HSM
Użytkownik-
Liczba zawartości
681 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia użytkownika HSM
-
[2500-3000] Trekking/mtbużywanie z siodełkiem przednim)
HSM odpowiedział warhlak → na temat → Jaki rower kupić do X złotych?
Rozwiązanie z siedziskiem dla dziecka gdzieś w okolicach kierownicy jest (a może było) popularne w "rowerowych" krajach jak Niderlandy, Dania: Tylko warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy: -wożone w ten sposób są przede wszystkim dzieci małe, a jak trafi się większe, to raczej na rowerze w bardzo miejsko-użytkowym stylu. Po prostu pozycja rowerzysty, odległość od kierownicy i chwyt kierownicy (bardzo często kierownica to jaskółka lub inna bardzo wygięta kierownica typu miejskiego) musi zapewniać odpowiednio dużo miejsca, żeby to dziecko się tam zmieściło; -w ten sposób wozi się dzieci do żłobka, czy wczesnego przedszkola w miejskim środowisku na relatywnie niedużych dystansach. To chyba nie jest metoda na dalsze podróże -nie wiem na ile ta metoda jest dalej popularna (ten filmik ma 11 lat). Podejrzewam, że dziś po rewolucji cargo wielu rodziców przeszło na rozmaite rowery towarowe. Zakładam metoda utrzymuje się najbardziej w przypadku naprawdę małych dzieci. Zresztą tam szybko dzieciaki zyskują samodzielne kompetencje rowerowe. -do montażu czegoś takiego najlepsza jest pancerna stalowa "koza". Im bardziej "nowoczesny" rower tym więcej widzę problemów w skutecznym użytkowaniu takiego wynalazku - zresztą na szybko podejrzałem tego Shootguna, o którym pisze autor i nieco rozbawiły mnie marketingowe ilustracje, jak to siedzisko mocowane jest na jakimś wypasionym fullu (wówczas rzeczywiście dodatkowa poprzeczka montażowa to jest must have, bo tego siedziska nie ma do czego przymocować), ale zupełnie nie widzę tego rozwiązania w zastosowaniach innych niż pokazane na wstawionym wyżej filmie. W ogóle warto się zastanowić, czy nawet fotelik na bagażnik tylni w przypadku autora będzie idealnym wyborem. To też jest rozwiązanie na raczej równe drogi i ścieżki z uwagi na wysoko położony środek ciężkości . Zwłaszcza dla osoby, która od baaardzo dawna nie siedziała na rowerze. Jakieś piachy i korzenie mogą łatwo popsuć zabawę. Na dłuższe wypadu raczej stawiałbym na przyczepkę... No i na koniec trzeba pamiętać, że to wszystko rozwiązania na dosyć krótko. Dzieci rosną i szybko okaże się, że są za duże zarówno na ten wynalazek z przodu, ma fotelik z tyłu czy przyczepkę bez względu na to jak optymistyczne założenia wagowe w kwestii limitów podaje producent. -
Pinion jest niewielkim producentem wyspecjalizowanym w swojej niszy. Raczej nigdy nie miał ani zasobów, ani nawet planów jakiejś światowej ekspansji, rozbicia nieco skostniałego układu wielkich graczy jak Shimano, SRAM. Nie ta skala, nie te możliwości... Przypomnę, że do dziś nie mają chyba oficjalnej dystrybucji w USA, więc tak właśnie zależało im na światowej ekspansji. Ten, kto jest świadom zalet Piniona, znajdzie rowery z tą przekładnią. Zresztą same rowery z Pinionem to są raczej konstrukcje spoza głównego nurtu rowerówki. Po prostu taki produkt dla entuzjastów... Tak przy okazji, to nigdy nie były skrzynie automatyczne. Dopiero wersje SmartShift (sterowane elektronicznie a nie linkami) pozwalają na kombinowanie z automatyką. Chińczycy ze swoimi rozwiązaniami na pewno nie celują w żadną nisze i nie zadowolą się rolą produktu uzupełniającego rynek. Ich celem jest wzięcie sporego kawałka tortu, ale do tego trzeba duuuużo pieniędzy oraz determinacji/wytrwałości. Jak napisałem wyżej - to jest kapitalizm - wygrywa nie ten, kto ma obiektywnie lepsze produkty, ale ten, kto ma więcej pieniędzy chociażby na dumping cenowy. Zwłaszcza na tak zabetonowanym rynku, z ustalonymi graczami. Producentom rowerów taki Avinox musi oferować swoje rozwiązanie z dużym dyskontem cenowym, żeby przekonać ich do porzucenia dotychczasowych układów z Shimano, Boschem czy Yamahą z ich zapleczem serwisowym, przyzwyczajeniami klientów itp. Tylko, że to nie jest łatwe. Mamy przypadek Bafanga, który ma zdecydowanie dłuższe doświadczenie w e-bikowych systemach niż taki DJI, a i tak po wielu latach nie udało mu się znacząco wygryźć kogoś z wielkich. Owszem funkcjonuje na