Skocz do zawartości

marcinusz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 954
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez marcinusz

  1. W warunkach wyścigowych na pewno lepiej poganiać łańcuch gripshiftem po kasecie. Ale w warukach wycieczkowych wolałbym mniej klikać. Zakładam że zmiana przełożeń na korbie 34/24 będzie szybka. Jeśli z tyłu zagości 44T, to podejrzewam, że zwiększona droga łańcucha między małymi a dużymi zębatkami nie pozostanie bez wpływu na jakość zmiany biegów. Wiadomo - jest to gdybanie, bo na 1x11 i 2x11 nie jeździłem, ale coś mi podpowiada, dwublat i ciaśniejsze stopniowanie z tyłu i z przodu może być lepszym rozwiązaniem dla potrzebujących szerokiego zakresu przełożeń.
  2. Tylko czy to nie jest ślepa uliczka? Na razie mam wrażenie, że wszyscy zachłysnęli się napędami jednoblatowymi, ale jeśli chcemy mieć duży zakres przełożeń, to dwublat ma swoje zalety. Gdy po podjeździe ścieżka mocniej przegnie się w dół wygodniej zmienić jeden bieg z przodu i jeden z tyłu, zamiast 6-7 z tyłu. Mówię to mimo że jestem fanem gripshiftów. Aby zrobić duży zakres samą kasetą trzeba albo spartolić stopniowanie, robiąc duże przeskoki, albo dodawać kolejne zębatki kosztem wytrzymałości i/lub problemów konstrukcyjnych. Mając kasetę 11-40 można pokusić się o korbę 36-24 czy nawet 34-24 lub 36-26 jak proponuje Shimano. Daje to ogromną rozpiętość przełożeń, dobre stopniowanie kasety przy 10 rzędach i świetne przy 11 oraz niewielką różnicę wielkości zębatek z przodu, która zaowocuje szybką zmianą przełożenia i brakiem przepaści w przełożeniach po skorzystaniu z przedniej przerzutki. Generalnie, IMHO przy 2x9 było dobrze, przy 2x10 jest bardzo dobrze a 2x11 może okazać się rewelacją. Oczywiście jeśli nie nie będzie zbyt dużych problemów z trwałością. Cena na starcie nie na pewno nie uzasadni porzucenia 2x10. Trzeba jednak pamiętać, że za 5 lat 2x11 będzie w Alivio
  3. To ja może przypomnę, od czego się zaczęło. Ja tu nie widzę "ja" ani "dla mnie". Wręcz przeciwnie. W tej kwestii z mojej strony EOT.
  4. wojtas7, u mnie matematyka wygląda bardzo podobnie. Aby 1xXX pokryło moje potrzeby bez kompromisów, kaseta musiałaby być 11-52 lub 10-48 Tak na szybko licząc. W fullu mam 38x24 + 11-36 (przełożenia od 0,667) przy średnim kole, 140/140mm i ok 14kg. Mogę na tym robić krótkie 20% ścianki na Jurze, ale w górach, gdzie podjazdy są długie, jest zwyczajnie za ciężko. W sztywniaku mam 36x22 + 11-34 (2x9, przełożenia od 0,647) przy małym kole, 11,5kg. To się sprawdzało w górach i na maratonie w Miękini też nie brakło przełożeń z żadnej strony. Przed pierwszą wycieczką górską w tym sezonie przerzucam 36x22 do fulla (przełożenie 0,611 przyniesie ulgę ). 38x24 idzie do sztywniaka. Nie jestem ani bardzo mocny, ani bardzo słaby, więc wnioskuję, że przeciętniak taki jak ja, żeby normalnie jeździć z kasetą 42T musi wybrać 26T z przodu (0,619) w przeciwnym wypadku w górach pcha. Jak ktoś jest mocny i/lub jeździ lekkim sztywniakiem, to ogarnie 28T na podjazdach. Ale tak mocnej na osobie na szybkim rowerze braknie przełożeń na płaskim lub lekko w dół. Jak na to nie patrzeć 1x11 w obecnej postaci jest napędem specjalistycznym, w którym trzeba dobierać zębatkę z przodu pod konkretną trasę. Dla całej reszty jest 2x9, 2x10 i 2x11, w których rosnąca kaseta pozwala zmniejszać różnicę wielkości przednich zębatek, wciąż jednak nie pozwala pozbyć się młynka. 