Skocz do zawartości
Drodzy Rowerzyści!
Fundacja Ewy Błaszczyk 'A kogo?' pilnie poszukuje dwóch rowerów, najlepiej damek, dla rodziców/opiekunów pacjentów kliniki 'Budzik' - Warszawia - Międzylesie, przy Centrum Zdrowia Dziecka.
Po więcej szczegółów odsyłamy na oficjalną stronie www oraz fanpage FB.
adtrip

[Wyścigi masowe] jak to wygląda od środka?

Rekomendowane odpowiedzi

adtrip

     Czytam że w Bike Maraton wystartowało 1800zawodników,dystans mega to 600 zawodników.. zastanawia mnie jak się 'odnaleźć' w takim tłumie? Jak można powalczyć o wynik startując gdzieś z końcowych sektorów? a na początku chyba wszędzie tak jest..? Wydaje mi sie to niemożliwe ciągle wyprzedzać,chyba że trasy są jakieś szersze? moje doświadczenie to kilka startów w cross country gdzie w mojej kategorii było kilkanaście osób,jeden start w maratonie ok.180 osob i turystyczna jazda po szlakach w pojedynke ,nie mogę sobie tego wyobrazić..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
lukaszko82

Wbrew pozorom nie jest tragicznie. Właśnie byłem na tym bike maratonie o którym piszesz. Przede wszystkim stawka jest podzielona na sektory według wcześniejszych wyników. I niestety jadąc pierwszy raz trzeba się trochę przebijać. Pamiętaj że pomiar twojego czasu nie jest od wystrzału tylko od przekroczenia linii startu. Początek jest ciężki bo robią się korki. Ja startowałem z 5 sektora(na 7 możliwych) i tam też korkuje się przez pierwsze 5km ale da się już jechać w miarę słusznym tempem. Później stawka się już rozciąga na tyle że można swobodnie jechać.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
heavy_puchatek

Wczoraj przebijałem się z końca właśnie czyli 7 sektor. Mogło być gorzej, chociaż już z założenia człowiek był skazany na pożarcie - nie załapie się do żadnego pociągu, nie pojedzie na zmiany, nie odpocznie ani chwilki w peletoniku tylko musi sam przebijac się ile da radę. W wielu miejscach trzeba było jakiś czas jechać za wolniejszymi, ale z roweru na moment musiałem zejść przez to może z 2-3 razy. Na szczęście było sucho to można było przebijać się krzakami :) W każdym razie raz trzeba było odbębnić swoje, teraz już będzie łatwiej.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
artSt

Przeważnie trasy są tak układane, żeby na początku był dłuższy, szeroki podjazd, co pozwala na rozciągnięcie stawki i wyprzedzanie. Mimo tego na singlach i tak często się korkuje, ale już nie tak bardzo.

W Miękini długiego podjazdu siłą rzeczy nie było, ale większość trasy była po szerokich drogach

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gdy

poprostu nie jaraj sie i jedź swoje. korzystaj z atmosfery i po drodze ciesz sie widokami . o to chodzi w tych imprezach, zebys poczuł sie jak uczestnik TdF. jak uda Ci sie przy okazji wyprzedzić wielu zawodników na Twoim poziomie to bedziesz baaaaardzo zadowolony

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
michuuu
Napisano (edytowane)
W dniu 14.04.2018 o 22:06, adtrip napisał:

,nie mogę sobie tego wyobrazić..

Bo tego trzeba spróbować. Jest atmosfera, są emocje czasami jest wynik.

Ale presja wyniku kończy zabawę.

Edytowane przez michuuu
  • +1 pomógł 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
MokryxD

Pierwszy start w życiu traktujesz jako próbuję. Ustawiasz się grzecznie w ostatnim sektorze, pokazujesz na co cię stać. Gdzie w stawce jest twoje miejsce i na tej podstawie dostajesz sektor na następny wyścig. Później już nie walczysz z dużo słabszymi zawodnikami, tylko porównywalnymi i na tym to polega. Grunt to dobra zabawa, adrenalina, rywalizacja. Zazwyczaj samemu nie pojedziesz tak szybko jak podczas wyścigu.

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kamfan
Napisano (edytowane)

Start z końcowych sektorów jest tragedią, tam niestety nie ma wyścigu tylko niedzielna wycieczka. Dodatkowo jeżeli ktoś jedzie szybko to jest dużo mniej bezpiecznie, ludzie są bardziej nieprzewidywalni i nie potrafią zachować się w grupie. Jeżeli chcesz się ścigać start z ostatnich sektorów nie ma zupełnie sensu.
Jak wcześniej startowałeś w innych maratonach to wysyłasz organizatorowi wyniki, a on przenosi Cię do pierwszego sektora :) Jak się ma dobrą gadkę to organizator może przenieść wyżej nawet bez wcześniejszych wyników.

Edytowane przez kamfan

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PiotrKaaaaaaaaaaa

Pewnie można wysłać linka do stravy. Ale moim zdaniem na pierwszy start ustawić się na końcu i nie starać się wyprzedzać za wszelką cenę. Jeśli jesteś mocny to okazja na wyprzedzenie zawsze się znajdzie, a po paru (nastu) kilometrach i tak będzie luźno.

