Skocz do zawartości

marcinusz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 954
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez marcinusz

  1. Przerzutka przednia wciąż jest bardziej zaj...
  2. marcinusz

    [2017] M6000 Deore

    Nie tyle wymusiło co umożliwiło. I moim zdaniem jest to postęp - lepsze stopniowanie z przodu. Tyle że 2x10 jest to kosztem gorszego stopniowania z tyłu, więc jak dla mnnie jeśli ma być "duża" kaseta z tyłu, to 2x11. Być może tak, ale ja potrzebuję kasety na pająku, więc niestety dla mnie istnieją tylko kasety od SLX w górę. Szkoda że do moich kół nie ma stalowych bębenków... Tak będzie. Możesz to sprawdzić pod linkiem, który zamieściłem wcześniej. Ostatnie koronki to 30-36.
  3. marcinusz

    [2017] M6000 Deore

    Ciekawe informacje można znaleźć tutaj: http://productinfo.shimano.com/#/lc/1.7/deore/2x10 M.in. o tym, że manetki deore będą też pod I-spec II (czyli będą pasować do hebli M8000 - dla mnie interesująca opcja). O tym, że przerzutki przednie będą top-, down- i side-swing. O tym, że będą dwie korby: M6000 Hollowtech II i M500 2-piece. Wreszcie o tym, jakie stopniowanie będzie miała kaseta 11-42. (11-13-15-18-21 ... -37-42)
  4. marcinusz

    [2017] M6000 Deore

    Chyba jest tak, jak piszesz, choć bez sensu te ich oznaczenia, bo dla mnie każda korba ze zintegrowaną osią powinna być oznaczona jako "2-piece crankset". Jeśli ma puste ramiona, to dodatkowo "hollowtech". Tymczasem XT nie jest "2-piece crankset". Jest tylko "HT II". Widać tak sobie Shimano te nazwy wymyśliło. Choć najlepiej byłoby mieć słowny opis od Shimano. W wikipedii piszą tak: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hollowtech (niestety tylko o samym hollowtech). Za wiele to nie wyjaśnia. Wręcz przeciwnie.
  5. marcinusz

    [2017] M6000 Deore

    Masz jakieś źródło tej wiedzy?
  6. marcinusz

    [2017] M6000 Deore

    O ile wiem, to: hollowtech = ramiona puste w środku, hollowtech II = zintegrowana oś suportu. Z tego co widać, obstawiam zwykłe ramiona. Pewnie widok "od wewnątrz" rozwiałby wątpliwości. Inna sprawa, że ja nie widzę jakichś plusów ramion pustych w środku.
  7. marcinusz

