Skocz do zawartości

Brombosz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Brombosz

  1. @spidelli Nie zadziała, bo to jeszcze nie jest żona. Ryzykowne by było takie zagranie. @kipcior Do damuli żadnego Raidona jej nie zainstaluję, a sztyca amortyzowana już tam siedzi. Panowie. To nie jest tak, że potrzebuję taki mostek. Te 200zł za chińczyka byłbym w stanie dać, choćby dla samego wyglądu i nawet jakby miał się po roku rozpaść. Byłby to tylko zbędny bajer zamontowany dla wyglądu, który dla laika sprawiałby jedynie wrażenie, że spełnia ważną funkcję. Więcej nie wymagam i płacić za inne pro wersje nie planuję. Chodzi tylko o to, żeby później praca tego ustrojstwa nie popsuła tego wrażenia. Biorąc pod uwagę fakt, że umiejętności jazdy są słabe, to głupio trochę by było potem słuchać o tym, że rower źle jeździ bo np. "gumowy jakiś się zrobił". Dłuższych tras jak na razie brak. Gdyby jakieś miały się odbyć, to raczej nie na jej daily-damce, tylko czymś bardziej dostosowanym. Musicie zrozumieć, że to jest wczesny etap edukacji, gdzie przed zarażeniem jej cyklozą na dobre, każda nowa błyskotka w rowerze się liczy.
  2. @TheJW Robota idzie najlepiej jak na warsztat wpada się z kolegami wieczorem, a wychodzi samemu rano. Jedzenie to wtedy potrzeba drugorzędna.
  3. To, że słabo szukałem akurat wiem. Wpisałem tylko w google "mostek amortyzowany" i za wiele nie zobaczyłem. @kipcior Fakt, że użytkujesz taki mostek, świadczy o tym, że świadomemu rowerzyście rozwiązanie to jakąś tam korzyść daje... Ale co może z tego mieć niedzielny rowerzysta? Chodzi np. o osoby takie jak moja kobieta, którym rower służy tylko do awaryjnych sytuacji i słabo u nich z techniką jazdy. Ta absorbcja drgań poprawi takiej osobie komfort, czy raczej sprawi, że rower stanie się jeszcze trudniejszy do opanowania? Pytam bo czasami uda się ją namówić na jakąś przejażdżkę, ale trzeba ostrożnie wybierać trasę żebym się później nie nasłuchał. Taki mostek, gdyby dał jakiś efekt, mógłby być dosyć pomocnym motywatorem i nawet fajnym apgrejdem... O ile jest sens to montować gdzieś indziej niż w szosie, czy gravelu.
  4. Witam. Szperając ostatnio po internetach, natknąłem się na takie cudo jak tani, chiński mostek amortyzowany: https://a.aliexpress.com/_EHhQ7Vr Waży pewnie jak kowadło a boli mnie dać te 200+zł za coś, co może okazać się niepraktyczną lipą... Gdyby chociaż wytrzymywało damską jazdę do pracy, to dla wyglądu, z ciekawości można kupić. Sprężyna wydaje się legitna, ale mam rozkminę, bo jednak chińskie. Żeby po montażu to całe nie rozpadło się na jakiejś studzience, czy kostce brukowej, to bym kupił na okazję jakąś. No i czy taki patent w mostku ma w ogóle jakiś pozytywny wpływ na cokolwiek... Stąd zapytanie czy ktoś takie już używał? Albo czy są jakieś bardziej sprawdzone modele znanych firm? Sam znalazłem niewiele. Jakieś gumy, śruby, regulacje, odbojniki, jak np. to... https://www.centrumrowerowe.pl/mostek-cane-creek-eesilk-pd32124/ ...ale nic bliżej takiego wynalazku jak ten mostek z ali. Pozdr
  5. Trochę taniego szajsu aby paździerz jakoś przetrwał obecną zimę: - 3 pary używanych klocków od @il.ek.tro - 1 para chińskich z radiatorkami (ludzie niby chwalą za taką cenę) - 2x opaska na obręcz 29" - okrągła, chińska zębatka 32t 104bcd - dwie oponki CST 2,25" drut Chińczyk mi coś tam jeszcze wysłał, ale to już wrzucę jak dotrze. W planie są testy taniego łańcucha 11rz od Ztto.