2x11 ma zatem sens na przytłaczającej większości osób jeżdżących w górach. 1x11 w górach może sprawdzić się dla osób lubiących wypychać, albo siedzących wyłącznie na konkretnych trasach, gdzie jak jest w dół, to zawsze na tyle stromo lub trudno, że nie ma potrzeby dokręcania. Oczywiście, gdybym mieszkał na północy Polski i nie jeździł w górach, już dawno goniłbym na 1x9 lub 1x10, bo lubię minimalizm. Do pracy jeżdżę na 1x7. Cona78, ulżyło Ci? Naucz się kwantyfikować swoje wypowiedzi, to unikniesz głupich dyskusji. Jak dla mnie piaskownicą zalatuje internetowe napinanie łydy. I wygląda na to, że to nie tylko moja opinia...
  5. Zaczynasz rozumieć. Jest różnica miedzy "1x11 dla mnie ma sens" a "2x11 kompletnie nie ma sensu".
  6. Nie napisałem, że nie jeżdżę maratonów. To, że ktoś jedzie turystycznie nie znaczy, że musi lubić wypychy. Często jest dokładnie przeciwnie. Patrzysz na temat przez pryzmat swoich wąsko określonych potrzeb. Tak trudno zrozumieć, że nie każdy ma takie same potrzeby jak Ty? Naprawdę uważasz, że SRAM i Shimano stworzyli 2x11, bo są głupi i nie dostrzegają tego, co Ty - że te napędy są bez sensu? ...to jeśli tak uważasz, to uważaj dalej. Ja nie będę Cię przekonywał. Nie lubię dyskutować z nieomylnymi.
  7. Nie każdy jeździ maratony (czy ogólnie - w tempie wyścigowym). Nie każdy jeździ w Górach Świętokrzyskich. Nie każdy jeździ lekką wyścigówką (rowerem do maratonów).
  8. Mi na siłę wcisnęli 2x10 w fullu. Jak trochę na nim pojeździłem, stwierdziłem, że gdybym wiedział, jak działa 2x10, to rok wcześniej nie odbudowywałbym napędu 2x9 w sztywniaku, tylko wymienił na 2x10. Też zaczynałem od wolnobiegu 6 rz. ... jak widać niczego to nie przesądza. Kompletnie bez sensu są takie wypowiedzi. Gdyby było zatrzęsienie dobrych kaset 11-40 do 2x10, to sens zabawy byłby mniejszy. Ostatecznie o sensie decyduje jednak wymagany zakres przełożeń i ich stopniowanie. Może w okolicach Warszawy 2x11 nie ma sensu, ale nie generalizowałbym.
  9. Też mam korbę M532 z 2009 r. U mnie oryginalne łożyska padły po tysiącu kilometrów... Następne 19.000km przejechałem na suporcie accenta i dokupionych do niego tanich łożyskach z allegro. W szosie mam korbę na kwadrat i zmierzam się jej trzymać, bo może i ciężki suport, ale mogę bez stresu jeździć wiosną i nic nie chrobocze i nie muszę doglądać Może rzeczywiście te nowe suporty będą lepsze. Może. Dużo gorsze na pewno nie będą
  10. Też mi się nie podobają nowe korby XT i XTR. Wygląd nie ten, stopniowanie nie to :/ Jeśli do 2x11 będzie można wstawiać korby od 2x10, to będzie dobrze. Na pewno nie będzie można łatwo zmienić blatów w nowych korbach, bo mocowania są asymetryczne. Mnie to o tyle martwi, że z czasem te same stopniowania trafią do niższych grup i jeśli stopniowania się nie zmienią, to pewnie będę korby od 2x11 omijał szerokim łukiem. Mogę też kiedyś być unieszczęśliwiony przy kupnie kolejnego roweru... Shimano zauważyło, że przydaje się miejsce na uszczelnienie i dłużej pożyją lepiej uszczelnione, mniejsze łożyska. Taki przynajmniej rozumiem oficjalny marketingowy bełkot.