Można jeszcze wystartować w mniejszym, lokalnym maratonie/wyścigu.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
lederfox34
21 godzin temu, kamfan napisał:

Start z końcowych sektorów jest tragedią, tam niestety nie ma wyścigu tylko niedzielna wycieczka. Dodatkowo jeżeli ktoś jedzie szybko to jest dużo mniej bezpiecznie, ludzie są bardziej nieprzewidywalni i nie potrafią zachować się w grupie. Jeżeli chcesz się ścigać start z ostatnich sektorów nie ma zupełnie sensu.

Zgodzę sie w stu procentach. Jestem oglądaczem (3) rozgrywanych u siebie wyścigów i widzę co się dzieje na trasach. Najbardziej kameralnie i kulturalnie jest np na Legii. Reszta to wulgaryzmy i przepychanki lub blokowania przez innych zawodników bez formy lub ze złośliwości. Dodam tu też info o napędach :) można w zasadzie na każdym pojechać bo i tak jedzie się 'po sznurku' zwłaszcza przy kiepskim (grząski wodnisty lub mocno korzenny) terenie. No chyba że jest się chartem i lata w pierwszych 2,3 sektorach. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
michuuu
Teraz, lederfox34 napisał:

Reszta to wulgaryzmy i przepychanki lub blokowania przez innych zawodników bez formy lub ze złośliwości.

Życie. Nie mam to i innemu nie dam.

 

W dniu 21.04.2018 o 08:48, michuuu napisał:

Ale presja wyniku kończy zabawę.

I tego się trzymam czochrając swoje ego na maratonach.

Ale za to nie mam problemu z zatrzymaniem się jak ktoś potrzebuje pomocy. Chociaż tym sposobem straciłem 3 dętki .:D

Ale też zdarzyło się, że w dowód wdzięczności dostałem wylosowane na tomboli skarpetki.:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
lotka

O rany, trzeba mieć chyba bardzo mocne nerwy :) Jak w tym odnaleźć przyjemność? ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
michuuu
2 godziny temu, lotka napisał:

trzeba mieć chyba bardzo mocne nerwy

To jest potrzebne przecinakom ze szpicy.

Jak nie ma napinki to nie ma nerwów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
adtrip
W dniu 28.06.2018 o 14:34, lotka napisał:

O rany, trzeba mieć chyba bardzo mocne nerwy :) Jak w tym odnaleźć przyjemność? ;)

  Jest niesamowita adrenalina na wyścigach -to chyba najbardziej przyciąga:D  (startuję w mniej licznych)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dywyn

Wystartowałem w ubiegłym roku z 7 sektora w Bike Maraton Wisła. W sektorze ludzie z nadwagą, bez SPD, starsze panie i rodzice z młodzieżą. Pojechałem bez napinki, parcia na wynik i nadmiernego stresu. Ukończyłem średni dystans w okolicy 70 miejsca open. Biorąc pod uwagę, że miałem kilka postojów na przecieranie zaparowanych okularów i totalny brak techniki (mtb używam mniej więcej 5 razy w roku) muszę przyznać, że nie było źle. By startować z przodu potrzeba mocy, techniki i doświadczenia wyścigowe a to przychodzi z czasem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
xandercage

Ja odpuściłem sobie starty w takich wielkich spędach, bo one skutecznie zabijają całą zabawę. Po starcie próbujesz nie dać się zepchnąć z trasy lub walczysz o spokojne wyprzedzanie wśród mniej objechanych zawodników. Jak już wydaje się, że będzie OK, to zaczynają się single i znów korki i porykiwania tych, co walczą o złote gacie jak o niepodległości. Tak więc wróciłem "na wieś", startuję w lokalnych maratonach, gdzie jedzie max 600-800 osób (po 100-120 na sektor) i cieszę się jazdą z ludźmi na równym poziomie, których znam i czasem wystarczy skinięcie, żeby zrobić fajny pociąg który "sam" dojeżdża do mety. Wtedy nie jest ważne miejsce wynik, a jedynie "dobrze zrobiona robota".

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Arni220

Niestety takie to są imprezy ukierunkowane na biznes, a sytuacje wynikają i z ilości osób biorących udział oraz z bardzo dużej różnicy poziomów. Ale s kolei odwrotnie patrząc, to jadąc na imprezę w której bierze udział tylko 200 zawodników, będziemy mieli podobny poziom tylko w mniejszej skali. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
adtrip

 Pytałem na początku sezonu wyścigowego jak to jest w tych wielkich z ciekawości. Przejechałem w tym sezonie kilka wyścigów od ok. 180 - 400 uczestników i mam same dobre doświadczenia,atmosfera jest świetna,spotyka się takich samych zapaleńców. Po starcie oczywiście jest ciasno,traci się czas w korkach,ale później kiedy dojedzie się do tych mniej więcej na swoim poziomie to już fajna jazda,na koniec wyścigu 'piona' z bezpośrednimi rywalami :thumbsup: 

Są też darmowe wyścigi xc gdzie w kategorii startuje kilkanaście osób,głównie z klubów i tam jest nauka i lekcja pokory,startuję tam choć zajmuję jedno z ostatnich 3 miejsc w kategorii,ale przejechanie już jest satysfakcjąB)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×