciągłość kabelków) Więc rozwiązaniem na nieświecące lampki jest zamiast sprawdzenie, co tam nie działa, i ewentualne doprowadzenie do sprawności kupno jakiegoś bzdetoświecidełka z ali... Tylko znów wyciąganie wniosków z sytuacji i postaw skrajnych (w ogóle nie dbać o rower albo dbać nad wyraz) nie prowadzi do niczego sensownego. Zupełnie przypadkowy Kowalski - jak już się na rower przesiądzie i będzie nim np. dojeżdżał do pracy - raczej nie będzie ani na niego chuchał i dmuchał, ale też można przypuszczać, że kompletny brak jakiejkolwiek dbałości nie zaskoczy go degradacją sprzętu, bo to (przyczyny i skutki) ogarnia nawet mało rozgarnięta część społeczeństwa. Może go jedynie zaskoczyć, co i kiedy należy przetrzeć, nasmarować, wymienić... Bo wiesz, ludzie w miarę ogarniają np. że samochód wymaga jakiegoś serwisu, ale jednocześnie wiedzą, że co do zasady w samochodach to się dzieje w zdecydowanie dłuższych interwałach. Na co dzień wsiadają, przekręcają kluczyk i jadą do tej pracy, a współczesne samochody jak najbardziej pozwalają im nie myśleć o wielu rzeczach "serwisowych" tak codziennie. Myślą więc, że z rowerem jest podobnie, a tu zonk!, bo rower -niby maszyna prostsza - a jednak wymaga jakiejś częstszej dbałości. Dlatego uważam, że do celów użytkowych rowery powinny być odpowiednio dopasowane pod minimalizację wysiłku a jednocześnie ryzyka zaniedbań. I dlatego narzekanie, że gdzieś jest sztywny widelec a nie amortyzator (zwłaszcza jeśli ten amortyzator nie jest z innych względów koniecznie, absolutnie niezbędny) jest dla mnie niezrozumiałe. A tak w ogóle ten Twój tekst z wątku o trwałości amortyzatorów jest genialny i nie jest to ironia z mojej strony... bo można go czytać bardzo dosłownie, ale też nieco prześmiewczo i za każdym razem jest w 100% poprawny i prawdziwy. Obawiam się tylko, że to jest jak z tymi branżowymi żartami, które doceniają tylko wtajemniczeni. Jakby ten tekst przeczytać Kowalskiemu, który przyszedł do Deca po pierwszy rower po 30 latach od komunii, to by się raczej nie śmiał, tylko za głowę złapał. @zekker ej no nie... wyraźnie napisałeś: a że "nie ma sensu" = "bezsensowne", stąd pytam... Nie , żebym chciał specjalnie namawiać i dyskutować, po prostu to stwierdzenie było bardzo jednoznaczne i zerojedynkowe, co wzbudziło moją ciekawość. A co do samego roweru - bo wątek o rowerze - choć raczej bym go nie kupił (ten automatyczny Cues wydaje mi się przerostem formy nad treścią, w dodatku nie wiem na ile nierozerwalnie łączy ze sobą dwa oddzielne komponenty - piastę i przerzutkę, na ile są one niezależne i wymienne oddzielnie, jak już chciałbym elektryki, to założyłbym zwykłe Di2 z baterii ładowanej przednim dynamem, albo samodzielnego, bezprzewodowego axs; no i w sumie to trochę śmieszne, że w tym rowerze są aż dwa dynama - z przodu i z tyłu), to: -dynamo 12x100 mm thru axle jest zaletą, bo koło założysz i tu, i do widelca pod qr (nawet jak producent piasty nie oferuje wymiennych end capów, to można skorzystać z adaptera w styluhttps://www.justpedal.nl/en/hub-parts/37773-halo-12mm-qr-t-axle-adaptor.html) -tam jest chyba główka formalnie nietaperowana, ale to jest pod stery 1,5" zarówno góra i dół, więc miejsce pod widelce 1,5"-1 1/8" jest -mocowania pod błotniki wydają się istnieć 🙂 - na pewno z tyłu, a na widelcu widać je po wewnętrznej stronie -nie rozkminniałbym specjalnie możliwości zmiany widelca na amortyzowany w tym rowerze, bo on jest pomyślany i będzie kupowany (pewnie w znikomej ilości egzemplarzy) jako gotowy i docelowy produkt bez kombinowania, co by tu zmienić.
