Skocz do zawartości

wolf24

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    24
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Dodatkowe informacje

  • Imię
    Piotr
  • Skąd
    Łódź

Ostatnie wizyty

306 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika wolf24

Ten od rowerów

Ten od rowerów (4/13)

  • Dedicated Rzadka
  • Collaborator
  • Od tygodnia
  • Od miesiąca
  • Od roku

Ostatnio zdobyte

6

Reputacja

  1. Tym bardziej dziwne bo wszystko w tym rowerze to włoskie oryginały. W 2006 w tej branży nie istniał Tajwan ani Chiny z ich karbonowymi wynalazkami. Kiedyś margines teraz podrabiają wszystko oczywiście kosztem jakości. Jak porównuję aluminiowe części hamujące , ich wygląd , zużycie , wykonanie to koła np. Vento rok 2008 a inne campagnolo rok 2018 to bez porównania te włoskie oryginały były niemal pancerne. te chińsko/tajwańskie bardzo szybko się wycierają i pękają .Pomimo fajniejszego wyglądu. Sporo kół przez ten czas używałem.
  2. To stary rower. Sporo użytkowany. Zatem może ten lakier jest po prostu znacznie gorszej jakości niż jego młodsze odpowiedniki. Z tym się musze pogodzić. Niestety co do wyjęcia sztycy nie pomogło to nawet na 1mm.Moja krytyka zatem dotyczyła formy pomocy poradzenia sobie ze sztycą. Lakier to poboczny temat. Może nawet i serwisant nie chciał źle , ale tej metody zupełnie nikt nie polecił. Absolutnie nikt z branży.
  3. jesteś osobą wydającą przy okazji opinie o serwisach.- przepraszam że śmiałem tu taką opinię wstawić.:( Opinie o serwisach wydaję wyłącznie na podstawie tego jak mnie potraktowano w konkretnym miejscu. Niestety przy okazji ujawniło się że wszystkie serwisy uznały tę nowatorską propozycję moczenia w zwykłej wodzie widełek i sztycy za absurd który nie pomógł a wręcz zaszkodził. Gdyby zbawienna zwykła woda była remedium na takie kłopoty ten wątek zapewne nie byłby kontynuowany tak długo. Więc zapewne inne serwisy są bardziej ku temu wiarygodne jak ja. i też zapewne nie wiedzą co mówią . Sztyca nie została wyjęta nie tylko przeze mnie przez ten czas ale powinna a nie była w pierwszym serwisie zimowym po okresie 3 lat użytkowania...oczywiście mnie jako właściciela bardziej to obciąża. Rower był przechowywany w warunkach mieszkaniowych. Model 2006 kupiony jesień 2007. Eksploatowany od 2008 roku do dziś. Poza ramą, mostkiem, kierownicą i sztycą wszystko w nim było wymienione .Lifting 05/2019 trzy lata temu. Lakier zszedł wyłącznie w miejscu gdzie woda była obecna - widełki i fragment ramy gdzie był zanurzony. Jak rower wróci może i ja posypę soli i wróci pierwotny karbonowy wygląd Dzięki za info.
  4. Na Kostki Napierskiego 3 lata temu była zmiana właściciela , pracuje tam przypadkowa osoba która zmieniając siodło na sztycy wyłamuje i niszczy śruby montażowe , natomiast na Legionów w tym samym okresie pojawił się młody człowiek po Panu Ś.P. Ryszardzie Kasińskim który był pasjonatem i nawet toczył części na frezarce/tokarce. Serwis o którym mowa mieści się na ulicy Kopernika.
  5. sprawdzę jak rower wróci po naprawie. Niestety teraz terminy są odległe. To potrwa.
  6. Nie wiem czy Hamilton naprawia samochody...wątpię...ale były kolarz prowadzi z powodzeniem serwis w Łodzi od 20 lat -stad czepiam się nie sportowca tylko mechanika który przez dwie dekady naprawia rowery i jest znawcą szos .i to chyba nie jest już zabawne.. Woda podobno miała uczynić że sztyca wyjdzie z rury. Żałuję że zdjęcia nie zrobiłem...rama wygląda jakby była w chlorze. Jak rower wróci zrobię foto. Można być zarówno dobrym sportowcem jak i trenerem i mechanikiem też...można być dobrym sportowcem a niekoniecznie mechanikiem ani trenerem...a można tez być kiepskim w każdej dziedzinie. Jedno nigdy nie wyklucza drugiego. Myślę że inżynierów prawdziwych jest tez niewielu wśród serwisantów rowerów.
