marcinusz
Użytkownik-
Liczba zawartości
2 954 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Blogi
Kalendarz
Collections
Zawartość dodana przez marcinusz
-
Mi na siłę wcisnęli 2x10 w fullu. Jak trochę na nim pojeździłem, stwierdziłem, że gdybym wiedział, jak działa 2x10, to rok wcześniej nie odbudowywałbym napędu 2x9 w sztywniaku, tylko wymienił na 2x10. Też zaczynałem od wolnobiegu 6 rz. ... jak widać niczego to nie przesądza. Kompletnie bez sensu są takie wypowiedzi. Gdyby było zatrzęsienie dobrych kaset 11-40 do 2x10, to sens zabawy byłby mniejszy. Ostatecznie o sensie decyduje jednak wymagany zakres przełożeń i ich stopniowanie. Może w okolicach Warszawy 2x11 nie ma sensu, ale nie generalizowałbym.
-
Też mam korbę M532 z 2009 r. U mnie oryginalne łożyska padły po tysiącu kilometrów... Następne 19.000km przejechałem na suporcie accenta i dokupionych do niego tanich łożyskach z allegro. W szosie mam korbę na kwadrat i zmierzam się jej trzymać, bo może i ciężki suport, ale mogę bez stresu jeździć wiosną i nic nie chrobocze i nie muszę doglądać Może rzeczywiście te nowe suporty będą lepsze. Może. Dużo gorsze na pewno nie będą
-
Też mi się nie podobają nowe korby XT i XTR. Wygląd nie ten, stopniowanie nie to :/ Jeśli do 2x11 będzie można wstawiać korby od 2x10, to będzie dobrze. Na pewno nie będzie można łatwo zmienić blatów w nowych korbach, bo mocowania są asymetryczne. Mnie to o tyle martwi, że z czasem te same stopniowania trafią do niższych grup i jeśli stopniowania się nie zmienią, to pewnie będę korby od 2x11 omijał szerokim łukiem. Mogę też kiedyś być unieszczęśliwiony przy kupnie kolejnego roweru... Shimano zauważyło, że przydaje się miejsce na uszczelnienie i dłużej pożyją lepiej uszczelnione, mniejsze łożyska. Taki przynajmniej rozumiem oficjalny marketingowy bełkot.
-
ludz, otóż to. W dwublacie może niczego nie brakować i być wygodnie, tylko trzeba sensownie dobrać przełożenia. Mój wniosek jest taki, że Sram robi to lepiej. 36/24 + 10-42 kontra 34/24 + 11-40. Dlaczego od razu do singla? W wyścigach XC? W turystyce górskiej? Piszemy tu o napędach do MTB... Ale ja nie pisałem czy to ma być do fulla czy do HT... Duży zakres kasety jest przydatny i w HT i w fullu. Po prostu w HT mozna zastosować większy młynek (24, 26 lub nawet 28 - zależnie od nogi) i korzystać z niego nie tylko jako biegu ratunkowego, ale przez cały trudny teren. I z drugiej strony: w lżejszym terenie można nie zrzucać z blatu na hopkach. Im większy zakres kasety, tym rzadziej można korzystać z przedniej zmieniarki. Im mniejsza różnica w uzębieniu na korbie tym mniej bolesny jest moment, gdy już trzeba z tej zmieniarki skorzystać (szybsza zmiana, mniej drastyczna zmiana kadencji).
-
To się dopiero okaże czy da się je zastąpić i czy będzie to nadal dobrze działać. Może korby od 2x10 zadziałają? Okaże się. W każdym razie ja wolałbym dobrą konfigurację od razu "z pudełka". Zmniejszenie odstępu między blatami to moim zdaniem dobry kierunek. Kaseta 11-40 daje taką możliwość. Ale 34/24 to przegięcie. IMHO 38/22 na korbie to za duży przeskok. Duża droga dla łańcucha. Ogromna zmiana przełożenia. Niby dlaczego? Osobiście uważam że 2x10 to świetne napędy. 38/24 + 11-36 to rewelacyjne połączenie. Dla słabszej nogi, turystycznego nastawienia lub cięższego roweru 36/22 z przodu. Ale dwublat z jeszcze większą kasetą to kolejny krok dalej. Oczywiście, będzie lament o niskiej trwałości, ale ten lament był też przy wprowadzaniu 9s, potem 10s. Nie mówię, że chcę rzucić się na 2x11 bo jest, ale koncepcja do mnie trafia.