  8. @zekker możesz rozwinąć myśl o bezsensowności oświetlenia na dynamo zwłaszcza w rowerze użytkowym... O ile mogę się zgodzić z taką koncepcją w przypadku rowerów wybitnie sportowych, gdzie z uwagi na niewielki dodatkowy opór prosi takowych nie mają, a wszelkiej maści amatorzy-naśladowcy idą tym tropem (nawet jakby ten dodatkowy opór w ich przypadku jest całkowicie nieistotny, a porzucenie koncepcji stałego oświetlenia jest w dużej mierze kwestią modowo-estetyczną). Pewną niszą w sportowym lub "usportowionym" świecie są zawodnicy ultra i wszelkiego rodzaju długodystansowi podróżnicy, którzy stanową wierną klientelę firm takich jak SON, kLite, Supernova, Sinewave... Także w rowerach rekreacyjnych rozumiem całkowity odwrót o oświetlenia "na stałe" bo jak się bierze rower raz w tygodniu, na weekendową przejażdżkę, to rzeczywiście taniej i prościej jest kupić dowolne świecidełko zasilane z akumulatora (bo nawet te na zwykłe baterie odeszły w niebyt) niż szarpnac się na inwestycję w sprzęt za grube tysiące. Ale w rowerach użytkowych...!? Przeca tam najbardziej sprawdzają się rozwiązania na dynamo. Rower do pracy, na zakupy,... rower, który bierzesz w dowolnym momencie i jedziesz, bez wcześniejszego zastanawiania się, czy wziąłem lampki, a jak wziąłem, to czy są naładowane... A ten niepokój, czy w rowerze użytkowym da się łatwo albo w ogóle wsadzić sensowny amortyzator przez nietapetowaną główkę, też jest dla mnie dyskusyjny. W ostatnich dniach był po sąsiedzku wątek [widelec powietrzny bez serwisu] jak długo wytrzyma z jakże trafnym (choć nieco ironicznym) wpisem kolegi cervandesa: Najbardziej podoba mi się w nim fragment: I na koniec to, jak dbasz. Jeśli po każdej jeździe pędzelkiem wymiatasz syf, golenie przecierasz czymś do tego przeznaczonym... to ok. Już widzę ekscytację użytkowników rowerów użytkowych - czyli z definicji wykorzystywanych jak nie codziennie to bardzo często, rowerów, których zadaniem jest przede wszystkim ułatwiać użytkowanie, a nie czynić je upierdliwym - jak pędzelkują, przecierają i pucują te amortyzatory 🙂 Te przemyślenia, to w kompletnym oderwaniu od tego konkretnego Unibike'a...
  9. CR co chwila mnie zaskakuje... Muszą mieć dostęp do jakichś zalegających zapasów, bo zdarza się im sprzedawać rewelacyjne rowery w rewelacyjnych cenach - jak ten proponowany przez @Wojcio Vortrieb. Do niedawna znalezienie takiego prostego, ale jednak zbudowanego z sensem roweru w tej cenie było hmmm... trudne. Nawet Decathlon - jak już oferował coś na wzór tego rozwiązania, to i tak nie były to rowery tak dopieszczone, albo raczej droższe. @tabuul Bierz ten rower, póki jeszcze jest. W tej cenie zjada na śniadanie tego Lazaro. Dostajesz 8-biegową piastę zamiast zwykłej przerzutki, co w Twoim zastosowaniu jest rewelacyjnym rozwiązaniem i jest to Alfine, a nie Nexus (zazwyczaj w rowerach w tym budżecie). Dostajesz pełne wyposażenie do jazdy po mieście (błotniki, działające zawsze i bezobsługowo oświetlenie, bo z dynama w piaście, nie ma tylko pełnego bagażnika, ale być może do tego pseudo-bagażniko-wspornika błotnika da się dopiąć mała sakwę na lekkie rzeczy do przebrania lub powiedzmy komputer - nie wiem co tam do pracy wozisz - producent podaje podobno udźwig 8 kg na stronę 🙂), a Lazaro to golas... No i w końcu ten Vortriebma rozpinaną ramę, więc jak kiedyś byś chciał pozbyć się łańcucha i przejść na cichy, w zasadzie bezobsługowy napęd paskowy, to będziesz miał taką możliwość (choć to pewnie by kosztowało z połowę ceney tego roweru 🙂 za dwie zębatki i pasek). Na konkurencyjnym forum jest krótki wątek o tym rowerze https://roweroweporady.pl/f/topic/12118-rower-miejski-vortrieb-modell-12-co-sądzicie/ A tu możesz się lepiej przyjrzeć rowerowi (po niemiecku, ale tłumaczenie napisów daje radę) https://www.youtube.com/watch?v=vSpd1eu14hQ
  10. Nie używam elektryka, więc trudno mi dzielić się doświadczeniem, ale chyba obydwaj koledzy @Wojcio @PiotrWie korzystają, więc może podpowiedzą. Generalnie, niestety każdego elektryka traktuj nie jako po prostu rower (coś na lata, coś czym będą mogły jeździć Twoje wnuki, jak się wkręcą w "retro rzeczy"), ale jako po trochu elektronikę. Może nie jak telefon, który wymienisz po roku czy dwóch, ale mimo wszystko kupujesz to z myślą, że nadejdzie ta chwila, w której użyteczność przedmiotu jest poniżej oczekiwań i czas na wymianę. Dlatego też korzystanie z systemu, z którym stoi jakiś europejski/japoński producent, to szansa, że mimo wszystko da się kupić nową baterię za kilka lat. Myślę, że degradacja jest nieunikniona, ale w normalnym użytkowaniu aż tak jej nie odczujesz, a moment, w którym jednak zaczniesz odczuwać, może się nawet zbiec z momentem, kiedy poczujesz po prostu chęć zmiany całego roweru. Innym , podobnym aspektem - choć mało dyskutowanym - jest trwałość samych silników (nawet od Shimano i Boscha). Znów, przysłowiowy Kowalski użytkując rower bez zacięcia raczej tego nie odczuje. Za to ludzie, którym elektryk zastąpił np. samochód i tyrają go codziennie zima za zimą, niestety dochodzą do momentu, gdzie by trzeba ten silnik wymienić (bo one nie są ani specjalnie szczelne, ani niezniszczalne) i okazuje się, że to nie jest już suport za kilkadziesiąt złotych do kupienia z dowolnym sklepie, ale jednak poważna naprawa, czasem nawet niewykonalna...
