Skocz do zawartości

spidelli

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6 236
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    108

Zawartość dodana przez spidelli

  1. @chrismel Dzięki za materiał, tak - pakowanie to sztuka, zawsze zabieramy za dużo ale są pewne postępy. Z jednej strony wieźliśmy namiot, śpiwory i materace, tak zupełnie "na wszelki wypadek", bo spaliśmy pod dachem ale w "okolicy" długich weekendów czasami trudno złapać nocleg, a nigdy ściśle nie trzymamy się planu, np. na Mazurach jakość dróg i ćwiczenia wojskowe nas wybiły z marszruty; z drugiej zaś - narzędziownik ograniczał się do małego blaszanego pudełeczka po cukierkach (zapasowa linka, hak przerzutki, kilka śrubek itp.) + multitool + najmniejsza możliwa do kupienia buteleczka oleju do łańcucha. Powiedzieliśmy sobie, że następny wypad zaplanujemy już tak, żeby nie brać suportu biwakowego tylko z góry nastawić się na noclegi pod dachem, z możliwością przeprania odzieży (tak teraz robiliśmy). Odpadnie też wożenie malutkiej kuchenki gazowej. Z drugiej strony, jak nas najdzie ochota na biwak, to wtedy zabierzemy ten cały majdan, który ostatnio okazał się zbędny. @WaGiant Tak, zapomniałem, że mi się na wybojach hak wypiął - potwierdzam. Nawet żonie, która pożyczyła ode mnie GP w pierwszy dzień się wypięły dwa haki, później już doszła do wprawy w mocowaniu. Potwierdzam też fakt "obrabiania" prętów bagażnika przez haki - na to mam patent ze starą owijką ale tym razem po prostu nie zdążyłem tego zrobić. W GP też jeden hak się zgubił/wyłamał - stąd potrzeba dokupienia, a przy okazji pomyślałem, że czemu nie kupić ich więcej? To zamykanie bez paska też żona mi proponowała i pewnie dlatego, że ma sakwy Crosso @Brombosz Temat zakładałem z myślą o turystycznych dodatkach do rowerów typu sakwy, torby, bagażniki - stąd jego umiejscowienie w tym dziale, jak zresztą zauważyłeś Nie chodzi też tylko o biczowanie, również o edukacyjny charakter, tak aby ktoś szukający sprzętu mógł przed zakupem poznać zastrzeżenia ze strony osób użytkujących dany przedmiot. I wreszcie - tak byśmy się mogli wymieniać patentami, bo czasami właśnie błąd konstruktora można naprawić w prosty sposób albo znaleźć jakieś dobre obejście.
  2. Cześć, ponieważ w czasie ostatniego wypadu rowerowego trochę sobie poprzeklinałem na swój sprzęt turystyczny, postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami. Od dwóch lat/dwóch wypadów używam sakw Ortlieb Back Roller Plus. Kupiłem je, ponieważ byłem bardzo ale to bardzo zadowolonym użytkownikiem sakw Gravel Pack, tego samego producenta. Dlaczego tak? Bo Gravel Packi są świetne ale ich pojemność to 25 litrów. W sumie czyli 2x 12,5 litra. Czasami trochę brakowało mi pojemności, nawet mimo wieszania u kierownicy torby Topeak Front Loader, która mogła pomieścić śpiwór i część odzieży (ograniczenia związane z kierownicą typu baranek nie pozwalały na wykorzystanie całej szerokości torby). Troczenie części bagażu w wodoodpornych workach, albo do sakw albo do bagażnika, było dość frustrującym doświadczeniem, bo ciągle coś trzeba było poprawiać, dociągać, przytwierdzać… Tymczasem moja żona po prostu pakowała swoje sakwy, zakładała na rower i irytowała się moją walką z sakwami, tobołkami, paskami... Postanowiłem więc kupić większe sakwy, które pozwolą mi spakować wszystko co potrzebuję bez irytującej improwizacji. Wybór padł na BRP – 2x20 litrów, możliwość dokupienia