Skocz do zawartości

zekker

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    8 353
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    95

Zawartość dodana przez zekker

  1. Zdarzyło mi się przegrzać hamulce na niezbyt długim zjeździe i nawet wtedy nie była to drastyczna, momentalna zmiana siły hamowania. W drugą stronę też to będzie działać i wejście klocków metalicznych na właściwą temperaturę nie spowoduje nagłego zablokowania koła. To przegrzanie miałem na mechanikach z żywicznymi lub półmetalicznymi klockami. Po przesiadce na spieki/metaliczne już nigdy tego nie doświadczyłem. Potem na hydraulikach też nie ale trzymałem się klocków metalicznych. Nawet wtedy to była wina klocków, a nie tarcz, więc żadne odbarwienia się nie pojawiły. Jeżeli takie coś się dzieje, to brak doświadczenia, czucia jak dobrze hamulec działa. Może bezwiedne zaciskanie na maksa bez kontroli i odpuszczania w razie konieczności. Jeżeli od początku jedzie się na granicy i tego nie kontroluje, to wtedy faktycznie można fiknąć. Ja najczęściej mam okazję hamować z 50km/h do praktycznie 0, nie zauważyłem żeby w jakimkolwiek stopniu hamulce mi się przegrzewały, nie wspominając o odbarwieniach. Czy miałem metaliki, czy żywiczne, czy półmetaliki, to nie było zasadniczych zmian w sile hamowania w jego trakcie. Nie na takim pojedynczym i stosunkowo krótkim hamowaniu. To co opisujesz z wahaniami prędkości 70 - 30 - 60 itd. to nie jest krótkie hamowanie, to wygląda jak zjazd z przełęczy górskiej i to jak najbardziej są warunki powodujące przegrzanie hamulca. Mniej wyobrażania sobie, więcej praktyki, a ta mówi, że nagły, skokowy wzrost siły hamowania od nagrzania klocków metalicznych nie występuje. Inaczej byłby to znany fakt i niejeden temat by o tym powstał.
  2. A i się zdarzyło na pewnej kombinacji klocków i tarcz doświadczyć potrzeby dogrzania. Jednak nie było to tak jak kolega wyżej sobie wyobraża, że zmiana jest gwałtowna i pozbawiona kontroli. Efekt był taki, że na początku hamowały za słabo, brakowało siły hamowania. Po złapaniu temperatury zaczynały hamować tak jak powinny, tak jak inne. Moment łapania temperatury i wzrostu siły hamowania był dobrze wyczuwalny i bez problemu można było zareagować. Warto dotrzeć i wypróbować nowe klocki w kontrolowanych warunkach, żeby potem przy nagłym hamowaniu się nie zdziwić, że działają inaczej niż się wydawało. Jak na razie tak mocno odczuwalną różnicę miałem tylko na jednych klockach i tarczach, a na metalicznych klockach jeżdżę od dawna (w ostatnim roku dopiero zacząłem eksperymentować z innymi). W każdych warunkach da się przegrzać, kwestia długości zjazdu i techniki hamowania. Na długich alpejskich zjazdach można każdy hamulec załatwić. Na pojedynczym wyhamowaniu z 70km/h to już trzeba trochę się postarać, żeby przegrzać heble (masz tarcze 140?). Prawie każdy hamulec to zrobi, kwestia dystansu na jakim to się stanie. Czy to będzie 20-30m, czy może 100m.
  3. @JWO nie dobijaj, bo ja nawet chomikować nie mam jak, a tu pełno fajnych fotek z terenu... Bo prawie wiosna, gdyby nie prawie jesień (początek września 2013):
  4. To jest zjazd na parking i samochody nie mają sygnalizacji (zgodnie z prawem wszystkie relacje muszą mieć sygnalizację). Poza tym patrząc w przeciwnym kierunku, sygnalizator dla rowerów byłby bardzo daleko od przejazdu. Moje przypuszczenia są takie, że sygnalizacja miała zatrzymywać rowerzystów, żeby piesi mogli bezpiecznie przejść, tylko nikt nie wyznaczył przejścia... Ewentualnie jezdnia to droga dla pieszych i rowerzystów i ten sygnalizator stoi prawidłowo z prawej strony przejścia. Odpowiedni znak stoi na górze : https://www.google.pl/maps/@54.3606937,18.5773097,3a,75y,340.1h,75.61t/data=!3m6!1e1!3m4!1sdPIoA8njvMweO0a3vfmV-Q!2e0!7i13312!8i6656