-
Trochę nie ogarniam koncepcji Shimano, jeśli chodzi o zakresy przełożeń. 1x11 - wiadomo, ma swoje ograniczenia, dobrze że 11-42 tam trafiło. 2x11 - tu Shimano IMHO przesadziło tymi korbami różniącymi się tylko o 10 zębów 34/24, 36/26, 38/28. Sram lepiej to zrobił, dając stopniowanie 36/24. Shimano ma mniejszą rozpiętość na kasecie (11-40), więc nie powinno tak zacieśniać stopniowania na korbie. Brakło im pojemności przerzutki? Kultura pracy siadała? Uwzięli się na szybkie zmiany przełożeń na korbie kosztem zakresu przełożeń? 3x11 - no tak, tu zakres jest ogromny. Tylko 22/40 to jakaś przesada i nie każdy kto chce duży zakres przełożeń musi od razu kochać trójblaty...
-
[Odchudzanie] Jazda na rowerze a spadek masy ciała
marcinusz odpowiedział Gruby120 → na temat → Dieta i odżywianie
Widzę, że dieta staje się kolejnym tematem, który należy omijać jak politykę i religię... Skoro wszyscy mają swoją najswojszą rację, to ja wyjawię własną: aby nie mieć problemu z nadwagą, najlepiej jest jeść regularnie i nie za dużo. Tak, to już. Przepraszam, że tak bez fajerwerków. Bez wielkiej teorii, wywodzącej słuszność poglądu z czasów polowań na mamuty, bez Wielkiej Mądrej Księgi Objawionej Jedynej Słusznej Diety, bez smagania bezdusznego przemysłu spożywczego. Jeść regularnie (np. co 3 godziny) bez podjadania. A jeśli chcemy wejść na wyżyny wydolności i odtłuszczenia, to trzeba jeszcze komponować odpowiednio posiłki. Ja tym sobie nie zaprzątam zbytnio głowy. Kolarstwo to moje hobby a nie praca. -
Dołączam się do podziękowań za przewodnik. Zoperowałem dzięki niemu Recona SL'08. Pacjent był niejeżdżony 4 miesiące i stracił skok - zostało jakieś 50mm. Po operacji, po spuszczeniu powietrza jest równe 100mm mierząc od podstawy uszczelki kurzowej do poserwisowego olejowego oringa (od "szczytu" uszczelki odpowiednio mniej), a tłumienie odbicia działa świetnie. Jestem zachwycony bo po serwisach sklepowych ok. 10-15mm skoku ginęło. Po ostatnim zniknęło 35mm. Reklamowałem i szybko oddano mi dodatkowe 15mm, ale realnie miałem 80mm zamiast 100mm. Podejrzewam, że serwisant nie zadał sobie trudu, aby odnaleźć właściwą tabelkę z ilościami oleju. Stwierdziłem, że jak chcę mieć porządnie zrobiony serwis, to sam muszę się nauczyć. Jak widać podziałało Serwis robiłem na oryginalnych olejach RS (kupiłem po litrze 5W i 15W) i smarze motorex bike grease 2000. Musiałem kupić też kleszcze segera, więc koszt wejścia w tę zabawę był niemały, ale przede mną jeszcze Epicon mojej kobiety i za jakiś czas Sektor w fullu, więc po pewnym czasie będzie lepiej nie tylko jakościowo, ale i finansowo.
-
Skrótowo to napisałem. Amor uginał się w większym zakresie, tylko strasznie powoli. W praktyce uginał się o sag, ale działał tak powoli, że na przeszkodach byłem w stanie uruchomić tylko kolejne ok. 2cm. Myślę że amor zdrowy, tylko olej za bardzo zgęstniał. Damper za to zamulił tylko trochę. W efekcie pół wycieczki jechałem na hardfroncie No ale nie o tym temat. Heble działały.