rynku, ale jako producent tańszej alternatywy i nie zmieniają tego nawet jakieś wypasione modele...Jego wielkim sukcesem było i tak przejście z pozycji dostawcy zestawów do konwersji dla domorosłych mechaników na pozycję partnera producentów rowerów. Aż tyle i tylko tyle. Jeżeli posiadane przez Chińczyków zasoby (w sumie po prostu pieniądze) okażą się wystarczające, to mają szansę na wejście do grona wielkich graczy, albo nawet zrzucenie z piedestału któregoś z gigantów. To można robić, prowadząc wojnę cenową, klasyczny dumping cenowy w stosunku do producentów rowerów, albo oferować samemu rowery z tym rozwiązaniem (przecież DJI ma markę Amflow). Można robić jedno i drugie jednocześnie, choć to ryzykowne, bo wkurza się swoich podstawowych klientów czyli producentów rowerów, którzy mogą nie lubić takiej konkurencji i w odwecie odmawiać instalacji tych MGU w swoich produktach. Wystarczy jednak, że pieniędzy będzie za mało (nawet te pożyczone, pozyskane od inwestorów środki kiedyś się kończą, a cierpliwość tychże inwestorów ma swoje granice) i wyjdzie kicha... No i są korporacje, wiec tu niekoniecznie mówimy o racjonalnych decyzjach. Wystarczy, że założą rynkowy udział - powiedzmy - 30%, a jak uda im się osiągnąć 25%, to uznają to za porażkę i cały projekt pójdzie może nie w odstawkę, ale z fazy oczekiwanej ekspansji do marnej wegetacji. I to wszystko się spina tylko, jeśli dotychczasowi gracze pozostaną bierni. A to jest bardzo optymistyczne założenie. Generalnie to jest trudny rynek. Przekonali się o tym różni producenci mniej lub bardziej ciekawych rozwiązań. Fazua mimo ewidentnych korzyści w segmencie wybranych rowerów niedawno została zaorana przez właściciela. Brose wycofał się z segmentu e-bików, sprzedając cały dział konkurentowi. ZF chyba nie wyszedł poza wstępny etap - czyli oferowanie swojego rozwiązania producentom rowerów, ale czy ich zainteresował, nie wiem...Więc przed takim Avinoxem?DJI jeszcze długa droga, w dodatku wyboista, z wieloma zakrętami, bez 100% pewności dowiezienia sukcesu...
-
Z tym żegnaniem, to bym się tak nie rozpędzał... Ta gra nie rozegra się na rynku wśród konsumentów, ale między wielkimi tego świata: Producenci napędów będą zabiegać, by to ich rozwiązania montowali w swoich rowerach producenci tychże... Wystarczy klasyczne zagranie - czyli być konkurencyjnym cenowo, żeby składający rowery przychylnym okiem patrzyli na Shimano, zamiast takiego Avinoxa. Myślisz, że w obliczu zagrożenia takie Shimano nie sięgnie głębiej do kieszeni...? A szary użytkownik końcowy roweru nie ma nic do gadania. Bo przecież sam sobie tego Avinoxa nie kupisz, nie zamontujesz, jak nie masz ramy pod konkretne rozwiązanie... To w sumie bardzo ciekawe, że robi się medialny szum tam, gdzie dziś najłatwiej - w socjalach, gdzie siedzą konsumenci, kiedy produkt de facto jest adresowany do producentów rowerów i to ich przychylność należy zdobyć, żeby osiągnąć sukces i trzepać kasę... Smutne, że to już nie jest stary, dobry świat długowiecznych rowerów, gdzie nawet jak się standardy zmieniały, to zawsze na rynku znalazł się nowy suport, kaseta... pasujące do Twojej ulubionej ramy sprzed lat. Teraz rowery mają być jednorazowe, z gwarantowanym działaniem w zasadzie tylko w okresie wymaganym przez prawo. Co chwila nowy model silnika (oczywiście niepasujący do Twojego roweru, nawet jeśli miałeś do tej pory silnik tego samego producenta), więc zostaje Ci wyłącznie złomowanie roweru Żeby to jeszcze było jak w automotive, gdzie masz rygor dostępności części i podzespołów przez jakiś czas po zakończeniu produkcji. Ale tu mówimy o postępującej inflacji produktów, gdzie zwłaszcza chińscy producenci wiele swoich wyrobów traktują jako coś, o czym zapomina się w momencie wypuszczenia na rynek i pracuje nad nowymi (zupełnie niepowiązanymi) nowymi modelami. Nie ma żadnej ciągłości rozwiązań. Zwróciłeś uwagę, że dopiero co ((z rok, dwa temu) był medialny szum na "zwykłe" silniki Avinoxa. Jeszcze dobrze nie zadomowiły się na rynku (znaczy nie są powszechnie dostępne w rowerach), a już wypuszczają nowy zespół napędowy, który - cóż za zaskoczenie (albo jego brak) - nie da się zmontować do tych rowerów, które jednak na "zwykłego" Avinoxa się skusiły...
