Skocz do zawartości

robertrobert1

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 213
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Zawartość dodana przez robertrobert1

  1. Nie słuchaj go.... Nóżka jest po to aby roweru nie kłaść albo za każdym razem nie szukać ściany do opierania, szersza kierownica może być problematyczna w przeciskaniu się przez korki a mostek na miunus sprawi, że twoja pozycja nie będzie komfortowa. Jeśli się go posłuchasz to faktycznie rower będziesz prowadził a przecież nie po to kupowałeś, nieprawdaż?
  2. To nie nieomylność lecz doświadczenie. Wiele razy jeżdziłem na kilkutysięczne wyprawy zarówno na kołach 26 calowych jak i na 28 calowych zarówno na 1calowych jak i na 2 calowych oponkach. Wielkość i szerokość opon odgrywa ważną lecz nie najważniejszą rolę jeśli popatrzymy na komfort jazdy. Najważniejszą rolę na wyprawach odgrywa...siodełko . Patrząc na ten wątek to jeśli mamy przyczepkę do ciągnięcia bagażu to praktycznie każdy rower może być rowerem wyprawowym. Ważne aby pozycja i siodełko było wygodne.
  3. Niestety ale jesteś w błedzie. Na wyprawy można jeżdzić zarówno na oponkach 1 calowych jak i 2 calowych. Różnica między nimi jest taka, że na jednocalowych oponkach będziesz jeżdzić tylko po drogach utwardzonych a na 2 calowych pojedziesz po drogach gruntowych. Ja kilka moich pierwszych wypraw odbyłem na cienkich oponkach i nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Dopiero jak na wyprawach zacząłem jeżdzić po polskich szlakach rowerowych prowadzonych po piaskach musiałem zainstalować opony 2 calowe. A wracając do tematu to opony 2 calowe byłyby sensowne na Islandzkie szutry. Natomiast odciążeniem dla nadgarstków podczas długich tras jest najlepsza lemondka.
  4. Fakt. 3 kg zbędnego balastu mniej.
  5. Współczuję. Nasuwa sie pytanie ...w jakich okolicznościach został skradziony i czym był przypięty. Chciałbym zobaczyć także zdjęcia sforsowanego zabezpieczenia. Jeśli osiedle jest chronione to zapewne jest także monitorowane więc można od godziny zniknięcia roweru przejrzeć taśmy. Na pewno będzie widać jak ktoś z rowerem wychodzi z klatki lub wchodzi do garażu podziemnego jeśli takowy jest. Jeśli rower zapakował do samochodu to mamy sprawcę. Jeśli odjechał na nim a jest to mieszkaniec to także mamy sprawcę. Jeśli odjechał na rowerze ale tuż za budynkiem wpakował rower do samochodu to też mamy sprawcę jeśli budynek jest monitorowany. Najgorzej jeśli sprawca wsiadł na rower i odjechał na nim w siną dal. pozostaje jeszcze jedna opcja. Sprawca schował rower do mieszkania i będzie czekać aż sprawa przycichnie lub będzie wynosi rower w częściach.
  6. A jak taką koszulkę nasuniesz na rurkę/pręt, który nie ma końca Według mnie o wiele skuteczniejszym sposobem jest wycięcie kawałka blaszki aluminiowej z puszki po piwie. Do wad sakw Crosso należy doliczyć szycie a nie klejenie materiału jak w przypadku OrtliebaA propos haków Ortlieba... Mi na wyprawach ani razu haki się nie wyłamały chociaż użytkuję je 11 lat. Owe haki są takie sprytne, że się odginają a nie wyłamują. Od 11 lat także materiał trzyma swoją wodoodporność. Oczywiście nie uniknąłem przez ten czas otarć i dziur ale owe szybko bezpłatnie serwis załatał.
  7. Trasa Łazienkowska to wymysł minionej epoki, epoki gdzie w ogóle nie realizowano potrzeb rowerzystów. I tak najpierw zanim się postawi zakaz najpierw trzeba stworzyć alternatywę. tymczasem takiej alternatywy na trasie Ł nie ma od dziesięcioleci. Ja także jeżdziłem Trasą Ł przez kilka lat i było ok. Jeżdzić chodnikiem po wielkich kałużach odkrytych dylatacjach czy przeciskając się koło skrzyń piaskiem to żadna przyjemność. A most Poniatowskiego nie jest 1,5 km dalej lecz 3 km gdyż trzeb jeszcze od niego wrócić. 3 km dalej to ponad 15 minut dłużej na rowerku a gdy rano się człowiek śpieszy do pracy...
