Ja zawsze jeżdżę w przewiewnych, cienkich spodniach (z Decathlonu) i tak samo przewiewnej bluzie (z 4f, z przeznaczeniem oryginalnie do biegania na temperaturę +15). Gdy jest na minusie, to staram się ograniczyć długość do max pól godziny - 40 minut, lub ubieram się grubiej (ale tylko na górze, pod bluzę np t-shirt) + lepsze rękawice bo inaczej po około pól godzinie skóra z przodu zaczyna nieprzyjemnie piec. Ale wtedy raczej nie przekraczam godziny, bo i taka odzież przestaje wystarczać. W zasadzie w temperaturze w zakresie 0-5 stopni odczuwanie zimna mam podobne (czyli żadne), jak przy +15-20 z tą różnicą że w niższych temperaturach absoultne zero pocenia się.
Choćby było najbardziej zimno, nigdy nie udało mi się zmarznąć w ruchu, podczas treningu. Ani też po zatrzymaniu się, żebym zaczął marznąć nawet w takim cienkim stroju musi minąć przynajmniej 15 minut. Najłatwiej odczuć zimno, gdy np po intensywnej jeździę wchodze do ciepłego pomieszczenia (np do sklepu), wewnątrz już się spocę i potem znów wsiadam na rower - wtedy trzeba z 10 minut intensywnej jazdy żeby znów przestać odczuwać zimno.
Nie potrzebuję żadnej odzieży terminczej, rozważałbym taką gdybym miał jeździć naprawdę długo (powiedzmy po kilka godzin) w temperaturach rzędu -10 i niższych, ale nie z powodu takiego, że zmarznę, tylko z powodu ryzyka odmrożenia skóry pod ubraniem, zwłaszcza przy większym wietrze.