  6. Miał typ farta, że zwierzątko fantazja za mocno poniosła. https://www.itemfix.com/v?t=50vqwl
  7. https://allegro.pl/oferta/6806-2rs-codex-lozysko-kulkowe-nierdzewne-30x42x7-8725236387 O ile to ten wymiar. Łożyska się od siebie mocno różnią materiałem i jakością wykonania. Te lepsze kosztują i jest to normalne. Z tańszych to używałem tych CODEXów i mogę polecić.
  8. Takie tam... Może komuś na trenażer się przyda.
  9. https://www.rmf24.pl/zdjecie,iId,3366914,iAId,447629
  10. https://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2023-12-31/makabryczne-wiesci-mistrz-swiata-podejrzany-o-zabojstwo-zony/
  11. No właśnie o obręcz się trochę boję. 4,5 bar to było za mało żeby opona wskoczyła. Kij z tym, następne podejście zrobię w kasku i okularach.
  12. Dobra. To do tematu. Opona mi się nie chce ułożyć na obręczy. Pierwszy raz mam problem z tanią szmatką Conti, która była już dokładnie na tej samej obręczy będąc wtedy prostą i równą... A teraz no nie potrafię. Chowa się pod rant i tylko się pocę przy pompowaniu bez efektu. Mniejsze ciśnienie, większe, naginanie, naciąganie, jazdy na kapciu, smarowanie rantów, obijanie o podłogę, wycinanie nadlewek, czy odprawianie innych czarów... Nic. Była równa, a teraz jakby się skurczyła. Jeżdżę z biciem na przodzie.
  13. Za to ten, który ma mniejszą spiekalność, bardzo szybko zapełnia wiadra popiołem. Nie dogodzisz. Takie to złoto u nas. Ważne żeby w domciu było ciepło bez palenia skarpetami.
  14. No niezły biznes... My od nich tony taniego plastiku, a oni od nas dobre gatunkowo drewno. Za Tuska to chociaż zwierzątkom w lesie było lepiej.
  15. U mnie jest ciekawa historia. Październik, rok 2015. Poszedłem na L4 bo czułem się mocno przeziębiony. Dostałem syropek na kaszel i tydzień zwolnienia. Po tygodniu kolejna wizyta bo zacząłem gorączkować i byłem dosyć osłabiony. Dorzucili mi paracetamol, antybiotyk i jakieś tam inne podobne + kolejny tydzień zwolnienia. Po trzech tygodniach nie mogłem już nic zjeść, prawie w ogóle nie spałem i byłem lżejszy 20kg. Wejście na jedno piętro to był maksymalny wysiłek na jaki mnie było stać, do tego miałem wrażenie, że zdrowego fragmentu płuc to mi został tylko jeden placek 5x5cm po lewej stronie. Mogłem się położyć tylko prawym boku, bo inaczej się dusiłem. Cały czas wysoka gorączka i kaszel morderca. Internista z przychodni dopiero wtedy się dosyć mocno przejął i skierował mnie na zdjęcie RTG płuc. Ledwo tam o własnych siłach dotarłem, a na zdjęciu wyszły niezłe jaja. Zapalenie płuc w ostrej fazie z podejrzeniem gruźlicy. Po 3 godzinach wysłali mnie karetką na sygnale do szpitala zakaźnego i tam, biorąc do izolatki podali dożylnie zestaw na wszystko. Słabo te momenty pamiętam bo świadomość po trochę już mi odcinało. Po pierwszej nocy w szpitalu wyszło, że ten zestaw uratował mi tyłek. Na drugi dzień już byłem bardziej świadomy tego co się dookoła dzieje i oznajmiono mi, że jeszcze doba albo dwie i byłoby po zabawie. Przeleżałem tam 9 dni, po