  8. Jak już wspomniałem, namiotów jest mnogość i nie sposób ich wszystkich opisać. Ja się skupiłem tylko na tych najlżejszych adresowanych głownie dla jednej osoby. W moim artykule kompletnie nie skupiałem na przechowywaniu rowerów pod namiotem gdyż uważam taką sytuację za całkowicie bezzasadną.
  9. Każda uwaga jest sensowna gdyż, tak jak napisałem temat absolutnie nie jest wyczerpany a wyliczanka mogłaby trwać długo. Co do stelaża to sam mam mieszane odczucia. Z jednej strony jestem zwolennikiem stelaża zewnętrznego bo mam większość namiotów w tym systemie ale z drugiej strony stelaż wewnętrzny także ma zalety. PS Uwagi naniesione.
  10. Amortyzator Judy na części. Golenie bez żadnych rys. Może komuś się przyda na części lub potrafi poskładać. Odbiór osobisty lub paczka pocztowa za 17 pln.
  11. Zdjęcia ekstra. Mała uwaga techniczna...Mogłyby być oddzielone spacją aby były bardziej czytelne.
  12. ok. Przyjmuję uwagę. Naniosę poprawkę.
  13. Do napisania tego bloga skłoniło mnie moje doświadczenie w nocowaniu na dziko, nocowaniu na kampingach a także wyzwanie jakim jest podróżowanie na lekko. Jednym z podstawowych problemów z jakimi codziennie musi się spotykać rowerowy turysta jest odpoczynek regeneracyjny w postaci snu. Oczywiście jeśli mamy zaklepany nocleg pod dachem to praktycznie nie musimy o nic się martwić. Jeśli jednak chcemy lub jesteśmy zmuszeni do biwakowania pod chmurką to warto tak się zabezpieczyć aby o poranku być w pełni sił i chęci do kontynuowania rowerowej włóczęgi a nie pośpiesznie rozglądać się za ratunkiem i opcją natychmiastowego powrotu do domu. Oto co według mnie jest ważne podczas nocowania pod chmurką zabezpieczenie osoby i bagażu przed warunkami atmosferycznymi w postaci wiatru i deszczu możliwość przygotowania posiłku w namiocie w tym także możliwość gotowania możliwość przebrania się w namiocie ochrona przed owadami, płazami i zwierzyną niska masa mała objętość po spakowaniu możliwość rozstawienia namiotu w ciężkim terenie czyli na piaskach czy na skale Przeglądając ofertę namiotów napotykamy na takie określenia jak tarp płachta biwakowa tropik sypialnia konstrukcja jednopowłokowa namiot typu igloo namiot typu tunel namiot geodezyjny Jak się w tym wszystkim poruszać...Jak dobrać właściwy namiot do odpowiednich warunków i jakie mają wady i zalety poszczególne produkty... Może poniższe wypociny to nieco ułatwią. A oto przegląd outdoorowych domków Tarp czyli zadaszenie. Prosty sposób na uzyskanie awaryjnego noclegu. Jest to konstrukcja jednopowłokowa rozpinana na kijkach trekingowych lub tego co mamy pod ręką czyli kije, drzewa, rower itp. Zalety niska masa ...od 0,5 do 1 kg mała objętość podstawowa ochrona przed deszczem możliwość przygotowania posiłku względna ochrona bagażu Wady brak ochrony przed wiatrem brak możliwości przebrania się w środku brak ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną Przykładowe produkty. Tarp / MARABUT Ork II / FJORD NANSEN E-Wing / MSR Płachta biwakowa. Jest to jeden z najmniejszych i najlżejszych sposobów na nocowanie. Nocowanie według mnie awaryjne. Płachty biwakowe to konstrukcje jednopowłokowe najczęściej wykonane z materiałów wodoodpornych i paro-przepuszczalnych. Nocując w płachcie biwakowej dobrze jest wykorzystać także tarpa. Zalety niska masa około 0,5 kg mała objętość ochrona przed wiatrem Wady brak ochrony przed deszczem brak możliwości przebrania się w środku brak możliwości przygotowania posiłku brak ochrony bagażu brak ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną Przykładowe produkty. Bivi Bag / MILO Shelter I / DEUTER Gemini Single / ORTOVOX Namiot tunelowy 1 osobowy bez przedsionka. Jest to swego rodzaju płachta biwakowa ze zintegrowanym zadaszeniem. Jest to konstrukcja jednopowłokowa wykorzystująca elementy stelażu zarówno w układzie tunel jak i igloo Zalety niska masa około 1 kg mała objętość ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną Wady brak możliwości przebrania się w środku brak możliwości przygotowania posiłku brak ochrony bagażu Przykładowe produkty. Minima I / CAMP JUPITER/TERRA NOVA Stratosphere 1 os. / SNUGPAK Namiot 1 osobowy tunelowy z przedsionkiem Przedstawicielem takiego namiotu jest