różnych dedykowanych dodatków jak wewnętrzne organizery czy zewnętrzne kieszenie albo dodatkowa torba na bagażnik spinana z sakwami - i wreszcie – dobre doświadczenia z sakwami GP. Tymczasem jedyną przewagą BRP w stosunku do GP była większa pojemność. Dwie kwestie zostały kompletnie spaprane przez Ortlieba, jakby powierzył projektowanie tych sakw praktykantom: 1) tylko 1 hak dolny, przez co sakwa nie przylega całą powierzchnią do bagażnika i „telepie” na wybojach: Znacznie mniejszy GP ma dwa haki: Na szczęście Ortlieb ma w sprzedaży haki zapasowe. Wyjąłem je dziś z paczkomatu i postaram się dołożyć je do sakw, żeby był po dwa na sakwę. 2) Idiotyczny system zapinania za pośrednictwem paska. Sawkę roluje się, po czym zapina się oba końce do paska. Do zapięcia potrzeba dwóch rąk, więc w tym samym czasie drugi koniec się „rozlata”: Owszem, można to ogarnąć pomagając sobie łokciami, kolanami czy nawet językiem ale w GP było prosto, łatwo i przyjemnie – „żeńskie” końcówki zatrzasków są z boku sakwy, „męskie” mają oczko idealnie pasujące do kciuka – w tej sakwie można zapiąć (przy odrobinie wprawy) jednocześnie oba zatrzaski. Do tego ucho mogłoby służyć do zapięcia paska (o tym w dalszej części tej niby-recenzji). Ucho w GP: Pasek w zamyśle projektantów BRP miał ułatwić noszenie sakw na ramieniu ale jeszcze ani razu nie czułem takiej potrzeby, w dodatku ten ochraniacz na ramię, który ma zabezpieczać przed wrzynaniem się paska w ramię po prostu przeszkadza albo w zapinaniu sakwy albo koliduje z tym haczykiem, który przytrzymuje pas przy sakwie (patrz wyżej): Jest to upierdliwe, jeśli w czasie biwaku zmieni się Wam objętość sakw, bo wypakujecie zakupy albo zjecie wiezione ze sobą liofy i zmniejszy się pojemność sakw, przez co liczba "rolek" do wykonania i trzeba na nowo ustawić długość paska. Niby drobiazg ale jak się jest w niedoczasie, to wszystkie takie pierdoły irytują i opóźniają. Dużo sensowniejszym rozwiązaniem – moim zdaniem – byłoby oferowanie akcesoryjnych (dodatkowych) pasów, dopinanych gdzieś w te "oczka na kciuk" jak w GP - dla tych, którzy noszą sakwy na ramieniu. Mój werdykt: BRP powinien mieć taki sam system zapinania, jak GP + dodatkowe pasy do kupienia. Tyle o sakwach. Ale to nie koniec, jest jeszcze torba Ortlieb E-Trunk. Osobiście nie jestem fanem takich toreb ale żona ma, używa i – jeśli użyję całego uroku osobistego, jaki posiadam – przewozi w niej czasem jakieś puszkowane wyroby 0,5 l nabyte w drodze kupna w napotkanym sklepie. Torba ta ma jednak bezsensowny system montażu. Najpierw jednak rzućmy okiem na system mocowania sakw – jest on pomyślany w taki sposób, że sakwa ma „ucho” do podnoszenia, zupełnie jak siatka na zakupy. Podniesienie sakwy za ucho powoduje jednocześnie otwarcie uchwytów: Po umiejscowieniu sakwy na bagażniku wystarczy puścić uchwyt i odpowiednio wyprofilowane elementy zamykają się na prętach bagażnika: Odczepianie sakwy jest łatwiejsze, bo przy mocowaniu trzeba celować hakami w pręty, a przy demontaży wystarczy po prosty złapać sakwę za ucho i zdjąć z bagażnika (ucho otworzy „zamek” i sakwa wyjdzie bez oporu). Do tej pory - brawo Ortlieb, tak trzymać - intuicyjne, proste, wygodne... Tymczasem, w przypadku tej torby, zastosowano rozwiązanie odwrotne – aby otworzyć „zamki” uszy trzeba dociskać do dołu. Co to oznacza? Zakładanie torby jest proste – celujemy w pręty i nakładamy ją na bagażnik. Pomagają w tym plastikowe