Skoro nie chcesz powtórzyć błędu nadmiernego objuczenia, to zminimalizuj ekwipunek do absolutnego minimum. Jeszcze jakbyś dodała 1 z przodu do dystansu, i poruszała się po odludnych stepach Mongolii, tobym zrozumiał, a tak, to pewnie z połowy rzeczy można zrezygnować, i niewiele to zmieni - tzn. zmniejszy zbędny balast, czyli tak jak chcesz.
Co do oświetlenia, to dobrze mieć w miarę odporne na warunki atmosferyczne (najlepiej z normą IPX7), przy czym lepsza będzie dłużej działająca tylna lampka na baterie, niż akumulatororowa ładowana przez USB, która działa stosunkowo krótko - choć na tego typu trasie pewnie wymagałaby tylko 1 -2 ładowań, a i to przy założeniu kilku godzin pracy dziennie, co się może nie zdarzyć, jeśli skupisz się na jeździe w ciągu dnia (docelowo lepiej mieć jednak dłużej działającą). Przednia lampka najlepiej z tzw. odcięciem (lepszy patent na cywilizowane drogi) - tu już wedle uznania, czy na USB (koniecznie z większą pojemnością - powiedzmy > 4000 mAh), czy wymienne ogniwa, przy czym najlepiej mieć 2 sztuki - np. jedna słabsza pozycyjna (ta raczej na baterie) + druga mocniejsza. W przypadku jazdy w większości po bezdrożach lepsze są dwie mocniej świecące - jak jedna padnie, to zostaje druga.