Skocz do zawartości

[Rowerowa pasja] a opinie otoczenia


zahas

Rekomendowane odpowiedzi

Zdarzało się wracać z roweru po północy, zdarzało się jeździć po górach w nocy i co? Przynajmniej mi sprawia to przyjemność.

 

Co do otoczenia to różnie. Dla jednych mistrzu, dla innych dziwak. Tylko czy jest sens się tym przejmować? Raczej nie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wszystko zaczęło się od dnia w którym starsi dali mi trochę kasy na stalową ramę - rok czasu leżała zanim mnie zmotywowali do jej złożenia.

Od tego czasu kupe sieki szło na rower, rowerem do szkoły, ze szkoły, po szkole. Matka mi tylko mówiła, żebym uważał a ojciec zaczął się pukać w czoło i pytał się po co tyle kasy pakuję w rower? Pojadę na studia i rower zostanie i kasa zmarnowana.

 

Znajomi? Raczej patrzyli przychylnie, kojarzyli mnie z rowerem, i dziwili się jak mnie bez neigo widzieli. Nie było głupich komentarzy. Może ekipa z osiedla co siedziała pod klatką schodową, pluła na chodnik i straszyła starsze panie głupio komentowała, ale nie wdawałem się w niepotrzebną dyskusję.

 

Żona moja nie ma nic przeciwko, nawet czasem mnie opieprzy, że miałem iść na rower a nie poszedłem. Akceptuje, chociaż dała mi do zrozumienia, że jestem monotematyczny :) Przestałem ją zanudzać tematami rowerowymi, chyba że są wybitnie ciekawe :laugh: Nawet mi prezenty rowerowe kupuje na święta, urodziny i z bólem serca akceptuje ceny...

 

Generalnie nie zrażam się kompletnie tym, co mówią ludzie, bo i po co, skoro robię to co lubię i sprawia mi to przyjemność...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo oryginalny nie będę, też miałem podobne problemy do Was.

Znajomi, zależy jeszcze którzy, różnie patrzyli na moje hobby. Do tej pory większość się już przyzwyczaiła, co niektórzy pytają się czasami gdzie ostatnio byłem itp.

Rodzina - do pewnego momentu totalny brak akceptacji. A po co? A dlaczego? Przecież to za daleko? itp. itd. Jak mówiłem, że byłem na uczelni rowerem (30km w obie strony) to się po głowach stukali. Po jakimś czasie ustąpiło. Później zaczęła się niejako akceptacja tego co robię. Przestało dziwić, że potrafię zejść do piwnicy i grzebać przy rowerze z 4 godziny do 12 albo 1 w nocy :) Przestało dziwić, że potrafię wyjść na rower o 23 i wrócić o 3 w nocy :) Nawet zaczęli się pytać jak było na wycieczce jeśli wcześniej wspomniałem, że jadę gdzieś daleko. Ojciec jak widział, że grzebię przy rowerze albo jak doszła jakaś paczka z częściami to też się podpytywał. Chociaż sam staram się nie zanudzać ich jakimiś opowieściami rowerowymi chyba, że warto.

Szalę zwycięstwa na moją stronę przechyliła niejako siostra, która na początku nie specjalnie popierała to co robię. Strzeliła sobie samobója kupując szwagrowi na urodziny rower :D I to nie jakiś tam marketowy tylko unibike'a evo. Szwagier kupił jej ten sam i zaczęli razem jeździć. Siostra rekreacyjnie, ale szwagier się trochę wciągnął. Po próbie jazdy w spd na moim rowerze, też sobie taki upgrade sprawił i zaczął myśleć o kolejnych ulepszeniach ;) A wcześniej się ze mnie śmiali jak im mówiłem, że to czy tamto jest trochę lżejsze od tego co mam i dlatego muszę to mieć :) Na poprawę mojego wizerunku miał też pewnie fakt startu w kilku maratonach. Zauważyli, że traktuję to bardziej serio :) Teraz nawet są dumni, że mam jakąś pasję.