produkt Fjord Nansena MUVANG1, którego używam w turystyce rowerowej oraz górskiej. Są to konstrukcje dwupowłokowe czyli posiadające tropik chroniący przed wiatrem i deszczem i sypialnię chroniącą przed owadami. Najczęściej są to namioty tunelowe z asymetrycznymi masztami ale także zdarzają się konstrukcje oparte o jeden maszt. Najczęściej posiada tylko jedno wejście. Zalety względnie niska masa od 1 do 1.8 kg względnie mała objętość ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną Wady brak możliwości przebrania się w środku brak możliwości przygotowania posiłku niewystarczająca ochrona bagażu bardzo uciążliwe wyjście/wejście namiotu podczas deszczu Przykładowe produkty Mayo / MARABUT Fjord Nansen MUVANG1 Trailstar 1 / ROBENS Namiot 1 osobowy z przedsionkiem Moim zdaniem jest to pierwszy produkt, który spełnia wszystkie założenia. Jest to konstrukcja dwupowłokowa, tropik+sypialnia, oparta na jednym innowacyjnym systemie nośnym. Posiada tylko jedno wejście. Zalety względnie niska masa od 1 do 1.8 kg względnie mała objętość ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną możliwość przebrania się w środku możliwość gotowania posiłku ochrona bagażu możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale Wady wysoka cena za innowacyjny system stelażu Przykładowe produkty. Hubba 1 / MSR Tordis I / FJORD NANSEN Reflex 1 / MSR Namiot 2 osobowy z dwoma przedsionkami Namiot w wersji dwuosobowej. Jest to konstrukcja dwupowłokowa, tropik+sypialnia, oparta na jednym innowacyjnym systemie nośnym. Ten typ namiotu posiadam i przetestowałem go w turystyce górskiej. Posiada 2 wejścia i 2 bardzo duże przedsionki. Zalety względnie niska masa od 1,8 do 2,5 kg względnie mała objętość ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną możliwość przebrania się w środku możliwość gotowania posiłku ochrona bagażu możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale Wady wysoka cena za innowacyjny system stelażu Przykładowe produkty. Hubba Hubba/MSR Tordis II / FJORD NANSEN Namiot 2 osobowy typu igloo Jest to jeden z najbardziej popularnych i najczęściej kupowanych namiotów. Dlaczego... tego nie wiem. W przypadku podróżowania w pojedynkę to ów namiot jest ok ale dla 2 osobowego teamu staje się uciążliwy. Najczęściej są to konstrukcje dwupowłokowe ale także zdarzają się konstrukcje jednopowłokowe. Konstrukcja nośna składa się z dwóch identycznych długości masztów z włókna szklanego lub z aluminium, które krzyżują się w najwyższym punkcie. Najczęściej posiada tylko jedno wejście. Zalety względnie mała objętość ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną możliwość przebrania się w środku możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale Wady dość wysoka masa około 3 kg ograniczona możliwość gotowania posiłku brak ochrony bagażu Przykładowe produkty. Crestline 2 / COLEMAN Meteor 300 / EASY CAMP Poligon 2 / MARABUT Bret / HUSKY Lacuna II / SPOKEY Trzeba jednak dodać, że owa konstrukcja jest najczęściej modyfikowana przez dołożenie zadaszenia nad wejściem dokładanie przedsionku o różnej pojemności dołożenie dwóch przedsionków o różnej pojemności dołożenie drugiego wejścia Namiot 2 osobowy tunelowy z przedsionkiem Jest to typ namiotu bardzo popularny wśród rowerzystów, który jest kompromisem pod każdym względem zarówno dla 1 osoby jak i dla 2 osobowego teamu. Jest to konstrukcja dwupowłokowa oparta o dwa asymetrycznej długości maszty wykonane z włókna szklanego lub aluminium. Ten namiocik, Sumatra/Marabut, wiernie mi służył na wyprawach rowerowych przez ponad 10 lat. Zalety względnie mała objętość względnie mała masa ok 2,2 kg ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną możliwość przebrania się w środku możliwość gotowania posiłku ochrony bagażu Wady słaba możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale Przykładowe produkty. Cobra 2 / COLEMAN Spitfire Duo / EUREKA! Murcia II / FJORD NANSEN Narvik 2 / TATONKA Moonshine Duo / EUREKA! Namiot typu chinka Jest to swego rodzaju Tarp ale łączący funkcję klasycznego namiotu gdyż oprócz tropiku posiada także sypialnię. Namiot jest rozstawiany na kijkach trekingowych lub wszystkiego co się znajduje pod ręką czyli gałęzi, drzew czy