Skocz do zawartości

michalr75

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 169
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez michalr75

  1. A co Wy się tak przesiadacie na chińczyki? Garminy i inne Wahoo się znudziły?
  2. Zasadniczo to w większości dużych miast jest pewnie podobnie, natomiast w mniejszych i na wsi można zapewne zaobserwować odwrotne tendencje - co jest zupełnie normalne, bo ruch nie przenosi się tam na DDRy (o ile w ogóle są jakieś) w takiej skali jak w dużych miastach. Jak rowerzysta jest zmuszony jechać ulicą to jednak jego jazda jest zupełnie inna niż jak ma do dyspozycji DDR. Na DDR to często "hulaj dusza, piekła nie ma".
  3. Mając na uwadze ile kosztuje ten licznik, to wygląda to dobrze. Pytanie czy mają jakiś model z mapami, bo jak się już raz posmakowało jazdy z mapą to trudno z tego zrezygnować
  4. Ja nigdzie nie powiedziałem że rowerzyści łamią bardziej bo to jest nie do oszacowania. Natomiast na bazie obserwacji mogę stwierdzić że na pewno częściej jeżdżą na czerwonym niż kierowcy samochodów, częściej jeżdżą po nocy bez świateł niż kierowcy i częściej wyprzedzają na trzeciego. I tyle w temacie. Dodatkowo jeżdżą slalomem po chodniku między pieszymi, dzwonią na pieszych na chodniku choć nie mają do tego prawa, puszczają bardzo małe dzieci na DDRy kiedy jest to zabronione przepisami itp.
  5. Liczby w stosunku do ilości pojazdów, wtedy się zgodzę. A teraz scenka rodzajowa z miasta stołecznego: - główna ulica, obok DDR i chodnik. Czerwone światło. Samochody stoją, rowerzyści i piesi też. Nagle jeden rowerzysta bądź pieszy nagle stwierdza że już go czerwone nie obowiązuje i idzie/jedzie. Za nim ruszają inni, w zasadzie bez różnicy czy na rowerach czy pieszo, ważne że znalazł się prowodyr który uruchomił efekt stada. W tym czasie kierowcy dalej stoją, bo jest czerwone więc jechanie kilku tonowym autem na czerwonym to lekko niebezpieczne. Za to rowerzyści i piesi wykorzystują swoje któreś tam życie z puli i ryzykują. Dzień jak codzień, taki sam jak wczorajszy i jutrzejszy. I tak wygląda rzeczywistość a nie jakieś tam suche liczby których się nie przyrównuje do niczego. Wnioski niech sobie każdy sam wyciągnie. A scenkę kiedyś nakręcę, dla lepszego zobrazowania tematu i może to przekona niedowiarków kto tu jest większą świętą krową.
  6. No właśnie staram Ci się wytłumaczyć że wcale nie łamią przepisów rzadziej niż kierowcy. Ale Ty wiesz swoje. Nie dogadamy się.
  7. @sznibz całym szacunkiem, ale głupoty to Ty wypisujesz broniąc swoich tez. Wiadomo nie od dziś że im więcej pojazdów tym statystycznie więcej wypadków, więc poleganie na liczbach i porównywanie ilości wypadków samochodowych do tych z udziałem rowerów zwyczajnie nie ma sensu. Mógłbyś porównywać gdyby obu typów pojazdów było w ruchu drogowym tyle samo.
  8. Te statystyki są o kant dupy z przeproszeniem i opieranie się na nich dla poparcia swoich tez jest zwyczajnym nadużyciem. Jak chcesz porównywać to musiałbyś najpierw obliczyć procent wypadkowości w stosunku do ilości pojazdów. Patrząc obiektywnie to przy takiej ilości samochodów w stosunku do ilości rowerów mogłoby się okazać, że jednak to rowerzyści częściej te wypadki powodują. Co do "specjalności" łamania przepisów, na przykładzie jazdy na czerwonym - pomijając jazdę z premedytacją, bo taka oczywiście się zdarza, to rozpędzony przed skrzyżowaniem samochód ma dużo mniejsze szanse na bezpieczne wyhamowanie jak mu się światło zmienia tuż przed wjazdem na skrzyżowanie. I późne żółte czy wczesne czerwone zdarza się w takich sytuacjach dość często. Ja natomiast mówię o sytuacji gdzie rowerzysta podjeżdża do czerwonego, ale że nic nie jedzie to zamiast czekać na zielone, jedzie na tym czerwonym z pełną świadomością. Takie zachowania w Warszawie są nagminne. Niektórzy to nawet są tak rozpędzeni że się nie zatrzymują przed sygnalizatorem, tylko lecą na rympał. Może mają kilka żyć, nie wiem. Natomiast takich zachowań wśród kierowców nie obserwuje zbyt często, dlatego ośmielam się twierdzić że z tego punktu widzenia to rowerzyści aspirują do miana świętych krów. Notorycznego jeżdżenia bez oświetlenia w nocy też nie widuje wśród kierowców zbyt często. Natomiast wśród rowerzystów nagminnie. I tak dalej i tak dalej.