Najlepsze są momenty jak wracam z wycieczki i przejeżdżam osiedlem obok ławeczek obleganych przez "kwiat młodzieży polskiej" :) Na chwilę rozmowy ustają i widzę kontem oka jak się gapią na rower, kask, buty itp.

 

Generalnie, tak jak ktoś już wspomniał, zrozumieją nas jedynie ludzie, którzy mają jakieś pasje. Oni wiedzą jak to jest poświęcić się czemuś bez reszty. Tym, którzy żadnego hobby nie mają, nigdy nie przetłumaczycie, że jazda w zimę na rowerze jest prawie tak samo przyjemna jak w lecie :D albo, że stu kilometrowa wycieczka to wcale nie jest jakiś wielki wyczyn.

 

Pozdro :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Generalnie, tak jak ktoś już wspomniał, zrozumieją nas jedynie ludzie, którzy mają jakieś pasje. Oni wiedzą jak to jest poświęcić się czemuś bez reszty. Tym, którzy żadnego hobby nie mają, nigdy nie przetłumaczycie, że jazda w zimę na rowerze jest prawie tak samo przyjemna jak w lecie :huh: albo, że stu kilometrowa wycieczka to wcale nie jest jakiś wielki wyczyn.

 

Pozdro :unsure:

 

Amen :thanks::down:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znajomi: większość nie zwraca szczególnej uwagi, niektórzy zapytają się czasem o jakieś wyniki na zawodach ile jeżdżę kilometrów na treningu itp.

Rodzina: cieszą się, spora część też jest "zrowerowana" tylko nadal nie rozumieją różnicy między oponą z tecso a drogim markowym produktem,

babcia" "on taki mały a jeździ, przecież to ciężko jest zmęczy się" "co!?!? 60km! On się zamęczy na śmierć"

Gapie:

małe dzieci: otwarta buzia i pokazują palcami :huh:-cieszą się :thanks: i ja też

gimnazjaliści: dla szpanu przed kumplami potrafią krzyknąć coś w stylu "patrzcie pedał"

licealiści/studenci: nie zwracają uwagi

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o moją skromną osobę to jest tak że do jazdy 2 lata temu namówił mnie mój przyszły teść (dzięki Tobie za to no i za córke też thanks.gif ), ale nie o to chodzi. Niestety z nażyczoną nie jest już tak dobrze, ponieważ denerwuje się jak kupuję nowe części lub odzież. Natomiast jeśli o sama jazdę chodzi i starty w maratonach to jest jak najbardziej na tak. Rodzice często się pytają czy byłem na rowerze, jak poszło na maratonie i ogólnie podzielają moja pasję. Znajomych w większości mało interesuje co robie ale czasami zapytają jak tam idzie, nie licząc jednego kolegi który skończył AWF i on tez czasmi pójdzie pojeździć. Na koniec sprawa, która mnie rozbawiła bo przejeżdżając z naszym towarzystwem rowerowym w większym składzie w takich samych strojach pewnego słonecznego, niedzielnego poranka przez mała mieścine ludzie którzy modlili się pod kościołem nie mogli oderwać wzroku od nas zamiast się modlić. Zjawisko jak się okazało dośc powszchne bo zdarza się za każdym gdy przejeżdzamy w większej grupie obok skupiska ludzi, może pojedyńcze osoby też się patrzą ale tak latwiej to zaobserwować. Pozdrawiam rowerową brać.thumbsup.gif

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak w lato wybrałam się z koleżanką na małą przejarzdzkę po okolicznych wioskach i wracając zaczął trabić na nas samochód, taki stary rozklekotany pickup.Pan zwolnił, wychyla się i krzyczy:

"Panie!!!Może was podwieść, bo widzę, że się tak biedne męczycie.Dużo miejsca mam w wozie , będzie raźniej..." :D