-
Moje 395 dobrze spisały się na mrozie. Jechałem ponad 3 godziny przy temperaturze spadającej od -3 do -7. Po półtorej godziny skok w Sektorze spadł z 14cm do jakichś ultrawytłumionych 2cm, natomiast hamulce działały normalnie przez całą wycieczkę.
-
1. Testowałem 3 mostki o różnych długościach i wzniosie. Jeździłem jakiś czas z mostkiem -10st. 2. Szczególnego bikefitingu, bo podyktowanego aktualnym stanem mojego kręgosłupa i ogólnej sprawności. 3. Kilka to w moim przypadku ok. 3-5cm. (12 to już kilkanaście) To co próbuję przekazać, to że nie każdy jest wystarczająco sprawny, aby jeździć w aerodynamicznej pozycji. Dlatego włos mi się jeży, jak widzę mostek 10 lub więcej stopni i rady "odwróć na minus i wyrzuć podkładki". Ktoś słuchając takiej rady, może sobie zrobić krzywdę w imię ładnego kokpitu. Kokpit ustawia się tak, jak wymaga tego motoryka danego kolarza a nie względy estetyczne.
-
Mam nieprzyciętą rurę sterową (30cm), 2,5cm podkładek, mostek 5 stopni na plus i wciąż kierownica jest kilka cm niżej od siodła. Rama XL=59cm. Naprawdę jestem w 0,01% użytkowników szos?
-
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Obrazki nie działają... Odczules jakoś zmianę ośki? -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Ja etykietowania odmian MTB nie lubię. Jeszcze kiedyś były jaśniejsze granice. Full mógł być do XC, sciezkowy 120-130 lub enduro 150-160. Ewentuanlie po środku AM. Teraz wystarczy popatrzeć na kolosalne różnice miedzy NS Snabb enduro i trail... Kiedyś oba byłyby enduro. A ja jestem po prostu nielotem i lubuje się w długich, naturalnych trasach, na których unikam butowania zarówno w górę, jak i w dół (w pewnym sensie jest to enduro, nawet jeśli robi się to na sztywniaku...). Do takiej jazdy, nie nastawionej na jak najmocniejszy lomot w dół, myk myk po prostu jest zbędny. Owszem Trance nadaje się do "ostrej petardy" zwłaszcza po włożeniu większego sztućca (jak w wersji SX), ale w podstawowej wersji to przede wszystkim świetny ścieżkowiec, który z mojej jazdy wyeliminowal element walki o życie. -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Nie no chwileczkę. A czy ja kogoś w błąd wprowadzałem, żebym miał wyprowadzać? Przecież wprost napisałem wcześniej jeździłem na rowerze XC i przy mojej jeździe nie potrzebuję windy. To kolega Selvan82 sam sobie założył, że uprawiam ciężki łomot w bikeparkach i potem się dziwił, że mogę jeździć bez opuszczania sztycy i że sobie nie wyobraża zjazdów bez opuszczonego siodła. -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
No dobrze - uprościłem. Nie wyobrażasz sobie zjazdu z wysuniętą sztycą. A ja jeżdżę w górę i w dół z tak samo ustawionym siodłem i jest mi z tym dobrze. Na Rychlebach byłem tylko na sztywniaku. Na Wales i Superenduro nie jeździłem. Pozostałe objeżdżałem z 41 cm sztycą wyciągniętą do ogranicznika. Tam brakowało mi tylnego zawieszenia. Uważam, że do wycieczkowej jazdy po Beskidach myk myk nie jest koniecznością. -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Niby dlaczego? Twierdzisz, że nie wyobrażasz sobie zjazdu bez sztycy z windą, to znaczy, że nie umiesz zjeżdżać. Oczywiście podejrzewam, że umiesz. Pewnie lepiej ode mnie. Za to wyrażać swoich myśli w piśmie nie potrafisz. No ale prowadzę rozmowę z tym co napisałeś. Co za różnica, jaką etykietkę mu przykleimy? Ostatnio widzę, że rowery do 150mm na średnim kole określa się jako "trail". Ja swojego transa traktuję, jako przerośniętego