Skocz do zawartości

Brombosz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 855
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Brombosz

  1. Będzie pasowało. To nie jest duża różnica, o ile producent nie leci w kulki z podanymi wymiarami... co się dosyć często zdarza przy tańszych oponach. 1,75 cala to w przybliżeniu 44mm, a wymiar 650x50 określa rozmiar opony jako 27,5" i jej szerokość jako 50mm. W teorii różnica w szerokości wyniesie tylko 6mm. Śmiało możesz zakładać, ale zanim kupisz przeszukaj stare wątki na tym forum. Może da się kupić coś lepszego, a może to wystarczy. Temat takich opon był wałkowany już wielokrotnie.
  2. To się nazywa profil opony. Często jest zależny od jej kształtu i szerokości, gdzie te są zależne od rodzaju i wymiarów obręczy. Grubością określa się raczej bieżnik i warstwy gumy w poszczególnych miejscach, które ją tworzą i nadają jej kształt. Do tego na moje, to wzór, który podał kolega @Galvatron jako obliczenie różnicy w skoku ramy na obu damperach, będzie odpowiedni bardziej dla ram jedno-zawiasowych, gdzie dolne mocowanie dampera pokrywa się z dolną osią obrotu tylnego trójkąta (lub innych prostych, progresywnych konstrukcji). W innym przypadku należy go traktować orientacyjnie, bo zawierać będzie pewien błąd pomiarowy, zależny od konstrukcji danej ramy. Zauważ, że NS Define 170AL (pytanie z którego roku), ma nieco odsunięte dolne oczko dampera w przód, co nieco utrudnia dokładne obliczenie tej różnicy... A przynajmniej moja matematyka jest na to za słaba.
  3. I uwzględnić rozmiar przyszłych opon. Internety mówią, że takie montowano... ...No i fabryczna furtka na setup 180/180 brzmi dosyć logicznie i realnie.
  4. Hmmm. Jakby to ująć obrazowo... Rowery "MTB" i "Road" są jak Sativa i Indica. Wszystko pomiędzy to hybrydy.
  5. @tobo Pisałem już o tym wcześniej w tym temacie. Raz się zdarzyło, chociaż dumny z tego nie jestem. Zero późniejszych problemów. Facet może przyjacielem ani kolegą moim nie był, ale później okazało się że to sąsiad. Widzimy się dosyć często od lat i nikt nikomu złego słowa po tym zdarzeniu nie powiedział. Od tamtej pory obaj jesteśmy rowerzystami, a nasza relacja się nie zmieniała. Traktujemy się jak obcy ludzie i tyle. To była jedna z dwóch sytuacji, gdzie kierowca po alko wpadł przeze mnie. Jego rodzina też o mnie wie, a jego synowie do grzecznych nie należą. Zaraz po tym jak facet wpadł i przyjechały pały, to ci synowie od deb*li zwyzywali nie mnie, tylko jego. Cała akcja miała miejsce niedaleko naszych domów. Dodam, że gdyby któryś mój kolega ładował się do auta pijany, to zabrałbym kluczyki i nawet obił ryj gdyby trzeba było. Komuś z mojej rodziny, też bym kluczyki zabrał, chociaż ryja bym nie obił. Obcego bezczelnie bym podkablował, mając w d.... późniejsze jego konsekwencje. Poza tym, wcześniej w swoim życiu nigdy na nikogo nie doniosłem... Jazda po alko wywołuje u mnie złość i wrogość. Zero tolerancji. Traktuję to na równi z takimi patologiami jak bicie niemowlaków, gwałcenie nastolatek, przemoc w rodzinie czy cokolwiek innego o podobnej, ohydnej kategorii. Po prostu nie mogę zrozumieć, jak ktoś kto jest w stanie kupić i utrzymać samochód, lekceważy zagrożenia jakie płyną z takiej jazdy. Nawet będąc alkoholikiem... Palacz tytoniu może się powstrzymać przed zapaleniem papierocha, tam gdzie mu nie wolno, to i alkoholik da radę obejść się bez auta gdy chleje... Jeżeli jest zadżumiony tak, że nie kontaktuje, to żaden problem go powstrzymać. Jeżeli jednak kontaktuje, to niewiele go dzieli o patola mordercy i należy go skutecznie wyleczyć z tego typu pomysłów. Jak pozwolę mu te pomysły realizować zdając sobie z nich sprawę, to po części jestem winny za współudział. Wszystko w temacie. W du*ie mam jakieś tam współuzależnienie żony i dobro jego dzieci, bo jak typ kogoś swoim autem skasuje, to ta rodzina i tak się rozpadnie. Jedyne co może tłumaczyć bierność w takiej sytuacji to obawy o własne życie i zdrowie. Jeżeli nie widzisz dla siebie wyjścia to ok, daj sobie spokój... Ale jeżeli wiesz, że poza kilkoma obelgami, kamieniem w okno i krzywym spojrzeniem, nic ci nie grozi... to będąc biernym nie jesteś lepszy od niego.