    [2017] M6000 Deore

    To jest temat o nowym deore... Moim zdaniem ciekawa ewolucja. Zwłaszcza nowe stopniowanie korb (co 10 a nie 14 zębów) i kaseta 11-42, 10 rz. Teoretycznie mógłbym rozważyć upgrade swojego 2x10. Ale pewnie gdy zobaczę stopniowanie tej kasety, to od razu mi przejdzie. Ciekawostką jest też kaseta 11-36, 9 rz. Trochę poniewczasie. Najpewniej nie będzie to konstrukcja na pająku. Najpewniej będzie ciężka. Ostatecznie jest to deore. Fajnie, że te nowe zabawki pomogą niektórym tchnąć nowe życie w stare napędy. Brak opcji 1x10. Pewnie kilka osób zapłakało. Moim zdaniem jest to akurat rozsądne. Górale nizinni i tak świetnie od dawna radzą sobie na 1x9 i 1x10. Tworzenie dedykowanego napędu górskiego 1x10, który nadaje się w góry tylko przy akceptacji mocnych kompromisów moim zdaniem nie ma większego sensu.
  8. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Geometria zasadniczo nie ma znaczenia. Istotna jest tylko lokalizacja punktów podparcia względem siebie. Punkty podparcia to siodło, chwyty kierownicy i pedały. Geometria wyznacza pewne granice ustawień punktów podparcia. Podobnie jak rozmiar ramy. Jednak dla uproszczenia lepiej to pominąć, bo pozycję możemy zmieniać mostkiem, kierownicą, sztycą, przesuwaniem siodełka na prętach. Moje problemy z fullem wynikały z tego, że gdy wracałem do sprawności, musiałem zmienić pozycję na mniej pochyloną. Szkodziły mi też zamortyzowane uderzenia w tyłek (o tym niżej). W szosie po prostu jakiś czas nie korzystałem z dolnego chwytu. Jakby to napisać? ...trochę tak, ale zasadniczo nie Nie kupuję podpierania się autorytetem lekarzy, bo nie każdy musi być kolarzem i mieć głębsze przemyślenia na temat kręcenia. Może rzucić opinię "na chłopski rozum" oczekując, że ją łykniemy, bo lekarz zawsze wie lepiej. Jeśli rozpatrujemy jazdę przez las po drobnych nierównościach, siedząc w siodle, to tak - lepiej mieć amortyzację i niskie ciśnienie. Spowodują one, że uderzenia w kręgosłup będą miały mniejszą siłę, rozłożą się w czasie, mniej zaszkodzą kręgosłupowi. Jeśli spojrzeć szerzej, trzeba uwzględnić, że opony i zawieszenie roweru to nie jedyne i nie najlepsze sposoby amortyzacji. Na nierównościach można (często trzeba, również na fullu) podnieść tyłek z siodełka. Wtedy wszystkie uderzenia, nim dojdą do kręgosłupa muszą przejść przez staw skokowy, kolanowy i biodrowy. To daje znacznie lepsze efekty niż najlepszy full i siedzenie w siodle. Paradoksalnie, full może skłaniać do nie podnoszenia tyłka na małych nierównościach i przyjmowania zamortyzowanych uderzeń na tyłek i kręgosłup, podczas gdy HT więcej razy zmusiłby do podniesienia tyłka z siodełka, ale uderzenia zostałyby zamortyzowane kończynami i byłyby praktycznie nieszkodliwe dla kręgosłupa. Z powyższego płynie jeden wniosek: bardziej istotny jest styl jazdy a nie sprzęt. Jeśli ktoś ma nawyk podnoszenia tyłka z siodła, może mimo dyskopatii zrobić 7 godzinny trip na szosie i bezboleśnie zsiąść z roweru. Poza tym, jeśli ma się trasę po równym asfalcie, to temat uderzeń i ich wpływu na kręgosłup nie istnieje, więc szosa może być pod tym względem "zdrowsza" od MTB. (ale nie jest zdrowsza, bo na mtb w prawdziwym terenie często wstajemy z siodła i gimnastykujemy się nad nim, zamiast pracować w statycznej pozycji jak to jest na szosie - takie prawdziwe terenowe mtb jest niezłym ćwiczeniem gorsetu mięśniowego). Tyle w kwestii uderzeń. Druga sprawa to sprawność. Żeby jeździć bezboleśnie, trzeba po pierwsze mieć odpowiednio sprawny gorset mięśniowy wokół kręgosłupa, który pozwala "aktywnie" siedzieć na rowerze (tak jak aktywnie siedzi się na poduszce sensomotorycznej, zwanej "beretem", "jeżykiem" itp.). Po drugie, nie wykonywać ruchów, które są poza normalnym zasięgiem, co oznacza, że nie możemy mieć pozycji zbyt pochylonej, zbyt wyciągniętej do przodu, ale też kierownica nie może być zbyt blisko lub zbyt nisko. Właściwa pozycja wymaga wypracowania. Jeśli to się uda, to wielogodzinna jazda nie będzie szkodzić. Oczywiście jeśli nie zaniedbamy rozciągania. Trening bez rozciągania zmniejsza mobilność stawów i pozycja, która kiedyś była dobra z czasem stanie się zbyt wymagająca, co prowadzić będzie do problemów. Ostatecznie pozostaję na stanowisku, że amortyzacja coś może pomóc w pewnych przypadkach, ale zasadniczo nie tam należy szukać rozwiązania problemów.