  5. Zgodnie z obecnymi przepisami pieszy. Przejścia dla pieszych na ddr to norma, co najwyżej można dyskutować czy są prawidłowo oznaczone. Np. czasami zdarzają się takie rodzynki, ktoś zgadnie czego dotyczy sygnalizacji dla rowerzystów? https://www.google.pl/maps/@54.3649242,18.5726491,3a,75y,1.34h,83.07t/data=!3m6!1e1!3m4!1sgU7966xiGVdMnqesIEI9SQ!2e0!7i16384!8i8192 Nie ma znaku pionowego i poziomego o przejściu, nie ma wyznaczonej linii zatrzymania, piesi nie mają sygnalizatora przez ścieżkę. Co projektant i zatwierdzający miał na myśli, to chyba nawet wróżki nie wiedzą.
  6. Jeżeli to jest miejsce z linku, to nazywajmy rzeczy po imieniu - przejazd dla rowerów, a nie przejście dla pieszych. Chcemy, żeby inni uczestnicy ruchu traktowali nas poprawnie, to stosujmy poprawne nazwy, żeby nie było niejasności, żeby ktoś mniej ogarnięty w przepisach nie nabrał złych przyzwyczajeń.
  7. Bo coś mi stuka w lesie:
  8. Bo w dołkach jeszcze zimno:
  9. Bo błąd w matriksie: A tak naprawdę, to nietypowo złamane drzewo:
  10. Bo ptaszek na uwięzi: Rzeźby ze złomu: https://www.google.pl/maps/@54.3607957,18.6608984,18.46z
  11. Jest tak samo uniwersalny jak napędy 1x12, którego zasadniczo nie lubię, bo ani dobra rozpiętość, ani dobre stopniowanie Ale większość sobie takie napędy jednak chwali, są dla nich wystarczająco dobre, uniwersalne. To samo jest z gravelami, to się ludziom podoba, to im pasuje, bo nie ma już ograniczeń szosy, można wjechać prawie wszędzie, nie jest też tak topornie jak na góralu. I nie jest to wyłącznie marketing, tak jak to miało miejsce w przypadku opon plus czy fat bike. Postrzeganie roweru zależy też od samego roweru. Jak masz coś bardziej przypominającego szosę, to w lesie może być problem z podjechaniem czegoś stromego (powiedzmy >12%). Jak się poskłada coś bardziej terenowego (tak jak ja, z przednim amortyzatorem, napędem 2x10 28-42 11-42), to już ogranicza mnie siła i kondycja oraz opony, a nie napęd. Uniwersalność ma to do siebie, że to sztuka kompromisu. Oddaje się lekkość szosy, żeby dało się wjechać w teren, oddaje się możliwości terenowe, żeby swobodniej jechać asfaltem. Gravel i cross są ogniwem między góralami, a szosami, to punkt styku obu światów i tarcia zwolenników jednych i drugich zawsze będą. Takie same dyskusje były 10-15 lat temu na temat crossów. Każdy rower rozwija swój potencjał na tyle na ile właściciel o to zadba. Nawet najlepszy full sam nie zjedzie po kamulcach, to jest zależne od doświadczenia rowerzysty. Im większe doświadczenie, tym bardziej poszerza się horyzont co danym rowerem można zrobić. Pierwsze metry tym moim potworkiem były trudne, rower zupełnie inaczej się prowadził. Pierwsze strome zjazdy w lesie odpuściłem ale kolejne już zaczynałem spokojnie zjeżdżać, bo się oswoiłem z tym jak rower się zachowuje. W porównaniu z fullem na tych samych trasach jest wolniej ale nie jest gorzej. Jest inaczej, są inne wrażenia z jazdy ale satysfakcja i zadowolenie jest przy obu i chyba o to chodzi na końcu tej drogi, żeby mieć frajdę z jazdy.
  12. Wypas, przewód lampy naftowej/gazowej do tylnej lampki 😍 Grawerowane części w Olmo też super. Kiedyś trafiłem w serwisie na rower z shimano 600, manetki wizualnie zmiatają wszystko co jest obecnie na rynku. Uważaj, mamy na forum osobę, która uważa, ze ten miły pan nic nie wie, bo nie przeczytał instrukcji shimano.
