Skocz do zawartości

2wheels4ever

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    114
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Warszawa

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia użytkownika 2wheels4ever

Znachor

Znachor (6/13)

  • Pierwszy post
  • Collaborator
  • Conversation Starter
  • Reaktywny
  • Od tygodnia

Ostatnio zdobyte

0

Reputacja

  1. Tak kombinuję, żeby może jednak zostać przy fabrycznych blatach, zwłaszcza że obawiam się, iż na nowych może się mi gorzej jeździć, jak będą inaczej zestopniowane, ale te fabryczne są już naprawdę spiczaste.
  2. Pod krawężniki itp. raczej nie podjeżdżam, nawet na stojąco, ale zdarza mi się, czasem niechcący, zjeżdżać z różnych minischodków itp., także na siedząco, zwłaszcza jak nie zauważę w porę (nienawidzę cały czas patrzeć pod przednie koło, zwłaszcza jak wokół są ładne widoki). Planuję wymianę uszkodzonych szprych + centrowanie koła przy okazji wymiany łańcucha za ok. 200 km.
  3. Albo Rowerem po zdrowie Macieja Kaszubskiego, albo Atlas rowerowy Rafała Muszczynki. Chyba ta pierwsza. I myślę, że autor miał zdroworozsądkowe podejście do życia i rowerowania. Wymiana łańcucha po 3~6 tys. km razem z tylnymi zębatkami, na których po takim przebiegu nowy łańcuch na początku by strzelał, a nie jak dzisiaj jakieś mierzenie wyciągnięcia i wymienianie łańcucha, jak klucz pomiarowy wpada na 0,75, a najpóźniej, jak na 1.0., czasem nie przejechawszy nawet 1500 km. Sam się łapię na tym, że chyba trochę za bardzo się przejmuję niektórymi kwestiami, zamiast jeździć, póki się da w miarę komfortowo. Trekking z dolnej/średniej półki. Taki, co dziś kosztuje ok. 3 tys. zł. Jazda częściowo użytkowa, częściowo rekreacyjna. Na pewno nie sportowa, nawet jeśli dobowy przebieg przekracza czasem 100 km. Kolarstwem bym tego nie nazywał. 🙂
  4. Nie liczyłem. Koło zwykłe trekkingowe, na podwójnej obręczy. Nie są na szczęście wszystkie obok siebie. Wcześniej w rowerze miejskim (jeszcze bardziej wyprostowana pozycja) była podobna sytuacja. Najpierw rzadko zrywane szprychy, potem coraz częściej i w końcu była wymiana koła na mocniejsze. Planuję wymianę koła na wiosnę; akurat dojeżdżę bardzo fajną oponę. Ciężko jednak znaleźć coś mocniejszego pod V-brake'i, tak więc pewnie i tak będę zrywał, tyle że na początku rzadziej. Tu jeszcze dochodzi kwestia dość już wytartej powierzchni hamującej na obręczy. I piasta też ma już swoje nakulane. Niektóre rzeczy robię sam, ale z centrowaniem i szprychami wolę nie kombinować, tylko co jakiś czas podjechać do serwisu. Do tej pory do przeglądu, który robię co ok. 2 tys. km, zrywałem od 1 do 3 szprych, a teraz będą (co najmniej) 4. Obręcz póki co w zasadzie mieści się w hamulcu.
  5. Jak w temacie. Ile szprych zdarzyło się Wam zerwać w jednym kole, zanim oddaliście do serwisu / sami wymieniliście i wycentrowaliście? Kiedyś w jakiejś książce czytałem, że nie powinno się mieć więcej niż trzy zerwane; zazwyczaj oddawałem koło do roboty przy dwóch-trzech. Teraz mam zerwane cztery i chciałbym jeszcze przejechać ok. 200 km, bo potem będzie prawdopodobnie wymiana łańcucha i chciałbym załatwić od razu dwie rzeczy. Jak myślicie, bardzo ryzykowna jest taka jazda? Rower to trekking, masa jeźdźca ok. 100 kg, pozycja bardziej wyprostowana niż leżąca, jazda trochę po mieście, a trochę po lasach itp. Chodzi oczywiście o tylne koło.
  6. Mam w trekkingu z przodu trzy zębatki, które mają przebieg ponad 14 tys. km, i być może zbliża się ich wymiana, jako że są dość zjechane (zwłaszcza środkowa, najbardziej uniwersalna; teraz staram się jeździć jak najwięcej na pozostałych dwóch). Ciekaw jestem, kiedy większość ludzi podejmuje decyzję o wymianie przednich blatów. Dopiero gdy nowy łańcuch przeskakuje/spada czy jak ząbki już są ostre i nierównej wysokości? Ciekawi mnie również, jakie ludzie robią przebiegi na przednich zębatkach. Pewnie i kilkadziesiąt tys. km się zdarza.
  7. Mam w trekkingu klasyczne hamulce typu V-brake i wymieniłem klocki w obu hamulcach, gdy było jeszcze ok. 2,5 mm powierzchni ciernej. Jeszcze chwilę bym pewnie na nich pojeździł, ale wolałem nie ryzykować niszczenia obręczy, zwłaszcza że z przodu dochodził trochę dziwny dźwięk przy hamowaniu. W tym miejscu mam pytanie: kiedy wymieniacie klocki? Ja do tej pory zawsze robiłem to „na czuja”.