  9. Nie napisałeś też, że "potrzebują" ćwiczeń i rozciągania a potrzebują i jest to w Twojej wyliczance. Nie chcę się kłócić o słowa. Zrobiłeś wyliczankę w formie równoważników zdań, więc spieranie się o to, jaki czasownik oddaje intencje Twojej wyliczanki jest bez sensu. Co do meritum. Niskie ciśnienie i amortyzowana sztyca podnoszą komfort, ale nie są potrzebne dyskopacie, aby jeździł bez dolegliwości. Jedyne co potrzebuje dyskopata w kwestii sprzętu, to dobrze dobrać pozycję do aktualnej sprawności motorycznej. Nic więcej. To czy pod tyłkiem będzie się miało fulla enduro czy szosówkę nie ma znaczenia, jeśli tylko dobrze ustawi się pozycję na rowerze. Używasz pojęcia "negatywny wpływ jazdy na rowerze na kręgosłup"... Co to właściwie znaczy? Mi jazda na rowerze potrafi dobrze robić na kręgosłup, tzn. często lepiej czuję się po jeździe niż przed. Negatywnym skutkiem jest nierównomierny rozwój ciała, ale to da się kompensować regularnym rozciąganiem i odpowiednimi ćwiczeniami. PS. Mógłbyś sobie darować te ciągłe argumenty ad personam. Najpierw sugerujesz, że wypowiadam się nie wiedząc co to dyskopatia. Teraz że nie jeździłem na odpowiednim sprzęcie (czyli znów, że nie wiem o czym piszesz). Zauważ, że ja rozmawiam o problemie a nie o tym czy Ty jesteś wystarczającym znawcą, aby się w temacie wypowiadać. Może też tak spróbuj? Skoro Cię to interesuję - jeżdżę m.in. fullem 140/140 i szosówką i gdy byłem w gorszym stanie kręgosłupa bardziej odczuwałem jazdę na fullu niż na szosówce. Problemem była bardziej wymagająca pozycja na fullu niż na szosie w górnym chwycie. Nie kompensowały tego wielkie opony i pełne zawieszenie, bo nieodpowiedniej pozycji nie da się skompensować niczym. Jedyny cel moich wypowiedzi jest taki, że chcę aby ludzie zrozumieli, że na problemy z kręgosłupem lekarstwem jest podnoszenie sprawności i jazda w zdrowej pozycji a nie kupowanie fulli, amortyzowanych sztyc i jazda na niskim ciśnieniu.
  10. zaj, gdy piszesz, że dyskopaci potrzebują opon o dużej objętości i sztyc amortyzowanych, wprowadzasz w błąd. Będąc dyskopatą można jeździć na szosie na 23mm i 9 atmosferach. Wiem z autopsji. Pudło. Chyba czytałeś bez zrozumienia, albo oczekujesz, że wypowiedź na temat dyskopatii należy rozpocząć od wklejenia MRI.
  11. Jedno i drugie zbędne. Wprowadzasz ludzi w błąd. Przed robi się rozgrzewkę (można po prostu spokojnie zacząć). Rozciąganie robi się po wysiłku. Przed też można, ale trzeba delikatnie.
  12. erzurum, to malowanie Twojego Cannona jest w stylu trochę jakby sprzed 10 lat. Generalnie rower fajniejszy niż malowanie. Podobnie ze zdjęciem "treść" lepsza od jakości wykonania O rowerze Stu najlepsze co można powiedzieć, to że jest idealnie dobrany do wizji jego właściciela Osobiście wolę na szosie jeździć z barankiem i SPD, mieć większy blat, gładsze opony oraz nie mienić się tak kolorami
  13. Potwierdzam co do słowa jako doświadczony dyskopata. Dodam jeszcze, że plecy bolą nie tylko dlatego, że słabe są mięśnie grzbietu. Problem może tkwić w słabych mięśniach brzucha a nawet dwugłowych uda.
  14. Full/HT to kwestia gustu i oczekiwań. Skoro kolega do lekkiego terenu nie rozgląda się za rowerem enduro, to nie ma powodu, aby go odwodzić od rozglądania się za fullem. Sam mam HT i fulla. Na lekkie traski w okolicy miejsca zamieszkania wolę szybszego i zwinniejszego HT. Natomiast gdy w grę wchodzi wielogodzinne tłuczenie w terenie (dziury, korzenie itd.) - zdecydowanie full. Na miejscu kolegi zrobiłbym rachunek sumienia i spróbował ocenić ile jest asfaltu a ile dziurawego terenu. Asfalty całkiem znośnie połyka się na HT. Full też się toczy po asfalcie, ale jeśli asfaltu jest dużo, brałbym HT. Minusem fulla po tym, jak już się przełknie większą cenę, jest konieczność dbania o tylne zawieszenie - więcej serwisowania, bardziej czasochłonne mycie.
  15. Oczywiście nie pomoże. Pomoże właściwie dobrana pozycja i zwiększenie poziomu sprawności, jeśli są braki w tym zakresie. Jak ktoś ma problemy ze zdrowiem to będzie go bolało na każdym rowerze nawet przy dobrze dobranej pozycji. Jeśli ktoś jest zdrowy i sprawny (jest gibkość i odpowiednio silne mięśnie stabilizujące kręgosłup) to pojedzie komfortowo na wszystkim od szosy po DH. Zresztą sam sprawę rozumiesz. Więc nie wiem skąd porada że full pomoże. Nie pomoże.
  16. marcinusz