-
[2500-5500] Rower na dojazdy do pracy przez cały rok.
HSM odpowiedział artb1 → na temat → Jaki rower kupić do X złotych?
Jeżeli masz 170-180 wzrostu, to w CR są jeszcze Vortrieby https://www.centrumrowerowe.pl/rower-miejski-vortrieb-modell-1-2-pd51385/?v_Id=280259 To jest rower, którego szukasz - w miarę lekki, szybki o nieco usportowionej pozycji, z fabrycznie dopasowanym oświetleniem, błotnikami i bagażnikiem na jakąś małą sakwę z rzeczami do pracy. To jest w sumie odpowiednik tego Cube'a. Pierwotnie kosztował chyba coś ponad 1000 EUR (CR podaje cenę katalogowa na prawie 5800 PLN (trochę zawyżona). Obydwa rowery są w pełni wyposażone (oświetlenie na dynamo, błotniki, minimalistyczny bagażnik). Obydwa są aluminiowe (Cube ma karbonowy widelec, a Vortrieb aluminiowy), za to w Vortriebie jest Alfine a nie Nexus.... Najważniejszą użytkową różnica jest napęd na pasek Gatesa w Cubie )choć są też inne wersje na zwykły łańcuch). Vortrieb jest na łańcuchu, ale ma rozpinana ramę, więc jak zużyjesz zębatki, możesz dokonać zmiany napędu na pasek. To właśnie tutaj masz różnicę cenową... Na forum są zadowoleni użytkownicy Vortrieba. Może się odezwą. -
[Bagażnik] Pokrowiec na bagażnik rowerowy na hak
HSM odpowiedział Borboleta → na temat → Akcesoria rowerowe
Nie chciałem się udzielać, bo nie używam, ale widzę, że inni podjęli temat... @Borboleta Twoim problemem nie będzie wcale zwiększone spalanie od oporów powietrza, ale zwykła siła niszcząca wiatru. Wszystkie przytoczone tu pokrowce oraz te, które znajdziesz w czeluściach internetu (nawet jak są prezentowane na rowerach na bagażniku), to się po prawdzie nadają wyłącznie do stacjonarnej ochrony roweru. Jak jedziesz w trasie z czymś takim na zewnątrz samochodu, to siła strumienia powietrza jest taka, że z łatwością rozbroi każdy taki pokrowiec. Jak nie od razu, to po kilku użyciach. Jak myślisz, ze w czymś pomogą delikatne taśmy, troki, uchwyty, którymi w teorii producenta masz to przymocować/zabezpieczyć do bagażnika, to szybko zobaczysz, jak te taśmy i troki są wyrywane... Kilka razy widziałem na autostradach takie żagle łopoczące za samochodem. Jak to Ci odpadnie i spowoduje ryzykowną sytuację, to dopiero będziesz miał problem. Zresztą zobacz: Jak bardzo się upierasz na użycie pokrowca w transporcie, to koniecznie zaopatrz się w cały karton elastycznych linek i taśm, żeby wzmocnić trzymanie pokrowca na bagażniku w każdym możliwym miejscu (poziomo, pionowo, na skosy) - tak żeby jak najmniejsza powierzchnia materiału była nieprzytroczona... OK, po chwili drobna edycja... Możesz znaleźć pokrowce o bardziej przemyślanej konstrukcji (z w miarę sensownie rozwiązanymi taśmami do zabezpieczania) - jak te od evoca (przyklad od użytkownika z Polski, ogólnie o bagażniku, o pokrowcach od 16. minuty): Ale zwróć uwagę, że one kosztują EUR za rower i też nie są pozbawione wad. Zresztą jakbym miał je stosować, to i tak pewnie, bym dodatkowo używał dodatkowych taśm/expanderów do zabezpieczenia tej płachty przed wiatrem. -
[Przyczepka rowerowa] Wasze doświadczenia i na co zwracać uwagę?
