marvelo
Użytkownik-
Liczba zawartości
3 643 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Blogi
Kalendarz
Collections
Zawartość dodana przez marvelo
-
ABS w wielu sytuacjach wydłuża drogę hamowania nawet gdy kierowca nie jest mistrzem, a jedynie nie popełnia kardynalnych błędów. Jeśli w słabej widoczności wyratował Cię system, to znaczy że jechałeś za blisko i za szybko. Brak dostatecznego odstępu to jeden z podstawowych błędów słabych kierowców (tak, także tych z dużym przebiegiem, bo praktyka jest jedynie czynnikiem sprzyjającym, a nie gwarantującym wzrost umiejętności). ESP żadnych cudów nie czyni. Jedyne, co może zrobić to przyhamować poszczególne koła i zredukować moc silnika, wszystko w granicach dostępnej przyczepności. Poza tym system nie wie, co chce zrobić kierowca i często efekt takiej interwencji może być wręcz zabójczy. Ci, którzy wierzą w cuda systemów wspomagających kończą potem w rowach i na drzewach. Zwłaszcza jeśli traktują je jako wyręczające, a nie wspomagające i jeśli z ich powodu pozwalają sobie na dekoncentrację i zajmowanie się innymi czynnościami. DSG oszczędza paliwo, bo utrzymuje silnik na absurdalnie niskich obrotach, często tuż powyżej biegu jałowego, wykorzystując jego wysoką sprawność, ale zupełnie nie przejmując się trwałością samego silnika i innych podzespołów. Do tego samego skłaniają podpowiadacze strzałkowe, sugerujące moment zmiany biegu. Ja dziękuję za taki komfort i ciągłe słuchanie buczącego, przeciążonego silnika. O "dobrodziejstwach" innych systemów i fałszywych alarmach wspomniał już Spidelli. Marketing wszystkich tych "systemów bezpieczeństwa" opiera się na tych samych zasadach co marketing eliksirów na kowida. Najpierw trzeba wzbudzić strach, wizję nieuniknionej śmierci, stworzyć potrzebę, wręcz pożądanie panaceum, a potem poprzez naciągane badania i nachalną reklamę sprzedać towar. Jak to nie wystarczy, to trzeba wzbudzić poczucie winy i odpowiedzialności społecznej (zaszczep się dla brata, dla babci, zaszczep się, bo skażesz nas wszystkich na kolejny lockdown itp.). Najlepiej oczywiście załatwić zbyt ustawami i przepisami, albo przynajmniej szykanowaniem niedowiarków i utrudnianiem im życia. Rzeczywistość jest taka, że każde lekarstwo ma działania i skutki niepożądane, a często może nawet zabić. Przed zażyciem trzeba przeczytać ulotkę i mieć świadomość, że robi się to na własną odpowiedzialność. I przede wszystkim, trzeba mieć możliwość wolnego wyboru. Przykład zmanipulowanej reklamy systemu ESP, gdzie kierowca w próbie "ESP off" świadomie opóźnia drugą kontrę (właściwie to jej praktycznie nie robi), doprowadzając do obrócenia się samochodu: Systemy stroi się pod testy (choć i to nie zawsze wychodzi - wystarczy zobaczyć testy łosia niektórych SUV- ów), a nie pod realne warunki jazdy. Przykłady hamowania z blokowaniem kół na kilka sekund na suchym asfalcie (aż do zniszczenia opon) przy próbach "ABS off" już pokazywałem.
-
[Napęd] Korba 1x czy podejdzie do Madani Cabrero
marvelo odpowiedział Sniko → na temat → Napęd rowerowy
Bo po co? Co chcesz osiągnąć taką zmianą i czego brakuje w obecnym układzie? -
Tak, coś ciekawego też na tym kanale można znaleźć, ale dobrych kanałów anglojęzycznych jest znacznie więcej. No właśnie, po co sobie utrudniać życie, gdy skrzynie manualne są prostsze w konstrukcji, tańsze w naprawie (choć i tak bardzo rzadko się psują - ja nie miałem nigdy awarii skrzyni ani sprzęgła, a samochody miały nawet prawie 350 000 km, a nie mniej niż 100 000 km) i generalnie znacznie rzadziej się psują. Normanie włos się jeży na głowie a nóż w kieszeni otwiera:
-
Z rowerami jest o tyle łatwiej, że nie wymagają OC, corocznego badania technicznego i zajmują mniej miejsca.
