Witam a więc:
Znów chwalę się tym samym, a co mi tam, ale zaszły pewne zmiany: Góral dostał fajne klamkomanetki Deore LX, bo stara prawa klamka Deore DX przestała pstrykać, te są lepsze zdecydowanie, linki można w nich założyć bez zbędnej dłubaniny, i cały góral jest na osprzęcie Deore LX, no i z szosy pedały M520 zostały zamontowane w MTB, bo wcześniej były noski w których lubiła plątać się trawa czasami,, natomiast szosa na Dura Ace dostała szosowe pedały Look'a, i teraz wszystko jest jak należy
Teraz nieco liryki
Uaha, rowery dwa....
ON czyli góral:
Jest silny, zwarty, brutalny, typowy mężczyzna, samiec alfa, wjedzie wszędzie. Niestraszne mu bruki, dziury, piachy, korzenie, trawiaste drogi, szutry,, kałuże, śnieg, ot taki trochę troglodyta, choć ma konkurencję na tym polu jeszcze silniejszą: fatbike. Ale na traktorowym przełożeniu jedzie 6 km/h, i uciągnie wózek z drewnem. Wjedzie na asfalt również, lecz tam jest jednak niewytrzymały, szybko wytraca prędkość, i jego sprawność ogólnie jest dość niska, 300 watów kolarza równa się 230 watom czystej mocy napędzającej rower....
ONA czyli kolarzówka:
Jest piękna, zgrabna, lekka, rącza jak gazela, subtelna, czyli rasowa kobieta... Piachy, szutry? Trawa? błoto? Beeee, jest wybredna jak księżniczka choć i ją da się zmusić w pewnym zakresie do niewygód, ale wtedy potrafi wierzgać jak narowista klacz i jest trudniejsza do okiełznania w lesie... Lecz tam gdzie trzeba daleko dojechać w rozsądnym czasie drogami asfaltowymi, pożera silnego, ale niewytrzymałego górala, jej sprawność jest znacznie wyższa niż górala, jak się rozbuja, to jedzie i powoli traci prędkość, 300 watów kolarza równa się jakimś 270 watom napędzającym rower...