HSM odpowiedział toomees → na temat → Sprzęt turystyczny
Koledzy dajcie spokój... to nie ma sensu. toomees jak na razie chyba nie wyszedł poza sferę teorii. Wprawdzie kupił przyczepkę i jest biegły w obliczeniach, co i ile waży, ale jakoś nie zauważyłem, żeby napisał, gdzie i z jakim efektem z tą przyczepką (i całym tym majdanem) pojechał... Jak pojedzie, to może się pochwali, albo i nie - zważywszy na spodziewany efekt. No chyba, że te wyprawy, to mają być gdzieś blisko, do lasu, nad wodę..., by tam paść i regenerować się w tym trzyosobowym namiocie z przedsionkiem. Po prostu czasem trzeba dać ludziom możliwość samodzielnego dojścia do wniosków, których za żadne skarby nie chcą usłyszeć od innych... Choć patrząc na współczesny świat zaczynam wątpić, czy to jest jakieś rozwiązanie, bo dziś nawet ludzie skonfrontowani z twardymi realiami, nie potrafią porzucić swoich teorii i twardo bronią, tego co obiektywnie do obrony się nie nadaje. -
@Miro1970 najprawdopodobniej znajoma doświadcza efektów decyzji projektowych i filozofii korporacyjnej oszczędności. Dziwne ekrany i niespodziewane rzeczy w interfejsie aplikacji są zapewne wynikiem zanurzenia Corosa w świecie zegarków, a Dura to ich pierwszy i póki co jedyny produkt rowerowy. Nie zrobili tej aplikacji od zera specjalnie pod licznik, tylko wzięli to, co mieli i jakoś pozmieniali, żeby pasowało do zastosowań rowerowych (czasem udanie, a czasem z babolami). Stąd uważny użytkownik jest w stanie wyłapać tego typu dziwności... Zresztą podejrzewam, że dotyczy to nie tylko aplikacji, ale i oprogramowania układowego samego licznika. Być może część "cegiełek", które składają się na jego firmware, jest wspólna z zegarkami. To by tłumaczyło decyzje projektowe - licznik ma cyfrową koronkę jak zegarki, a nie ma wewnętrznej nawigacji (to by wymagało zapewne gruntownego przeprojektowania całości), tylko korzysta z nawigacji przez aplikację (w chmurze). Ten brak nazw ulic też jest wynikiem tych decyzji.. Skoro wewnętrzna mapa w liczniku nie jest wykorzystywana do nawigacji, to być może ograniczono ją w kwestii niezbędnych treści, pozbawiając np. nazw ulic. W momencie uruchomienia nawigacji na podkładzie Google Maps (czym Coros się chwali) nazwy ulic pojawiają się, bo są zapewniane z zupełnie innego źródła. Co do baterii - skąd wziąłeś to deklarowane 72 godz. Sprawdziłem przed chwilą https://suport.coros.com/hc/en-us/articles/27280382578196-DURA-Battery-Specifications i tam są różne wartości z ładną rozpiską przy jakich założeniach, ale 72 godz. tam nie ma. Inna sprawa, że z tego, co czytałem po jakimś czasie od wprowadzenia na rynek, to użytkownicy miewali dziwne - niekonsekwentne zachowania licznika w kwestii długości pracy. Obok zachwytów nad generalnie "wieczną" baterią były też głosy odmienne... Ale to raczej problem dużej części współczesnej elektroniki, że potrafi nie dowozić marketingowych zapewnień w kwestii czasu pracy... zresztą nie tylko w tym...
-
[wybór roweru] Rower do gravelu - z widelcem karbonowym czy aluminiowym.