roweru. Ten typ namiotu swobodnie używam w turystyce górskiej, rowerowej a także kajakowej. Zalety niska masa 1,8 kg mała objętość ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną możliwość przebrania się w środku możliwości przygotowania posiłku ochrona bagażu Wady ograniczona możliwość rozstawienia w trudnym terenie tzn na piaskach czy skale Przykładowe produkty. Twin Sisters / MSR Faroe out/Fjord Nansen Namiot geodezyjny 2 osobowy z przedsionkiem. Namiot dedykowany ro rozbijania w trudnym terenie i na ciężkie warunki atmosferyczne. Jest konstrukcja dwupowłokowa a system nośny składa się z co najmniej 3 masztów wykonanych z włókna szklanego lub aluminium. Owe namioty posiadają jedno lub dwa przedsionki a także jedno lud dwa wejścia. Zalety ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną możliwość przebrania się w środku możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale możliwość gotowania posiłku ochrona bagażu Wady wysoka masa około 3,5 kg duża objętość po spakowaniu Przykładowe produkty. Khumbu / MARABUT Quito / MARABUT Phad X2 / COLEMAN Flame 2 / HUSKY Namiot tunelowy 2 osobowy z dużym przedsionkiem Na koniec prezentuję typ namiot, który mogę polecać do rodzinnej komfortowej turystyki. Są konstrukcje dwupowłokowe oparte na 3 masztach wykonanych z włókna szklanego lub aluminium. Namiot posiada ogromny przedsionek często wymiarami zbliżonymi do wymiarów sypialni, a ilość wyjść waha się od 1 do 3. Zalety ochrona przed wiatrem ochrona przed deszczem ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną swobodne przebrania się w środku swobodne gotowania posiłku bardzo dobra ochrona bagażu możliwość ochrony roweru po ich częściowym rozmontowaniu Wady duża masa około 4,5 kg duża objętość po spakowaniu słaba możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale Przykładowe produkty. Atacama / MARABUT Coastline 2 Plus / COLEMAN Bastia II / FJORD NANSEN Namiot Bikamper Namiot rozbijany na rowerze. Prezentuję go jako ciekawostkę bo korzystanie z niego moim zdaniem jest bardzo uciążliwe. Jest to konstrukcja dwupowłokowa, nie posiadająca przedsionka. http://www.topeak.com/products/Bike-Tent/Bikamper Zalety mała masa ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną mała objętość po spakowaniu Wada brak możliwości gotowania posiłku słaba ochrona przed wiatrem słaba ochrona przed deszczem brak możliwości przebrania się w środku konieczność częściowego demontażu roweru w celu rozbicia namiotu słaba możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale słaba ochrona bagażu brak możliwości jazdy rowerem po rozbiciu namiotu Trzeba jeszcze wspomnieć iż praktycznie każda wyżej opisana konstrukcja może mieć stelaż zewnętrzny bądź wewnętrzny. Zalety stelaża zewnętrznego to szybkie rozbijanie gdyż tropik rozkłada się razem z sypialnią możliwość rozbijania podczas deszczu możliwość rozbijania w pojedynkę podczas silnego wiatru bardzo dobra wodoodporność gdyż tropik nie ma bezpośredniego styku ze stelażem. Wady stelaża wewnętrznego nieco wyższa waga Zdaje sobie sprawę, że temat ten nie jest wyczerpany a tylko może być zalążkiem do dyskusji w poszukiwaniu najlepszego namiotu jakiego potrzebujemy. Mając już dach nad głową należałoby wybrać coś pod tyłek i plecy. Tu także mamy dużą rozbieżność produktów. Alu mata. Jedno z najlżejszych łóżeczek dostępna w wersji jedno i dwuosobowej. O ile używanie alu maty w okresie letnim jest dyskusyjne to w okresie zimowym jest zalecana zwłaszcza jako izolacja od śniegu czy lodu. Zalety niska masa niska cena stosunkowo małe wymiary po spakowaniu bardzo dobra izolacja termiczna od podłoża wady znikomy komfort bardzo słaba odporność na uszkodzenia mechaniczne Karimata To najbardziej popularny produkt w każdej formie turystyki. Mamy karimaty jednowarstwowe, karimaty z aluminiową warstwą izolacyjną a także karimaty kilku warstwowe, Jednak ja bym polecił karimatę karbowaną. Zalety stosunkowo niska masa bardo dobra izolacja termiczna stosunkowo lekka niewrażliwe na uszkodzenia mechaniczne Wady stosunkowo niewielki komfort stosunkowo dużo miejsca zajmuje po spakowaniu modele zaawansowane są drogie Tekst i wybrane zdjęcia Robert Ostrowski
  14. Żadne z powyższych.
