Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Już ciężko mi się doliczyć, który raz jadę rowerem nad Bałtyk, ale po raz kolejny robię to nieco inną trasą niż w latach poprzednich. Kolejne ciekawe miejsca zaliczone, a to wszystko podczas trasy ultra 669 km na raz, bez snu. Polska jest piękna 😉

 

 

  • +1 pomógł 7
Napisano

Zastanawiam się, jak Ty to robisz :) Przy średniej 30 km/h to jest ponad 20 godzin netto czyli brutto doba się zbierze? Obiecuję, że puszczę sobie jutro sobie cały filmik, niestety tylko do nasłuchu, bo w drodze do roboty :) 

W sobotę miałem plan zrobić 400 km ale pogoda pokrzyżowała mi plany, uciekłem przed burzą i wyszło tylko 350 km, 14 godzin netto. 400 było w zasięgu ale doby na okrągło bym nie wytrzymał, na pewno nie tego dnia :)

Napisano (edytowane)

Podziwiam. Jadę podobny 'patent' longiem w piątek ino z KRK do GDK. Pieeeerdolino come back już kupione, notabene niezłe problemy z miejscem z rowerem. Ja ładuję gravelem i trasa tak wyznaczona by tylko lokalne drogi, czasem szutry a żółte/pomarańczowe na Mapach.com to może z 15km jak DDRy wzdłuż, albo tylko jako łączniki bo inaczej już nie było opcji. Wyszło tego 620km. Będę 50mm kapcie mocniej musiał dmuchnąć, ale i tak zakładam sobie znacznie więcej czasu 😉

Edytowane przez Mentos
  • 2 tygodnie później...
Napisano
W dniu 22.06.2026 o 19:09, spidelli napisał:

Zastanawiam się, jak Ty to robisz :) Przy średniej 30 km/h to jest ponad 20 godzin netto czyli brutto doba się zbierze? Obiecuję, że puszczę sobie jutro sobie cały filmik, niestety tylko do nasłuchu, bo w drodze do roboty :) 

W sobotę miałem plan zrobić 400 km ale pogoda pokrzyżowała mi plany, uciekłem przed burzą i wyszło tylko 350 km, 14 godzin netto. 400 było w zasięgu ale doby na okrągło bym nie wytrzymał, na pewno nie tego dnia :)

Te 25h to czas netto 😉 Brutto około 32h jak dobrze pamietam.

  • +1 pomógł 2
Napisano (edytowane)
W dniu 29.06.2026 o 17:47, Przecietny napisał:

@MentosJak trasa przejechałeś w planowany piątek? Napiszesz coś, Jak się jechało jechałeś nockę?Ile Ci to zajęło? wszystko udało się zgodnie z planem?

Sorry. Coś mi powiadomienie nie wpadło, ale tak 100% planu wykonane.

Pierwotnie myślałem się wyspać, ruszyć tak 8ma, zarwać jedną nockę, dojechać na następną i spać wygodnie w jakimś lepsiejszym hotelu. Ale potem stwierdziłem, że przyoszczędzę na czasie/noclegu i wrócę od razu po wsadzeniu nóg w Bałtyk. Dodatkowo chciałem się pierwszy raz w życiu Pi-er-do-lino przejechać, dlatego 15:48 meldunek na dworcu PKP. Musiałem więc zaplanować tak, by ze średnią jaką założyłem 20km/h, przerwami, szybkim nocnym zwiedzaniem Torunia i chcwilą na plaży zdążyć. A to wymusiło start około 4:00. Ruszyłem tak 3:45 i na 14:30 byłem na plaży. Samej jazdy wyszło 30,5h. Bez 45min na plaży i 45 na zwiedzania Torunia, ale z przerwami wyszło 34,5h. Tylko ja miałem inne założenia niż Pyndalarz. Ja człek MTB nie z płaskopolski i motywację mam by cisnąc tylko pod górkę bo jest mus, na płaskim takowej nie mam i nie lubię gnać powyżej 30ki, no i nie lubię 'kolarek', więc rower to gravel na terenowych 50kach = wolniejsza jazda. A dwa to nie lubię jeździć główniejszymi drogami, więc planowałem takie boczne wiejskie a nawet leśne szutry. Do Łodzi faktycznie super się jechało. Same lokalne i nawet polne drogi, które okazały się gładziutkimi asfaltami. Były oczywiście szutry a nawet jakieś piochowe uyeby lasem, co zwalniało mnie nawet do 5km/h. No i za Łodzią wiało mi ze 4m/s w pysk. Końcówkę musiałem już główniejszą drogą cisnąć ze Starogardu Gdańskiego w upale, tak by na luzie zdążyć na plażę i wrócić 7km na dworzec. Co do snu. Przed jazdą tylko 3h a następna nocka nieprzespana. Jedna zarwana nocka to dla mnie nie problem, już tak np. Everesting 10K robiłem. Ale teraz prawie dwie zarwane i nad ranem na jakimś DDR po starym szlaku kolejowym za Toruniem to już mi się przysypiało jadąc. Pierwszy raz w życiu coś takiego miałem. Na ułamek sekundy zaśnięcie i ocknięcie z szarpnięciem kierą 😉. Dobrze że to był ten pusty DDR lasem/polami. Dlatego kolejne dwie przerwy wydłużyłem do 25min i po 15min musiałem się na ławeczkach w parkach drzymnąć. Jakichś tzw. 'bomb' też nie miałem, zresztą ja nigdy w zyciu takowych odcinek siły nie doświadczyłem. Teraz jechałbym to jednak z noclegiem, tak by ciśnienia czasowego żadnego nie mieć. I chyba tak następnego roku zrobię, bo naprawdę faja satysfakcja z takiego ultraska. Na przyszły rok myślę nad ultraskiem oczywiście longiem Kraków - Budapeszt, oczywiście poza głównymi dorgami, będzie ciężko przez SK wytyczyć.

 

image.png.8f5a31f4e5cef73af92ef42001ff0c1b.png

 

 

Edytowane przez Mentos
  • +1 pomógł 4

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...