HSM odpowiedział Topor96 → na temat → Gravel/Przełajówki
@Topor96 niepotrzebnie rozkminiasz, wyliczasz i tak dalej... Rower przyjmie takie obciążenie, jak deklaruje jego producent. I nie ma tu żelaznych reguł, że karbon to tylko 110 kg a aluminium więcej. Jak się producent postara, to i karbon będzie deklarowany na 130-140 kg albo i więcej, ale też jak się postara, to aluminium (w super-hiper wycieniowanych ramach) przyjmie jedynie 90-100 kg. Są rowery z Deca (aluminiowe z karbonowymi widelcami), które producent gwarantuje Ci na 170 kg masy systemowej i daje na to dożywotnią gwarancję. Więc rozkminy nie mają sensu, no chyba, że sam składasz rower i chcesz ocenić przybliżoną wytrzymałość. Ale nawet wówczas kierujesz się deklaracjami producentów komponentów i zdrowym rozsądkiem. Niestety przy wadze 140 kg raczej trzymałbym się ściśle deklaracji producenta. Nie ważne czy ze stalowym, czy karbonowym widelcem... Za to na pewno poważne podejście producenta do tematu oceniałbym po kołach. Raczej nie kupuję bajek, że cokolwiek poniżej 32 szprych na koło, jest akceptowalne dla tej wagi. No i pamiętaj, że ta waga, o której czytasz, to waga systemowa - czyli Twoja waga + waga roweru + waga dodatkowego wyposażenia/bagażu/ciuchów na Tobie. -
[suport z mimośrodem] Jak się sprawdza? (wersja 2026)
HSM odpowiedział WAK → na temat → Renowacje rowerów i części rowerowych
Nie używałem, ale to jest raczej rozwiązanie gorsze niż torowe lub poziome haki i stosowałbym wyłącznie, kiedy nie da się inaczej (to zawsze dodatkowy element, w dodatku ruchomy, w obszarze, gdzie łatwo pojawiają się trzaski i skrzypienie)... No ale w sytuacji, kiedy alternatywa to demolka ramy i prace spawalnicze, to może warto zaryzykować. Ten konkretny, pokazany suport pod marką VO wydaje się być "generycznym" produktem z jakiejś fabryki na Tajwanie czy w Chinach. To samo, tylko z innym napisem dostaniesz pod marką First https://www.firstcomponents.com/eccentric-bottom-bracket/ - do kupienia np. tu https://8bar-bikes.com/shop/eccentric-bb-for-bsa-thread albo pod marką Veloci https://www.velocicycle.com/shop/rollcii-ec3-eccentric-bb (tu zresztą widać, że sprzedaje się go w dwóch wersjach: droższej z kluczem hakowym do ustawiania i tańszej bez niego - być może jak masz jakiś klucz hakowy w stylu tych do lockringów, to można kupić zestaw minimum). Zwróć uwagę, że ten konkretny pozwala na niewielki zakres regulacji (przesunięcie 7 mm). Być może będziesz musiał dodatkowo kombinować z półogniwem łańcucha... Lepiej sprawdzają się te eccentric bottom brackets pod mufy suportu o większej średnicy, a w wersji luksusowej, to najlepiej jak rama ma specjalną mufę suportu, rozciętą od dołu, ściskaną śrubami... No ale Ty masz, co masz 🙂 -
@ueuser Gdzie żona miałaby jeździć tym rowerem...? Bo rower kupuje się do planowanego zastosowania i docelowego użytkownika. Twoja żona z jakichś niesprecyzowanych tu powodów potrzebuje małego roweru (ale nie lekkiego ani poręcznego - o tym dalej), na szerokim kapciu (to jest do miasta czy na polne drogi???), którym bez wspomagania będzie niezwykle trudno jeździć? Jeśli tak, to rozważasz zakup... Ogólnie składaki (nawet te bez silnika) są produktem miliona kompromisów, które to kompromisy (intencjonalnie masywna rama, niski komfort jazdy i przenoszenia), które to kompomisy są akceptowalne, jeśli bardzo potrzebujesz rower składać... A i tak na palcach jednej ręki (i to ręki nieuważnego operatora piły tarczowej) można policzyć takie składaki na świecie, które jakoś sensownie realizują to założenie. W przytłaczającej większości przypadków składak kończy po prostu jako śmieszny rowerek na niewielkich kółkach, którego nikt nie chce składać i rozkładać (trochę jak te stare wigry, którym spawało się zawias - nierzadko prewencyjnie - i dożywały swych dni jako nieskładane składaki). Jak dodasz do tego silnik i baterię, opony 3", to wychodzi Ci monstrum o wadze 23 kg, które nie jest poręczne ani, jak się porusza (bez silnika użytkownik z pewnością będzie chciał wyrzucić to w krzaki), ani też przy skłądaniu/rozkłądaniu (więc w najlepszym razie robisz to dwa razy do roku, kiedy wyciągasz i chowasz rower z/do piwnicy, ani też w codziennym obchodzeniu się z tym wynalazkiem (nawet jak podejmiesz wyzwanie i złożysz rower, to ani specjalnie nie jest mniejszy, ani lżejszym, a na pewno trudniej nim operować, gdzieś przenieść, wtachać na piętro niż w stanie rozłożonym, a i wsadzić do bagażnika jest ciężko)... Uważam, że składanie tego konkretnego "składaka" (jak i całej masy mu podobnych) to jest czysto iluzoryczna zaleta. Podajesz przykład braku miejsca na bagażniku hakowym..., a ja się zastanawiam - skoro już masz 3 rowery i jedziesz z nimi, to w samochodzie będziesz miał 3 rowerzystów, może ich bagaże itp. Na 4. rower (nawet złożony) i 4. rowerzystę w środku moze i tak nie być już miejsca. Przemyśl sprawę. Za te pieniądze, w tych kilogramach pewnie kupisz zwykły rower ze wspomaganiem, który być może okaże się lepiej dopasowany użytkowania przez żonę (właśnie użytkowania a nie tylko przewożenia samochodem).