  15. Na początku zadałbym pytanie do czego potrzebujesz owego sprzęta bo generalnie rower elektryczny bądż rower ze wspomaganiem elektrycznym jest przeznaczony do krótkich dojazdów po mieście gdyż zasięg wynosi około 25 km. Jeśli ty chcesz pojeżdzić na nim w terenie na dłuższych wycieczkach aby się zbytni nie męczyć to zdecydowanie bym szedł w napęd spalinowy.
  16. Oczywiście, że każde dziecko jest inne. Wszystko zależy na jakim centylu jest usytuowany jego rozwój. Również i dzienne przebiegi będą inne...zależy od osobowości dziecka. Mój syn w wieku 8 lat przejeżdżał 50 km ale zachwytu w nim nie widziałem. Córa natomiast w wieku 6 lat robiła te dystanse z zadowoleniem. Rok temu syn mając 14 lat przejechał część Krwawej Pętli czyli ponad 100 km po bezdrożach i to bynajmniej nie tempem spacerowym. Tak więc dzieci są różne i zmienne dlatego uogólnienie wcale nie jest błędem. Dzięki za uznanie.
  17. Widzę, że szybko uczysz się na błędach. To dobrze. Jednak opcja damskiej ramy nie jest najlepsza. Polecam trochę rozciągania a wówczas przeniesienie nogi ponad ramą będzie drobnostką. Polecam także pozbyć sie dzinsów i jeżdzić albo w spodniach rowerowych albo w spodniach outdoorowych. Ponieważ masz rower trekingowy to dokup siodło BROOKSa model trekingowy a wówczas nic nie będzie się w tyłek wciskać. I na koniec opcja kasku nie jest najbezpieczniejsza bo mały może mieć rączki rozłożone podczas upadku i cały ciężar roweru poleci na nie. Polecam maksymalnie nisko umocować fotelik i ...nigdy sie nie wywracać. I jeszcze jedno. Jak jedziesz z małym to nie jeżdzij dłużej niż 30 minut. Potem dziecko się nudzi i nic dziwnego, że las jest beee. Moja rada to na początek stosuj taka metodę... 30 minu jazdy i 1-2h zabawy dla młodego. Póżniej te proporcje mogą sie zrównać by w wieku dziecka 12 lat przejśc tylko i wyłącznie na jazdę.
  18. Z przodu jest prosty amortzyator sprężynowy RST ale ponieważ low-rider jest mocowany do goleni to i tak bagaż nie jest amortyzowany. Opony mam 28 x 2.0 więc rower zachowuje się jak 29calowiec czyli łatwo połyka drobne nierówności. W sumie nie ma znaczącej różnicy w równomiernym rozkładaniu ładunku. Dopiero jak czasami przewożę ponad 10 l wody w jedej z sakw to rower leci na jedną stronę ale raczej podczas prowadzenia a nie podczas jazdy.
  19. Pod górkę to nie mam żądnej szansy z szosowcem ale też nie pamiętam abym podprowadzał rower pod jakąś górkę poza jednym razem w Rumunii. Grunt do odpowiednie przełożenie i mogę podjeżdżać pod każdą górkę z prędkością naet 5 km/h. Jednak przy takim przełożeniu najtrudniej jest ruszyć. Za to prędkości na asfalcie mam dość dobre. Maksymalne prędkości na zjazdach wynoszą powyżej 50 km/h a po płaskim bez najmniejszego problemu przez dłuższy czas mogę jechać 25 km/h. Tajemnicą są wysokociśnieniowe opony.
