Skocz do zawartości

[Jazda po chodniku]A groźby pieszego?


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

hehehee to teraz rozumiem dlaczego prezes JK ma tak jak ma. Ups polityką poleciało...

A tak na serio to te nasze wielkie inaczej faktycznie choleryczki ;)

  • 2 tygodnie później...
Napisano

Ciąg dalszy walki z wiatrakami :002:

 

 

..ale swoją drogą -taki trąbon rodem z tira to bym chętnie zamontowała sobie w moim uni:) tylko żeby skomresowany był :)

Napisano

Filmik był już chyba kilka razy na forum ;)

Gdyby nie to, że walczą w słusznej sprawie, to powiedziałbym, że wieś tańczy, śpiewa i trąbi ;)

 

W ten temat wpasowuje się na cacy :) Może i był, ale zaginął w annałach miliona tematów. Nie udawaj zblazowanego..Gdyby nie taka ,,wieś" to nikt by na nich nie zwracał uwagi, a ma być śmiesznie , dla mnie są cool .Robią heppeningi na różny temat, nie są monotematyczni w problemach jakie spotykamy na ulicy i nie koniecznie na rowerze. Popieram.

Napisano

Podpisuję się pod słowami koleżanki. Właśnie w tym siła (wieś spiewa.....itd). Taki filmik pokaże tuptusiom, że droga dla rowerów jest jak ulica dla aut!

W tak przejaskrawiony sposób tylko zwróci się uwagę na problem. Dla mnie zrobione pierwszoklaśnie....

Ten kolo co to prawie komórkę zgubił od dyskretnego trąbnięcia rozejrzy się następnym razem...... i o to chodzi ;)

Napisano

Wracając do oryginalnego tematu. Obserwuję od dawna zachowanie rowerzystów i pieszych. Wśród znajomych, nieznajomych. Mam przykłady z życia wzięte, że motocykliści, kierowcy aut bez punktów, jeżdżący jak dziadki, po wejściu na rower zamieniają się w diabły. Jeżdżą pomiędzy ludźmi 25km/h po chodnikach. Jeżdżą na czerwonym, jeżdżą pod prąd itp. Jeśli kolega już jedzie po chodniku, a nie wolno mu tego robić, to co się dziwi, że krzyczą? Jeśli już musi jechać chodnikiem, to jest to przestrzeń wspólna, a nie miejsce do kłótni. Trafił na buraka, to najlepiej odjechać. Bo nauczyć nie ma czego. Bo niby jak? Nie wolno było jechać chodnikiem, koleś się zdenerwował, a kultury starego dziada i tak nie nauczy. Jeszcze po głowie dostanie. No i świadka żadnego nie miał. Każdą agresywną sytuację lepiej odpuścić i odjechać. Doprowadzenie do eskalacji zawsze kończy się źle. Proszę poczytać na forum szosowym o wypadkach kolegów. Prawie zawsze są współwinnymi sytuacji. Bo jechali za szybko i nie dali rady się zatrzymać, jak ktoś wymusił, bo się odgrażali kierowcy, to ich zepchnął z drogi itp... Każda sytuacja jest podobna. Tutaj również. Zaatakujesz obcego, który ma przewagę liczebną i swoich świadków, a nie wolno było Ci jechać po chodniku, to po głowie dostaniesz, mandat od policji i sprawę o napaść.

 

Nie ma sensu z nikim się gryźć. Nawet wzroku nie warto odwracać. Odjechać i zapomnieć. Jakbym miał reagować na każdego idiotę jadąc samochodem, czy motocyklem na drodze, to zostałbym w domu.

