Skocz do zawartości

spidelli

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6 236
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    108

Zawartość dodana przez spidelli

  1. @michalr75 Dla mnie rekreacja to tydzień z sakwami po 100 km dziennie albo niedzielne 100+ na jak najwyższą średnią. Albo 300 km. A szykowałem się do 500 km - może i fizycznie dałbym radę ale zaczęły mną targać obawy czy na zmęczeniu jakichś głupich błędów nie popełnię (bo chciałem jechać sam). A to wciąż moje marzenie, żeby te 500 km wykręcić. Żeby się netto w dobie zmieścić to średnia tak 25 km/h wychodzi.... U mnie teraz śnieg pada ale jest błoto - zaraz wszystko zalepi. Mokry śnieg tak samo - wypychasz rower pod górę a koło zaklejone i sunie po śniegu zamiast się obracać
  2. @michalr75 Spoko, rozmawiamy swobodnie Ja dojeżdżam do roboty spory kawał, więc tylko auto, rower to dla mnie wyłącznie relaks i od niedawna - sposób na urlopy @KSikorski No to inna melodia z pomiarem w rowerach. Ja się po chomiku tak nakręciłem, że miałem już w rękach czujnik Assioma ale ostatecznie odesłałem, doszedłem do wniosku, że trenować (a raczej "trenować") to będę zimą, na chomiku, a w sezonie będę po prostu jeździł. Ale też w tyłek dostałem tym planem, niemal 3 miesięcznym, który sobie wziąłem na Wahoo.... Oprócz tego, że męczące to i nużące - brakowało mi wypadów na MTB ale takie lewizny mnie wykańczały.... Robiłem interwały Tabata czy jak to się nazywa, do tej pory mnie skręca na samą myśl... Ale na trenażerze nigdy w korby nie stawałem - rama aluminiowa i trochę strach, że chwila zapomnienia i nieszczęście gotowe Też chyba nie wykręciłem wyższego tętna niż w terenie....
  3. @KSikorski Ok, ale w zasadzie każdy z nas mówi o jednostkowych przypadkach - własnych doświadczeniach. Może spróbuj innej platformy treningowej? W terenie na pewno trudno o idealną powtarzalność, nawet jeśli trenażer nie mierzy mi mocy tylko estymuje, to w terenie jestem zdany na tętno i w jednym z rowerów - na kadencję. Zanim kupiłem trenażer interaktywny, miałem te 3 rolki bez żadnego oporu, gdzie trzeba było uważać, żeby nie zlecieć z tego z rowerem a i tak coś tam kręciłem w oparciu o tętno i kadencję. Trenażer ma swoje wady ale zalety również.
  4. Nie zawsze pogoda pozwala. Nie zawsze czas pozwala. Jak odwalę pańszczyznę to jest w domu ok 18:00. Mogę wsiąść na chomika i pokręcić na Rouvy, Jak pogoda pozwala, to mogę wziąć MTB i pojeździć po lesie - niezbyt daleko ale intensywnie, bo podjazdy. Śnieg i mróz mi przeszkadza ale błoto - już tak. Na gravela też teoretycznie mógłbym pójść ale jazda po ciemku, po osolonych drogach (chlapa w ogóle odpada) i w snującym się dymie niespecjalnie mnie kręci. W słoneczną niedzielę chętnie pojeżdżę na gravelu o ile drogi nie są zasolone (szkoda mi roweru). Trudno w takich warunkach o regularność dlatego wolę trenażer, uzupełniany wypadami w teren. Między 100 km a 1000 km miesięcznie jest jednak różnica. Na trenażerze odpalisz też konkretny plan treningowy, jeśli masz taką potrzebę - żeby to zrobić konkretnie na rowerze, musisz mieć pomiar mocy. A trenażer coś tam sobie liczy i estymuje jakieś Waty Jak wspomniał Kolega @chopmaz - inne wejście w sezon. Ja zimą nie jestem w stanie utrzymać jakiejś sensownej intensywności tylko outdoor. Bez trenażera to jak zapaść w sen zimowy. Nie dorabiaj ideologii, że to tylko dla zawodników Ja w sezonie jeżdżę tylko rekreacyjnie/turystycznie a nie wyobrażam sobie wchodzić w sezon w kwietniu/maju