uszy, które w naturalnym odruchu naciskamy do dołu, co jednocześnie otwiera zamki i umieszcza torbę we właściwej pozycji na prętach bagażnika; puszczamy uszy, zamki zamykają się, a torba zostaje stabilnie przytwierdzona do bagażnika. Poniżej pozycja „otwarte” (przy czym robimy poprawkę, że zdjęcia wykonano techniką „dogóramynogi”, co oznacza odwrócenie kierunków – widzicie to, co widzi bagażnik patrząc w górę): i „zamknięta”: Do tej pory szło łatwo. Ale demontaż torby bywa już trudniejszy. Jeśli nie macie na bagażniku sakw – jest równie prosty jak zakładanie, chociaż nieco nienaturalne jest otwieranie zamków przez naciskanie uszu do dołu, by potem unieść sakwę. W przypadku demontażu wygodniej byłoby, gdyby system działał identycznie jak przy sakwach – odczepiając ciągnę do góry za uszy, zamki otwierają się, a torba daje się łatwo unieść. Większy problem jest przy sakwach na bagażniku. Być może moja żona ma niewłaściwy bagażnik ale jest to Ortlieb Quick Rack, a więc wszystko w rodzinie i nie powinno być nieporozumień. Jeśli chcecie mieć na bagażniku combo składające się z sakw i tej torby, to musicie sakwy przenieść na dolne poprzeczki bagażnika, tak aby E-Trunk można było zapiąć do górnych. Nie da się inaczej. Ale mimo tego, przy odpinaniu E-Trunka będziecie musieli wykonać nienaturalny ruch naciskania ku dołowi w celu otwarcia zamków, by płynnie przejść do użycia siły w przeciwnym kierunku czyli ku górze - w końcu chcecie torbę zdjąć. I wreszcie czas na sakwy – utrudniają one naciskane uszu ku dołowi, bo Wasze ręce muszą dosłownie wciskać się w sakwy, żeby dało się odblokować "zamki" E-Trunka. Nie jest to ani rozwiązanie optymalne, ani wygodne. Raczej idiotyczne. W tym wypadku wygląda to tak, jakby każdą funkcję E-Trunka i sakw Ortlieba projektowała inna osoba/zespół i wszyscy oni spisali się świetnie ale finalnie wszystkie elementy nie współpracują ze sobą harmonijnie, tak jak nie współpracowali projektanci. Wreszcie nadszedł czas na puentę - cenię sobie Ortlieba, rzekłbym że warto zapłacić nie małe pieniądze za ich wyroby ale jednak trochę poprawek byłoby wskazanych...
  3. W Win 11 Home niby jest BitLocker ale żadnych opcji ustawiania, jedyne co jest w Panelu sterowania to możliwość utworzenia kopii zapasowej klucza odzyskiwania: Tak z czystej ciekawości - czy VeraCryptem albo czymś podobnym się bawili się?
  4. Idąc w dygresję, to do przechowywania już bardzo niejawnych danych to sprzęt powinien być dedykowany, choćby w postaci starego blaszaka z paranoicznym poziomem bezpieczeństwa, który jednak nie przeszkadza, bo to nie jest komputer do codziennego użytku; no i raczej bez dostępu do neta Ja na Linuksie miałem szyfrowane partycje ext3 i to jest chyba dla przeciętnego matoła nie do obejścia - a zakładamy, że nie ukrywamy nic przed organami - do tego część partycji montowana tylko na żądanie, przy czym wymagane jest podanie hasła do odszyfrowania dysku i zamontowania partycji. Nawiasem, czy można coś takiego w Windowsie ustawić, żeby montował tylko na żądanie? Mój blaszak to biurowy model Della, w którym jest miejsca na kilka dysków, aż szkoda nie wykorzystać. Owszem, przed złodziejami trzeba się chronić robiąc kopie zapasowe na zewnętrznym dysku, przechowywanym w innym miejscu. Ad meritum: W Ustawieniach Windows miałem aktualizacje odkliknięte, a w Dell Suport Assist - zakliknięte. Jak będę miał chwilę to odinstaluję ten soft i zobaczymy czy pomogło.