-
[platformy spd] Jakie są wasze doświadczenia w e-bike?
marvelo odpowiedział tsharek → na temat → Sprzęt rowerowy
A skąd w ogóle założenie, że jest jakaś idealna pozycja stopy na pedale? -
To nie są "moje filmiki". Z tych materiałów dowiedziałem się znacznie więcej niż od Ciebie. Gdybyś zapoznał się choćby z tym jednym z kanału Engineering Explained (ten o wspomaganiu w cywilnym McLarenie) wiedziałbyś, dlaczego dający dobry feedback układ kierowniczy jest tak ważny. Bo jeśli sam się tego nie domyśliłeś to tylko potwierdza jak marnym jesteś kierowcą. To jest błędne koło. Więcej systemów wyręczających kierowców tworzy jeszcze większą rzeszę kierowców słabych, nieuważnych, niedbałych. Trzeba zająć się problemem u źródła, bardziej skupić się na szkoleniu i uświadamianiu niż na dawaniu kolejnych nianiek. To jak z dzieckiem, które w końcu trzeba oderwać od cycka i rzucić na głęboką wodę. Niech sobie nawet nabije guza, zachłyśnie wodą lub poparzy. Tak działa nauka w życiu, wspomagana instynktem samozachowawczym. Obecne czasy natychmiastowej gratyfikacji bez wysiłku to postawienie wszystkiego na głowie i odwrócenie zdrowego porządku.
-
Tu nie ma wątpliwości, że nowsze auta dają większe szanse na przeżycie gdy już do wypadku dojdzie. Natomiast jeśli chodzi o widoczność to nie wszystko da się skompensować i szeroki lewy słupek przedni zawsze wytnie spory obszar pola widzenia, tak kluczowego np. gdy pieszy wchodzi z lewej strony na przejście lub na wspomnianych ciasnych, lewych zakrętach. Oczywiście można też kompensować to ruchami głowy (na górskich patelniach muszę wręcz wychylać głowę do środka auta, by w miarę widzieć gdzie jadę, ale w tym czasie nie widzisz innego obszaru. Kiedyś widziałem coś takiego jak "przezierne słupki", gdzie obraz z kamery uzupełniał ten wycięty poprzez projekcję na wyświetlaczy umieszonym na słupku. Kamery cofania też nie wszystko pokażą, bo np. widok na ukos do tyłu (tam, gdzie kiedyś wiele aut miało dodatkowe okienka), gdy wyjeżdża się z luki parkingowej to już raczej w całości przez kamerę nie będzie oddany. No ale dobre i to. W Sandero mam klimatyzację, ale i tak szyby trudniej odparowują i całe wnętrze dłużej się nagrzewa niż w starej 306-ce, gdzie duży wolnossący diesel generował sporo ciepła już po niewielkim dystansie. I co zademonstrował swoim przykładem Greg1, który cierpi chyba na jakiś syndrom człowieka ze wschodu.
-
To Ty wyrywasz moje słowa z kontekstu i manipulujesz nimi, by wytworzyć jakiś obraz mnie jako niedzielnego kierowcy. Dokładnie wytłumaczyłem na czym polega ważność trzymania obu rąk na kierownicy. Zrobiłeś już rozeznanie w tych układach kierowniczych i wskażesz te "coraz więcej" samochodów, które nie mają mechanicznego połączenia kierownicy z kołami? Proste, konkretne pytanie. Kultura nakazuje odpowiedzieć albo przyznać się do błędu.