  11. W tym budżecie amortyzator będzie tylko mało efektywnym uginaczem i jego głównym zadaniem będzie zwiększanie wagi roweru. Na asfalt, a nawet na jakąś ścieżkę czy kawałek polnej drogi nie jest on niezbędny.
  12. @Wojcio Nawet nie wiedziałem, że są takie cuda jak ten Tunturi (co za marka...!) - tzn. pakowanie silników do każdego typu roweru, to OK, ogarniam, bo przecież teraz elektryka dźwignią sprzedaży, ale że doszliśmy do poziomu, gdzie tajemnicze Tunturi skorzysta z prawilnego eStepsa (albo innego Boscha), a biegi będzie zmieniało Di2, to nie przypuszczałem. Bardziej spodziewałem się dalekowschodniego no name. Bo przecież jeszcze z 10 lat temu to Di2 było zarezerwowane dla najdroższych, najbardziej wypasionych rowerów... Tak wiem, że to Cues, ale mimo wszystko. Tak swoją drogą to ten rower gwałci moje poczucie estetyki 😞 Grubą wykrzywioną przy główce dolną rurę jakoś bym jeszcze zniósł, bo ten patent producenci (nie tylko elektryków) wypuszczają na światło dzienne nie od dziś..., ale ten kształt rury podsiodłowej, to wypala oczy... 🙂 @PiotrWie Nie mogę cytować elementów ostatniego wpisu w wątku, więc pozwolisz, że wyróżnię Twój tekst i moje odpowiedzi w nieco "oldskulowy" sposób. Niestety poza tą Winorą e- flitzer i karbonowymi e- gravelami elektryki muszą ważyć - i poniżej dwudziestu paru kilo nic nie znajdziesz, należy być zadowolonym jak będzie ponieważ 30. Właśnie z tym stwierdzeniem (że elektryki muszą ważyć) głęboko nie mogę się zgodzić. To, że rynek jest zalany masywnymi rowerami, to nie jest powód, żeby akceptować taki stan rzeczy. Powiedziałbym, że SUVizacja oferty rowerowej jest tak samo patologiczna jak SUVizacja rynku samochodowego. Efekt jest taki, że jeśli nawet masz bardzo sprecyzowane potrzeby, które spełni bardzo prosty i lekko wspomagany rower, to masz trudności ze znalezieniem takiego w sklepie. Trzeba o tym głośno mówić, bo to niestety jest rodzaj zaklętego kręgu, gdzie klienci - może nieświadomi możliwości i sposobów realizacji ich potrzeb - nie pytają o takie rowery, a sprzedawcy - może przyzwyczajeni do modelu "góral" dobry dla każdego - utrzymują magazyny wypełnione tylko jednym typem roweru dla szarego Kowalskiego (ciężkim e-SUVem). A przecież do zastosowania, o którym pisze @fslk, aż prosi się o rower nieprzesadzony w żadnym aspekcie (ani wspomagania, ani baterii, ani ilości szpeju na pokładzie), a przez to lekki i użyteczny. Na innych rynkach rowerowych zrozumieli to jakiś czas temu. Powiem więcej, tam na początku tego typu rowery były wręcz produktem premium, z najwyższej półki cenowej. Zobacz Deskino albo Schindelhauer. Przecież obiektywnie rzecz biorąc, porównując je z mainstreamem - czyli napakowanym mocarnym silnikiem z wielką baterią, milionem biegów i wielkim uginaczem z przodu, do oferują one bardzo "mało roweru w rowerze" za wręcz absurdalne kwoty. A mimo wszystko się sprzedają, bo choć nie są karbonowe, to dalej lekkie i przyjemne, a niektóre z nich po prostu ładne. Teraz, jak się dobrze poszuka, to podobne rowery producenci oferują już nawet w średniej półce cenowej. Niestety nie u nas. Z chęcią bym kupił takiego Rose snake Plus na dojazdy do pracy, kiedy nie chce mi się wysilać - wspomaganie, pasek, błotniki, oświetlenie, mini bagażnik i to wszystko nieco ponad 15 kg. Dlatego ucieszył mnie ten Flitzer, bo jest zbudowany pod bardzo podobne rowerowe potrzeby, a nie jest jednocześnie rowerem premium, więc nie płacisz "podatku od luksusu". Tym bardziej, że jest w sumie w śmiesznych pieniądzach, jak na kompletny rower ze wspomaganiem, od europejskiego producenta, z polskiego sklepu. Więc nie, nie należy być