  5. Chyba tak zrobię bo braki mi pomysłów Lepsze to niż oranie dysku i stawianie na nowo... @kaido2 Aż tak tajnych danych nie trzymam ale jeśli to chyba robiłbym to na Linuksie Miałem swoje ustawienia, które zastosowałem na Fedorze - mieli swego czasu fajną dokumentację i był tam rozdział o szyfrowaniu partycji, wpisach w GRUIBie, montowaniu itp. Ponieważ Fedora miała jedną wadę - zbyt częste aktualizacje (była poligonem dla RedHata), przeszedłem na Open Suse, zachowując pliki config i ten sam system montowania partycji - wiele lat go stosowałem i to było piękne. Ale stary blaszak zaczął się sypać, kupiłem nowy, był w nim Win10 i próbowałem się przekonać ale bez rezultatu, przekonała mnie dopiero 11-ka. Trochę męczył mnie ten brak sterowników na Linuksie, Gnome i KDE uważam za nieużywalne, a Mate nie chciało mi się ciosać pod siebie, więc miałem kilka miesięcy równolegle dwa kompy - stary z Linuksem i nowy z Windowsem. Gnome i KDE nie działały u mnie stabilnie, Gnome nie podoba mi się wizualnie, KDE jest przerośnięte, mają wbudowane aplikacje, które są zbędne i tak wolałem Thunderbirda do poczty niż jakieś Kmaile, a tego właśnie bardzo nie lubię - aplikacje systemowe uzupełniane/zastępowane innymi, przez co robi się bałagan. I widzę że Windowsa też to dotyczy, ten nowy Outlook mnie nie przekonuje jako program do poczty, mimo że ma więcej funkcji, które na Thunderbirdzie mogą nie działać dobrze (typu kalendarze).... Ale ciągle mam dobre zdanie o Linuksie i nie najlepsze o Wndowsie, biorąc pod uwagę, że się za niego płaci... No ale faktem jest, że dwa moje pozostałe urządzenia Surface nie mają takich problemów jak blaszak, co najwyżej w tym mniejszym często przestaje działać odblokowywanie twarzą więc nie mogę wszystkich moich krytycznych uwag przypisać Windowsowi w ogóle..
  6. O widzicie, dziś rano odpalam komputer a Notatnik zmienił się w Notepad, sam z siebie. Nawet aktualizacji systemu nie zdążyłem zrobić: Oczywiście plików tekstowych nie da się otworzyć, błąd ten co zwykle. Jak znajdę chwilę, to wrzucę to na jakieś windowsowe forum a w końcu na suport M$... Aktualizacja oczywiście w niczym nie pomogła...
  7. Sprawdziłem na laptopie, tam mam też foldery użytkowników na innej partycji, ale wszystko działa, mimo że w AppData\Local też mają po 0 kB. Przy czym na laptopie Nie mam Snipping Tool tylko Narzędzie Wycinanie - wygląda na to, że tu ten problem w ogóle nie występuję ale laptopa używałem tylko zimą do sterowania chomikiem a blaszaka codziennie i miałem więcej okazji coś spartaczyć....
  8. Przypisałem: @pecio @zekker wszystko robiłem zgodnie z tym poradnikiem: Profil użytkownika na oddzielnej partycji w Windows 10 — Tomasz Gąsior (tomaszgasior.pl) - opcja najczystsza czyli przy instalacji systemu; wymagająca zmiany rejestru z palca. Ja tego Windowsa nie zainstalowałem wczoraj ani przedwczoraj, mam go co najmniej rok. Nie kojarzę, żeby na początku tak się sypały te aplikacje - poza Whatsappem są to aplikacje systemowe - Notatnik, Mail, Wycinanie, Sklep.... Ja staram się do tego podejść jakoś racjonalnie, a to oznacza, że znaczenie mogą mieć określone okoliczności: - sypią się w kółko te same aplikacje, a nie wszystkie - sypią się te zaszyte w systemie; np. ani BaseCamp ani Systm X ani Rouvy mi się nie wysypały (do treningu odpalam je na laptopie ale żeby coś sprawdzić to robię to na blaszaku); często korzystam ze skanera i oprogramowania Brother - też bez niespodzianek, podobnie Gimp czy LibreOffice - używam niemal codziennie; - psują się losowo i nie kojarzę, żeby było tak od samego początku; jakbym nie ustawił ścieżki to chyba w ogóle bym nie odpalił albo odpalił ale bez spersonalizowanych ustawień; - dokonałem dwóch zmian w rejestrze - dotyczącej BitLockera i tej z dyskami - co sugeruje moim zdaniem, że problemem jest moja specyficzna instalacja - mój błąd albo jakaś aktualizacja coś zmieniła, przez co moje modyfikacje się wysypują. Naprawdę muszę mieć poważny powód, żeby zaorać system, bo i tak będę dążył do tego, żeby mieć pliki użytkowników na osobnej partycji a dyski szyfrowane, więc nie bardzo mam ochotę siedzieć przed komputerem Zresztą @zekker to ładnie ujął I jeszcze raz powtórzę - dzisiaj jest Notatnik a jutro Notepad z zamazaną ikoną, tak jakby system nie miał dostępu do lokalizacji (spolszczenia systemu). Klikam Napraw i z reguły pomaga, czasami konieczny jest restart: Tu Narzędzie wycinanie nazywa się Snipping Tool. A Napraw to jakby czyszczenie cache aplikacji... Kilka wpisów wyżej jest zrzut z tego folderu WindowsApp - i one tam wszystkie mają po 0 kB a do tego te angielskie nazwy, czyli Notepad a nie notatnik, więc to jest problem z jakimś dowiązaniem czy odpaleniem lokalizacji...