  9. Myślę że spłaszczasz przekaz i niepotrzebnie ironizujesz. Może jakbyś pojeździł po mieście pełnym ścieżek przecinających się z chodnikami dla pieszych i ulicami dla samochodów to sam byś poczynił podobne obserwacje. W każdym mieście gdzie jest rozbudowana infra rowerowa myślę jest podobnie, bez względu czy to Warszawa, Kraków, Olsztyn czy Sopot. Tam gdzie nie ma takiej sieci, pojawiają się zapewne inne patologie, natomiast uważam ze społeczność rowerowa, zamiast koncentrować się na tym jacy to inni uczestnicy ruchu drogowego (szczególnie samochodowi) są źli i niedobrzy, powinna sama uderzyć się w pierś i zacząć plenić własne patologie. Tylko trudno to wyplenić jeśli w dyskusji zabierają głos osoby które same jeżdżą na czerwonym i jeszcze się tym chwalą. I co ciekawe, jakoś społeczność gremialnie nie potępia takich wyprysków. Pojawiają się jednostkowe głosy oburzenia, ale giną w masie hejtu na całą resztę uczestników ruchu.
  10. @KNKS tacy rzadziej jeżdżą na czerwonym, czy bez świateł bądź na trzeciego niż nasi wyglądający bardzo słowiańsko rowerzyści o bladej skórze. Ci ostatni to zasadniczo organizują sobie też wyścigi na ścieżkach rowerowych, wiec jak chcesz odbyć trening interwałowy, to zapraszam do warszawy na DDRy - nogę na zawody zrobisz szybciej niż trenując wg planu
  11. To ja Ci powiem uczciwie, z perspektywy osoby która codziennie dojeżdża rowerem do pracy w Warszawie. Więcej widzę łamiących przepisy rowerzystów niż innych użytkowników ruchu - i już Ci mówię dlaczego - ano dlatego że ci rowerzyści łamią te przepisy z premedytacją. Jadą jak jest czerwone, jadą na rowerach elektrycznych bez ograniczników prędkości po ścieżkach gdzie powinni jechać maks 25 km/h, wyprzedzają na trzeciego, jeżdżą w nocy bez oświetlenia. I takie typy są imho większym zagrożeniem niż samochodziarze parkujący tam gdzie nie powinni. Bo samochodów jadących z premedytacją na czerwonym, na trzeciego, bez świateł, czy 100 na godzinę tam gdzie można jechać w mieście 50 jest jednak stosunkowo mniej. I dla mnie spora część rowerzystów to właśnie takie święte krowy - wydaje im się ze wszystko mogą. Dodam jeszcze że sam samochodem robię 20-25 tysięcy rocznie a rowerem miedzy 8 a 9 tysięcy, więc co nieco chyba się orientuję w temacie.
  12. Ogólnie RION to chyba najlepsze ciuchy rdzennie chińskie w tej cenie na rynku, natomiast Siroko już się mocniej ceni, nawet jeśli to Chińczyk, to taki premium, zamawiany prawdopodobnie pod konkretne projekty markowane logo Siroko. Ja jeżdżę w Rion i je sobie chwalę, po co przepłacać?
  13. Zamawiał ktoś pedały SPD MTB na Ali, np marki RaceWork? Tak średnio chyba, RION nie ma np linii dla kobiet, przynajmniej nie znalazłem na Ali. Nie ma tez materiału pokroju SRX który jest w Siroko, wkładki tez są inne.
  14. I takie wywody pisze ktoś kto wcześniej się przyznał ze jeździ rowerem na czerwonym świetle , gdzie tu sens i logika?