zadowolonym, że rower ze wspomaganiem waży poniżej 30 kg. Trzeba wymagać więcej... proponowanie e- flizera w wersji męskiej osobie 168 cm przed emeryturą też jest próbą zrobienia krzywdy chyba że jest to osoba super wysportowana ale raczej ktoś taki nie szuka elektryka by jeździć 15 - 20 km) Nie wiem, czy zauważyłeś, że w następnym akapicie brak niskiego przekroku wyraźnie ująłem jako wadę tego e-Flitzera. Zakładam, że to może być problem, choć z drugiej strony nic nie wiemy i aktywności przyszłej użytkowniczki, nawet o tym, czy w ogóle teraz jeździ na rowerze, a jeśli tak, to na jakim. Natomiast przykład Flitzera pojawił się tam nie bez powodu. Myślałem, że to jest w miarę czytelne - jako właśnie przykład. Bo w sumie nie wiem, czy ktoś, kto zarejestrował się na forum i w pierwszym poście pyta o rower, ma doświadczenie i rozeznanie w ofercie rowerów. Zdziwiłbyś się jak wielu "zwykłych" ludzi, nawet jeśli tylko chcą jeździć do pracy asfaltowym DDR te 5 km w jedną stronę, na start zakłada, że rower (a więc i elektryk) musi mieć mieć amortyzator z przodu, dużo "biegów", wielkie, klockowate opony) i potem idzie do sklepu i tam pokazuje się im właśnie takie monstra, które ciężko nawet samemu unieść na schodach, Idealny byłby Simplon Chenoa 365:w ze względu na niską ramę, realną wagę ok 21 kg ( sporo producentów podaje wagę...bez baterii) i całkiem spory potencjał odchudzania ( zdjęcie blokady tylnego koła, wymianawidelca ważącego pod 3 kg, zmiana napędu na mniejszy) ale to niestety nie ten budżet - trzeba wydać na starcie 12 tyś Doposażenie lub "downgrading" roweru, żeby lepiej wypełniał stawiane mu zadania, to jest nasz - zakręconych w rowery ludzi. Kowalski ma prawo oczekiwać, że jednak w sklepie znajdzie coś, co wypełni te oczekiwania - jak nie w 120% ani nawet w 100% to chociaż w 80-90%. Zresztą wymiana sporej ilości rzeczy w nowym rowerze (kupionym np. dla mamy, ciotki, kogokolwiek z rodziny, żeby sobie na tę działkę, do sklepu pojechała) nawet dla Ciebie, czy mnie będzie jednak trochę upierdliwa (logistyczno-organizacyjnie i też finansowo), a co dopiero dla kogoś, kto chciał po prostu rower do użytkowania. Tak więc powtórzę się raz jeszcze - mamy prawo wymagać od producentów i sprzedawców więcej...
  13. @chudzinki podejrzewam, że wszystkie te maszyny są z CR: CORRATEC E-Power MTC 12S, https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-corratec-e-power-mtc-12s-pd48946/?srsltid=AfmBOor3nxIQfcUjLCwiSs9xoQkPCnEUs921OV7CEZkablkKZvG20qDb WINORA Tria N8, https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-winora-tria-n8-pd49937/?srsltid=AfmBOooRoIZuun2pvjGEuyBCRJM0TCIOdfOvk19ZNa25Xob7WgLRlLWe LAPIERRE E-Explorer 7.6 Microshift https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-lapierre-e-explorer-7-6-microshift-pd52545/?srsltid=AfmBOoqylTFMYq-Dw3q-gPuJ6xFow2zlcO9AgOytrcOIF2MvCFtabur1 R-RAYMON CrossRay E 6.0 9S M350 https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-r-raymon-crossray-e-6-0-9s-m350-pd36321/?srsltid=AfmBOorFKBaKxBr4lmpneBuhcV5Va-Q2XHBuw67IEG3nhoV9tY-2yY-V @fslk Chyba chcesz zrobić krzywdę tej kobiecie... 