  7. Rower został przyjęty. O wyniku pracy Was poinformuję. Serwisant który jest byłym kolarzem prowadzi punkt ponad 20 lat...jak zapytałem czy to bezpieczne by kłaść ramę oraz hamulec do wody na 48-72 godziny usłyszałem nic się nie stanie...jak zszedł lakier z ramy w miejscach styku z wodą.. usłyszałem dziwne...przecież kolarze jeżdzą w deszczu. Ale chyba deszczu który pada nawet z wielką intensywnością nie można porównywać z wanną gdzie rower jest utopiony wręcz na masę godzin. Takie opinie przekazuje były reprezentant kadry narodowej w kolarstwie. Myślałem ze są jeszcze autorytety w tej dziedzinie. Inni wręcz nie wierzą że taka propozycja naprawy padła. Zostałem oszukany i poniosłem dodatkowe szkody. Nauka na przyszłość. Lekcja pokory. Skoro nie pomogło moczenie przez 3 dni , ja bym jeszcze kolejne trzy pomoczył. To była rada by dokonać wyjęcia sztycy zapieczonej z ramy. Dopiero jak się nie uda to pomyślimy o cięciu...ale czasu na to brak bo sezon. A nie prościej było powiedzieć , proszę poszukać sobie innego serwisu?
  8. ROZUMIEM....zapewne nowa rama byłaby najlepszym choć zapewne drogim rozwiązaniem bo raczej z karbonu bym nie zrezygnował. Pewno są jakieś używane np. do 5 lat w sensownej cenie. No i później składanie ze swoich komponentów jak są kompatybilne...to kolejny koszt.
  9. Są inne powody. Lakier to schodzi przez eksperyment w wodzie. ]Zakupiłem sporo rzeczy na przyszłość.3 komplety kół przednich i tylnych. Wszystko campagnolo i fulcrum. Ramy takiej samej nie odkupię raczej nowej. Nie ścigam się a rower spełnia moje potrzeby. Dziś standard to tarcze a ja mam typowe szczękowe hamulce campy. Tarcza w karbonie centaura 53- 39 nie żadne kompaktowe 50 -36 {+ nowy zapas) klamkomanetki recorda. Wszystko na 10 s bo i kasety 11-23 i łańcuchy dziesieciorzędowe. Od 10 lat króluje standard 11 s dziś 12 lub 13 już wchodzi ..ja nie zamierzam tego zmieniać. Opony i koła 23 mm teraz 25-28mm króluje w szosie. Nawet linki w dzisiejszych ramach są schowane. Nie mam ani ochoty na nowy rower bo mega koszta,,,,chyba że jakaś sensowna używka. Ale wszystkie moje części byłyby trudno sprzedawalne. Na campie (koło Eurus) jeżdzi 1 % rowerzystów. Stary rower ale 8,3 kg nie mija ...z tego co mam to chyba tylko looka pedały by się na dzisiejsze normy nadały. I rama wyścigowa a nie endurance.
  10. To już temat zamknięty. 4 doby w wodzie uczyniły nieodwracalne szkody wizerunkowe. Po to idę do punktu by ktoś mi pomógł. Po tygodniu jestem w punkcie wyjścia. Mam nadzieję że osobie która się podjęła uda się temat ogarnąć.
  11. Nie wiem. Płatność poznam później . Jutro zawożę rower. Termin naprawy stosunkowo odlegly. Napiszę jak odbiorę rower. Inny serwis stwierdził że to praca dla mechanika z brzeszczotem na 4 godziny zatem koszt to 500 pln.
  12. Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Podejmie się tego tematu inny serwisant z Łodzi. Będzie frezowane. Termin odległy w sezonie ale może uda się wcześniej.. Natomiast to prawda , wina jest moja że nie wyciągałem sztycy i pierwszego serwisu który również sztycą nie ruszył. Na styku sztycy i ramy jest element aluminiowy...16 lat temu taka byłą technologia w sztycach karbonowych...podobne i dodatki aluminium bywały w widelcach . Carbomove - preparat tez zamówiłem. Może się przyda. No i dostałem lekcję pokory od aktualnego serwisanta - byłego kolarza. Dzięki temu że rower był w wannie obrócony do góry...na widełkach oraz gdzie była rama w wodzie....lakier zszedl i wygląda to jakby rama była w chlorze. W innych punktach nie wierzą że ktoś wyjmuje lub raczej próbuje wyjąć sztycę...mocząc ją w wodzie 72 godziny następnie imadło , uderzenie młotem w młot z góry w sztyce....i sugestia mocz Pan dalej...mnie pomogło. Mam żal że w taki sposób klient jest traktowany. W Łodzi serwisant inny nie potrafi łąńcucha założyć na kóleczka zmieniane w przerzutce campagnolo. inny śrubę wyłamuje przy próbie założenia drogiego siodła mówiąc ..kup Pan sobie wd40 i działaj. Nie byłem u cukiernika ani piekarza. Niektóre punkty naprawy rowerów istnieją tu ponad 20 lat. Wystarczy powiedzieć , nie robię , nie zarabiam , nie znam się. Niestety etyki zawodowej i uczciwości i tu trudno w tej branży oczekiwać. Wczoraj telefonicznie inny Pan stwierdził że naprawa tego jest niemożliwa...gdyż jest tam taka moc ciśnienia że jak to wystrzeli to zrówna z ziemią wszystko w pobliżu. Nie chcę już nawet tego komentować. Z szosą w Łodzi ogólnie jest problem. bardzo mało osób się tym zajmuje. Założyć klamkomanetki campagnolo też nie umieli, szkoda że pasjonat Ś.P. Ryszard Kasiński ktory sam na frezarce toczył od nas odszedł 3 lata temu.. dokonał wymiany wszystkiego w rowerze i bez problemu choć sam zajmował się kolarstwem górskim. Foto sztycy w załączniku. Bardzo dziękuję za każdy wpis.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...