A my na to, że lubimy ten sport i wolimy jeździć rowerem!!!! :thumbsup::):D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja nie spotkałem się z takimi uwagami lecz szkoda, że wszyscy wolą siedzieć przed kompem niż wyjść na świeżym powietrzu pojeździć... Dla nich definicja roweru to jest makrokesz za 100zł na niedzielne wyjazdny do sklepi po bułki. Jeden mój kolega jeździ ale po 20km mówi że pada. I potem 2 tyg

siedzi i nie jeździ. A to że pogoda zła a to że za późno, nie chce mi sie, zaraz mam obiad... Zawsze się coś znajdzie :D

 

U mnie jest bardzo podobnie. Ostatnio (jakieś 3 miesiące temu) pojechałem z kolegą na codzienny wyjazd - chciał, to go wziąłem. Zadeklarował, że będzie ze mną jeździł codziennie - na tym jednym razie się skończyło - do tego czasu ani razu nie wyraził chęci :D. Nie wiem czy za ostro go potraktowałem czy jak ... :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie wyśmiewał... Chociaż u mnie raczej się to nie zdarza, ba, nawet parę osób "nawróciłem" na rower :> Tylko rodzice nadal nie potrafią zrozumieć po co wydaję tyle kasy na rower :voodoo: Mnie to raczej śmieszy. Każdy ma swoje hobby i wydaje na nie swoje pieniądze. Ważne by mieć świadomość, że jest się częścią wspólnoty.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czesc

Moja pasja jest touring .Rower i wszystko co jest z nim zwiazane po prostu Kocham .Ten niesamowity pojazd jest dla mnie symbolem wolnosci ,niezaleznosci.

Kiedy podrozuje na rowerze moge ogladac swiat ze wszystkimi jego detalami.Tego nie mozna powiedziec o aucie i innych motorowych urzadzeniach .

Moja ostatnia wycieczka byly Magdelane Islands (Polnocny Atlantyk 5 godzin promem od Wyspy Ksiecia Edwarda)i mozliwosc rozbicia namiotu nad brzegiem oceanu z olbrzymi falami w miejscu gdzie auto nie ma wogole szans wjazdu jest wyzszoscia roweru .

Moja nastepna wyprawa jest Nowa Zelandia i tam tez bede mial mozliwosc zatrzymania sie tam gdzie dusza zapragnie ,pokonujac dystanse wiem ze to wszystko dla zdrowia i duszy .

Moge jesc duzo i jestem suchy .

W Kanadzie ,ktora jest moim drugim domem w Zimie jezdze na rowerze do -25 stopni i uzywajac zimowe opony Schwalble,czasami mysle ze wole zimowe wyprawy niz letnie .

Jest wiecej przygody ,kiedy camping odbywa sie przy siarczystych mrozach ,wszystko jest wtedy odmienne ,zaczynajac od tego ze usmazenie jajek przy -30 jest trudne na zewnatrz.

Teraz odpowiadajac na glowny temat ,jesli ktos Cie nie rozumie ,nie rozumie towjego bakcyla rowerowgo to po prostu nie dojrzal do tego .

Nie wszyscy maja taki dar odkrywania najlepszych stron zycia .

Jest wiele pieknych sportow tak jak zeglarstwo i skoki spadochronowe ,nigdy bym ich nie smial krytykowac bo wiem ze ci co te sporty kochaja znaja je lepiej od mnie i czuja bluesa 100 procent

Ja uwielbiam rower z szcunkiem do innych hobby i Ty takze powinies byc dumny ze odkryles rower jako wyzszy instrument szczescia

Pamietaj wiele ludzi jest nieszczesliwych bo nie potrafia znalesc tego co my znalezlismy

Pozdrawiam

Jacek

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...

Po ostatnich roztopach, ruszam w teren. Błoto takie, że w niektórych miejscach 15km/h to szczyt możliwości:thumbsup: Jadę nieutwardzona drogą, idzie starsza i młodsza pani. Mijam je i słyszę taki urywek wypowiedzi starszej z pań "(...)idiota na rowerze":P

 

Będąc innym od innych, prędzej czy później otrzymuje się taki pakiecik wyśmiewczo-zazdrośniczy i przejmowanie się tym mechanizmem nie ma sensu.:D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pewnie nie trudno zgadnąć ze tez mam taki problem ponieważ ma go wielu z nas.