ścieżkowca. Anarchy ładnie to nazwał: rower do włóczenia się po górach. Z racji słabego zdrowia w tym sezonie akurat włóczyłem się bardzo niewiele i głównie po Jurze. Nie neguję przydatności myk myka w takim rowerze. Ale przy moich zastosowaniach i stylu jazdy potrzeba myk myka jest mocno wątpliwa. Już drugi raz jestem zmuszony tłumaczyć się z braku myk myka... Takie czasy nastały. Jak to możliwe, że kiedyś dało się i bez tylnego zawieszenia i bez windy? -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Selvan82, to nie jest rower enduro. Jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić żadnego zjazdu z wysuniętą sztycą, to bardzo źle świadczy to o Twoich umiejętnościach. Zapuść sobie jakiś wyścig z Pucharu Świata XC lub poszukaj na YT, co Marek Konwa potrafi ogarnąć na sztywniaku ze sztyca w doopie. Powinno Ci to odblokować wyobraźnię. Dla mnie jest to rower do jazdy w terenie bez napinki. Nie czuję konieczności posiadania w nim sztycy z windą. Może jak zdrowie pozwoli lepiej objeździć go w górach w przyszłym roku. -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Ale jakie trasy zjazdowe? To nie jest rower do DH Kilka lat jeździłem po Beskidach na sztywniaku 100mm z przysłowiową sztycą w doopie, więc dotychczasowe trudniejsze fragmenty i tak same się zjeżdżają. -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Szczerze mówiąc, to sztycę opuszczałem aż jeden raz. O jakieś 10cm. Tak z ciekawości czy będzie mi lepiej. Niespecjalnie było. Mam latami wyrobiony krosiarski zwyczaj przesuwania tyłka za siodło bez opuszczania sztycy. Osiągania korzyści z jazdy z opuszczoną sztycą musiałbym się dopiero nauczyć. Nie wiem ile dałoby się wsunąć maksymalnie. Co do łatwości przeniesienia tyłka za siodło. Były pewne trudności z oryginalnym siodłem Gianta. Silverado ma taki kształt, że ułatwia ten manewr. Z Silverado mogę dać tyłek za siodło nawet przy maks wyciągniętej sztycy. Gdy obniżyłem sztycę najpierw o centymetr a potem o drugi, manewr stał się już całkiem prosty. -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Ojezusie, znów wszyscy tylko sztycę widzą Wyjaśniam. Sztyca ma 40cm i jest aktualnie wsunięta na 12cm. 28cm wystaje z ramy. Żaden kosmos, tylko norma. Jakbym miał kacze nogi, to wsunąłbym sztycę, aby nikogo nie raziła. Co do pękania... Ja się nie obawiam. Mam też XTC z 2009 r. z przebiegiem zbliżającym się do 20.000 km. Sztyca Thomsona 41cm. Wsunięta na 10cm i 31cm nad ramą. Jakoś nie pękła przez tyle czasu i kilometrów. Przeprojektowana w 2010 r. rama XTC (mocno zmieniony węzeł podsiodłowy) rzeczywiście pojawiała się w necie pęknięta. Czy rzeczywiście była gorsza czy tylko mocniej nagłośnione przypadku się zdarzyły? Nie wiem. Kolega ma XTC 2010 i jeździ. Nic mu się nie dzieje. Co do Giant pęka, Kross pęka... Pękają wszyscy. Ale nie gremialnie, tylko nieudane modele. To że pękał któryś rocznik Krosa Level B9 bodajże (jest temat na forum), nie znaczy, że każdy Kross pęka. Ot puścili gorszą serię. XTC 2010 też prawdopodobnie nie była najlepsza. W starszych Reig'nach pękały linki zawieszenia. Problemy z wahaczami miał też kiedyś Santa Cruz, która to ponoć nigdy nie pęka... Kupuąc rower na nowej ramie nigdy nie można mieć pewności, że to nie będzie jakaś seria pękająca. Czy to jest powód, aby brać tylko modele obecne na rynku 2-3 lata? To niech sobie każdy sam odpowie według własnego widzimisię. Faktem jest też, że czasami ludzie nie mają wyobraźni. Jeśli