Rowery zgodne ze standardem EN15194 są uważane za to co u nas może poruszać się po ścieżkach rowerowych itp. i pozostaje rowerem ze wspomaganiem elektrycznym. Regulacja ta opisuje nawet takie detale że po zaprzestatniu pedałowania silnik elektryczny ma zostać odcięty nie później niż po 80ms co powoduje, że czujnik kadencji nie może zliczać obrotów korby a wysyłać impuls np. co 2 stopnie przy kadencji 5 ;). Żaden z zestawów do konwersji nie ogarnie chociażby tego aspektu. Norma określa: "Wymagania bezpieczeństwa i związane z bezpieczeństwem wymagania użytkowe dotyczące budowy, montażu i badania rowerów dwukołowych EPAC przeznaczonych do jazdy po drogach publicznych oraz ustalono wytyczne dotyczące instrukcji korzystania z takiego roweru i jego obsługi". Tak więc IMHO biegłby który miałby badać czy rower spełnia wymogi zapisane w PoRD może jak najbardziej się tą normą posługiwać.
Regulacje UE wprowadzają jeszcze "wyższe" kategorie - "rowery" z silnikiem o mocy 250-1000W oraz do 4000W i max speed up to 45kmh - to już są pojazdy traktowane na równi ze skuterami (rejestracja, uprawnienia, obowiązkowe ubezpieczenie OC) - regulacja 168/2013
Spełnienie wymogów standardu EN15194:2017 jest wymagane jeśli wprowadzasz dany e-rower na rynek EU. Rowery klasyczne, czy też jakiekolwiek ich elementy nie muszą mieć żadnego certyfikatu bezpieczeństwa/nie muszą spełniać norm.
No i jak wspomniał @chrismel w razie większej draki praktycznie z urzędu pojazd będzie badany przez biegłego. W przypadku mniejszej (jakaś "niewinna" kolizja) może być badany na wniosek drugiej strony (nawet sprawca może próbować zrzucić część winy na użytkownika pojazdu nie dopuszczonego do ruchu i/lub kierowcę nie posiadającego uprawnień do kierowania takim pojazdem).