  5. No i już się podjarałem Wieczorkiem pewnie będzie pierwszy chomik od kilku miesięcy
  6. W takim wypadku najpierw pobieramy na dysk "mapę" - nie ma potem niespodzianek, chociaż u mnie się to cholernie długo pobierało. Ale można w tym czasie robić pajacyki albo kręcić kółka dla rozgrzewki
  7. Tak, chociaż najmniej jeździłem na Zwifcie. Mają chyba bardziej rozbudowaną bazę treningową niż Rouvy ale nigdy nie zacząłem żadnego programu w Zwift. W Rouvy zresztą też, bo ostatecznie opłaciłem sobie Wahoo w zeszłym sezonie. Ale do rzeczy - tak jak Koledzy już napisali - Rouvy to realistyczne obrazki, Zwift - jakieś SF. Szata graficzna zupełnie nie dla mnie, ustawki też mnie nie interesują. Do tego Rouvy miało plan Duo, a żona jeszcze rok temu była napalona, to kręciliśmy na zmianę W Rouvy sobie jeździłem swoim tempem, chociaż czasami człowiek tracił głowę i próbował kogoś dogonić albo uciec. Ja wróciłem do Rouvy, nawet na Wahoo machnąłem ręką, bo tam tylko plany treningowe, a jak będzie pogoda to chcę wyjść na MTB, a nie kręcić w dusznym pokoju a MTB nijak mi się do treningu nie liczyło, a jak chciałem zrobić w tym samym dniu jednostkę na chomiku po MTB to dziękuję bardzo
  8. Najpierw czeka mnie jednak ponowne mycie - zdejmę wszystkie torby i doszoruję rower z tej cholernej borowiny
  9. Endcup systemu Naild tkwiący w skrzywionym haku: Hak na wymianę mam ale czekam jeszcze na przerzutkę, koła z naprawy więc chyba zrobię wszystko kompleksowo, tj. uzupełnię ubytki lakieru, tam gdzie dotarła przerzutka oraz przy mocowaniach bagażnika. Mam też oryginalną stopkę, kupioną za funty w UK - nie miałem czasu jej założyć bo śruby z kompletu są za długie, nie było kiedy przyciąć.
  10. @pecio te moje ewidentnie po polsku szczekały Ja zawsze gadam do psa, zwłaszcza jak stoi tyłem, żeby nie zaskoczyć i często pomaga. Czasami goni taki, żeby nie dogonić - po prostu szybko odjeżdżam. Ale czasem zdarzy się taki zawodnik, który ewidentnie ma ochotę złapać za nogę. To te wiejskie burki, które pilnują obejścia (terytorium). Natomiast kiedyś w lesie widziałem taką watahę - nie wiem czy zdziczałe czy za suką - to sobie poczekałem spokojnie aż sobie pójdą - bo tu już nie wiadomo, do czego dojdzie. Ze dwa tygodnie temu wjechałem w polną drogę koło wiochy - najpierw myślałem, że to sarna ale to takie bydlę było - skora mi ścierpła ale zacząłem gadać i zatrzymałem się - suka podeszła, powąchała, dała się pogłaskać i wtedy spokojnie pojechałem. Tej to bym lekkomyślnie nie psiknął gazem, oj nie
  11. Wpiąłem rower ponad tydzień temu, opłaciłem Rouvy... i nic. Do tej pory jeździłem po polach aż zarżnąłem Cortinę i jakoś nie mam weny wsiadać na rower... Może dzisiaj się na chomika zmuszę, taki lekki wieczorek zapoznawczy.... Zgubiłem gdzieś fun z roweru, wiem że pewnie wystarczy wsiąść i znowu mnie weźmie ale nie mogę się przemóc jakoś
  12. @TheJW Gaz wożę w tej torebce na ramie przy siodełku - na płasko. Z torby wystaje żel do rąk - ten tak pewnie się nie trzyma i już kilka zgubiłem. Torebuńka z Dekla, idealna w to miejsce ramy, nic nie przeszkadza: Ta butla pod ramą to nie podtlenek azotu, nie LPG ani gaz pieprzowy - to zestaw naprawczy typu smarki w sprayu....