  6. Rozumiem, że to trudna sytuacja i ciężko jako osobie postronnej podejmować Ci takie decyzje. Popatrz na to jednak z innej perspektywy. Jeżeli mąż tej żony, który jest alkoholikiem i wprowadza przemoc (obojętnie czy fizyczną, czy psychiczną) do swojej rodziny, decyduje się na jazdę po alkoholu... to poza tym kim już jest, staje się jeszcze potencjalnym mordercą. Taki jest fakt. Jeżeli uniemożliwisz mu tą jazdę, to jest spore prawdopodobieństwo, że uratujesz życie komuś albo nawet jemu. Co z tego, że oni (w sensie ich rodzina) tego nie rozumieją? Co z tego, że rozwalisz tą rodzinę? Jeżeli nie boisz się o siebie, to pozwalając mu odjechać, dokładasz swoją rękę do każdej tragedii, która z tego powodu może się wydarzyć. Tyle. Życie jest jedno, a wybory są trudne. Czasami nie ma tych dobrych, tylko są złe i jeszcze gorsze...
  7. EDIT: Edytowałem bo napisałem wcześniej jakieś bzdury. Ciężko to będzie zmierzyć bo obecny damper to sprężyna, przez co nie skompresujesz ramy do końca. Musisz bazować na tym co podaje producent. Ten "flip-chip" jest od zmiany geometrii, która wpłynie na jazdę... ale nie ma gwarancji, że pozwoli na dodanie 5mm ugięcia na tłoku.
  8. To nie jest bzik tylko zajefajny dobry nawyk. Też tak mam i dlatego nie lubię robić długich tras. Męczą mnie niesamowicie. Coś za coś. Wielu błędów i wypadków uniknąłem dlatego, że mam ultra niewygodną, sportową pozycję za kółkiem i zawsze wypatruję wszystkiego na drodze wbijając wzrok jak ten szpak w kość. Inna sprawa, że ta pozycja przy czołowym zderzeniu uchroniła w większości moje zdrowie. Dlatego jak sobie pomyślałem, że ktoś może decydować się na trasę po alko, to aż nóż w kieszeni się otwiera. Trzeba być debilem żeby to bagatelizować.
  9. @tobo A dać te kluczyki jego żonie?
  10. Pisząc o Europejskich krajach, które do 1989 były po tej lepszej stronie pewnej bardzo strzeżonej granicy, nadal piszesz o niewielkim placku na mapie całego świata. Oczywiście, że jest dużo miejsc na świecie, gdzie kultura picia stoi na wyższym poziomie. Np. w niektórych krajach arabskich jest całkowita prohibicja i alkohol da się zdobyć tylko nielegalnie... Ale czy to jest powód żeby twierdzić, że tam jest lepiej? Poza tym Holandia to nie jest taki w 100% transparentny przykład. Mieszkańcy, szczególnie ci napływowi, też mają swoje za uszami. https://alingua.pl/niderlandy-zamiast-holandii-skad-ta-zmiana/
  11. Tu bardziej o reagowanie na pijaństwo w ruchu drogowym się rozchodzi. A że naród chleje temat na osobną dyskusję. Jak tak patrzę na inne rejony świata, to u nas nie jest aż tak źle. Wolę swojskie meliny z samogonem niż ghetta, gdzie każdy ćpun biega z naładowaną klamką.
  12. Prawda z tą tradycją. Mam rodzinę na Podkarpaciu i jak na rodzinnych imprezach się leje do kieliszków, to często się chwali tym, co tam się leje i skąd się to ma. Prawdziwi pasjonaci mają wypucowany sprzęt z nierdzewki, a ich produkt to wręcz eliksir młodości bo kaca zero.
  13. Prawda to? Zwykłym odtłuszczaczem w spreju nigdy mi się nie udało. A jak już, to razem z dźwiękiem znikało hamowanie.