-
No i to był pewnie ten klasyczny, ze sprzęgłem hydrokinetycznym. Te stare skrzynie faktycznie potrafiły być trwałe, ale generowały większe straty mocy i wyższe zużycie paliwa (właśnie poprzez to sprzęgło, miały też mniej biegów niż obecne), no i nie dają one sztywnego połączenia silnika z kołami (co do zasady). Ja taki automat rozpoznam z daleka bez obracania głowy, gdy jedzie po osiedlu. To charakterystyczne mielenie, jak ślizganie sprzęgła. Do komfortowej jazdy może i dobre, dla aktywnego kierowcy nie za bardzo.
-
Współczesne samochody klasy B są wielkości kompaktów sprzed dwóch, trzech dekad, więc określenie "micro" jest nadużyciem. Nawet jeśli Sandero 2 nie wypada szczególnie dobrze w crash testach w swojej klasie, to i tak zapewnia większe bezpieczeństwo bierne niż klasyfikowany jako kompakt Peugeot 306 (a pewnie i odpowiedniki marek niemieckich czy japońskich z tamtych lat). Niestety, przez grube słupki i małe szyby, widoczność z wnętrza Sandero jest przez to dużo gorsza niż w 306-ce, a to przekłada się na mniejsze bezpieczeństwo czynne. To jest ogólny trend i Sandero wcale nie jest tu wyjątkiem. Im nowsze auto tym jest gorzej. Klasa premium radzi sobie z tym trochę lepiej, bo poprzez zastosowanie droższej stali o wysokiej wytrzymałości mogą dawać trochę mniej blachy na słupki i drzwi, ale nikt nie zaprzeczy, że z wnętrza starych aut było widać więcej, co dawało zupełni inny komfort jazdy, zwłaszcza w gęstym ruchu miejskim, podczas manewrów na parkingu czy jazdy po serpentynach.
-
Znów słabo u Ciebie z wnioskowaniem. Czy ja napisałem, w jaki sposób chciałbym z takiego samochodu korzystać? Tak, jadę 300 km w góry pociągiem, a samochód jedzie osobno na lawecie specjalnie, żebym mógł zrobić takie zdjęcia. Co wynika z moich słów niech każdy sobie sam wydedukuje. Nikt nie potrzebuje Twoich kłamliwych wywodów.
-
Negując wpływ krzywego wykonania mocowania zacisków na możliwość ustawienia hamulca tak, by nie ocierał plujesz w twarz zasadom geometrii. Bieniasz tak naprawdę niczego nie pokazał. Dopiero po mocnym naciśnięciu klamki (a najlepiej kilku realnych hamowaniach) okaże się, czy hamulec jest dobrze ustawiony. Wystarczy, że któryś klocek nie odbija dobrze i już po takim ustawieniu może ocierać. W trakcie ustawiania po prosu mógł go wepchnąć bardziej niż się wysunie z powrotem i niby już ma dobrze ustawione? Bzdura.
-
Aby tak było, płaszczyzny mocowania zacisków powinny być splanowane specjalnym urządzeniem z frezem (ale jest to dość droga usługa). W wielu ramach i widelcach nie da się idealnie ustawić hamulców bez takiego przygotowania mocowania zacisków. Ja u siebie w Madani Cabrero zamontowałem hamulce mechaniczne z półkolistymi podkładkami i dopiero te da się ustawić bez ocierania.