  20. Zbliża się długi majowy weekend. Pytana przez znajomych, jak go spędzę odpowiadam zgodnie z prawdą: zabieramy rowery i jedziemy na Roztocze. Taka odpowiedź nikogo jeszcze nie dziwiła. Zaskoczenie pojawiało się na twarzy, gdy mówiłam, że poruszać się po Roztoczu będziemy tylko rowerami, nocować w namiotach i dotyczy to całej naszej rodzinki, łącznie z sześcioletnią córeczką Adą. Jak można właśnie w ten sposób spędzić wolne majowe dni całą rodziną – krótka relacja poniżej. Może nią kogoś zachęcimy do takiej formy wypoczynku, mam na myśli rodziny, ponieważ singli na rowerowych wojażach, podejrzewam jest dość dużo, natomiast rodzice z dziećmi możliwe, że obawiają się pewnych niedogodności. Trudności są i jest też duuuuża frajda. Jak doszło do decyzji, że jedziemy całą rodziną? Mój mąż Robert uprawia taką formę wypoczynku od lat, do tej pory bez nas. I ile tak można! Moja tolerancja na samotne wyprawy skończyła się. Dzieci potrzebują kontaktu z ojcem, ja z mężem, jeśli wyprawa rowerowa to tylko wspólna – tak brzmiało moje stanowisko i było nienegocjowalne. Robert przyjął to dzielnie i zamiast narzekać, że może to tylko mój chwilowy kaprys zabrał się za przygotowania: rowerów, sprzętu turystycznego, trasy. Największym wyzwaniem na etapie przygotowań okazało się znalezienie dobrych map Roztocza i okolic. W wielu miejscach są dostępne mapy samochodowe, które mają za małą skale i rzadko zaznaczane są na nich szlaki rowerowe i małe lokalne dróżki. A takimi trasami zamierzaliśmy się poruszać. Zdecydowanie odpadały większe drogi ze względu na walory krajobrazowe jak i bezpieczeństwo – kierowcy na naszych drogach w większości dalej mają rowerzystów „w nosie”. Dobre mapy: Centralnego Szlaku Rowerowego, Lasy Janowskie, Puszczy Solskiej o skali 1:85 000 zakupiliśmy w Bibliotece Wojskowej na Przyczółku Grochowskim – niezawodne miejsce, by je odnaleźć. Oczywiście potrzebny nam był też sprzęt turystyczny: zabraliśmy dwa namioty z naszej kolekcji, dokupiliśmy śpiwory i inne drobiazgi. Przyznam, że kompletowanie tych drobiazgów: odzieży outdoorowej, ręczników szybkoschnących i tym podobnych akcesoriów sprawiało mi dużo przyjemności. Byłam pod wrażeniem szerokiego wyboru, nowinek technologicznych i funkcjonalności. Trzeba dodać, że rzeczy dobrej jakości cenią się. W niektóre warto zainwestować, Np.: dobre sakwy. Zatem mój mąż usłyszał: „Jeśli nie chcesz mojej zguby to Ortlieba kup mi luby”. Ortlieb to mercedes w rodzinie sakw - sprawdził się doskonale. Po jeździe w deszczu, a nie brakowało go w majowy weekend, wszystko nadal pozostawało suche, czego nie mogę powiedzieć o rzeczach mojego syna, który używał odziedziczonych po tacie sakw Crosso. Dzień 1. Start czyli początek wyprawy. Wyruszyliśmy z czterema rowerumi z Warszawy w kierunku Szczebrzeszyna. Tamtędy wiedzie centralny szlak rowerowy w kierunku Kraśnika i Lwowa. Obraliśmy kurs na Kraśnik. Początek szlaku przebiega przez pola i łąki. Jego zaletą na pewno jest dobre oznakowanie oraz częste miejsca postojowe z miejscem na ognisko i tablicami z informacją turystyczną. Wyzwaniem była nawierzchnia, ułożona z płyt betonowych, na których rowery podskakiwały niczym zające. Po kilku km takiej trzęsiawki nastała największa zmora tego odcinka, czyli gruntowa polna droga miejscami zaorana. Na szczęście odcinek ten nie trwał długo. Wkrótce zrozumieliśmy, dlaczego musieliśmy przeżyć te męczarnie…po prostu omijaliśmy ruchliwą drogę krajową. W dalszej części dnia mieliśmy już o wiele lepsza nawierzchnie. Do kilku atrakcji dnia możemy zaliczyć: zjazd leśną drogą w Szczebrzeszyńskim Parku Krajobrazowym, klasztor we wsi Radecznica z imponującym wejściem złożonym z kilkudziesięciu schodów przykrytym betonowym zadaszeniem i kapliczką z "cudownym źródłem” a także lessowy wąwóz z głębokimi na poł metra rozpadlinami. Pierwszy dzień wyprawy zakończyliśmy noclegiem nad jeziorem we wsi Podlesie Duże. Ten dzień był pierwszym sprawdzianem rodzinnego rowerowania. Dzień 2. Przyjemnie było spędzić