  14. Według mnie FOX 38 w wersji o skoku 180mm spokojnie wystarczy. Ładując tam dwupółkę dodasz dużo wagi, rower będzie mniej zwrotny w locie, a zysk jeżeli chodzi o wytrzymałość będzie taki sobie... Ta rama w zamyśle to ciężkie superenduro, ale jeszcze nie typowe DH. Montując tam FOXa 40 stracisz te resztki geometrii, klasyfikujące sprzęt w kategorii "każdej ciężkiej jazdy" i będziesz miał tylko kloca do zjazdów. Nic więcej. @Wojcio Zauważ, że kolega wspomniał też o dirt parkach, czyli stromych, pionowych hopach, gdzie waga sprzętu i jego duży skok 200/180mm, raczej będą przeszkadzać... Szczególnie jak samemu waży niewiele. Z jakiegoś powodu sporty te nazywa się grawitacyjnymi.
  15. Dużo w tym akurat prawdy. Swoją drogą ciekawe jak tam teraz wygląda ekstradycja z Emiratów. Coś cisza w mediach. Rak byłego ministra sprawiedliwości stał się chyba ważniejszy... Ktoś coś kojarzy? Słyszał?
  16. Ten na motocyklu można powiedzieć, że sąsiad. Widzieliśmy się później wielokrotnie. Zero nieuprzejmości. Grzecznie rowerkiem zasuwa i ani on, ani jego rodzina przykrości mi żadnych nie robili... A minęło z 7 lat. Widocznie zrozumiał swój błąd. Tego od samochodu nie widziałem, bo jak tylko niebiescy skupili na nim swoją uwagę, to pojechałem dalej. Plus sytuacji był taki, że miałem potem lekki fame na komendzie i immunitet. Kojarzyli moje auto i przez jakiś czas nawet rutynowych kontroli nie miałem. Po kilku latach, jak zmieniłem auto to wszystko wróciło do normy. Może po prostu miałem farta, ale jak trzeci raz kogoś pijanego w trupa przyuważę, to nie będę się obawiał reagować. Nigdy nie wiadomo czy akurat ten kogoś nie zabije... A może i jemu życie uratuję. PS. No i żeby źle mnie nie zrozumieć. Ja nie mam w zwyczaju kapować z byle powodu. Sam święty nie jestem... Ale jazda pod mocnym wpływem to jest dla mnie kategoria niewybaczalna. Zero litości i tyle.
  17. Przez swoje całe życie dwa razy zdarzyło mi się udupić innego kierowcę za to, że jechał naj***y. Pierwszy miał pecha, że jadąc za nim spotkaliśmy radiowóz, a był tak nawalony, że odbijał się od wysepek. Drugi nie mógł utrzymać prostej linii motocyklem 125cc i w momencie, w którym go wyprzedzałem żeby chamsko go zatrzymać, wyłożył się na tym motocyklu, na szczęście bez obrażeń. Jakoś nie czuję się konfidentem, ani też nikt nigdy mnie z tego powodu nie umniejszał. Zazwyczaj słyszę, że postąpiłem dobrze. Ktoś kto powie na mnie "konfident" pewnie sam regularnie jeździ napity...
  18. @girek Dlaczego uważasz, że to on wygenerował jakiś problem tobie, gdzie gość pewnie do dzisiaj nawet nie wie o twoim istnieniu? Cała rozkmina o tym, że to jest dla ciebie jakiś problem, od początku do końca, zaczęła się i trwa tylko w twojej głowie. Zapytałeś go wtedy o cokolwiek? Wytknąłeś mu, że coś ci się nie podoba? Poprosiłeś o coś, jak np. wyprowadzenie tego roweru? Czy może inaczej było? Bo jak dla mnie to wpieprzałeś niesmacznego hot-doga, zgadzając się na ten rower w sklepie, tak jak cała reszta ludzi, która była dookoła i w żaden sposób nie reagowała.
  19. To dlaczego ubierałeś to wcześniej w aż taki dramat? No big deal... Tylko, że to nic nie zmienia, ani też nic nie tłumaczy. No ale fakt, teraz to nie ma co roztrząsać. Problem jest wtedy, kiedy gdybasz sobie, co może myśleć o tym wprowadzaniu roweru akurat ten sprzedawca, po czym decydujesz sobie, często z nerwem, czy to olewać, czy nie... zamiast zwyczajnie go o to po prostu zapytać. Tak czytam te wywody i uderza mnie to ile osób samemu sobie takie "problemy" generuje...
