coraz częściej wyskakuje na rower w mróz, bo strasznie mi się to spodobało
Mam całkiem fajny komplecik ciuchów, zupełnie nie odczuwam zimna, ale ze stopami nie jest tak wesoło. Mam bardzo ciepłe, dość masywne buty, takie trochę skejtowe (płaska podeszwa) firmy Kappa, idealne do pedałów z pinami. Zeszłą zimę w nich chodziłem, teraz już służą tylko jako rowerowe na zimę. 30 minut jazdy w nich jest ok, ale tak po około 50minutach zaczyna się robić strasznie zimno w palce. Zależy mi na trzymaniu ciepła przez 1h30min
Co polecicie na ten problem? Zmiana butów odpada, chcę te dokatować i wyrzucić po zimie, bo już mi straszne ilości butów w domu nazbierały.
Jakieś skarpetki specjalne?
Albo ocieplacze zakładane na buty?
Albo jakieś ocieplacze palców?
A może jeszcze coś zupełnie innego istnieje na takie problemy?
Dzięki z góry za wszelkie info.



Rower


