  15. Superior Fly będzie ok, polecam bo syn jeździł i to bardzo fajny i leciutki rower.
  16. Powiem tak, z własnego doświadczenia: mój syn od małego jeździł na ciężkich rowerach, takich właśnie w granicach 12-13kg a sam masą nie grzeszył. Widziałem jak mu jest ciężko, ale zawsze wygrywał rachunek ekonomiczny, na jego ilość jazdy taki rower wydawał się wystarczający. Tyle że to było błędne myślenie - taki ciężki kloc niestety zabija w dziecku chęć do jazdy, bo kojarzy się z męczarnią a nie przyjemnością. Jak syn podrósł kupiliśmy mu Superior Fly, mała rama 13 cali na kołach 27,5 - rower 10kg. Zmiana była diametralna. Te urwane 2 kg plus duże koła zrobiły robotę (są też wersje 24 i bodajże 20 tego roweru). Nawet dość krótki napęd 1x9 nie był przeszkodą w podjeżdżaniu ścianek o nachyleniu 15%+. Tak wiec jakbym miał coś doradzać, to szedłbym od razu w lekki rower, do tego myślę że warto zainwestować w dobrą markę, bo takie rowery na rynku wtórnym ładnie trzymają cenę przy ewentualnej odsprzedaży. Elektryka bym dziecku nie dawał, bo się przyzwyczai do wspomagania i nigdy już bez tego nie pojedzie.
  17. Pytanie jaki ma teraz rower, szczególnie ile waży.
  18. Komuś tu ostatnio pękła rama Sensy - fajne rowery robią, ale to by mnie zastanowiło przed zakupem.
  19. @zekker Miałem przejazdy z jedną z firm produkujących rowery, gdy pękła jedna ich rama a druga skorodowała na powłoce lakierniczej. W obu przypadkach gwarancja nic nie wspominała o wycofaniu danego modelu z rynku - w takiej sytuacji jeśli roszczenie zostanie uznane, dostajesz kolejna generację ramy tego samego modelu (rzadko kiedy model w ogóle wypada z rynku). To tak jak z elektroniką - jak zgłosisz roszczenie gwarancyjne dla modelu który już nie jest produkowany, zwykle dostajesz kolejna generację, jeśli gwarancja zostanie uznana (Garmin, Samsung, Jabra).
  20. @zekker Dzięki za ciekawy głos w dyskusji. Generalnie u nas tez przepisy zezwalają na przejście przez jezdnie tam gdzie nie ma pasów, są jednak pewne warunki które trzeba spełnić - odpowiednie oddalenie od pasów czy przechodzenie prostopadle do osi jezdni - to tak a propos wyłomów w murku w Anglii. Co do reszty to ogólnie zgoda. Patrząc na Europę, można zauważyć że kraje południowe są bardziej "wyluzowane" w kwestii przestrzegania przepisów, podobnie jak kraje wschodnie. Natomiast kraje germańskie i skandynawskie to zupełne przeciwieństwo - tam się szanuje prawo i przepisy i zwykłą żenadą jest wsiadanie do komunikacji miejskiej bez biletu czy jeżdżenie ponad dopuszczalną znakami prędkością na drogach.
  21. To jest jakieś chore podejście. W rowerze można na przestrzeni lat wymienić wszystko prócz ramy. Jeśli rama ma dożywotnią gwarancję to nie powinno mieć znaczenia w jakim stopniu rower został zmodyfikowany. Bo niby co, jak np zużyje się napęd i wsadzę lepszy to jest to podstawa do odmowy wykonania gwarancji? Nonsens.
  22. Ja jeszcze dodam, że oznakowanie DDRów jest fatalne, a świadomość wśród społeczeństwa co jest przejściem dla pieszych a co nie jest - bardzo nikła. Większości się wydaje że jak są pasy to znaczy ze jest przejście i maja pierwszeństwo. A tak nie jest, dlatego tyle jest wtargnięć na DDR prosto pod kola rowerów.
  23. Patrzysz dość jednostronnie wydaje mi się. Z obu stron jest mnóstwo agresji, w naszym społeczeństwie jest mnóstwo agresji generalnie, wiec w sumie czemu się dziwimy? Ja jestem i kierowcą i rowerzystą, widzę głębokie patologie po obu stronach i jestem tym przerażony. Czasami boję się wyjeżdżać gdziekolwiek i czymkolwiek bo nie wiem czy to się nie skończy jakąś katastrofą, nawet gdy ja będę postępował zgodnie z zasadami, przepisami, prawem w znaczeniu ogólnym.
  24. @sznib obie strony to szczyty hipokryzji, więc nigdy taka dyskusja do niczego konstruktywnego nie doprowadzi. Ale warto być wobec siebie samego uczciwym, jeśli chce się należeć do rozwiniętego społeczeństwa.
  25. Ale chyba nie o tym idzie dyskusja, tylko o tym czy rowerzysta to "święta krowa", istota nietykalna której wszystko wolno. No "nie wydaje mnie się" jak mawiał klasyk I dodam jeszcze, że nie dziwię się innym użytkownikom wspomnianej przez Ciebie infrastruktury, że prowadzą nagonkę na rowerzystów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...