  20. No i wszystko było z jej winy. Nie dość, że okłamywała samą siebie, to do tego jeszcze okłamywała swoich klientów, a na koniec do tego wszystkiego, angażowała emocjonalnie Bogu ducha winną osobę, czyli Ciebie... No nie zazdroszczę. Nie ma co.
  21. Główna zaleta - nowy, nigdy nie używany, kosztował mnie na jakiejś wyprzedaży allegro 899zł. Rozmiar 200x57mm. Głowna wada - od 2016 roku, czyli momentu produkcji, nie był ani razu użyty i czeka na serwis zerowy. Po tylu latach to raczej konieczność. Mój największy błąd przy eksploatacji - brak eksploatacji. Dalej czeka na ten serwis, a ja w tym czasie dożynam Monarcha RL w tym samym rozmiarze i z walniętym oringiem komory powietrznej. Obecny zasysa SAG przy 10 stopniach albo niżej, czyli jak jest cieplej to mogę jeździć. Takie podejście mam olewatorskie do tego i tyle. Co do Monarcha RT3 Plus, naczytałem się, że tam jest jakieś ustrojstwo w puszeczce, które musi być koniecznie po serwisie, bo tak długo nieużywany, 100% się spierdzieli przy pierwszym użyciu. Co to jest i czy moja pamięć mnie nie myli, to może ktoś wyjaśni, bo ja szczerze nie pamiętam. Raczej wyślę, bo samemu trochę mi się nie chce researchu robić. Więcej nie wiem, ale że takiego mam to coś tam napisałem.
  22. Jak jest ciepło albo bardzo ciepło, to ja mam tak, że mogę się pół godziny przed sklepem ogarniać, a i tak mnie oblewa jak wejdę do klimatyzowanego pomieszczenia. Nie trwa to długo, ale czasami wystarczy żeby przestać wyglądać... Szczególnie jak kolejka długa, a ja obładowany, że nie ma jak ręki do czoła podnieść. A jeśli wtedy ktoś mnie z tego powodu zacznie mierzyć wzrokiem, to już w ogóle efekt x10. 😕 A że zazwyczaj na rowerze wyglądam jak wieśniak, bo mi szkoda dobrych ciuchów na zeszmacenie, to jest jak jest. Ktoś z was tak ma, czy jestem jakimś ewenementem?
  23. W moim mini-miasteczku, w którym mieszkam Żabek jest z dziesięć... No, może dwanaście. Ale w jednej problem zostawianych rowerów rozwiązany został po prostu genialnie. Z elewacji, koło wejścia, tam gdzie się najczęściej zostawia rower wystaje grube, wmurowane, stalowe "ucho", a na nim zaczepiona jest na stałe gruba, stalowa lina. Na końcu tej 1-1,5m liny zamknięta jest duża, elektroniczna kłódka. Przez pierwsze tygodnie od kiedy to powstało nie domyślałem się po co to jest, aż pięknego razu zobaczyłem jak podjeżdża facet nową szosą, macha do pani przez szybę, pani reaguje klikając jakiś wiszący obok kasy pilocik... I cyk - rower zapięty w elektroniczną, zdalnie otwieraną, porządną kłódę... Przecierałem oczy ze zdumienia, jak gość po 10 minutach zakupów, znowu puka w szybę i z uśmiechem dziękuje pani za kasą, gdy ta otworzyła mu znowu tą kłódkę. Da się? Da... I to tak, że złodziej nawet nie pomyśli. Ostatnie miesiące sam tak czasami sprzęt tam zostawiam, a z wywiadu z panią zza kasy, zrozumiałem, że to wcześniej był popularny spot dla złodziei, którzy podjeżdżali samochodami i kradli co popadnie szybko odjeżdżając. Problem rósł, służby były bezradne, to właściciel franczyzy wziął sprawy w swoje ręce, bo ludzie specjalnie jego sklep omijali, gdzie powodem był tylko rower i strach o niego. Przy okazji zrobię zdjęcia i tu wrzucę. Jak dla mnie to patent, który tylko naśladować. Szkoda, że jeden taki sklep mamy tylko.
  24. @KSikorski Dzięki za sprostowanie. Jedno tylko małe ale: Wypadałoby określić czym jest hałas, a czym zwykła, głośniejsza praca. Jakaś różnica pewnie jest słyszalna. W DT Swiss'ach różnej maści też jest to zależne głównie od tego jak się o środek zadbało i czym potraktowało... A już szczególnie w ratchetach. EDIT: Dobra. Jeden przykład jest na filmie w 15 sekundzie. Przy takim czymś to obie piasty z pierwszego postu wydają się być 100% sprawne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...