Ciągle na potykam się na jakieś uwagi żarty i bezsensowne komentarze .

Zacznę od pory suchej bo to w tedy każdy z nas może odpocząć od głupich komentarzy .

W lato jeździ dużo rowerzystów wiec ludzie są do tego przyzwyczajeni i zazwyczaj nie reagują jakoś negatywnie . Gdy nadchodzi jesień zaczynają robić się kłopoty .

Przykładem na to jest np. błoto kiedy wracamy z przejażdżki po lesie albo po górskim terenie jesteśmy przeważnie ubłocenia albo po prostu brudni . W tedy można powiedzieć ze moherowe babcie zabierają się za „swoją działkę” czyli obgadywanie . Najgorsze w tym jest to ze obgadują nasz wygląd lub po prostu zdarzają się takie przypadki w których mówią specjalnie na złość głośno żebyśmy to słyszeli .Nie raz miałem sytuacje ze chciałem zawrócić i odszczekać się . Po jesieni jak to zawsze bywa nadchodzi zima. Gdy spadnie śnieg jako prawdziwy rowerzysta nie przestaje jeździć nawet czasem mam większą ochotę niż latem .

W tej porze możemy się spotkać z zdziwieniem lub przerażeniem ludzi . cytuję „ … jak to można tak jeździć w zimę czy ten chłopak wstydu nie ma jeszcze krzywdę zrobi komuś …”

Można tak jeszcze długo wymieniać sytuacje z którymi się spotkaliśmy ale dwie zasługują na uwagę nietolerancja ze strony kierowców i głupie stwierdzenie że wszyscy co uprawiają jakieś triki związane z rowerem to od razu samobójcy i ludzie niepoważni oraz bezrozumni .

Zgadzam się z tym ze te sporty są niebezpieczne ale uważam że sport który wykonujemy głowom jest bezpieczny. Chociaż gdy oglądam filmy o downhillu przy niektórych scenkach opada mi szczęka ale gdyby wszyscy byli tacy sami ten świat byłby nudny .

Więc nie patrzmy na to co ludzie mówią o nas tylko przysłowiowo schowajmy te uwagi w czterech literach . A niech to nas wzmocni i pozwoli robić jeszcze więcej (z motywuje do pracy w naszym przypadku do jeżdżenia rowerem).

:):P:P:D :D :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hmm, w 3mieście w lato i na wiosnę rowerzystów jest zatrzęsienie, zwłaszcza po leśnych dróżkach.

W okresie jesienno-zimowym zaś widać jak na dłoni, że całorocznych mimo iż więcej niż w latach poprzednich nadal jest malutko. Ze świecą szukać wśród nich dzieci i całych rodzin na rowerach.

Jaki jest stosunek ludzi do nas?