    [2017] Giant

    Są to wagi zapewne bez pedałów. Zgadza się?
  17. Kilometr kilometrowi nierówny. 300km w konkretnych górach może oznaczać 35-38 godzin jazdy, w tym wiele godzin mozolnego, siłowego kręcenia na przekosie pod strome wzniesienia. Druga skrajność, to 10-12 godzin szybkiej, kadencyjnej jazdy wokół miasta. W pierwszym scenariuszu zębatka musi być mniejsza, więc praca dodatkowo rozkłada się na mniejszą ilość zębów. Duże różnice przebiegów nie mogą dziwić. Rambol, widać że Twoja zębatka jest z kategorii większych (36?). Napisz gdzie na niej jeździłeś (płasko/pagórki/góry) i jak było z łańcuchami. Ivan, Ciebie nie pytam, bo musiałeś mieć bardzo miernej jakości egzemplarz, który przedwcześnie się zużył, więc niewiele nam to powie o trwałości zębatek solidnej jakości. Dzięki za kompleksową relację z testów. Nie napisałeś tylko, gdzie kręciłeś na tym napędzie. Domyślam się, że 28 i 30 nie kupiłeś do jazdy po wokół Warszawy a 28/42 to nie przełożenie na Agrykolę, ale fajnie jakbyś napisał więcej. No i jak z łańcuchami? Jeden? Więcej? To jest ciekawy punkt. Zastanawiam się czy problem dotyczy również 1x11. Ktoś przesiadał się z 1x10 na 1x11 i ma porównanie?
  18. Bo wczorajszy ładny dzień trzeba było wykorzystać do końca.
  19. Na Jurze zima łagodna. Okolice Góry Chełm.
  20. marcinusz

    [rower] Trek Superfly

    Takie życie, jak chce się mieć dobrze dobrany rower to trzeba odrzucić producentów z rozmiarówką parzystą lub nieparzystą. Też mam 190 i odpowiedni rozmiar dla mnie to 20"=50,8cm (lub oszukane azjatyckie cale 20"=50cm). Wszyscy producenci z rozmiarówką 19-21" (48-53cm) nie istnieją dla mnie. W Superfly ponoć w praktyce wychodzi to tak, że nie należy się bać rozmiaru odrobinę większego i te rzeczywiste 20,5" może się sprawdzić dla 190cm, jeśli ktoś nie jest krótkonogi (przekrok).
  21. marcinusz

    [rama] Accent Peak29

    No to jednak nie taką, bo twoja pękła po nastu a moja nie pękła przez prawie 23 tysiące km. I Ty swojej używałeś ze sztycą 35 (37?)cm. A ja z 41cm. Twoja zatem miała wiele lżej i nie dała rady.
  22. marcinusz

    [rama] Accent Peak29

    Wiem. Właśnie z perspektywy doświadczenia i wiedzy napisałem, co myślę. Peaki pękają, bo są kiepsko wykonane. Ja rozumiem, jak rowerzysta waży 120 kilo i więcej i ma długą sztycę. Pod 80 kg dobra rama nie ma prawa pęknąć, jeśli ma sztycę o dobrym wymiarze. Tak. Tylko z najlepszych ram pęknie jedna na 50, a peak jeden na 10. Według tego co piszesz, moja rama powinna dawno zdechnąć a zbliża się do 23 tysięcy. Mnóstwo peaków nie dożywa 10 tysi. Oczywiście można rzeźbić puszkami po piwie i brać pół rozmiaru większą ramę. Zawsze to trochę przedłuży żywot ramy. Dobra rama - jak mój egzemplarz - obchodzi się bez takiego kombinowania. Między sztycę i ramę nie wepchniesz kartki papieru. To ile % rowerów ma sztyce 40cm nie ma żadnego znaczenia. W L/XLce to normalna długość sztycy. A skoro jest normalna, to rower powinien wytrzymywać. Jak masz krótkie nogi, to 40 cm sztyca będzie zbędna. Ja mam długie i jeździłem na 41cm. Twoje idiotyczne pytania o ilość rowerów brednie o wartościach projektowych sztycy mają tylko odwrócić uwagę od tego, że piszesz głupoty.
  23. marcinusz