pierwszą noc z dala od zgiełku miasta. O poranku spostrzegliśmy, ze nie jesteśmy sami…dookoła jeziora było mnóstwo wędkarzy. Śniadanko, szybkie wspólne pakowanie namiotów i byliśmy gotowi by stawić czoła drugiemu dniu wyprawy. Poranek był słoneczny, więc z każdą minutą zdejmowaliśmy z siebie kolejne warstwy odzieży. Jednocześnie szlak prowadził przez lekko pofalowane wąskie wiejskie drogi. Było cudownie. Jednak ta sielanka szybko się zakończyła – nastąpiła seria kilku długich podjazdów. Jak dzieciaki radziły sobie z takimi przeszkodami? Dziesięcioletni Piotr pokonywał je samodzielnie. Sześcioletnia Ada przy bardziej stromych podjazdach korzystała z pomocy taty, który podczepiał jej rower linką holowniczą do swojego roweru i podciągał do góry. Dzieciaki były dzielne. Czasami, gdy ja miałam już dosyć, one miały jeszcze siły, by się ścigać. Tak dojechaliśmy do miejscowości Chrzanów, a w zasadzie Chrzanowa Drugiego. Okazało się, że obok siebie są cztery Chrzanowy. Z Chrzanowa ruszyliśmy dalej do Janowa Lubelskiego – miasta z uroczym parkiem i kilkoma sympatycznymi restauracjami. Najpiękniejsze okazały się jednak okolice Janowa – Lasy Janowskie. Tam spędziliśmy kolejny nocleg, na leśnej polanie pośród rosłych sosen. To jedna z bardziej uroczych naszych nocnych przystani. Dzień 3. Ten dzień był przełomem pomiędzy pagórkami a terenem płaskim, słońcem a deszczem, terenami otwartymi a lasami. Po spędzeniu noclegu na leśnej polanie pośród rosłych sosen nadszedł czas na dalszą jazdę. Jeśli jest się w tych lasach koniecznie trzeba odwiedzić Szklarnie, w której znajduje się hodowla kucy biłgorajskich, które prawie dzikie hasają po tamtejszych leśnych polanach. Z miejscowości Szklarnia udaliśmy się mało ruchliwymi drogami wiodącymi przez Lasy Janowskie do Mamot Górnych. Cudownie było kontemplować się widokiem rosłych sosen i słuchać ich szumu i śpiewu ptaków. W Mamotach Górnych zatrzymaliśmy się na chwilę, by obejrzeć drewniany kościółek, który jak głosi zamieszczona tam informacja powstał bez planów architektonicznych, spontanicznie wznoszony przez ówczesnego proboszcza - wygląda całkiem sympatycznie. I dalej znowuż Lasami Janowskimi udaliśmy się w kierunku Biłgoraja. Po drodze niezapomniane widoki: olbrzymie pola jagodowe, mokradła, przemykające sarenki. Niezapomnianym, negatywnym miejscem naszej tułaczki był Biłgoraj. Trudny dojazd ruchliwą drogą, nie zważający na rowerzystów kierowcy. W samym mieście również najazd samochodów, nic ciekawego do zobaczenia. Duże rozczarowanie, zwłaszcza, że ktoś niedawno opowiadał o Biłgoraju jako uroczym miasteczku. W dodatku okazało się później, że jak już raz do niego wjedziesz to tak łatwo nie wyjedziesz. Dzień 4. Po noclegu w Biłgoraju planowaliśmy dojazd w okolice Józefowa przez Puszczę Solską. Puszcza piękna, niestety trudna do przemierzania rowerem. Po pierwszym bardzo piaszczystym odcinku pojawiła się jedyna przejezdna droga, którą ruszyliśmy. Po trzech godzinach jazdy pewni że jesteśmy blisko celu podróży wyjeżdżamy z lasu i…. nie wiemy gdzie jesteśmy. Napotkany pierwszy drogowskaz uświadamia nam, że od Biłgoraja odjechaliśmy na odległość jednego kilometra. Cóż, posuwanie się na przód nie oznacza, że jest się do przodu. Ruszyliśmy dalej do Józefowa. Po drodze przejechaliśmy chyba przez najdłuższą i najwęższą wieś w Polsce, Aleksandrów. Ciekawy był widok szeregu domów stojących przy szosie, za którymi bezpośrednio rozpościerały się pola i łąki. Późnym popołudniem trafiliśmy do Górecka Kościelnego i karczmy, która gościła turystów i około 100 uczestników rowerowego Rajdu Józefowskiego. Nasze objuczone rowery wzbudziły u nich spory podziw i zdawały się być pierwszą atrakcją na ich trasie. Nie ominął nas tego dnia kolejny majowy deszczyk, który towarzyszył nam w trakcie rozkładania namiotów i przechodził w niezłą ulewę. Kiedy ja i Robert uwijaliśmy się jak w ukropie nasze dzieciaczki beztrosko spacerowały po lesie w strugach deszczu. Dzień 5. Po błądzeniu po Puszczy Solskiej i jeździe