Skocz do zawartości

leon7877

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    782
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez leon7877

  1. Jesteś usprawiedliwiony, bo co prawda nie chlapie błoto na plecy, ale przynajmniej chlapie w napęd. Ja jestem w ogóle lamerem, bo u mnie błotnik sięga aż do suportu na dole, czyli nie mam błotka z koła w napędzie. Tylko musiałem kupić takie po taniości, najgorszy szit bo firmowych nie ma takich, z powodów o których wyżej wspomniałem.
  2. Swego czasu przecież toczyła sie tu dyskusja na temat błotników. Konkluzja była taka, że błotniki dłuższe niż 5 cm to siara, obciach i w ogóle niepotrzebna fanaberia. Znakomita większość społeczności bardzo gardziła błotnikami. A już najgorsze co może być to błotniki tzw pełne, tzn takie które robią to co mają w nazwie - zatrzymują błoto chlapiące z kół (całe). Zresztą trudne do dostania, bo społeczność rowerowa takich nie kupuje, a wiadomo popyt - podaż. No, może max długość około ~20 cm jeszcze spoko: Ale w żadnym wypadku nie mogą być dłuższe, bo zaczną zatrzymywać błoto a przeciez nie o to tu chodzi.
  3. Rekordy z góry z wiatrem nie są nic warte, nie świadczą bynajmniej o kondycji.
  4. Błotniki? Tfu! Prawdziwy kolarz nigdy nie używa błotników. To obciach jeszcze gorszy niż noszenie skarpet do sandałów.
  5. Nie, ja jestem szpieg z krainy deszczowców. Nieprawda, można zajechać ci drogę tak że nie będziesz mógł ruszyć.
  6. Powoli robi się coraz lepiej. Kończy się „sezon” i wkurzacze wracają przed telewizory, tam gdzie ciepło i przyjemnie. Drogi rowerowe w miastach będą znów przejezdne, gdy przyjdą temperatury rzędu +10 albo niższe, to 99% śmiecia zniknie z dróg i będzie spokój do maja-czerwca przyszłego roku. Dziś rano jechałem do pracy ~15 km w tym przez centrum miasta i chyba tylko 2 razy spotkałem bydło jadące obok siebie 2 pasami DDR z prędkością poniżej 15 km/h tak że nie dało sie ich wyminąć, no ale temperatura była lekko powyżej +10, gdy będzie już max +5 to problem zniknie. Uff.
  7. Ok, czyli 40 km, czas około 1.5 godziny (wliczając przymusowe postoje pewnie jeszcze ~10 minut). To powinienem zjeść w tym czasie 2 batony i popijać 6 razy? Problem w tym, że nawet gdy jeżdżę po 4 godziny, w czasie wysiłku nie czuję aptetytu, nie mogę nic jeść w trakcie. Dopiero po dopada mnie głód, zwykle do 10-15 minut. Picie podobnie, chyba że jest naprawdę gorąco (np +30), ale na pewno nie tak często. Ale wiesz, że to zależy od wielu rzeczy? Od warunków atmoferycznych (wiatr, temperatura) zaczynając, poprzez trasę (asfalt czy teren, ukształtowanie terenu), sprzęt (jaki rower, rozmiar kół, jakie opony, ciśnienienie w oponach) a na wadze, kondycji zawodnika i tego czy ma gorszy czy lepszy dzień kończąc? Tutaj raczej trzeba by mierzyć przynajmniej tętno średnie, ale tez nie przykładając takiej samej miary do każdego, a raczej za pomocą spersonalizowanych stref tętna, dobrze wyznaczonych.
  8. No ale chyba trzeba by przynajmniej co 5 km pociągać z bidona albo coś przegryzać. Czy nie? Tak btw, ja też znam nawet otyłe osoby, które tyle zrobią. Ale zajmie im to cały dzień, a średnia prędkość to 8 km/h
  9. Ale zapomniałeś o batonach wysoko białkowych
  10. Cholera, dziś znów pękło 40 km i znów bez bidonu. Co ze mną nie tak?
  11. Twierdzisz, że można żywić się śmieciem... nie zgadzam się z tym.
  12. No ale było pytanie co spożywacie na trasie. Odpowiadam: nic.
  13. Dokładnie tak jest. Czyli jestem Rambo, 3 godziny jeżdżenia, średni puls 145, jeszcze nigdy nie musiałem wypić w trakcie ani zjeść niczego. Wystarczy przed i po.
  14. Mi kilka razy udało się dobić do 200, mroczków nie ma, ale brak tchu jest
  15. To jest proste. Wożą ze sobą bidony, demonstracyjnie pociągając z nich raz po raz, ubierają się w kolorowe obcisłe gacie z różnymi napisami. Żrą batoniki wysokobiałkowe. Lans bauns, fanaberie Nie ma żadnej, powtarzam absolutnie żadnej potrzeby żeby cokolwiek "podjadać w trakcie". Tak samo z bidonami i piciem.
  16. Jeżdżę maksymalnie 3 do 5 godzin po asfalcie, nie spożywam ani nie piję nic w trakcie. Ani nie odpoczywam, nie licząc tego że nie kręcę non stop (bo czasem jadę tylko z rozpędu). Nigdy ze sobą nie zabieram nic do jedzenia ani nie posiadam żadnego bidonu na picie. Gdy jest upalnie, nie jeżdżę dłużej niż godzina do 2 godzin.