168 cm wzrostu, wiek przed emeryturą, a Ty proponujesz jakieś monstra nawet po 26-27 kg z silnikami nawet po 85-100 Nm momentu obrotowego, któryś nawet z napędem 1x12... i to tylko po to, żeby przejechać się głównie po asfalcie - jak piszesz - 15-20 km max (pewnie gdzieś do sklepu, na działkę czy podobnie). Do takich zastosowań i dla takiej użytkowniczki, to się kupuje prosty rower z lekkim wspomaganiem i co najważniejsze niską jak na e-bike'a wagą 15-16 kg. W tym samym CR masz Winorę e-Flitzer https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-winora-e-flitzer-pd34004/?v_Id=233277 która waży 16-17 kg, jest prosta, a mimo wszystko posiada wszystko, co trzeba i na takie trasy będzie idealna. Co więcej w wersji Deore 1x10 jest teraz nawet tańsza niż dotychczas, bo kosztuje 3499 (jest też wersja na 1x10 Cues 500 zł droższa) - co ma tę zaletę, że nawet jak za jakiś czas użytkowniczka naprawdę poczuje potrzebę zmiany roweru, to strata będzie mniejsza, bo w Twoim budżecie możesz kupić 2 takie Winory. Jedynym mankamentem e-Flitzera może być brak wersji z obniżoną ramą, co zważywszy na użytkowniczkę może być przyjemnym udogodnieniem. Niestety CR nigdy nie oferowało takiego modelu - nie wiem nawet czy Winora miała taką wersję - ale to w sumie nie ma znaczenia, bo nikt poza CR nie ma tych Flitzerów w tak dobrej cenie. Więc jeśli obniżona rama to must have., pomyśl o rowerze np. w stylu https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-winora-iride-pure-x10-pd49943/?v_Id=267214 On ma słabszy (za to lżejszy) silnik SX, nie ma konwencjonalnego amortyzatora (ma wynalazek w postaci sprężynowanego widelca, co w sumie jest chyba jego największym minusem i byłoby jeszcze lepiej, gdyby miał zwykły sztywny widelec), pełne wyposażenie, a przy tym wszystkim waży mniej niż te monstrualne suvy. CR podaje wagę 23 kg dla rozmiaru 17,5" high. Pewnie rozmiar mniejszy i mid-step waży mniej.
  14. @ernorator Dobra... teraz sobie odświeżyłem pamięć... Naklejka nie była "not for sale", ale "prototype, non-ridable looking sample". Więc sam widzisz, że nie wyglądało to najlepiej, nawet mimo późniejszych zapewnień producenta, że to przez pomyłkę 🙂 Później cały czas się zastanawiasz, czy to prawda z tą pomyłką, czy jednak jeździsz na "niejezdnym prototypie". Zresztą temat był także w tym wątku tak z 15 stron do tyłu:
  15. @Eathan Zacna przecena, choć z GT2 trzeba dobrze wzrok wytężać, żeby mieć 100% pewności, co tam sprzedają. Bo to wersja już nieoferowana przez producenta z PF86,5 niestety. Obecny model ma już T47. Swoją drogą GT2 ma ciekawy model działalności. Wydaje się, że zmiatają z runku jakieś zalegające zapasy, żeby w odpowiednim momencie puszczać je w atmosferze mega promocji. Raz się na tym przejechali, jak sprzedawali rzeczy z partii testowych z ładnymi nalepkami "not for sale".
  16. Wiedząc, jak delikatne, albo inaczej - nieprzeznaczone do przykładania znacznych sił - są piny w PT SPA miałem mętlik w głowie, że to przecież niemożliwe, żeby to był punkt zaczepienia do zdjęcia wolnobiegu z piasty. Ale jak to się zdejmuje metodą rozbierania, a dziurki pod PT SPA są jedynie po to, żeby dostać się do środka, to trochę zmienia postać rzeczy, choć i tak mam wątpliwości co do tego rozwiązania, bo wiem, jak mocno potrafi zapiec się taki wkręcany pierścień. Raz miałem ambitny cel regeneracji wolnobiegu po zimie z pełnym rozkręceniem, czyszczeniem, smarowaniem każdej kulki i blaszki. Poddałem się na etapie odkręcania tej pokrywki łożysk. Tak była zapieczona i pewnie zardzewiała od środka, że szybciej połamałbym piny w narzędziu. Skończyło się na serwisie metodą kupna nowego egzemplarza 🙂
  17. @kazafaza Lekko zgłupiałem... Jak ten wolnobieg zdejmuje się z piasty, bo nie widzę ani żadnych nacięć od wewnątrz (pod narzędzia w stylu Park Toolowych FR-1.3, FR-4, FR-7), ani gniazd pod ząbki (pod narzędzia w stylu FR-2, FR-3, FR-6 czy FR-8)? Nie mów, że to jest koncepcja w tym stylu https://www.youtube.com/watch?v=0bneUONU11w Bo to by było grube przegięcie. Wiem, jak mocno potrafi się wolnobieg "dokręcić" na gwincie piasty, a takie walenie młotkiem, to zakrawa na "czyste rowerowe druciarstwo".