  13. A po zmianie profilu z Kolarstwo na Kolarstwo szutrowe, na pierwszy rzut oka nie zmienia się zbyt dużo:
  14. @TheJW Aż 3? Dużo Ci schodzi Ja dopiero drugą wożę, jeszcze dziewicę. Długo się wzbraniałem przed psikaniem ale odkąd jeżdżę w SPD to się nie będę wypinał bez potrzeby i zacząłem psikać jak już za blisko był Ja z kolei wykupiłem chyba ostatnie w PL dwa haki do Marina Cortiny (od dystrybutora). Chyba że jest to znany Wam hak, wtedy poproszę o info:
  15. @NerfMe Triest jest na trasie. Generalnie interesuje nas dojazd spod Wiednia do Puli (albo odwrotnie, jeszcze do ustalenia), to co pomiędzy tymi punktami to kwestia wyboru. Kryterium najważniejszym jest bezpieczeństwo Tak to wygląda na surowo:
  16. To się nazywa "społeczność" A co do idioty - ja najpierw obsmarowałem na forum g6wniany zegarek Polar Grit X opisując i dokumentując wszystkie wtopy, następnie boksowałem się z dystrybutorem (bo centrala spuściła problem na dystrybutora, jakby to on pisał oprogramowanie albo instalował wadliwe barometry) a na koniec.... kupiłem kolejny ich zegarek, potem licznik i pas To jest chyba syndrom sztokholmski czy jakoś tak Ale robotę robisz z tymi Garniakami, bez dwóch zdań 🍺
  17. @chrismel Wygląda na drogę lokalną ale pytanie jak jeżdżą lokalsi i czy ruch jest duży.... Druga fotka jest przerażająca Na pewno będziemy kombinować.
  18. @pecio Mam nadzieję, że Garmin Ci coś odpala, bo bez Ciebie mieliby inny poziom zwrotów
  19. Generalnie zgadzam się z tezą, żeby jeździć na kadencji oraz z tym, że się jej z czasem uczy. Pomiar kadencji mam tylko w gravelu szosowym, którym jeżdżę zdecydowanie mniej i nie jest to rower na sakwy. Ale takie dwie pierwsze niedzielne "setki" z brzegu z serwisu Polar Flow i średnia kadencja to >70. Teren lekko pofalowany. Z kolei moje 250 km w dobrej jak dla mnie średniej prędkości to kadencja.... > 70. Jeśli mamy do pokonania określony dystans - 50, 100 czy 200 km to każdy doświadczony rowerzysta wie, że trzeba siły rozłożyć, wziąć pod uwagę wiatr itp. I że istotna jest średnia prędkość przejazdu, co pozostaje w związku ze zdaniem poprzedzającym. Dlatego podświadomie a może jednak z czasem świadomie, szukamy kadencji "ekonomicznej" czy jak pisał @marvelo - jeździmy z maksymalną efektywnością (mam nadzieję, że nie namieszałem). Co do podjazdów - moje pierwsze rowery czyli ciężki treking z biegami w piaście (7), potem Triban 100 (1x7, przerobiony na 2x8) były u mnie powodem frustracji, że nie potrafiłem na raz wyjechać pod Wieżycę na Ślęży czy na podjazdach w Parku Krajobrazowym Chełmy (nie są to szczególnie trudne podjazdy ale na początek nie jest łatwo). Aż wreszcie zacząłem jeździć pod górę najwolniej jak się da, oszczędzając siły i wreszcie się udało Nie, żadne stójki i wyciskanie na siłę - po prostu najwolniej i najdelikatniej, dopóki się dało. Teraz z nieco lepsza nogą i na lepszych rowerach to się tylko uśmiecham na wspomnienie tych wyczynów Ale wciąż nie mam tendencji do jazdy na kadencji pod górę. Nie bardzo mam nawet jak młynkować bo w obu rowerach mam przełożenie 1:1 (50/34 i 11-34 oraz 46/36 i 11-36). Myślę, że przy jeździe turystycznej a więc nie w wyścigu, gdzie chodzi o zarżnięcie przeciwnika a'la Tadej, niewiele zyskuję wjeżdżając na podjazd z prędkością 10 km/h zamiast 7 km/h. Lepiej tę energię spożytkować dokręcając na zjeździe albo na prostej utrzymać kadencję (skoro mam średnią powyżej 70, a podjeżdżam na miękko, to gdzieś muszę podgonić). O MTB nawet nie wspominam, bo waży tyle co cielak i masa roweru robi swoje. Mam taką referencyjną trasę ~40 km po drogach polnych, leśnych, szutrowych, asfaltem; trochę podjazdów/zjazdów w lasach, niespecjalnie długie ale korzenie troszkę przeszkadzają, max nachylenie 15%. I wolę te podjazdy robić na gravelu z przełożeniem 36/36 niż MTB 32/51. Zjazdy to inna bajka, tu gravelem trzeba uważać, owszem jest frajda ale inna niż przy jeździe a'la lawina na aluminiowym fullu
  20. Wczoraj zawiozłem koła do centrowania i wymiany szprych, może dzisiaj odbiorę. A wcześniej czeka mnie wydłubanie krzywego haka z ramy i instalacja nowego. W systemie Naild nic nie jest oczywiste 🤣
  21. @Eathan Ale też nie zaszkodziłeś 🤣 Okolice Mariboru czy Lubljany wyglądają na uścieżkowione ale spacerowałem wczoraj ludkiem Google Maps i sporo było niestety takich odcinków: Albo co gorsza: Oczywiście to pierwsza przymiarka, popstrykam profilami w Komoocie, może coś ciekawszego się pojawi.