  11. ludz, otóż to. W dwublacie może niczego nie brakować i być wygodnie, tylko trzeba sensownie dobrać przełożenia. Mój wniosek jest taki, że Sram robi to lepiej. 36/24 + 10-42 kontra 34/24 + 11-40. Dlaczego od razu do singla? W wyścigach XC? W turystyce górskiej? Piszemy tu o napędach do MTB... Ale ja nie pisałem czy to ma być do fulla czy do HT... Duży zakres kasety jest przydatny i w HT i w fullu. Po prostu w HT mozna zastosować większy młynek (24, 26 lub nawet 28 - zależnie od nogi) i korzystać z niego nie tylko jako biegu ratunkowego, ale przez cały trudny teren. I z drugiej strony: w lżejszym terenie można nie zrzucać z blatu na hopkach. Im większy zakres kasety, tym rzadziej można korzystać z przedniej zmieniarki. Im mniejsza różnica w uzębieniu na korbie tym mniej bolesny jest moment, gdy już trzeba z tej zmieniarki skorzystać (szybsza zmiana, mniej drastyczna zmiana kadencji).
  12. To się dopiero okaże czy da się je zastąpić i czy będzie to nadal dobrze działać. Może korby od 2x10 zadziałają? Okaże się. W każdym razie ja wolałbym dobrą konfigurację od razu "z pudełka". Zmniejszenie odstępu między blatami to moim zdaniem dobry kierunek. Kaseta 11-40 daje taką możliwość. Ale 34/24 to przegięcie. IMHO 38/22 na korbie to za duży przeskok. Duża droga dla łańcucha. Ogromna zmiana przełożenia. Niby dlaczego? Osobiście uważam że 2x10 to świetne napędy. 38/24 + 11-36 to rewelacyjne połączenie. Dla słabszej nogi, turystycznego nastawienia lub cięższego roweru 36/22 z przodu. Ale dwublat z jeszcze większą kasetą to kolejny krok dalej. Oczywiście, będzie lament o niskiej trwałości, ale ten lament był też przy wprowadzaniu 9s, potem 10s. Nie mówię, że chcę rzucić się na 2x11 bo jest, ale koncepcja do mnie trafia.
  13. Trochę nie ogarniam koncepcji Shimano, jeśli chodzi o zakresy przełożeń. 1x11 - wiadomo, ma swoje ograniczenia, dobrze że 11-42 tam trafiło. 2x11 - tu Shimano IMHO przesadziło tymi korbami różniącymi się tylko o 10 zębów 34/24, 36/26, 38/28. Sram lepiej to zrobił, dając stopniowanie 36/24. Shimano ma mniejszą rozpiętość na kasecie (11-40), więc nie powinno tak zacieśniać stopniowania na korbie. Brakło im pojemności przerzutki? Kultura pracy siadała? Uwzięli się na szybkie zmiany przełożeń na korbie kosztem zakresu przełożeń? 3x11 - no tak, tu zakres jest ogromny. Tylko 22/40 to jakaś przesada i nie każdy kto chce duży zakres przełożeń musi od razu kochać trójblaty...