  18. HSM

    [Radar] Garmin Varia

    @pecio Zbytnie upraszczanie złożonych spraw nie wychodzi na dobre. Nawet w tym linkowanym przez Ciebie materiale od DC Rainmakera jest wyraźnie mowa, że nie każdy scenariusz użycia komunikacji radiowej jest przez tą dyrektywę traktowany tak samo i w niekrytycznych zastosowaniach wystarczy użytkownika poinformować, że komunikacja np. między gadżetem rowerowym z tyłu a gadżetem rowerowym z przodu roweru nie przeszła żadnej autentyfikacji i jest podatna na np. podsłuchanie. Zwłaszcza, że ten radar nie ma nic wspólnego z wymianą jakichkolwiek danych poufnych dla użytkownika. Po drugie sam ant+ oferuje możliwości implementacji zarówno autentyfikacji jak i szyfrowania, ale to by wymagało podjęcia przez producentów tego sprzętu znaczących wysiłków do zmian w stosowanych profilach i o zgrozo dla profili otwartych z tych zmian mogłaby korzystać konkurencja... Po prostu z czystej kalkulacji rynkowej wielkim tego świata jak Garmin bardziej kalkuluje się po cichu i powoli dobić ant+, a że będzie można zwalić winę na złą UE, to już tylko bonus. Varia została wprowadzona na rynek teraz - czyli już po sierpniu 2025 (czyli dacie przedłużonego terminu wejścia w życie ustaleń tej dyrektywy), a przecież wciąż zawiera ten nieszczęsny ant+ (zarówno do radaru jak i do świateł) i można ją nawet podłączyć do edga 1050 nie z wykorzystaniem tego "secure" BT, tylko po ant+ właśnie (choć traci się dostęp do najnowszych funkcji). To pokazuje jedynie, że nie do końca w samym ant+ jest problem, tylko w strategicznej decyzji Garmina, żeby przy okazji całego tego zamieszania, po trochu przejść na włąsne, zastrzeżone protokoły komunikacji, a tego ant+ (który był narzędziem przewagi dla ekosystemu elektroniki fitness) porzucić. Tylko trzeba jasno powiedzieć, że nawet jeśli wszystkie urządzenia będą w końcu zgodne z dyrektywą i będą komunikowały się "bezpiecznymi" kanałami - to jest z uwzględnieniem autentyfikacji i szyfrowania, to wcale nie oznacza, że dane przesyłane tymi kanałami mają być z automatu niedostępne dla urządzeń konkurencji. To jest wyłącznie decyzja Garmina, że najnowsze usługi oferowane przez Varię 820 są zablokowane dla Wahoo, Hamerheada czy innych. Także c'mon bądźmy poważni i dorośli... Dyrektywa to jedno (bo nikt nie kwestionuje jej istnienia) , a domykanie ekosystemu Garmina przed konkurencją to drugie.
  19. HSM

    [Radar] Garmin Varia

    @pecio Masz gdzieś wiarygodne źródło rewelacji, że przejście na ten niedostępny dla konkurencji BT, to "spisek cyklisto-żydo-masonów"? Bo wiesz, to że Ty - jak mniemam - nie pałasz miłością do UE, to jeszcze nie powód, żeby przypisywać jej każde zło. Powiem więcej - skoro ten zamknięty protokół komunikacji BT jest niedostępny dla konkurencji, to bardzo możliwe, że stanie się kiedyś powodem działań regulacyjnych jako czyn nieuczciwej konkurencji (co jest - jak zapewne wiesz - jedną z solidnych podstaw swobodnego rynku). Swoją drogą to niezła marketingowa ściema, bo dla mnie powody przejścia na zamknięte rozwiązania, niedostępne dla konkurencji są jasne jak słońce - uzyskanie przewagi konkurencyjnej, a że ludzie mogą się powkurzać, to dla niepoznaki nie będziemy pisać nic o "proprietary" / "colsed" / "private" tylko damy "secure" - bo przecież bezpieczniej znaczy lepiej. więc klient nie będzie się denerwował. A tak w ogóle, to można różnych rzeczy nie lubić, ale bez regulacji kogoś silniejszego niż korporacje to w życiu byś nie zobaczył w tej Varii nie tylko wymiennej baterii, ale każdy jeden sprzęt byś ładował osobną ładowarką z niepasującym do niczego innego złączem... Dziś mogę mieć jedną ładowarkę i do laptopa, i do tabletu, telefonu i różnych elektronicznych gadżetów. Powiem więcej - jeśli planuję jakiś zakup, to jest to jednym z istotnych zagadnień, jak producent sobie wyobraża ładowanie oferowanej mi zabawki. Jak mi się bontragerowo-trekowe Flare.Ion RT w końcu zepsują, to raczej nie kupię ich ponownie, bo Trek miał duuuużo czasu, żeby wypuścić nową wersję z usb-c. Tak więc łatwo się zapomina, jak jeszcze niedawno było.
  20. HSM

    [Radar] Garmin Varia

    @Eathan zapewne chodzi o szyfrowany/kodowany kanał BT, z którego mogą korzystać wyłącznie liczniki Garmina z serii x40 /x50 z najnowszym fw i który - zgodnie z zapowiedziami samego Garmina nie będzie dostępny dla konkurencji. Garmin po prostu zamyka ekosystem swoich zabawek i jak chcesz korzystać z reklamowanych nowych funkcji radaru (wykrywanie pojazdów na różnych pasach, kategoryzowanie pojazdów ze względu na spodziewane zagrożenie (głównie ze względu na wielkość)... i pewnie coś jeszcze (trzeba doczytać), to musisz mieć licznik Garmina i sparować go po tym "bezpiecznym" BT. Dla liczników konkurencji (sparowanych po ant+) ta Varia będzie zachowywała się jak poprzednia generacja. Myślę, że to jest powolny kierunek, w którym zdąża Garmin. Będzie więcej produktów, których marketingowy selling point będzie działał tylko z nowymi Garminami.