  9. Ja pisałem o kurtce z Dekla. Mam wiatrówkę Northwave ale to raczej średnio trafiony zakup - za droga jak na to co reprezentuje. Zabieram ją na przejażdżki wokół komina a na sakwy chciałem mieć coś, co zatrzyma ulewę i nie wyziębi; pal sześć buty i spodenki ale górę chciałbym mieć suchą. I ta kurtka robi to, sprawdza się też na błocie i zimą, chociaż wtedy są to tylko wypady wokół komina polnymi drogami i po lesie. Ma słabą oddychalność i przy wyższej temperaturze spowoduje zapocenie ale ja ją oceniam w kontekście ceny - nie kosztowała majątku a robi robotę. Inaczej mówiąc - Northwave nie kupiłbym drugi raz, a tę z Dekla - tak.
  10. Stary linuksiarz jestem, więc wkurzam się i owszem ale jakoś chcę to naprawić Myślę, że to właśnie przeniesienie plików użytkowników na inny dysk powoduje jakieś problemy z dostępem do plików aplikacji.
  11. Restorehealth też ok. @pecio tylko czemu to dellowskie badziewie psuje wyłącznie aplikacje systemowe? Taki BaseCamp się nie wysypał... Sprzętowy trop też mnie nie przekonuje, bo sypią się określone aplikacje a nie wszystkie. To jest problem z moją instalacją Windowsa, coś może przesmrodziłem. Jeszcze jedna istotna sprawa - system jest na C a pliki użytkowników na H i jak widać na zrzucie > on szuka terminala w moim katalogu użytkownika. Tu coś skrzeczy.... Dokładnie aplikacje z tego katalogu się sypią: Ja korzystam z terminala, snipping tool, notepad; wsl nie odpalałem już z rok ale też mi się opensuse wysypał; nie wiem czy zdjęcia tu są olk = outlook Konto nie jest lokalne i mam uprawnienia administratora. Tu jest naćkane coś...
  12. Już to wrzucałem raz, dziś znowu terminal nie działa: Na szczęście Napraw działa Skanowanie nie wykazało błędów.
  13. @TheJW Dzięki, wiesz że PowerShell też mi się wysypał kiedyś? @pecio Oprócz zdjęć z wakacji mam różne dokumenty, wyciągi, PITy, umowy itp. Są różne sprawy w życiu... Koledze niedawno oczyścili mieszkanie, blaszaka też wynieśli. Straty materialne są do powetowania ale zawartość komputera może być znacznie cenniejsza.
  14. Ok, nie zaszkodzi sprawdzić ale czemu sypią się tylko aplikacje systemowe? Libre Office, BaseCamp, Polar FlowSync - działają bez problemu. Whatsapp jest jedynym wyjątkiem ale jest ze sklepu MS więc to może być przyczyna....