  13. To nie jest kłamstwo. Gravel i cross to najbardziej uniwersalne rowery i jakbyś się nie zaklinał, to tego nie zmienisz. Pojadą sprawnie i po asfalcie i w lekkim terenie, nie trzeba się zamykać wyłącznie na szosy lub las. Błędem jest uważanie, że uniwersalny rower pojedzie wszędzie i to w taki sam sposób jak wyspecjalizowane. Błędem jest też zamykanie się w definicji gravela tylko według posiadanego modelu i według własnego stylu jazdy. Są gravele wyścigowe, są po drugiej stronie gravele fulle z myk mykiem, a jeszcze obok do obładowania sakwami, od opon 32mm po 47-50mm, napędy 1x, 2x od typowo szosowych, po coś bardziej w stylu górala. Wiadomo że na tej uniwersalności się traci, nie pojedzie tak szybko jak rasową szosą, nie polata tak dobrze po korzeniach i kamieniach jak góralem. No ale chyba nie o to chodzi w uniwersalnym rowerze, żeby wyciskać go w skrajnych przypadkach. Dla mnie gravel to rower do szwendania się po drogach i bezdrożach, po asfalcie pójdzie szybciej niż mój spasiony full, czy mieszczuch, a w terenie też dawał radę całkiem nieźle (zbudowałem na bazie ramy crossowej, z przednim amortyzatorem i dosyć miękkimi przełożeniami). Mogę nim śmignąć trasę szosową, mogę pobawić się w lesie. Jest inaczej Potrzeba chwili żeby się przyzwyczaić do innego zachowania się roweru. Na początku może wydawać się niestabilny, nerwowy w prowadzeniu ale po czasie człowiek się adaptuje i jest ok. Inaczej się też hamuje, nie ma takiej siły jak na normalnych klamkach (zwłaszcza w górnym chwycie). Trochę loterii może być czy kierownica podpasuje. Jest dużo więcej zachodu, żeby ustawić pod siebie, a i tak może po prostu nie pasować ze względu na kształt (nie takie gięcie, szerokość, wysunięcie do przodu, obniżenie dolnego chwytu...).
  14. Bo Chata Morgana i Big Ben: A tak naprawdę to latarnia morska na Helu złapana z Westerplatte. Zaś chata morgana to z komiksu "Skąd się bierze woda sodowa", kto starszy to może pamięta
  15. Faktycznie, musiałem porównać zwykłego z pro lub race...
  16. Bo pustynne nadmorskie klimaty:
  17. Bo nadmorskie singlowanie:
  18. Podaj który dokładnie model Hyde masz i nad którym Nuroad się zastanawiasz. Między zwykłym Hyde a pro czy race jest spora różnica, pierwszy to sztywny cross z uniwersalnym napędem, pozostałe klasyfikowałbym jako urban z ograniczoną rozpiętością napędu. Nuroad podstawowy, pro i race to gravel z twardszym napędem niż zwykły Hyde. FE to miejsko turystyczny z bardziej miękkim napędem. Podstawowe pytanie czego oczekujesz od nowego roweru, co ma ci dać, co zmienić. Jeżeli nie wiesz, to na razie odłożyłbym sprawę zakupu, zrobił rozpoznanie nowych terenów i z większą świadomością czego brakuje, co przeszkadza wrócił do pytania co kupić lub zmienić w obecnym. Po przeprowadzeniu się z 4-4,5k km rocznie wskoczyłem na 7-8k km Po prostu z 2km do roboty, zrobiło mi się 10km, a że jeżdżę twardo niezależnie od pogody, to dystans sam wystrzelił. Mieć jeden rower na miasto z całym wyposażeniem (błotniki, bagażnik, oświetlenie na dynamo) i drugi do zabawy jest wygodne. Oczywiście jest to wypadkowa portfela i miejsca do trzymania rowerów oraz stylu jazdy. Mnie ciągnie w teren i o ile na początku miałem w miarę taniego crossa, tak obecnie do zabawy mam fulla, którego pod sklepem nie zostawię.
  19. Bo duży człek, mały człek:
  20. Bo sezon na pyłki rozpoczęty:
  21. zekker

    [Hamulec] skrzypi

    To się tylko cieszyć. Benzyna jest "tłusta", świetnie rozpuści tłuste zanieczyszczenia ale sama nie jest neutralna dla powierzchni hamujących. Tak czy inaczej, hamulec zalany słodkim napojem, który nie jest tłusty. Tu naprawdę powinna wystarczyć zwykła woda, która rozpuści i spłucze cukier i inne składniki napoju. Nawet nie wiem czy warto bawić się w wyjmowanie klocków i ich szorowanie, czy nie wystarczy przepłukać jak siedzą w zacisku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...