-
Mój ojciec też miał takiego Wartburga, eksportową wersję kombi, z drążkiem biegów w podłodze i szyberdachem. Nie miałem jeszcze prawa jazdy, ale trochę nim podróżowałem jako pasażer - byliśmy nim nawet nad morzem, w Kołobrzegu. Był pakowny, ale też za nim nie tęsknię, bo to była telepiąca się blaszanka, silnik ojciec też wymieniał, drążek biegów się kiedyś złamał itp. No i to były czasy benzyny na kartki, więc w daleką podróż trzeba było zabierać paliwo w kanistrach (kupione gdzieś "na lewo"). Ale już następny ojca samochód to był inny świat. Jak ja bym go chciał teraz mieć w stanie fabrycznym:
-
Pisałem już, że jeżdżę dwoma samochodami z różnych czasów. Są to: Peugeot 306 1.9d XND (wolnossący diesel XUD9, mechanicznie sterowana pompa wtryskowa Bosch, golas, bez ABS-u, poduszek, szyby na korbkę, gaz na linkę, wspomaganie kierownicy hydrauliczne), rocznik 1995 Dacia Sandero SCE75 Laureate (benzynowy, wolnossący silnik 3-cylindrowy, 4 zawory na cylinder, zmienne fazy rozrządu, wymagane przepisami wspomagacze typu ABS, ESP, kontrola trakcji, start-stop, poduszki powietrzne itp., przednie szyby elektryczne, wspomaganie kierownicy elektro-hydrauliczne), rocznik 2020. Wspomniane samochody znacznie się różnią techniką i wyposażeniem, więc jakieś porównanie mam. O którym w końcu piszesz? Dacia na linki to ma regulację wysokości reflektorów i sterowanie wybierakiem biegów, a pedał gazu niestety jest elektroniczny. Znów nie wiem, o którym piszesz. Masz jakieś problemy poznawcze, że nie potrafisz na postawie podawanych przeze mnie informacji ustalić co jest czym? Peugeot 306 jak na swoje czasy to wcale nie było złe auto. Konstrukcyjnie bazowało na istniejącym już od dwóch lat Citroenie ZX (zawieszenie tylne niezależne, belka drążkach skrętnych z wahaczami na łożyskach igiełkowych, tzw. współkierująca pasywnie, dająca niewielki skręt kół tylnych pod wpływem sił występujących w zakręcie). Silniki XUD9 (a potem DW8) oraz HDI to jedne z najlepszych diesli w historii motoryzacji. Nadwozie 306-ki bardzo dobrze opiera się korozji i np. na drzwiach czy błotnikach nie ma grama rdzy nawet w 30-letnim samochodzie. Gorzej jest z podwoziem, bo tam są słabe punkty, podobnie jak na dachu pod uszczelkami drzwi. Ale i tak jest dużo lepiej niż np. w oplach czy fordach z tamtych lat, czy większości samochodów japońskich. To naprawdę solidne i miłe w prowadzeniu auto, a jego wersje sportowe (np. S16) są wciąż uznawane za jedne z najlepiej prowadzących się hot-hatchy. Dla mnie sylwetka 306-ki jest przepiękna - Golf 3 to przy nim pokraka. Dacia Sandero 2 to konstrukcja Renault (występująca tylko pod francuską marką np. w Ameryce Południowej i w Rosji), oparta na płycie podłogowej modelu Clio 3. Niektóre silniki są już nowsze, ale np. benzynowe 1.2 we wczesnych wersjach czy 1,5 dci (już te poprawione) to również sprawdzone, niezawodne jednostki. SCE75 to już nowszy silnik 3-cylindrowy, ze zmiennymi fazami rozrządu(napę łańcuchem), pompą oleju o zmiennym wydatku itp. Samochód z roku 2020 ma już obowiązkowy start-stop, inteligentne ładowanie akumulatora, kilka poduszek powietrznych, systemy antypoślizgowy, kontroli trakcji i stabilności, a nawet asystenta ruszania pod górę (hill holder). Ale ręczny jest na linkę, zegary są klasyczne, okrągłe z prawdziwymi wskazówkami. Jest nawet komputer pokładowy (ale tylko w wersji Laureate). Wciąż jest to stosunkowo proste auto (i dzięki temu dość niezawodne i tanie w utrzymaniu), ale z racji przepisów o bezpieczeństwie i ekologii jest już znacząco różne od Peugeota 306. Jeżdżąc tymi samochodami zamiennie można już wyrobić sobie jakieś zdanie o tym, jak wpłynęły ten zmiany na sposób odbioru takiego samochodu przez kierowcę.