  15. @wolek Nie biorę, bo sprzęt jest dość nowy, RAMu mam 4x8. Do tego dziwne jest to, że te aplikacje zmieniają nazwy z polskich na angielskie i coś się robi z ikonami. Podejrzewam BitLockera albo zbyt wysoki poziom bezpieczeństwa. Z BitLockerem musiałem zrobić to obejście - może to się teraz czkawką odbija? Finalnie po kilku restartach i klikaniu Napraw w Ustawieniach > Aplikacje wszystko działa. I rzecz dotyczy tylko aplikacji systemowych. Mam jeszcze laptopa Surface ale rzadko go używam, właściwie tylko służył do odpalania Rouvy - z pół roku nic innego na nim nie robiłem, a ostatni miesiąc nawet nie włączałem - więc nie kojarzę takich problemów. Poziom bezpieczeństwa chyba jest na podobnym, paranoicznym poziomie ale tam nic nie było dokładane hardware'owo i BitLocker był fabrycznie. Wreszcie, mam małego Surface Go - najczęściej używam blaszaka a potem tego malucha i tu też nic się nie sypie, w przeciwieństwie do Laptopa Surface tu dołożyłem kartę SD ale BitLocker też był z fabryki. Na blaszaku dokładałem i dysków i pamięci i BitLocker jest wyklikany zmianami w rejestrze.....No i jest nakładka od Della. Raczej masz rację, nie było mnie tydzień, potem odpaliłem komputer 2 dni i wysypka.... I Wycinanie zmieniło nazwę na Snipping Tool
  16. Wysypują się wszystkie aplikacje systemowe, o sklepie już pisałem. Znalazłem takie rozwiązanie na oficjalnej stronie M$: Wywala błąd. Print screena nie zrobię, bo nie działa Wycinanie. Teraz wysypał się Outlook, w czasie załatwiania reklamacji z InPostem. W przypadku Outlooka i Wycinania pomogło wciśnięcie Napraw, Zdjęcia nie działają, ściągnąłem IrfanView. Wczoraj Whatsapp się wypi3przył... Zauważyłem, że aplikacje, które wuj strzelił, wyświetlają się tak: Pojawia się to podkreślenie czy pasek postępu. Do tego zmieniają nazwy na angielskie a czasami (jak kiedyś pisałem i zrzucałem screeeny) zmieniają im się ikonki, np. Notatnik staje się Notepadem i z ikonki notatnika robi się niebieski prostokąt. Rozumiałbym jeszcze, jakby sypało się po aktualizacji ale są od tygodnia wyłączone. Ostatni raz taki koszmar miałem z 15 lat temu z g6wnianym Arch Linux, w którym każda aktualizacja wywalała coś w kosmos, przez co najprostsza sprawa urastała do rangi problemu i zrobienie wydruku nie trwało 3 minuty tylko 30, z naprawianiem sterowników. Sęk w tym, że Arch Linux był darmowy... Szczerze to nie wierzę, że Windows jest aż tak spi3przony, bo że jest spi3przony to nie mam wątpliwości. Muszę mieć jakiś problem z moim komputerem - albo sprzętem albo ustawieniami systemu... Może przesadziłem z poziomem bezpieczeństwa?
  17. Dziś nie mogę zdjęć otworzyć. Albo błąd rejestru albo nic się nie otwiera, w końcu klikam "Wyszukaj w sklepie" i sklep przestaje działać. Klikam w ikonę na pasku, znika. Sklep martwy. Jestem o włos od zaorania dysku i postawienia linuksa, mam laptop z windowsem, będzie od Zwiftów czy składania PITów...
  18. Trudno odnieść mi się do MPR jako całości, bo epizodycznie trafiałem na tę trasę i zdaje się, że były to dość dobre szutry. Trafiały się kiepskie czy fatalne odcinki ale to raczej wina Komoota (wyznaczanie trasy) i moja (brak weryfikacji ale co można zweryfikować ad hoc w telefonie; jeśli plan podróży sypie się już drugiego dnia )... Leśny, błotny odcinek to jedno z gorszych doświadczeń ale one zdecydowanie nie miały oznaczeń MPR. Mnie tu ostrzegano przed piaskami i były ale czy dany odcinek był w przebiegu MPR - tego nie mogę powiedzieć z całą pewnością. Moja trasa była w dużej części trudna, zdarzało się prowadzić nasze gravele bo albo piach albo błoto (ale błoto zdecydowanie tylko w ten dzień w którym złapała nas burza). Na pewno jest sporo podjazdów, zdarzają się kocie łby. My ratowaliśmy się czasami jazdą krajówkami ale to zdecydowanie było wymuszone warunkami - chcieliśmy nadgonić czas stracony przez wjazd na szlaban przed poligonem. Ale zdarzały się drogi z dość dobrym albo wręcz