Ja sobie w piątek troche pojeździłem. Mróz - byłem pewien, że rower wróci w miarę czysty. No - nie wrócił czysty Opony zadziwiająco dobrze trzymały na śniegu i zamarzniętych kałużach, tylko raz miałem uślizg tylnego koła ale na błocko nie ma rady. Uwalony rower i ubranie tak, że strach wrzucac do pralki Z kolei gdy sie zatrzymałem by cyknąć fotkę to potem zimno w głowę mimo membrany pod kaskiem. W sobotę pociagam nosem więc tylko się wybrałem na myjkę odgruzowac i czekam na zapowiadany śnieg smarując narty W końcu zima to zima