skom25 Chyba dużych pudli nie widziałeś
Ogólnie nie mam jakichś szczególnych lęków, mimo że mijałem psy z którymi nie miałbym szans - czasem puls przyspieszał, co nie jest dziwne, kiedy np. w lesie w okolicach Magdalenki, z przeciwka biegły samopas : owczarek niemiecki i coś pomiędzy pit bull'em, a dogiem argentyńskim ( zawrócenie nie miałoby raczej sensu, bo były blisko )...
Raz zrobiłem coś głupiego, bo byłem zbyt odważny, i przejechałem obok dwóch psów w typie owczarka kaukaskiego lub leonbergera, choć widziałem i słyszałem je wcześniej ze 100 m, kiedy szczekały na ludzi przede mną, którzy lekko zwątpili ( otwarta posesja, jeden na drodze )...
Problem polega na tym, że część właścicieli średnio ogarnia temat panowania i posłuszeństwa - puszczają spore psy luzem, a jak przychodzi co do czego, to pies ma ich w d...
Czasem to pies może być zagrożony - np. kiedyś ostrzegałem gościa z bokserem, że kawałek dalej jest dzik ( pies dla dzika to żaden przeciwnik ), a po fakcie facet mógłby mieć pretensje tylko do siebie, w końcu dzik jest u siebie, w dodatku w rezerwacie ( zakaz wprowadzania psów ).
Innym razem mijałem na rzadko uczęszczanym singlu samotnego blabladora, albo golden retriever'a - pojechałem dalej, a po niecałym 1 km spotkałem właściciela, który szedł pożarówką w przeciwnym kierunku, więc może by się tego dnia już nie spotkali...
Co do słuchawek, to jako były muzyk -amator jestem przeciwnikiem, i nigdy ich nie używałem podczas jazdy, a jeśli ktoś chce ich używać podczas aktywności związanych z przemieszczaniem się, to powinien albo słuchać na tyle cicho, żeby słyszeć co się dzieje dookoła, albo pomyśleć o takich z przewodzeniem kostnym, chociaż podobno słabe basy i mogą łaskotać.