  8. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Chodzi mi o taki prosty podłogowy za kilka dyszek.
  9. Boję się, że mocniejsze szprychy mogą jeszcze bardziej niszczyć obręcz, ale może niesłusznie.
  10. Rozważam zakup takowego. Służyłby głównie do czyszczenia i smarowania łańcucha. Zależy mi na jak najprostszym modelu, żeby tylko dało się rower złapać z tyłu, tak aby tylne koło było w górze. Możecie jakiś polecić? Patrzę po popularnych serwisach ogłoszeniowych i wybór zdaje się być mocno ograniczony.
  11. Zawsze myślałem, że to się dzieje głównie przy przejeżdżaniu przez jakieś nierówności, gdy człowiek nie zdąży się podnieść, ale już drugi raz zauważyłem pewną prawidłowość: co najmniej po raz drugi zerwałem szprychę w tylnym kole przy ruszaniu pod górę, z jedynki, czyli z najlżejszego przełożenia, i to nie pod jakieś megastrome wzniesienie. Ważę ok. 100 kg i mam raczej ciężkie kopyto. Teraz koło jest mocno wyeksploatowane (ponad 10 tys. km przebiegu), ale za pierwszym razem to się stało, jak rower był prawie nowy. Obawiam się, że nie da się temu zapobiec. Bo raczej nie zahaczam łańcuchem o szprychy. Ma ktoś z Was podobne doświadczenia?
  12. No i zgłupiałem. Od zeszłego sezonu jeździłem trekkingiem na szerokim siodle i było git, teraz pojeździłem tydzień miejskim z wąskim siodłem i po ponownej przesiadce na trekkinga dziwnie się czuję na szerokim. Z tyłu OK, ale po bokach jakby ciut za szeroko. Wniosek: idealne siodło dla mnie nie istnieje; musiałoby być w kształcie litery T. 😉
  13. Rower to Wheeler City 700 w wersji damskiej. Waga jeźdźca ok. 100 kg. Obecnie założone mam siodełko Selle Bassano Urban City w wersji męskiej, na sprężynach. Jest ono dość wąskie. I tak się zastanawiam, czy nie sprawić sobie znacznie szerszego (jednak nie takiego ogromniastego-kanapowego, jakie czasem bywają montowane w cruiserach), może nawet tej samej marki. W drugim rowerze (trekkingowym) pierwotne siodełko trekkingowe zostało zbiegiem różnych dziwnych okoliczności wymienione na dość szerokie marki DeOne (link poniżej) i mimo iż na początku nie mogłem się do niego przekonać, jeździ mi się na nim bardzo dobrze, także na dalszych dystansach (być może dlatego że jeżdżę raczej z niską kadencją i jedynie lekko się pochylam, za to często spędzam na rowerze długie godziny), i pomyślałem, żeby sobie sprawić podobne do roweru miejskiego, którym jeżdżę „po bułki do sklepu” i po przesiadce na który z trekkinga czuję, że czegoś mi brakuje pod tyłkiem. Z drugiej strony nie wiem, czy jest sens zawracać sobie głowę, zwłaszcza że muszę myśleć o regularnym inwestowaniu w główny rower (trekkingowy), a tym miejskim to tylko czasami gdzieś dalej po mieście jadę. Tak, wiem, używanie szerokich siodeł przez facetów jest nie do końca zgodne ze sztuką, ale z wiekiem coraz bardziej cenię sobie komfort. Uprzedzając sugestie, przekładać siodełka między rowerami mi się nie chce. Może polecacie jakieś konkretne modele w miarę szerokich siodełek do miejskiej jazdy w pozycji praktycznie wyprostowanej? Może jakieś, które nie są krótkie na czubku, jak to zazwyczaj bywa w przypadku szerszych siodełek? https://meridapolska.pl/czesci/siodelka-rowerowe/siodelka/siodelko-deone-miejskie-elastomer-28589edb-8e63-46a6-924d-ae450d665871
  14. Jakby to się działo tylko co 1000 km, to ja bym się w tej chwili cieszył. 😉 Raczej staram się podnosić na łączeniach DDR z jezdnią itp., pod krawężniki nie podjeżdżam, ale czasem się czegoś nie zauważy lub nie zdąży podnieść czterech liter, zwłaszcza w lesie, i wtedy jest j*bnięcie na siedząco. Co do szerszej obręczy, to mam pewne obawy, m.in. ze względu na hamulec typu V-brake. Już jeśli, to o jakichś mocniejszych szprychach bym myślał, tylko nie chciałbym, żeby przez nie bardziej obrywała obręcz, więc może pozostanę przy standardowych.
  15. Nie siedzę całkiem wyprostowany jak na rowerze miejskim, ale pochylenie jest niewielkie. Tak żeby wygodnie było na szerokim siodle. I zdaję sobie sprawę, że to sprzyja zrywaniu szprych i ogólnie nieco szybszemu zużywaniu się tylnego koła. Oglądałem dziś jakieś za ok. 250 zł i się zastanawiam, czy jeszcze trochę pojeździć na obecnym czy już wymieniać. Jest opcja, żeby teraz kupić, żeby czekało gotowe, i postarać się nie wymieniać do wiosny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...