koszmarną drogą docieramy do esencji Roztocza czyli okolic Józefowa. Tu także spędzamy noc nad bardzo malowniczym jeziorkiem. Śniadanko nad brzegiem jeziorka. Początek dnia nie był optymistyczny. Tuż po wyjeździe z obozowiska guma. Kolejną niespodzianką była nagła burza z silnym opadem deszczu. Na szczęście było się gdzie schować. Jazda po Roztoczu nie zawsze oznacza jazdę po suchych drogach. Chwila zastanowienia się nad wyborem trasy. Wyruszyliśmy do Józefowa, niedużej miejscowości, której przyjemnym akcentem była restauracja "U Hasana" , w której właściciel zaserwował nam "górę" jadła. Po opuszczeniu Józefowa przemierzaliśmy przez okoliczne wsie. W każdej z nich przy przydrożnych kapliczkach słychać było modlitwy nabożeństw majowych. I znowu woda. Tym razem jest to jezioro w Majdanie Nepryjskim. W poszukiwaniu noclegu odkrywamy wspaniale wijący się potok. Dzień 6. Podążając za szlakiem rowerowym pakujemy się w piaszczyste leśne drogi. Efekt jest taki, że praktycznie przez cały las przepchaliśmy rowery. Nie było łatwo, zwłaszcza dzieciakom. Na pocieszenie zaświeciło słońce, które już nas nie opuszczało. Jednak za chwilę droga zmieniła się diametralnie oferując twardą nawierzchnię malowniczo wijącą się pośród lasu...i cały czas lekko w dół. Na jednym ze zjazdów napotykamy padalca beztrosko wygrzewającego się na skraju drogi. Na naszej trasie Krasnobród czyli miasto fryzjerów. Na przestrzeni 500 m naliczyliśmy 4 zakłady fryzjerskie! Nie sposób było przejść obok zwłaszcza, że za usługę płaciło się 7 pln. W dalszej kolejności mamy przejazd przez Krasnobrodzki Park Krajobrazowy. Podsumowanie. Wyprawa trwała 6 dni w trakcie której pokonaliśmy około 260 km. Pogoda nam tylko w połowie dopisała ale za to byliśmy w stanie ocenić wodoodporność kilku akcesorii. Mogliśmy także przetestować dostępność Roztocza dla mało doświadczonych rowerzystów. I tak do absolutnych minus należy zaliczyć: Miasteczko Biłgoraj ( absolutnie niesprzyjającego turystyce rowerowej). Puszcze Solską ( jej fatalne oznakowanie turystyczne). Rowerowy Szlak Roztocza na zachod od Szczebrzeszyna ( fatalna gruntowa nawierzchnia). Okolice wsi Aleksandrów ( brak pobocza umożliwiającego spokojną jazdę rowerzystom). Na zakonczenie aby pomoc poczatkujacym turystom chcielibysmy wymienic sprawdzone firmy: Ortlieb - sakwy rowerowe Nanini - odzież rowerowa Fjord Nansen - akcesoria turystyczne Lafuma - spiwór i kobieca odzież outoorowa Alpinus - spiwór Jack Wolfskin - ręczniki szybkoschnące NRS - palnik wielopaliwowy Petzl - czołówka Shimano - buty i sandały rowerowe Tatonka - naczynia turystyczne Shwalbe - Maraton XR, opony trekingowe Brooks - rowerowe siodło turystyczne Tekst i zdjęcia Dorota i Robert Ostrowscy Zakończenie Długo nie zapomnę ostatnich kilometrów naszej wyprawy. Dojeżdżałam do Szczebrzeszyna i byłam dumna z naszej czwórki: daliśmy radę i wracaliśmy pełni nowych wrażeń. Koniec wyprawy, na szczęście można już zacząć planować następną. W tej wyprawie udział wzięli: Ada, lat 6. Była to jej pierwsza wyprawa rowerowa. Piotr, lat 10. Druga wyprawa licząc tylko samodzielną jazdę. Dorota, moja żona. Do turystyki rowerowej powróciła po 6 letniej przerwie. Jej główne zadanie to dbanie o dziatwę i pedałowanie do przodu. Robert, na którym spoczywała: logistyka, serwis rowerowy, dokumentacja zdjęciowa i pomoc na ciężkich podjazdach
  21. Owszem. możliwości przewozu bagażu są ogrmne. Czasami dodatkowo przewożę 10 l płynów, czasami komplet sakw dzieci, czasami rower. A wracając do pytania. Ja ważę 75 kg więc masa łączna nie jest jakaś kosmiczna. Zresztą co innego obciążenie roweru wysoka masą jeżdżca a co innego bagażem.
  22. Niech policzę... 17 rower + 2x10 sakwy tylne + 2x3 sakwy przednie + 3 mapnik + 3 namiot i mata + 3 l bidony z wodą . Razem wyjdzie 52 kg. Przynajmniej kiedyś raz ów bagaż ważyłem ale wówczas jechałem na rodzinną wyprawę rowerową. Sądzę, że w solowych wypadach cały bagaż zmieszczę w 20 kg.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...