  22. Co do amortyzacji to wciąż jestem nieprzekonany. Natomiast po ostatnim zmieleniu przerzutki wkręconej w szprychy po tym, jak błoto zrzuciło mi łańcuch za największą koronkę, gdzie zakleszczył się w szprychach, zaciekawiły mnie takie piasty
  23. Cześć, pora wziąć się za przymiarki pod tegoroczne sakwy. Wpadła propozycja trasy do lub z Puli (Pula) w Chorwacji. Będziemy jechać z/wracać do Austrii, i o ile o część austriacką jestem spokojny, o tyle Słowenia i Chorwacja to dla mnie zagadka. Pierwszy gpx wiedzie niestety po drogach wyglądających jak nasze drogi wojewódzkie albo starsze krajówki - jeśli wierzyć Google Maps - wąsko i auta. Może ktoś mógłby podzielić się trasą, najlepiej od granicy austriackiej, ewentualnie Maribor - Pula. Najchętniej gpx ale ostatecznie wystarczą wskazówki.
  24. @Marinbiker GRX zamówiony. Dziś zdjąłem koło i jedna szprycha pogięta, wziąłem oba i zawiozłem do serwisu - przód do centrowania, tył do wymiany szprych(y). Przerzutka tak się wygięła, że uszkodziła mi plastikowy kapsel i znajdującą się pod nim nakrętkę systemu Naild. Generalnie te osie są nie do dostania, potwierdzone w Kalifornii Są jeszcze elementy 12 x 148 do kupienia (do MTB) - oś do kosza, a nakrętka i kapsle na rower. Mimo że te uszkodzenia to tylko kosmetyka, to i tak spróbuję to ściągnąć Nie wiem czy 2 tygodnie borowiny w Ciechocinku nie wyszłoby taniej niż to moje błoto 🤣
  25. Po ostatniej przygodzie w błocie podczas której wykręciłem przerzutkę do góry wrócił temat GRX. Wcześniej ktoś mnie zniechęcił pisząc, że klamki Tiagry mają za słabe "młynki". Dlatego została Tiagra, mimo że łańcuch czasami tłukł o ramę. Tymczasem kupiłem 2 haki, prawdopodobnie ostatnie w PL bo wprost od dystrybutora, a dziś miałem już nową przerzutkę w koszyku (starej nawet nie będę ratował, leci w kosz, chyba że jakieś śrubki zostawię na zapas) i zorientowałem się, że max koronka dla średniego wózka to 34. Ja radośnie swego czasu zmieniłem kasetę 11-34 na 11-36 no i teraz mam zonka. W sumie jakoś to jeździło, nie kojarzę problemów więc mógłbym a) zostawić jak jest, b) przejąć się i wrócić do starej kasety ale przy korbie 46-36 kaseta 11-36 jakoś lepiej wygląda i c) zaryzykować i wziąć GRX400, który ma i sprzęgło i przyjmie 36 zębów. Nasz forumowy Kolega @krakonos zrobił coś podobnego czyli spasował mechaniczne Tiagry (ja mam hydrauliczne) z przerzutką GRX400:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...