  •  
  • W większości nadal wierzą, że makrokesz=dobra cena za dobry rower.
  • Dla wielu osób spoza środowiska wydanie na rower np 3000 zł to tzw. absurd.
  • Kierowcy traktują nas lepiej niż np. 15 lat temu, ale nadal rowerzysta to czarna owca na drodze.
  • Ciekawe ale pieszy podchodzą, przynajmniej w Gdyni, z dużą wyrozumiałością do rowerzystów szturmujących po chodniku, często gęsto nawet przepuszczają.
  • Zawsze mówiłem, ze wykładnikiem stosunku społeczeństwa do rowerzystów jest obecność i ilość miejsc parkingowych dla rowerów pod urzędami i firmami - nadal panuje tu bieda z nędzą.
  • Wciąż przeważa swoiste ignoranctwo dot. technologii i rodzajów oraz zastosowań sprzętu co widać np na bmx.pl i dh-zone.com ale i za oknem.
  • Mimo wszyskich negatywów poziom kultury i stosunku do rowerzystów nieco wzrósł.
  • Dla zdecydowanej większości społeczeństwa rower to jedynie na lato/wiosnę, a i to najlepiej po płaskim.
  • Ogólnie - społeczeństwo sie wzbogaciło, więc więcej dobrych rowerów. Ostatnio facet mi wprost powiedział: Panie, kupiłym sobie dobry rower bo wiem że to musi kosztować - ale za co?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W moim środowisku tylko ja jeżdżę nałogowo na rowerze - znajomi mają inne zainteresowania (ktoś tam łazi z wykrywaczem po lesie, ktoś tam nie może żyć bez kompa, ktoś trenuje parkour, itd.). Ja rozumiem i szanuję ich hobby i często sobie z nimi na te ich tematy rozmawiam - natomiast nigdy ich specjalnie nie zanudzałem rowerowymi historiami. Mimo wszystko zauważyłem jednak, że znajomi kompletnie nie rozumieją o co mi chodzi z tym "rowerowaniem". Rower kojarzy się im z jakimś katorżniczym wysiłkiem. Moje relacje z dłuższych wypraw wywołują u nich jakieś politowanie i pytania w rodzaju "ciebie to chyba powaliło, po co się tak wysilać?" To samo mam wśród rodziny - ciągłe pytania "a chce ci się? a posiedziałbyś w domu, a jeszcze sobie coś zrobisz, itd." Do tego komentarze dotyczące wydawania pieniędzy (dodam moich własnych) na części. Doprowadziło to do tego, że chcąc uniknąć tych uwag, przestałem się wdawać z nimi w rozmowy na temat tego co sprawia mi tyle radości.

Czy ktoś także się z takim czymś spotkał? Jak można sobie z tym poradzić?

 

ja mam dokładnie identycznie tak samo a własciwie to miałem gdy mnie sie tez tak pytali to ja im odpowiadałem na wszystkie pytania, ale po pewnym czasie znudziło im sie. u mnie w miescie tez jezdze sobie sam i trenuje bo nikomu sie nie chce, tu nie chodzi o duzy wysiłek bo moze przeciez ktos wyjsc na rower nie majac kondycji i chociazby przejechac te 5-10km (nie chodzi o jazde ze mna około 80km) ale na 20 min moga wyjsc sie przejechac a ja jade dalej.... Ja mówie zawsze tak "masz rower?" mam- to na co czekasz wchodz na niego i jedz... no ale lenictwo u niektórych ludzi jest ogromne... chociazby jak zima jade na basen popływac to mozna jechac przeciez ze mna ale nie nikomu sie nie chce...;d no takie zycie co zrobic... ale przestałem sie tym przejmowac wiem ze u mnie w miescie nikt nie bedzie jezdził na rowerze (znaczy sa ze 4 osoby) ale to pracuja i jezdza rano a ja rano niestety szkoła....;/ a wolał bym isc na trening z kims bo jednak samemu nieraz z muzyka:) to nudno...;( wiec niech nikt sie nie przejmuje takimi zeczami i patrzec trzeba tylko na siebie pozdrawiam:) bartosz:)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po ostatnim spotkaniu ze staruszką, zostałem miło zaskoczony:thumbsup: W pobliskim lesie, mnóstwo ludu na sankach, pozdrawiają, życzą miłego nowego roku...:laugh: Niektórzy się trochę dziwnie patrzyli, no ale co się dziwić, dziwnie ubrany gość na rowerze w zimę.:laugh:;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

no własnie tacy sa ludzie dziwą sie mi ze ide na rower jak jest snieg ale mimo tego iz mam trenazer w domu to na sniego tez trzeba wyjsc na dwór. mimo ze jest nieraz -15 a ja na rower i ludzie sie patrza jak na "idiote" ale jesli sie chce w zyciu cos z tego osiągnąć to nie wazne jaka pogoga trzeba isc na rower... badz trenazer w domu jak juz napisałem no ale wiadomo jak trenazer 1-1,5 nie dłuzej...:laugh:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...