    [rama] Accent Peak29

    W dużych rozmiarch - prawie każdy. Kolejny raz swoje widzimisię podnosisz do rangi jakichś ukutych zasad. 81kg kolegi to normalna waga. Jeśli rama nie potrafi utrzymać takiej wagi na sztycy wystającej o 30 cm, to jest źle zaprojektowana lub źle wykonana. Nie ma co tu teorii snuć. Jedno, co użytkownik może skaszanić, to przesadnie wysunąć siodło do tyłu na prętach. Piszę o tym, bo niektórzy potrafią kosmicznie siodło ustawić. Ważne jest to, czy podsiodłówka obciążana jest wzdłuż osi czy ciężar ciała nie jest przesadnie przesunięty za oś. Przez kilka sezonów używałem sztycy Thomsona 41cm. To znaczy dalej używam, ale obecnie nie mam jej wyciągniętej na maxa. Wcześniej jakieś 18 tysięcy zrobiłem z wyciągniętą na maksa, ważąc wtedy 88-93kg. Nic się nie stało. Rama dalej jeździ z przebiegiem zbliżającym się do 23 tysięcy. Po prostu rama jest dobrze wykonana (XTC'09) i Thomson wchodzi w nią idealnie spasowany - przed dokręceniem nie ma luzu. Tak spasowane elementy mogą wiele, bo nie są bez sensu obciążone. W Peaku jest spory luz po wsunięciu sztycy i już samo dokręcenie zacisku powoduje duże naprężenia. Nie dziwne, że potem wystarczy średniej wagi osoba i kilka tysięcy kilometrów.
  24. Pany, kończyć offtopa. To jest galeria. Ostatnio wszędzie przepychanki... Chyba zima za wcześnie przyszła (nawet jeśli daje teraz wytchnienie). c1ach, rower godny lepszej fotki - tak kadru, jak i sprzętu focącego.
  25. Nie znałem tego wynalazku. Zgłębiłem temat. Szlak Kulinarny "Śląskie Smaki" to taki ciekawy wynalazek, który ani nie jest szlakiem (nie ma wyznaczonej trasy), ani nie zawsze znajduje się na Śląsku Nazwa podwójnie myląca. Jak sami twórcy w filmiku twierdzą ma promować kuchnię regionalną w województwie śląskim. Rzeczywiście większość restauracji znajduje się na Śląsku. Po kilka na Jurze i Podbeskidziu. Więc nie Twoja wina, że tak głupio nazwano program promocji gastronomii województwa śląskiego. Ale też nie dziw mi się, że się krzywię na szukanie śląskich smaków w Złotym Potoku czy Sygontce, bo tam ani Śląsk ani śląska kuchnia. Co do szlaków, (to w tej kwestii mnie boli) to rozumiem obecne trendy. Tylko uważam, że do takiej turystyki potrzebne są trasy przelotowe, które łączą jakieś dwa ważne punkty. Mogłoby coś takiego lecieć przez Jurę. Już jest Szlak Orlich Gniazd w wersji pieszej i rowerowej. Można by zrobić rowerową autostradę przez Jurę, nie poświęcając zbyt wiele z obecnej sieci szlaków. Wypada pomyśleć, co chce się osiągnąć i jak to zrobić, aby było z sensem. Tymczasem kilka gmin zaczyna asfaltować trochę na oślep. Zrobili pętle, którą nigdzie nie da się dojechać, ale trudno ominąć, gdy nie chce się asfaltu. Wygodny łącznik, gdy jeżdżę tam szosą, ale utrata szlaków mtb jest nieproporcjonalnie duża. Od uroczystego ogłaszania pomysłów do ich realizacji jest jednak pewna droga...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...