-
A te automaty, które aktualnie wkładają do coraz większej liczby nawet popularnych aut to są szwajcarskimi dziełami sztuki? Naprawa sterowania manualną skrzynią biegów i regulacja to nie jest jakiś kosztowny problem (cięgna, sztywne drążki z przegubami - w zależności od konstrukcji), natomiast awaria mechatroniki we współczesnym automacie to często wyrok na cały samochód.
-
[humor] czyli brak sztywności na forum :)
marvelo odpowiedział next → na temat → NIERowerowe forum na max!
-
No to sobie uważaj. Niech każdy ma prawo wyboru. Jedni wolą brunetki, inni blondynki. Chodzi o to, by ten wybór był, a to producenci coraz bardziej ograniczają. Dla mnie czynność zmiany biegów i towarzyszące temu doznania wynikające z dobrej pracy mechanizmu wybieraka, sprzęgła i precyzji działania pedału gazu (w celu idealnego zrównania obrotów dla jak najbardziej płynnej zmiany) to kwintesencja przyjemności z jazdy samochodem. Drugim kluczowym czynnikiem jest odpowiednio czuły, wyważony układ kierowniczy dający dobry "feedback". Z tym zaczynają być coraz większe problemy wraz z rozpowszechnieniem układów wspomaganych w pełni elektrycznie, o czym było wspomniane także w filmie z kanału Engineering Explained (i dlaczego McLaren zastosował układ elektro-hydrauliczny). Przyjemność z jazdy można czerpać także w zwykłym, popularnym samochodzie, o ile podstawowe elementy sterowania nie zostały schrzanione przez projektantów (obecnie coraz częściej przez księgowych i durne przepisy unijne). Moc silnika to sprawa drugorzędna. Paradoksalnie, wolne samochody uczą szybkiej jazdy, wybierania perfekcyjnego toru przy pokonywaniu zakrętów, optymalnego wykorzystywania możliwości silnika i szanowaniu prędkości (zachowania pędu). Uczą też trochę pokory (tak, czasem trzeba zrezygnować z wyprzedzania lub dać się wyprzedzić), jazdy przewidywalnej i są mniejszym zagrożeniem dla utraty prawa jazdy. Mówiąc szczerze, jeśli ktoś nie jeździ po niemieckich autostradach, wcale nie potrzebuje 400 KM by cieszyć się jazdą i być miłośnikiem motoryzacji. Każdy głupi potrafi wcisnąć gaz w podłogę w naszpikowanym elektroniką, mocnym samochodzie, zwłaszcza w automacie lub elektryku, ale sztuką jest jechać szybko, płynnie i sprawnie samochodem wolnym. Współczesne samochody premiują niedbalstwo za kierownicą, dają słabe sprzężenie zwrotne z pojazdem, usypiają czujność, mają beznadziejną widoczność z wnętrza (a widoczność to podstawa bezpieczeństwa), a dodatkowo rozpraszają uwagę kierowcy ekranami dotykowymi z wielopoziomowymi menu i sygnałami akustycznymi.
-
Widzę, że nawet nie znasz marek samochodów, więc podpowiem. Aktualnie mam dwa "białe coś": Dzieli je konstrukcyjnie 20 lat różnicy (Peugeot 306 debiutował w 1993 roku - na zdjęciu jest faza 1, a Sandero 2 w 2012 - ja mam fazę 2). Peugeot jest zdecydowanie przyjemniejszy i intuicyjny w prowadzeniu, a nie ma żadnych wspomagaczy, nawet ABS-u (Sandero z koniczności już je ma, bo w 2020 wymagały tego przepisy), gaz ma na linkę, szyby na korbkę, a drzwi na kluczyk. Bez problemu mógłbym nim jeździć do końca życia, gdyby jakimś cudem dało się takie kupić obecnie w salonie. A jeśli chodzi o mocne, współczesne samochody to jechałem niejednym, a najmocniejszy miał prawie 800 km (Tesla model S Raven). Model 3 też prowadziłem, Jaguara I-Pace'a, kilka bardziej zwyczajnych elektryków i hybryd, a ze starszych spalinowych Subaru Imprezę WRX, Toyotę Camry V6 i parę innych.