-
@RobOki myślę, że "w innej sytuacji" - jak to napisałem w poście wyżej (czyli, kiedy 7anna normalnie działała) nie musiałoby w ogóle dojść do przepychanek sądowych. Oczywiście to tylko gdybania, ale ten producent ma niestety niemałą historię wpadek, z których raczej klienci wychodzili zadowoleni. Może nie załatwiano tych spraw jakoś szybko, ale mimo wszystko pozytywnie dla użytkowników. Przypomnę chociaż pękające w okolicach mocowania sztycy ramy HVRT, problemy z kołami... Jak się poprzegląda internet albo wysili pamięć, to się trochę tego nazbiera... Natomiast na Twoim miejscu nie odpuszczałbym sprawy tego mostka. Skoro masz jakikolwiek kontakt z kimś z Rondo, to dowiedz się chociaż, jak sprawdzić, czy masz mostek ze wzmocnieniami, czy taki sprzed akcji serwisowej. I nie ważne, kiedy kupiłeś rower, bo mógł w tym CR trochę na Ciebie czekać @Eathan może i nie sprzedawali bezpośrednio klientom żadnych części (choć na stronie jest pusta zakładka z częściami zapasowymi 🙂), ale te mostki wydaje się były/stały się niedostępne nawet przez sieć dealerską. Tak mi wyskoczyło na jakiejś grupie fejsbukowej w stylu Rondo Users Worldwide..., jak szukałem informacji na temat innego babola... A moim skromnym zdaniem, jak się oferuje rower w tak charakterystycznej estetyce i dopasowany do tej estetyki mostek (w zupełnej kontrze do rynkowego trendu mostków obłych), to warto zapewnić klientom możliwość ich kupna. Choćby w razie konieczności zmiany pozycji - dopasowania roweru... To, że my w Polsce mieliśmy niejako ułatwioną drogę, bo zawsze można było napisać do Rondo w nadziei na łaskawą odpowiedź, to taki użytkownik zagraniczny, z innej części świata raczej by oczekiwał dostępności u swojego dealera. Przecież Rondo od początku było skierowane do klienteli zagranicznej. Długo to chyba nie mieli nawet polskiej strony... Zresztą z ten problem najlepiej widać chociażby z elementami specyficznymi dla tej ramy. Rondo podaje, ze da się tam zamontować przednią przerzutkę, tylko trzeba zaopatrzyć się w specjalny adapter - podając nawet jego symbol SPHGR000388. Tylko cały internet nie zawiera ani jednego zdjęcia, schematu tego adaptera. Idę o zakład, że w samej 7annie tez by się go teraz nie znalazło, a może nawet gorzej... był planowany, ale nie wyszło. @gnomon Akurat tutaj sytuacja ciągłości zobowiązań wydaje się nieco inna. 7anna złożyła wniosek o upadłość, ale chyba nie wiem, czy nawet wyznaczono syndyka i po drodze znalazł się chętny na objęcie większościowego pakietu udziałów w firmie, która jednak nie upadła i nie zakończyła działalności. Tak długo jak mówimy ciągle o tej samej firmie, to podjęte przez nią zobowiązania wciąż ją obciążają. Nowy właściciel może co najwyżej wycofać się z choćby z udzielania tej "dożywotniej" gwarancji, ale to by dotyczyło tylko nowych klientów i rowerów kupionych po zamknięciu programu. Oczywiście egzekwowanie swoich praw w polskich realiach niestety wygląda jak z tym CR, ale to już osobna kwestia. Inna sprawa, że autor wątku chyba spóźnił się z rejestracją roweru... Zupełnie inaczej byłoby (brak bagażu zobowiązań), gdyby ktoś wykupił od syndyka jedynie prawa do marki/znaku towarowego i oferował te rowery pod marką Rondo ale już w ramach zupełnie odrębnego podmiotu, pozostawiając kwestię roszczeń starych klientów upadającej 7annie.