  14. Widzę, że dieta staje się kolejnym tematem, który należy omijać jak politykę i religię... Skoro wszyscy mają swoją najswojszą rację, to ja wyjawię własną: aby nie mieć problemu z nadwagą, najlepiej jest jeść regularnie i nie za dużo. Tak, to już. Przepraszam, że tak bez fajerwerków. Bez wielkiej teorii, wywodzącej słuszność poglądu z czasów polowań na mamuty, bez Wielkiej Mądrej Księgi Objawionej Jedynej Słusznej Diety, bez smagania bezdusznego przemysłu spożywczego. Jeść regularnie (np. co 3 godziny) bez podjadania. A jeśli chcemy wejść na wyżyny wydolności i odtłuszczenia, to trzeba jeszcze komponować odpowiednio posiłki. Ja tym sobie nie zaprzątam zbytnio głowy. Kolarstwo to moje hobby a nie praca.
  15. Dołączam się do podziękowań za przewodnik. Zoperowałem dzięki niemu Recona SL'08. Pacjent był niejeżdżony 4 miesiące i stracił skok - zostało jakieś 50mm. Po operacji, po spuszczeniu powietrza jest równe 100mm mierząc od podstawy uszczelki kurzowej do poserwisowego olejowego oringa (od "szczytu" uszczelki odpowiednio mniej), a tłumienie odbicia działa świetnie. Jestem zachwycony bo po serwisach sklepowych ok. 10-15mm skoku ginęło. Po ostatnim zniknęło 35mm. Reklamowałem i szybko oddano mi dodatkowe 15mm, ale realnie miałem 80mm zamiast 100mm. Podejrzewam, że serwisant nie zadał sobie trudu, aby odnaleźć właściwą tabelkę z ilościami oleju. Stwierdziłem, że jak chcę mieć porządnie zrobiony serwis, to sam muszę się nauczyć. Jak widać podziałało Serwis robiłem na oryginalnych olejach RS (kupiłem po litrze 5W i 15W) i smarze motorex bike grease 2000. Musiałem kupić też kleszcze segera, więc koszt wejścia w tę zabawę był niemały, ale przede mną jeszcze Epicon mojej kobiety i za jakiś czas Sektor w fullu, więc po pewnym czasie będzie lepiej nie tylko jakościowo, ale i finansowo.
  16. Skrótowo to napisałem. Amor uginał się w większym zakresie, tylko strasznie powoli. W praktyce uginał się o sag, ale działał tak powoli, że na przeszkodach byłem w stanie uruchomić tylko kolejne ok. 2cm. Myślę że amor zdrowy, tylko olej za bardzo zgęstniał. Damper za to zamulił tylko trochę. W efekcie pół wycieczki jechałem na hardfroncie No ale nie o tym temat. Heble działały.
  17. Moje 395 dobrze spisały się na mrozie. Jechałem ponad 3 godziny przy temperaturze spadającej od -3 do -7. Po półtorej godziny skok w Sektorze spadł z 14cm do jakichś ultrawytłumionych 2cm, natomiast hamulce działały normalnie przez całą wycieczkę.
  18. 1. Testowałem 3 mostki o różnych długościach i wzniosie. Jeździłem jakiś czas z mostkiem -10st. 2. Szczególnego bikefitingu, bo podyktowanego aktualnym stanem mojego kręgosłupa i ogólnej sprawności. 3. Kilka to w moim przypadku ok. 3-5cm. (12 to już kilkanaście) To co próbuję przekazać, to że nie każdy jest wystarczająco sprawny, aby jeździć w aerodynamicznej pozycji. Dlatego włos mi się jeży, jak widzę mostek 10 lub więcej stopni i rady "odwróć na minus i wyrzuć podkładki". Ktoś słuchając takiej rady, może sobie zrobić krzywdę w imię ładnego kokpitu. Kokpit ustawia się tak, jak wymaga tego motoryka danego kolarza a nie względy estetyczne.
  19. Mam nieprzyciętą rurę sterową (30cm), 2,5cm podkładek, mostek 5 stopni na plus i wciąż kierownica jest kilka cm niżej od siodła. Rama XL=59cm. Naprawdę jestem w 0,01% użytkowników szos?