  17. Tak po prawdzie ta nawigacją w 618, tak jak i mapy nie nadają się do niczego. To urządzenie sprawdza się tylko do zapisywania śladu
  18. Nie wnikałem zbytnio czym różni się 520 od 618. Najbardziej mnie interesowało, czy w 620 poprawili problemy z 618, o których wspomniałem. A patrzę, że jest już 630. Nie wiem jak do tego się ma BSC200, chyba jest porównywalny do IGS618
  19. To ciekawe co mówisz, wydaje mi się ze mój nie zaniża ale zwrócę na to uwagę. Może jednak coś poprawili już w 618
  20. Hmm, nie zauważyłem zaniżania prędkości ani dystansu w IGS618. Może to, o czym piszesz wynika z tego, że nie od razu wzbudza się po pauzie, jest chyba jakiś poślizg - kilka sekund. A jak ruszasz z miejsca, to chyba jest to 30 sekund zanim zacznie automatycznie nowy trening, chyba że włączysz szybciej. Dystansu raczej mi nie zaniżył, bo jest w zasadzie tyle samo, co z gps-a telefonu. Nie wiem za to, czy jest możliwość pauzy na żądanie - chyba nie, co jest też wkurzające. Bo gdyby nie to, to np idąc do sklepu i zostawiając rower, wziąłbym go do kieszeni (żeby nie zostawiać na wierzchu na zewnątrz), ale nie mogę bo się wybudzi jak będę chodzić po sklepie i zaliczy to jako trwający trening. Więc albo trzeba go jednak zosawić bez ruchu, albo zakończyć trening i potem zacząć nowy
  21. No widzę, że przynajmniej GPS powinien być lepszy, bo mój obsługuje np tylko GPS i Glonass. Ale na GPS zbytnio narzekać nie mogę akurat, łapie fixa zwykle w około 10 sekund i śledzi dość dokładnie, raczej nie zdarza się żeby po drodze zgubił zasięg.
  22. Chyba oba to niższe modele (chociaż, bsc200 może nie?). A zwróciłeś uwagę, czy termometr pokazuje prawdziwą temperaturę, czy zaniża o 3 stopnie jak u mnie? Niby to mniej ważne, a jednak drażni mnie. Czytałem opinie o IGS520 i ludzie pisali, że tak samo termometr zaniża temperaturę. To, co mnie jeszcze wkurza to że MapMyFitness ma jakieś problemy z plikami .fit z tego licznika. Niby to format Garmina, z Garmin Connect działa prawidłowo. Ale z MapMyFitness nie, niby importuje ale nie widać nic oprócz trasy (brak tętna, kadencji, prędkości itd). Z drugiej strony, MapMyFitness działa prawidłowo ze sprzętem Garmina więc nie wiem o co chodzi.
  23. A moim zdaniem mroczki przed oczami to niepokojący objaw, wskazujący na problemy. Nigdy nie powinno to wystąpić, możesz co najwyżej stracić siły, stracić oddech ale żadne mroczki przed oczami czy zaburzenia świadomości nie powinny wystąpić. Nie wiem też, jakie są warunki wystąpienia bólu mięśni, nigdy tego nie doświadczyłem. Prędzej już problem z dotlenieniem masy mięśniowej, ale żeby tak zmęczyć np mięśnie nóg żeby potem mnie bolały - tego nie jestem w stanie zrobić. Co najwyżej, nie będzie już siły (miękkie nogi) i będę mógł cisnąć powiedzmy na 30 - 50% możliwości.
  24. Można odświeżyć wątek, bo trochę bzdur tu jednak napisano. Tętno, zwłaszcza podczas intensywnego wysiłku to sprawa indywidualna. Porównywanie się do kogoś nie ma żadnego sensu. Wszystkie „wzory” typu 220-wiek można sobie włożyć między bajki. Jedyna prawda jest taka, że maksymalne tętno, wraz z wydolnością obniżają się z wiekiem, ale sens ma porównywanie sie tylko z samym sobą sprzed lat, a nie z kimś innym starszym/młodszym. Dokładność mierzenia tętna pulsometrem na nadgarstku jest średnia. Sam często widzę, że brak mi tchu, serce wali jak szalone a pulsometr pokazuje w tym czasie tętno 90, bo się przesunął akurat. Czasem, a nawet przeważnie pokazuje dobrze, a czasem nie. Najczęściej jednak zaniża wynik. Tylko kilka razy zdarzył mi się dziwnie wysoki pomiar.
  25. Jakie macie opinie na temat gps-ów igpsport? Mam IGS 618 i o ile sam licznik spoko (gps łapie błyskawicznie i śledzi dokładnie, bateria trzyma około 4-5 godzin), to już aplikacja na telefon tragiczna - ma tam łączyć się niby z licznikiem przez bluetooth i synchronizować treningi, co praktycznie w ogóle nie działa - może 1 raz na 10 się uda w ogóle połączyć. No, może jeszcze to że termometr w urządzeniu zaniża temperaturą o 3 stopnie. Więc sam licznik ok jest zwłaszcza jak na swoją cenę, ale treningi trzeba wrzucać prze kabel na komputerze (można wrzucić nawet do garmin connect, urządzenie generuje pliki w garminowym formacie .fit). Widzę, że są nowsze modele już niż 618, może ktoś ma i się wypowie czy rozwiązali powyższe problemy?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...