- 97 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- rondo
- centrumrowerowe.pl
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
[Zabezpieczenie roweru] kuty lancuch i dobra klodka
HSM odpowiedział kkorlik → na temat → Akcesoria rowerowe
Nie ma znaczenia jak gruby i brzydki będzie łańcuch czy kłódka, bo współcześnie nie ma to żadnego znaczenia. A jak dodasz do tego "najlepiej jak najtańsze", to już w ogóle... Od kiedy istnieją akumulatorowe szlifierki kątowe żadne zabezpieczenie (poza kilkoma cholernie drogimi ulockami) nie jest w stanie oprzeć się zainteresowanym. Koncepcje minimalnej grubości łańcucha były dobre w czasach poczciwych przecinaków do metalu (nawet tych z meeega dźwignią). Dla Twojej wyobraźni - pałąk takiego Kryptonite Fahgettaboudit Mini, który przez lata uchodził za najsolidniejsze zabezpieczenie, bo ma 18 mm średnicy hartowanej stali - tnie się (już nie pamiętam) 20-30 sekund. Mógłbym polecić Ci łańcuchy w stylu Kryptonite 1410 (ogniwa 14 mm) czy Abus z serii 14KS i wszelkie naprawdę grube zapięcia motocyklowe np. od Oxforda, gdzie ogniwa mogą być jeszcze grubsze, ale to wszystko są drogie albo bardzo drogie rozwiązania, które i tak są cieńsze niż wspomniany Fahgettaboudit (18 mm)... Natomiast całkowicie zapomnij o pomysłach w stylu: kupić gdzieś łańcucha na metry i kłódkę do tego... No chyba, że tylko o odstraszanie rozmiarami. -
Najśmieszniejsze jest to, że dokładnie ta rama jest objęta (po zarejestrowaniu w ciągu 30 dni od sprzedaży) "dożywotnią" gwarancją Rondo... 🙂 Pytanie tylko, jak podejść do tematu dożywocia, bo wychodzi, że pierwszy (przed rowerem) zszedł jego producent. Oczywiście ta gwarancja obejmuje wady strukturalne materiału lub wykonania i nie uwzględnia uszkodzeń powstałych w wyniku niewłaściwej naprawy/konserwacji/użytkowania, ale być może w innej sytuacji rozmowa z producentem wypadłaby lepiej niż z CR. A tak przy okazji ciekawe, czy Twój @RobOki egzemplarz został wyposażony już w poprawiony mostek (nową płytę czołową i śrubę ją mocującą) i czy w ogóle to można jakoś sprawdzić. Szperając teraz po stronie Rondo odnalazłem komunikat o wstrzymaniu użytkowania modeli z mostkiem ICR sygnowanym własną marką z uwagi na niebezpieczeństwo awarii: https://rondo.cc/product-safety-warning,763,pl?_gl=1*co33ol*_up*MQ..*_ga*MzY0OTM0MDgxLjE3NzQ4NzMyNzU.*_ga_SERHZ7JFT4*czE3NzQ4NzMyNzIkbzEkZzEkdDE3NzQ4NzQwNDQkajYwJGwwJGgw Ciekawe ile Twój Ruut stał w magazynie CR i jeśli jest sprzed sierpnia (kiedy to zaczęto udostępniać nowe, zmienione elementy mostka), to czy zmieniono w nim te wadliwe elementy. Ten babol tłumaczyłby też niedostępność mostków ICR dla klientów, bo widziałem narzekania, że nie da się kupić takiego mostka od producenta czy dealerów (jak komuś potrzebny np. krótszy albo dłuższy). Oczywiście mostek (i cały system sterów pod wewnętrzne prowadzenie kabli) można wymienić na inny system, ale to jednak minus, bo mostek od Rondo jest hmmm... estetycznie dopasowany do reszty roweru. Zamienna Deda czy inne FSA już tak kanciaste nie są...