Napisano

Ja mieszkam w przepięknym mieście nazywanym potocznie Wrocław, i czytając Wasze posty uświadamiam sobie iż jest to miasto idealne, jeżdżę codziennie, bez wyjątków. mam kierownice 795mm i nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, ewentualnie jakieś dresy aczkolwiek takie osobniki się chyba nie liczą ? jeżdżę czasem w okolicach rynku, placu grunwaldzkiego, świdnickiej, nigdy nic nikomu nie zrobiłem, ani nikt mi krzywdy nie zrobił, nie mam również problemu z "nie ustępującymi pieszymi". Nie wyobrażam sobie jazdy ulicą, bo jednak wolę spotkać się z pieszym, niż z blachą samochodu. Bezpiecznej jazdy Wam życzę :)

Napisano

W ten temat wpasowuje się na cacy :) Może i był, ale zaginął w annałach miliona tematów. Nie udawaj zblazowanego..Gdyby nie taka ,,wieś" to nikt by na nich nie zwracał uwagi, a ma być śmiesznie , dla mnie są cool .Robią heppeningi na różny temat, nie są monotematyczni w problemach jakie spotykamy na ulicy i nie koniecznie na rowerze. Popieram.

 

Podoba mi się inicjatywa, co prawda komercyjna, ale jednak pożyteczna. Widać, że to co nas boli na ulicy to głównie egocentryzm i postawa, którą określa się mianem psa ogrodnika. Ludzie myślą, że są najważniejsi na świecie i wszystko im się należy. Stanąłem na ścieżce rowerowej? A co? Nie wolno mi? Będę stał tam, gdzie mi się podoba. Chodnik? Tor z żywymi przeszkodami. Dalej jazda... 40 km/h. Co mnie to obchodzi. Niech oni się martwią - ja chcę jechać. Ustąpić komuś miejsca? Po co. Mój chodnik. Niech sobie jedzie gdzie indziej.

Przykładów można by mnożyć i mnożyć w nieskończoność. Ludzie wymagają kultury od innych, a sami zachowują się jak Ci, których piętnują. Pieszy i rowerzysta mogą wspólnie istnieć na chodniku czy ścieżce rowerowej. Problem w tym, że żeby to się udało, spora liczba osób musiałaby zejść z piedestału wyższości, uznać swoje miejsce w szeregu i powiedzieć do obcej osoby proszę, dziękuję, przepraszam i czasem ustąpić miejsca.

Napisano

Dokładnie mklos 1...

co do młodych walecznych -gdyby byli w ciuchach od Armaniego- nikt by ich nie zauważył, byliby -nudnie poprawni, czy poprawnie nudni, nic więcej :)

  • 2 tygodnie później...
Napisano

Wyjeżdżam sobie dziś z domu mieszczuchem już po zmroku, oglądam się do tyłu, a tu żaróweczka zasilana z dynama się nie pali - albo się przepaliła albo padł gdzieś kabel. Efekt - jazda po chodniku. Niby tylko 1,5km, ale wystarczyło żebym stwierdził: macie anielską cierpliwość, że wam się chce po tych chodnikach jeździć. Gorsza widoczność na skrzyżowaniach, wyjazdy z bram, ustępowanie pieszym, a jak dwie panie z pieskiem na smyczy zeszły mi z drogi to mi się głupio zrobiło. Z tego wszystkiego wynika jeszcze znacznie większa ilość hamowań i przyśpieszeń, więc jazda znacznie mniej płynna niż ulicą.

 

Nie piszę tego, żeby wzniecić jakąś nową forumową wojnę, to tylko takie luźne spostrzeżenie. W sumie to powinienem nawet gratulować tejże cierpliwości zdeklarowanym jeźdźcom chodnikowym ;)

Napisano

Kontakt pieszego z rowerzystą na chodniku może być nieprzyjemny. W najgorszym przypadku, możesz mieć na chodniku psa na smyczy lub dziecko. Jest to zagrożenie i dla rowerzysty i dla pieszych. Ja zachowuje szczególna uwagę i nie używam sygnałów dźwiękowych, popieram lepsze rozwiązanie "przepraszam"

Napisano

No cóż. Gdyby ludzie byli nieco bardziej uprzejmi wobec siebie, byłoby lepiej.

 

Kilkanaście lat temu będąc w Berlinie, zobaczyłem co to są ścieżki rowerowe.To robiło wrażenie w porównaniu z połamanymi chodnikami w naszym kraju dla pieszych. Nie ukrywam, na początku "właziłem" prawie pod koła rowerzystom, ale zawsze obywało się bez niemieckiego krzyku, inna kultura.

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...