czym dostałem instrukcje ćwiczeń oddechowych, receptę, długie L4 i wypis do domu. Na do widzenia zapytałem co było przyczyną? Odpowiedź mnie zaskoczyła bo usłyszałem: "Nie wiemy. Gdyby to się powtórzyło w przeciągu dwóch, trzech lat, to trzeba będzie tej przyczyny poszukać." Jestem aktywnym krwiodawcą i musiałem na kolejną donację prawie rok zaczekać. Po tym roku na wynikach morfologii dalej było widać ślady tej choroby. Hematokryt i kilka innych były mocno zaniżone i dalekie od normy. Powrót do pełnego zdrowia trwał jakieś dwa lata. Z tego co sam się potem dowiedziałem, było to najprawdopodobniej jakieś SARS, MERS albo właśnie COVID. Dzisiaj komu ogarniętemu bym tych wyników wraz ze zdjęciem płuc nie pokazał, to odpowiedź jest zawsze taka sama: "COVID proszę pana, na 100%". A potem tylko widzę wielkie oczy jak pokazuję palcem na datę. Zawsze jest tak samo... A co do późniejszych infekcji, to w zeszłym roku straciłem na 2 tygodnie węch i smak, ale przebiegło to jak mocniejsze przeziębienie ze średnią gorączką przez jakieś dwa dni. Nic wielkiego.
  16. Dziękuję za takie przebijanie się. Raz mnie mało myśliwy nie ustrzelił. Dobrze, że trafiłem na trzeźwego, który w emocjach mi nie za***ał przez krzaki. Taki pieszy z rowerem, zanim się go wypatrzy, to dosyć dorodny jeleń. Bo kiedyś las był traktowany jak las, a nie jak plantacja drewna. Było więcej szacunku dla przyrody.
  17. Piszemy o lasach państwowych, a nie prywatnych.
  18. @Rumcajs. Jedziesz X kilometrów drogą, która w pewnym momencie się kończy, bo zaczyna się coś takiego: A znaku żadnego.
  19. Stan dróg to jest ten mniejszy problem. Mnie najbardziej denerwuje oznakowanie. Dopóki jest wycinka to zazwyczaj stoi znak, że ona tam jest, więc spoko - omijam i wybieram inną drogę. Ale kiedy tylko ciąć zakończą, to ten znak znika. Nie ma nic o tym, że został śmietnik, przez który trzeba rower taszczyć na plecach. To bardzo denerwuje, kiedy po 10, 15, czy tam 20 kilometrach mam tylko dwie opcje: wracać tą samą drogą, albo przebijać się dalej jak przez ruskie okopy... Jakbym wiedział to bym inaczej zaplanował trasę. Jasnowidzem nikt nie jest.
  20. Eeee tam... Ja bym w moment znalazł zastosowanie dla takiej korby. Komu w zużytym napędzie łańcuch kilka razy strzelił przy mocniejszym depnięciu, albo wyłamał jakiś ząbek, ten zrozumie o co mi chodzi. 😁
  21. Wiem, że zwykły leśny dukt, nawet zryty przez sprzęt, nie zasługuje jeszcze na nazwanie go "terenem"... Ale zdarzyło mi się kilka razy trafić na pobojowisko zostawione po wycince. To nie były jakieś tam byle wertepy, tylko taki śmietnik wszystkiego, że żaden mistrz enduro by tamtędy nie przejechał.
  22. @Punkxtr A wytłumaczysz takim laikom jak ja, po co ten damperek w korbie? To działa na podobnej zasadzie jak dzisiaj owalna zębatka? Czy bardziej chodzi o płynną zmianę przełożeń? Czy może o coś jeszcze innego?
  23. Dobrze, że u nas takich nie ma. Gawrony tylko srają.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...