waży się 110, kupuje za małą ramę z 40cm sztycą z offsetem i jeszcze siodełko wypycha na max do tyłu na prętach, do tego jeździ się nie podnosząc tyłka na dziurach oraz sztyca jest wiotka, to zniszczy się niemal każdą ramę. Na koniec sprzedam story mojego brata. Waga ponad 120 kg. Zamarzył mu się full. Wybierał spośród amerykańskich producentów, bo oni deklarują wytrzymałość do 136kg a nie 120kg - jak często robią to w Europie. Chciał mieć pewność, że mu się rower nie połamie. Specialized FSR XC Pro wytrzymał półtora sezonu czyli jakieś 2-3 tysiące km, bo mój brat wiele nie jeździ. Pekła przy kominie. Pomogłem mu z reklamacją. Otrzymał zwrot kasy. Przy dożywotniej gwarancji od Gianta i dobrym sklepie śpię spokojnie. Jeśli w razie czego nie załatwią po dobroci, to kupię kolejną ramę/rower a o pękniętą będę się sądził. -
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Temat przyumarł i same litery bez zdjęć, więc na ożywienie jesienny Transik na szlaku gdzieś między Zawierciem a Częstochową. -
Jesteśmy biedniejsi - tak. Mamy mniej rozwinięty rynek rowerowy niż chociażby Czesi - tak. Ale może warto, że Polska to nie samo zło. A UE to nie sam miód i cywilizacja. PS. Marcinie lub marcinuszu, ale nie Mariuszu. To nie jest uwstecznianie ani nawet argument za czy przeciw czemukolwiek. To jest tylko stwierdzenie faktu. U nas nawet szosówki nie są popularne - statystycznie posiada je niewiele osób. Więc przełaj i stal (w rozumieniu nowoczesnego smakowicie przyrządzonego kawałka metalu) to nisza. W sumie masz rację. W odniesieniu do 80-90% Polski tak jest. Ja szczęśliwie czuję się przynależny do tego mniejszego, bardziej pofałdowanego kawałka. Jako społeczeństwo nie dojrzejemy rowerowo z dnia na dzień. Na razie przebiło się do świadomości, że "góral" to nie jedyny rodzaj roweru. Trzeba pamiętać, że większość traktuje rowery użytkowo lub jako narzędzie rekreacji 1-2 razy w miesiącu. Pasjonaci wśród rowerzystów to mniejszość. To jedynie ta mniejszość będzie szukać gravelów, monsterów i przyzwoitej stali. Nie takich klientów obsługuje Romet.
-
Panowie, ja wszystko rozumiem. To byłby świetny ruch, żeby połechtać pasjonatów z niszy. Wiadomo, że ich ciepłe słowa o marce funkcjonują potem jako wypowiedziane przez znawców. Rewelacyjny sposób na promocję. Ja tylko nie rozumiem, jak wpadliście na pomysł, że Romet jest marką, która będzie słuchać głosu ludu i wykorzysta tak zaawansowaną technikę marketingową? Przecież to firma, która klepałaby Jubilaty w wersji, którą pamiętam z dzieciństwa, gdyby tak dało się dalej funkcjonować. Już bardziej na Krossa liczyłbym jako na markę, która nasłuchuje co się dzieje i próbuje odpowiadać na ruchy na rynku. A nie tylko kopiuje w budżetowej wersji to, co innym udaje się sprzedawać (Moona mieli odwagę skonsultować na forum endurowatym). I oczywiście przełajówki są niszą w PL. Nawet jeśli będziecie mocno zaklinać rzeczywistość. Poza tym mi osobiście przykro jest czytać o buraczanej Polsce i światłych emigrantach. Ugryźcie się czasem w klawiatury.
-
Nieźle się nakręcacie. Po pierwsze, przełajowki to nisza. Po drugie, stalowe ramy to nisza. Po trzecie, Romet to IMHO firma upychająca budżetowy, popularny sprzęt z założenia bez większego polotu. A wy umyśliliście sobie ze mają robić stalowe przełajówki. Panowie, gratuluję. poczucia humoru Gdybym chciał zainteresować polską firmę takim pomysłem, to rzeczywiście udałbym się do Rometu. W ostatniej kolejności.