- 97 odpowiedzi
-
- rondo
- centrumrowerowe.pl
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
[problem ze sterami?] Tarcie między widelcem a główką ramy Rondo Ruut cf1 g2
HSM odpowiedział miodzioo1 → na temat → Gravel/Przełajówki
Co do prób zwiększenia tego prześwitu między koroną widelca a główką ramy, to nie wiem... przychodzą mi do głowy dwa (no trzy) pomysły...wszystkie związane z dolną częścią sterów. Tam zdaje się są stery acrosa - pewnie takie https://acros-components.com/en/is52-is52-bearing-kit-integrated-cable-routing/56.52.920r1 Czyli możesz: -albo znaleźć stery, które przy takim samym łożysku mają dolny pierścień osadczy nieco grubszy, ale powodzenia w szukaniu takich informacji... -albo znaleźć coś w rodzaju podkładki pod ten dolny pierścień osadczy o pożądanej grubości... -albo próbować znaleźć nowe dolne łożysko. o wszystkich wymiarach (poza grubością/wysokością) i kątach takich jak w oryginale, ale nieco grubsze. Są łożyska 52/40/8 mm (czyli o 1 mm wyższe) https://lozyskarowerowe.pl/Lozysko-MH-P16H8-40x52x8x45/45 Tylko nie podejmuję się oceny poprawności tych kroków... Na ile trącą one druciarstwem rowerowym... -
[problem ze sterami?] Tarcie między widelcem a główką ramy Rondo Ruut cf1 g2
HSM odpowiedział miodzioo1 → na temat → Gravel/Przełajówki
Może to złudzenie, ale na Twoim 2. zdjęciu wydaje mi się, że szpara między koroną widelca a główką ramy nie jest równomierna - z przodu mniejsza, z tyłu większa. Jeśli to nie jest złudzenie, to może wynikać z: -krzywego osadzenia sterów w trakcie montażu - przy prawidłowo wykonanym widelcu i gniazdach łożysk w główce ramy właściwie trudne do wyobrażenia, bo w normalnej sytuacji wstępne naprężenie łożysk (śrubą top capu) jest czynnością samocentrującą cały układ - co prowadzi do niepokojących wniosków, że -albo rura sterowa widelca nie jest idealnie prostopadła do płaszczyzny korony widelca, albo płaszczyzny osadzenia łożysk w główce ramy nie są równoległe do dolnej krawędzi główki... ewentualnie (jak już jestem przy mankamentach wykonania ramy czy widelca) korona widelca (cała ta płaszczyzna) nie jest równa i z przodu jest "więcej materiału" -nie szukałbym przyczyn w luzach na sterach albo zwiększonej elastyczności widelca - dlaczego? Bo pokazane uszkodzenia nie pasują mi do tej opcji. Gdyby rzeczywiście na sterach był luz, albo widelec się wyginał za bardzo i przez to szpara miedzy koroną widelca a krawędzią główki ramy stawała się za mała (te dwa elementy zahaczają o siebie), to raczej spodziewałby się uszkodzeń z drugiej strony - z tyłu, bliżej dolnej rury. Dodatkowo powinieneś zaobserwować jakieś otarcia u góry - miedzy pokrywką górnego łożyska sterów a główką ramy (ale tu już w części przedniej). To wynika z sił jakie działają na widelec i największe są przy hamowaniu. Oczywiście powinieneś zadbać o jak najlepsze skręcenie sterów (żeby żadnego luzu nie było)...Nie wydaje mi się jednak, żeby ten pierścień ustalający w górnym łożysku (z przelotkami na poprowadzenie pancerzy) umożliwiał jakiś luz). Można dodać jeszcze, że sam projekt tego roweru nie sprzyja niwelowaniu rozmaitych niedokładności produkcyjno-montażowych. Przecież przy tak monstrualnej główce ramy i widelcu pod jej kształt (projektant miał fantazję) powierzchnie korony widelca i spodu główki ramy są zdecydowanie większe niż w nieudziwnionych projektach z okrągłymi przekrojami. W dodatku te powierzchnie muszą być idealnie równoległe, co przy sterach zintegrowanych z minimalną szparą jest dodatkowym wyzwaniem... W rezultacie - nawet jeśli tam wszystko jest OK i na stojaku serwisowym nic o siebie nie ociera, to w warunkach realnej eksploatacji wystarczy trochę błota, ziaren piasku, żeby ładnie ścierać materiał. Żyjemy w takich czasach, że już niekoniecznie form follows function. Teraz liczy się bardziej fikuśny projekt niż praktyczna strona użytkowa. Nie żeby ten Ruut mi się nie podobał, bo podoba się (lubię takie kanciaste kształty), ale różne rozwiązania raczej by mnie skłaniały do ostrożności z decyzją o zakupie (jakbym szukał roweru tego rodzaju - tej geometrii i założeń). Zresztą mamy jakąś kumulację, bo zaraz obok trwa zacięta dyskusja nad sensownością rozwiązania blokady sztycy w tym właśnie modelu... 😞