-
Dopóki samochody nie są w pełni autonomiczne (wciąż mam nadzieję, że jednak nigdy nie będą), to kierowca jest operatorem i to on powinien decydować, gdzie chce jechać i w jaki sposób. Samochód nie powinien w tym przeszkadzać. W dawnych czasach było tak, że kierowca przy pomocy kierownicy, pedałów i drążka zmiany biegów (w manualu) wydawał polecenia, a mechanizmy posłusznie je wykonywały. Musiał poznać samochód i nabrać umiejętności, ale było to stosunkowo proste i przewidywalne, bo miał do czynienia tylko z materią podlegającą prawom fizyki. Rodzaj napędu, rozkład mas, typ zawieszenia, przyczepność opon, to wszystko były parametry na wejściu, do tego dochodziły jego reakcje i otrzymywaliśmy zachowanie samochodu na wyjściu. Jeśli kierowca zabił się w jakimś "trudnym" samochodzie, było to jego wyłączna wina. Teraz dochodzi pośrednik, czyli oprogramowanie, pisane przez gorzej lub lepiej ogarniętych informatyków i inżynierów. I różnie to wychodzi. Często tzw. systemy bezpieczeństwa w trudnych sytuacjach działają wbrew kierowcy, kierując pojazd zupełnie nie tam, gdzie chciał jechać. Ograniczają moc silnika wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Zwalniają hamulec w momencie gdy akurat przed kołem wytworzył się klin z luźnego śniegu lub piachu i zamiast ten efekt wykorzystać, niweczą go. Ile osób zabili programiści tych systemów? Oczywiście nikt tego nie będzie badał, bo tak jak eliksir na słusznie minionego wirusa, systemy bezpieczeństwa "są skuteczne i bezpieczne". Tak, wajchowanie dźwignią biegów przynosi mi frajdę, ręczny na linkę doskonale spełnia swoją rolę i jest intuicyjny, a szyby na korbkę są tanie i niezawodne, zadziałają nawet gdy pojazd wpadnie do wody. Komplikowanie prostych rzeczy rodzi więcej problemów niż ich rozwiązuje. Choćby elektroniczne klamki w Tesli, które w razie wypadku i awarii zasilania pomocniczego (12V) nie pozwalają na wydostanie się ze środka, a mechaniczne klamki pomocnicze się trudne do znalezienia w sytuacji awaryjnej.
-
Powyższym postem pokazujesz, że jednak masz wyjątkowo podły charakter. Znów szukasz tylko zaczepki. Jak napisałem, lubię rozmawiać z ludźmi, także tymi, którzy mają odmienne zdanie. Może mnie ktoś nawet nie szanować, ale jednak od Ciebie bije wręcz diabelska agresja (tak, wyczuwam to duchowo). Tu dyskusja na argumenty nie ma sensu. Próbujesz mnie ośmieszyć, zdyskredytować, ale wystawiasz tylko sobie świadectwo. Właściwie to Twój powyższy post nadaje się do zgłoszenia, bo jego celem było wyłącznie obrażenie innego członka forum. Wprowadzasz niemiłą atmosferę na forum, nie służącą dyskusji. Ale daję Ci jeszcze szansę. W dodatku kłamiesz, manipulując moimi wypowiedziami. Albo ich dokładnie nie czytasz.
-
Jakoś do tej pory się nie udzielałeś w tym temacie, więc wnioskuję że albo masz je nieaktywne, albo motoryzacją się w ogóle nie interesujesz. Natomiast jeśli masz doświadczenie w prowadzeniu pojazdów, przemyślenia na temat zmian w technice i przepisach, to możesz się tym tutaj podzielić. Ja chętnie poczytam. Lubię rozmawiać z ludźmi którzy mają coś do powiedzenia, a nie tylko rzucą jeden komentarz, by zamącić wodę. Pisałem tutaj, że prawo jazdy robiłem jeszcze na Fiacie 126P, więc z tym "być może" to możesz sobie ze sporą dokładnością ustalić.