  21. Jak w Niderlandach Sensa jest droższa, to ją kup w Polsce 🙂 Ten Van Rysel ma bardzo atrakcyjną cenę, bo wyjściowo - sam możesz zobaczyć z linka - w polskim Decu jest za niemal 15 tys., Musiałeś trafić na bardzo dużą, ale lokalną przecenę, bo nawet przez stronę niemieckiego Deca nie ma tych rowerów w takich cenach (jest przeceniony damski E-EDR AL ale nie 2x12 tylko 2x11 i chyba za jakieś 1700 EUR a nie za 6700 zł). On byłby świetną okazją jako taki drugi, trzeci rower, jako rower-fanaberia na sytuacje, kiedy nie masz daleko, a nie chcesz się "spocić"... Albo jako rower, który traktujesz jako "wprowadzający" w świat baranka, żeby zaraz, za momencik kupić normalną, sensowną szosę... Tylko czy masz chęć wydać te 6700, wiedząc że w konfrontacji z drugą, normalną szosą ten elektryk będzie w sumie nie wiadomo do czego...? Ja jeżdżę do pracy z barankiem, na cienkich oponach, bez błotników czy bagażnika i się do tego przyzwyczaiłem, więc taki rower z prądem traktowałbym jako coś normalnego, tylko opcja, żeby się " nie zmęczyć". Dla kogoś, kto nie jest wkręcony w baranka to raczej w dojazdach do pracy będzie niewypał, bo ani nie jest to tak wygodne jak szybki commuter, jakiś fitness, lekki mieszczuch,, ani praktyczne (zmoczy Cię jak asfalt będzie mokry a i mini-sakwy.sakwo-plecaka nie ma do czego przyczepić. A nawet jak ten rower da się doposażyć w błotniki czy jakiś minimalistyczny bagażnik, to wiele nie zmieni...
  22. Ok, sprawa jasna. W tej sytuacji ta kwota wydaje się jedynym plusem tego roweru, ale dla osoby świadomej, co się tak naprawdę dostaje, a czego nigdy od tego roweru się nie uzyska... Musisz mieć po prostu świadomość, że mimo że to wygląda z grubsza jak szosa, to niestety ale trudno go będzie używać jak normalną szosę, bo nie będzie to rower ani na dłuższe dystanse (nie bierz za dobrą monetę zapewnień, że ta bateria wystarczy na jakoś długo - ot większy podjazd, albo jak to w niderlandzkich warunkach uporczywy przeciwny wiatr), a tam, gdzie się uprzesz go wykorzystywać jako szosę właśnie (z minimalnym wspomaganiem, żeby bateria nie padła, albo bez wspomagania już po wyczerpaniu prądu, albo nawet pod domem, ale jeśli przekroczysz magiczną barierę 25 km/godz - a to na szosie łatwe - zderzysz się z absurdalną jak na szosę wagą. Szosa to dynamika, lekkość i możliwość dalekiej jazdy. Ten rower nie daje nic z tych rzeczy. Nawet jak jest Ci daleko od ścigania i rozwijania "szosowych" prędkości i chciałbyś mieć szosę dla samego wyglądu i turlania się 25-27 km/godz (a to jest na szosie bardzo proste), to zdecydowanie łatwiej, przyjemniej i dalej doturlasz się na 7-8 kg rowerze bez wspomagania niż na 14 kg klocu, w którym wspomaganie właśnie się wyłączyło albo zdechło... Możesz go kupić (zważywszy na cenę) do jazdy po mieście, do pracy - tylko w tych zastosowaniach - mimo że prąd będzie, wspomaganie będzie działało - szosa jest - delikatnie mówiąc - mało wygodnym i mało praktycznym rowerem. Jak dla mnie to jest kompletnie nierozwojowy rower - bo dla przeciętnego użytkownika ani nie jest przyjazny tam gdzie prąd się przydaje (blisko, w mieście, do pracy), ani nie da się nim wejść na jakiś wyższy etap szosowej przygody. Jak się wkręcisz, to ograniczenia tej elektryki staną się irytujące. Po prostu elektryki - zwłaszcza na Zachodzie - to rynkowy must have, więc się takie rowery oferuje, ale jak na moje sensu w tym nie ma.
