Skocz do zawartości

spidelli

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6 261
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    108

Zawartość dodana przez spidelli

  1. Też dziś odreagowywałem asfalt opłotkami na MTB 🤣
  2. @Cross90 Bo nowa maszyna?
  3. U mnie to samo - można było pojechać rownolegle do drogi wojewódzkiej taką polno-szutrową, która była dojazdówką na pola ale i gospodarstw w drugiej lini zabudowy (wzdłuż drogi wojewódzkiej). Przedostatni raz kiedy jechałem stały maszyny budowlane a ostatnio - jechałem fullem po równutkim asfalcie. Trochę szkoda chociaż mieszkańcy pewnie się cieszą. Śpieszmy się kochać szutry....
  4. NaviExpert jest ok ale dał ciała kilka razy, w sierpniu mnie chciał polną drogą prowadzić, GM sobie poradził. Ja na co dzień do i z pracy jeżdżę z GM + Janosik, z wiadomych względów. Ale objazdy w swojej okolicy sam sobie wytyczam bo sobie ufam bardziej 😁 W obcym terenie już gorzej ale staram się jeździć na znaki i atlas mam przy sobie, zdarza mi się weryfikować pomysły GM na objazd
  5. Dlatego też w tym wątku dyskutowaliśmy głównie o ręczniakach Garmina - są bardziej uniwersalne, a najlepiej się sprawdzają przy nawigowaniu po uprzednio przygotowanej kresce. Cała sztuka w przygotowaniu kreski, chociaż jakość map w ręczniakach jest też bardzo ważna. Dla mnie telefon to już teraz tylko telefon, karta płatnicza i aparat. Czasami coś sprawdzam na mapie ad hoc. Ale powrotu do nawigacji na telefonie sobie nie wyobrażam. Nie ta widoczność, nie ta bateria.
  6. @szy Doprecyzuję - korek w godzinach szczytu w Wiedniu, wszystko stoi. Zjazd ślimakiem po to, żeby próbować wbić się 200 m dalej to nonsens. Google nawet w samochodzie nie jest godne zaufania, moim zdaniem. Zdarzało mi się jeździć po pracy przez Czechy - już w nocy. Google ściągał mnie na wąskie, górskie dróżki że zniszczoną nawierzchnią, po których nie byłem w stanie jechać szybko. Żaden zysk a sporo stresu. Google nie bierze pod uwagę jakości dróg, za to uwzględnia jakieś iluzoryczne zyski o kilka minut. Staram się mieć zapisaną na małych karteczkach trasę za pomocą numerów dróg i miejsc, gdzie mam skręcić/zmienić drogę. Mimo że mam włączoną nawigację 🙂 Korzystam z Google kilka lat, sporo jeżdżę autem i nie ufam tej aplikacji. Ona zresztą jest bardziej tablicą ogłoszeń (polecane miejsca, reklamy itp.). Dzięki temu jest darmowa, czyli... byle jaka 😉
  7. Bo prawdziwych gwiazd nie szukaj w Hollywood
  8. Rozmawialiśmy też kiedyś o użyteczności Google Maps. Oto kilka przykładów jak kiepski mają one algorytm: Czy można zaufać takiej aplikacji? 🤣
  9. Ale że zdalny macant potrzebny był?
  10. @elkaziorro Poprawię się 😎
  11. Bo chłop najpierw pomamrocze, potem łapę wpycha w krocze
  12. @CoolBreezeOne Trafił do kasku? Bo koszyka nie miałeś? 😉
  13. Cześć, podbiję temat bo msm kolejny powód do pochwalenia mojego eTrex 32x🙂 Moje Mazury byly mniej rowerowe, niż bym chciał ale w zamian byla dwudniowa wycieczka kajakowa z biwakiem. Trasa została narysowana na laptopie w przeglądarkowym Brouterze. Po wybraniu odpowiedniej pozycji w menu, da się rysować kreski po rzekach 🤗 GPX do eTreksa, eTrex na klips i jazda. Przydał się nie tylko do kontroli dystansu (zwłaszcza tego do przebycia) i ETA ale też pomógł w szukaniu przesmyku w trzcinach przy przeplywaniu z jeziora na jezioro. Mając licznik i zegarek do rejestracji "treningów" pozostanę chyba wierny ręczniakom w roli nawigacji 👍😁
  14. Bo czasem ciekawsze jest za plecami....
  15. Cześć, nie miałem okazji tak porządnie jej przetestować w warunkach ulewnego deszczu - a w takim celu ją kupiłem, mając w pamięci dłuższą jazdę w ulewie, gdzie moja kurtka ówczesna przemokła i było mi w dodatku zimno. Nie trafiłem na ulewę a na deszczyk biorę Northwave. Może teraz będę jej częściej używał. Na pewno ochroni przed deszczem ale kosztem przewiewności, przez co można się zapocić. Dam znać. Miałem ją na kajakach ale zakładałem ją nie przed deszczem a na biwaku, bo chłodno było
  16. Zawsze jest opcja, że można uzupełnić zapas płynów czy to w sklepie czy na stacji paliw. Warto mieć jakieś drobne przy sobie (zakładam, że kartę/telefon ma każdy ale o gotówce też warto pomyśleć). Zamiast wieźć zapas wody na 100 km lepiej chyba wziąć jakieś awaryjne zapięcie do roweru, takie na 5 minut pod wiejskim sklepem, chyba że to 100 km po górach albo bezdrożach, to ok albo upał jest nieznośny... Można też wieźć zapas izotonika w tabletkach i w miarę potrzeby rozpuszczać w wodzie kupowanej w sklepach, fakt że czasami bidon strzela, bo napój buzuje ale jeśli nie chce się polegać na sklepowych napojach to też jest opcja. Jak Kolega powyżej - wodę też zawsze mam, co prawda mineralną ale w razie W coś nią przemyć można. Wolłabym wieźć izotonik w bidonie + zapas w tabletach, a w bukłaku wodę - i do picia i jako zapas. Mniej czyszczenia...
  17. Obyś się nie zdziwił w czasie kolizji... Bądź cierpliwy, w końcu się wezmą za "rowery" elektryczne, jak dojenie kierowców nie wystarczy na 500+ Patologia ma wyznaczać normę? U siebie w Bangladeszu czy Pakistanie niech jeżdżą jak chcą... A o zalewie chińskich elektrośmieci nawet mi się pisać nie chce... @Control4841 Pomyśl nad zwykłym e-bike i sposobem wożenia, może bagażnik na klapę? Ja mam zwykłe, proste rowery nie elektryczne ale kupując zwracam też uwagę na warunki gwarancji, zawsze to miło mieć świadomość, że masz prawo do jakichś roszczeń
  18. Bo chodź, zwiedzimy sobie pięterko...
  19. Bo nie ma to jak sp..przyć komuś randkę...
  20. Snopek snopkiem ale popatrzcie na ten pożar: To już drugi w ciągu kilku dni w tej okolicy....🙁
  21. Trzeci etap czesciowo po mojej trasie z Walbrzycha do Pieszyc 😁
×
×
  • Dodaj nową pozycję...