  20. Obrazki nie działają... Odczules jakoś zmianę ośki?
  21. Ja etykietowania odmian MTB nie lubię. Jeszcze kiedyś były jaśniejsze granice. Full mógł być do XC, sciezkowy 120-130 lub enduro 150-160. Ewentuanlie po środku AM. Teraz wystarczy popatrzeć na kolosalne różnice miedzy NS Snabb enduro i trail... Kiedyś oba byłyby enduro. A ja jestem po prostu nielotem i lubuje się w długich, naturalnych trasach, na których unikam butowania zarówno w górę, jak i w dół (w pewnym sensie jest to enduro, nawet jeśli robi się to na sztywniaku...). Do takiej jazdy, nie nastawionej na jak najmocniejszy lomot w dół, myk myk po prostu jest zbędny. Owszem Trance nadaje się do "ostrej petardy" zwłaszcza po włożeniu większego sztućca (jak w wersji SX), ale w podstawowej wersji to przede wszystkim świetny ścieżkowiec, który z mojej jazdy wyeliminowal element walki o życie.
  22. Nie no chwileczkę. A czy ja kogoś w błąd wprowadzałem, żebym miał wyprowadzać? Przecież wprost napisałem wcześniej jeździłem na rowerze XC i przy mojej jeździe nie potrzebuję windy. To kolega Selvan82 sam sobie założył, że uprawiam ciężki łomot w bikeparkach i potem się dziwił, że mogę jeździć bez opuszczania sztycy i że sobie nie wyobraża zjazdów bez opuszczonego siodła.
  23. No dobrze - uprościłem. Nie wyobrażasz sobie zjazdu z wysuniętą sztycą. A ja jeżdżę w górę i w dół z tak samo ustawionym siodłem i jest mi z tym dobrze. Na Rychlebach byłem tylko na sztywniaku. Na Wales i Superenduro nie jeździłem. Pozostałe objeżdżałem z 41 cm sztycą wyciągniętą do ogranicznika. Tam brakowało mi tylnego zawieszenia. Uważam, że do wycieczkowej jazdy po Beskidach myk myk nie jest koniecznością.
  24. Niby dlaczego? Twierdzisz, że nie wyobrażasz sobie zjazdu bez sztycy z windą, to znaczy, że nie umiesz zjeżdżać. Oczywiście podejrzewam, że umiesz. Pewnie lepiej ode mnie. Za to wyrażać swoich myśli w piśmie nie potrafisz. No ale prowadzę rozmowę z tym co napisałeś. Co za różnica, jaką etykietkę mu przykleimy? Ostatnio widzę, że rowery do 150mm na średnim kole określa się jako "trail". Ja swojego transa traktuję, jako przerośniętego ścieżkowca. Anarchy ładnie to nazwał: rower do włóczenia się po górach. Z racji słabego zdrowia w tym sezonie akurat włóczyłem się bardzo niewiele i głównie po Jurze. Nie neguję przydatności myk myka w takim rowerze. Ale przy moich zastosowaniach i stylu jazdy potrzeba myk myka jest mocno wątpliwa. Już drugi raz jestem zmuszony tłumaczyć się z braku myk myka... Takie czasy nastały. Jak to możliwe, że kiedyś dało się i bez tylnego zawieszenia i bez windy?
  25. Selvan82, to nie jest rower enduro. Jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić żadnego zjazdu z wysuniętą sztycą, to bardzo źle świadczy to o Twoich umiejętnościach. Zapuść sobie jakiś wyścig z Pucharu Świata XC lub poszukaj na YT, co Marek Konwa potrafi ogarnąć na sztywniaku ze sztyca w doopie. Powinno Ci to odblokować wyobraźnię. Dla mnie jest to rower do jazdy w terenie bez napinki. Nie czuję konieczności posiadania w nim sztycy z windą. Może jak zdrowie pozwoli lepiej objeździć go w górach w przyszłym roku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...