  23. Co masz na myśli "wersja damska", bo nie widzę, żeby Dec sprzedawał te rowery w dwóch wersjach ramy. Czy ta ta "damskość" to jest po prostu jakiś "kobiecy" kolor ramy? Za 6700 to może być jakiś deal, zważywszy, że nowy Dec wycenia na niemal 15000 https://www.decathlon.pl/p/rower-elektryczny-szosowy-van-rysel-e-edr-af-105-di2-2x12s/_/R-p-343812?mc=8772606 Pytanie tylko jaki jest stan roweru, co trzeba przy nim zrobić no i jaki jest stan baterii... Tylko, że poważnie bym się zastanowił nad sensem kupna tego typu roweru. Tam jest Mahle z malutką baterią 250 Wh, które będzie doskonałe do wspomagania w codziennym rowerze miejskim, do dojazdów do pracy, gdzie wiesz, że zawsze starczy Ci prądu, gdzie codziennie się ładujesz. Szosa endurance to wygoda na długim dystansie, a to jest fundamentalnie sprzeczne z koncepcją wspomagania takiego jak Mahle. Żeby tego roweru używać jako szosy endurance, to musisz: albo prawie w ogóle nie korzystać ze wspomagania, albo pogodzić się z faktem, że pra skończy się, zanim wrócisz do domu, a czy używasz, czy nie używasz, czy prąd masz, czy nie, rower waży cały czas te 14 kg - co w świecie szosy jest po prostu klocem.
  24. Ciekawa tabelka, bo jakoś w ogóle nie wpisuje się w obiegowe opinie kierowców pojazdów mechanicznych (nie chciałem używać jakiejś nazwy, o którą ci użytkownicy dróg mogliby się obrazić), że nagminnym przewinieniem rowerzystów jest ignorowanie "czerwonego"... a tu proszę nie tylko rząd wielkości jest inny, ale stosunek to 1:17,5 Natomiast zastanawia zestawienie pozycji pierwszej z trzecią, bo wychodzi z niej, że tych jeżdżących po chodniku jest dwa razy więcej niż wymuszających na nim pierwszeństwo na pieszych... (bo nie przychodzą mi do głowy inne sytuacje, gdzie można wymusić pierwszeństwo na pieszym, a nie korzysta on z przejścia bądź przekracza drogę poprzeczną - czyli te, które mają osobne podsumowania, no chyba że o czymś jeszcze zapomniałem).
  25. @mike78 na pytania natury filozoficznej trudno odpowiedzieć... Różne rowery mają różne specyfikacje wynikające z różnych zastosowań i "rodowodu". Mój składak ma bazę kół większą niż wszystkie posiadane przeze mnie rowery (no dobra, poza jednym, ale on się nie liczy, bo jest hmmm... dziwny). Czy coś z tego wynika? Nic, kompletnie nic. Czy w związku z tym na torówce, jednobiegowcu czy szosie nie da się jeździć, bo mimo znacznie większych kół mają o wiele krótszą odległość między osiami? Oczywiście , że nie... to znaczy tak - da się! Po prostu zwarta geometria jest czymś charakterystycznym dla szosy i tyle... Zwarta w porównaniu do jakiegoś crossa czy trekkinga, bo jak porównasz szosę do torówki, to dopiero zobaczysz, co to znaczy krótka baza kół. Grawel w tym zestawieniu zawsze jest dłuższy niż szosa. Jak jeździsz szosą, to będzie Ci się wydawał bardziej stabilny, a i miejsca na oponę, czy buta będzie więcej (choć tu wchodzimy w szczegóły geo i to, jak producent skaluje rozmiary ram). U Ciebie jest problem jest taki, że jeździsz crossem, więc i przyzwyczajenia masz inne. Jak patrzysz na cyferki, to nie wiesz, jak się do nich odnieść, ale wierz mi, że ten toe overlapping nie jest aż takim problemem, jak Ci się wydaje. Jedyną sytuacją, kiedy to jest problem., to te błotniki, o których pisze kolega wyżej. Po prostu co innego zahaczyć o oponę, a co innego o błotnik, którego mocowanie możesz pokrzywić. Tylko znów - w świecie baranka toe overlapping jest problemem przede wszystkim małych rozmiarów ram, gdzie naprawdę jest mało miejsca. Wraz ze wzrostem rozmiaru ramy przestaje być zauważalny, albo znika w ogóle. Zresztą weź zrób sobie małe porównanie z obecnym rowerem. Tylko z okazji świąt zaprzęgnij trochę matematyki, bo niestety producenci gremialni nie podają w tabelkach odległości środka mufy suportowej od przedniej osi. Z pokazanej przez Ciebie geometrii grawela wynika, że dla rozmiaru XL ta odległość to 626,8 mm. Obliczą ją dla Twojego crossa. Coś czuję, że będzie większa, ale nie aż o 3 cm (jak to sobie wywnioskowałeś z różnicy bazy kół). Potem sprawdź, czy rzeczywiście będziesz zahaczał butem. Dodatkowo zwróc uwagę, że akurat w przypadku tego grawela producent poszedł trochę po bandzie i tak zaprojektował ramę, że waz ze wzrostem rozmiaru rośnie oczywiście baza kół, ale długość tylnych widełek jest cały czas ta sama (435 mm). Czyli szansa na toe overlapping zmniejsza się wraz z rozmiarem ramy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...