nowiutkim asfaltem, na którym praktycznie nie spotykaliśmy aut, choć były to raczej tereny leśne, rolnicze a nie turystyczne. Myślę, że Warmia, Mazury czy ta część Podlasia, na którą trafiliśmy warto zobaczyć ze względu na krajobraz, architekturę, klimat ale faktycznie, żeby było to rodzinne, spokojne rowerowanie to trzeba mocno przyłożyć się do planowania trasy. Czasami można spokojnie, bez towarzystwa samochodów jechać drogami asfaltowymi z dobrą czy bardzo dobrą nawierzchnią, trafiają się dość dobre szutry (czasami są to drogi publiczne, ze znakami drogowymi), zdarzają się kocie łby, choć trafiliśmy też na taki odcinek, gdzie po obu stronach dołożono asfaltowe pasy dla rowerów (podobne rozwiązanie chyba w Gryfinie widzieliśmy - od miasta w kierunku mostów na Odrze). Wystrzegać się należy dróg leśnych, takich routowanych ad hoc przez aplikacje bo można trafić w piachy, trawę po pas albo błoto, w dodatku rozjeżdżone przez transport drewna. Druga przestroga - trzeba patrzeć na jakiś mapnik, bo przy dłuższych dystansach, po wpakowaniu się w jakąś błotną przygodę trzeba się decydować albo na powrót albo na przedzieranie - brak dróg alternatywnych (lasy, jeziora). To tak na gorąco, chaotycznie
  19. Nie chce mi się bić piany, zwłaszcza że piszesz nie na temat. Co ma Schumacher do mojego wpisu, napisałem kiedy kask zakładam, a kiedy nie. To że Ci to nie pasuje to nie mój problem. EOT
  20. Bokserki lubią się rolować przy wkladaniu spodenek kolarskich, wolę slipy. Tak a propos to 2 pierwsze dni z sześciodniowej wyprawy jeździłem nie w spodenkach kolarskich a spodenkach Kalenji czyli bez wkładki
  21. Ale jaja 🤣👍
  22. @chudzinki Jakbyś zgadł Miałem ją na sakwach, generalnie upały takie, że woda w jeziorze cieplutka i nie jedna kąpiel zaliczona. Ale pewnego dnia dogoniła nas burza, zanim się schowaliśmy, to temperatura mocno spadła, deszcz lodowaty, wiatr, nawałnica, Armagiedon. Potem ucichło ale trochę wciąż padało padało, chlapały auta, chlapało spod kół i cieszę się, że miałem tę kurtkę i wygrzebałem ją z sakwy we właściwym momencie. Nie przemokła, a ja nie zmarzłem (zarzucona tylko na koszulkę z krótkim rękawem), naprawdę dała radę. Nawet brudna woda się jej nie ima. Później, jak wyjechaliśmy ze strefy burzy, to się trochę upociłem i na koniec ją zdjąłem ale w mojej ocenie - 10/10. Są na pewno lepsze ale za piniondze to rarytasik Ona oddychająca nie jest ale wodoodporna, przy wyższych temperaturach można się zapocić od środka.
  23. @krism4a1 Dzięki czyli jeszcze jest hardkorowo Kluki mam zaliczone na retro MTB w tym ten fragment z pomostami i błotami ale w sierpniu to chyba raczej sucho było Płyty kocham namiętnie Skutecznie kopią po rękach Ad vocem - ja odpaliłem tę stronkę, którą @bzyk69 linkował ale na telefonie w słońcu (plażowałem) to wuja widać; miałem to zrobić na tablecie po powrocie ale apką na Androida dało radę.
  24. Ewentualnie na Androida GPX Merge: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.tssystems.gpxmerge&pcampaignid=web_share
  25. Od czasów fascynacji latarkami Convoy jestem posiadaczem 3 ogniw 18560 i dlatego postanowiłem je wykorzystać. Kupiłem Ledlenser Flex 7 na dwa ogniwa: Moje ogniwa z latarek jednak nie pasują, bo są z jakiegoś demontażu i są za krótkie; tu w komplecie przyszły porządne, przypominające zwykłe ogniwa AA czy AAA, z wyraźnym "plusem" (u mnie tych plusowych końcówek nie ma i jest za dużo luzu). Na "plus": - działa i wszystko ładuje, - dość szybko się ładuje, - nie jest zrobiony z wytłoczek po pralinkach, plastik ale wygląda solidnie, chociaż wolałbym go nie upuścić na asfalt. Na "minus": - tylko jedno wyjście USB, jeśli ktoś ma "pająka" z kabli to naładuje kilka rzeczy; chociaż pojemność niczego nie urywa; nie zapisuję tego po stronie wad, bo taki kupiłem, są większe; - dość ciężki, - drogi ale jak będzie trwały to da się przeżyć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...