Maciek_Z Napisano Czwartek o 12:07 Napisano Czwartek o 12:07 Cześć wszystkim, Piszę z prośbą o podzielenie się Waszymi doświadczeniami i wsparciem, jeśli chodzi o powrót na rower. Do tej pory odzywałem się w kilku różnych tematach, bo ciągle myślałem, że przyczyną moich dolegliwości na rowerze i po zejściu z niego jest źle dobrany rower lub pozycja na nim. Tymczasem sytuacja okazała się inna. Mam zdiagnozowaną w rezonansie magnetycznym centralną przepuklinę kręgosłupa PIERSIOWEGO na poziomie T7/T8, uciskającą worek oponowy i modelującą rdzeń kręgowy, bez cech konfliktu korzeniowego w otworach. Przerobiłem już ostry etap bólu na przestrzał, obecnie walczę z zapaleniem korzeni nerwowych, które objawia się chwilowymi "strzałami" mięśniowymi w plecach i kłuciem po żebrach przy niefortunnych mikroruchach. Jestem pod stałą opieką fizjoterapeuty oraz ortopedy, konsultowałem się też z neurochirurgiem (brak wskazań do operacji, wskazaniem jest rehabilitacja). Lekarze i fizjo dają mi zielone światło na powrót do roweru w przyszłości, ale na chłodno i bez pośpiechu. Czy ktoś z Was miał podobny problem w odcinku piersiowym? W szczególności czy objawiało się to w ten sposób, że podczas samej aktywności jest względnie OK, a nawet lepiej, ale ból pojawia się z opóźnionym zapłonem (24-72 godzin od zakończenia aktywności)? Ile czasu zajęło Wam przejście od stanu zapalnego do pierwszej, bezpiecznej jazdy? Ja w tej chwili nie jeżdżę od końcówki kwietnia. Czy robiliście dedykowany bikefitting pod kątem omijania ucisku na nerwy i czy to faktycznie pomogło? Ewentualnie jaka pozycja byłaby wskazana? Będę ogromnie wdzięczny za każdą historię – nawet taką, w której powrót trwał długo. Potrzebuję po prostu złapać realny punkt odniesienia od ludzi, którzy mają tę samą zajawkę i wiedzą, jak bardzo ciągnie do jazdy, a ból lub strach przed pogorszeniem sprawy nie pozwala. Z góry dzięki za odpowiedzi! Cytuj
gnomon Napisano Piątek o 05:12 Napisano Piątek o 05:12 (edytowane) Raz miałem zapalenie nerwów barkowych. Pamiętam jak dzis, jak mnie poskładało i chyba czemu. Ile trwał powrót - dokładnie nie pamiętam, było to ok 10lat temu. Początek był straszny, nie mogłem siedzieć, tak bolało, utkwiło mi w pamięci, że siedzenie w samochodzie było największym dramatem, non stop uczucie jakby mi ktoś wbijał klocek lego w łopatkę. W tamtym czasie praktycznie codziennie jeździłem rowerem i chyba z tym zapaleniem, też jeździłem, tak szybko jak sie dało, nie pamiętam żeby mnie bolała pozycja na rowerze, wiec jesli byłem w stanie jechać to jechałem - nie pamiętam żebym miał przez to przerwę w działalności zawodowej, a że do biura jeździłem rowerem, to pewnie tak było. Była to prawa strona, a jestem praworęczny. W sumie dziwie się, że nie pojechałem na jakąś "blokadę". Nie pamiętam kiedy przestało boleć, i ile to trwało, ale pamiętam, że po tym wszystkim moja prawa ręka była tak słaba, że nie mogłem sie na niej wesprzeć np wychodząc z Wanny, ręka się składała, zero siły względem lewej strony. Pamiętam jak dziś cwiczenia na tricepsa, leżę na podłodze i próbuje wycisnąc jakis smieszny hantel, i nie mam siły, hantel którym lewa ręka mogła machac do znudzenia. Nie ma juz po tym śladu, chociaż mam teraz wrażenie (pod namową syna wrociłem po latach na siłownie, coś tam sobie ćwiczę amatorsko, wyciskając 100kg w ostatniej serii, robie DIPa z +20kg, podciągam sie nachwytem.), że moj prawy triceps jest nieco słabszy niż lewy. 😉 Wtedy zrozumiałem dlaczego tyle się gada o rehabilitacji po urazach. Utrata sterowania przez jakiś nerw, prowadzi do błyskawicznej degradacji układu nerw-mięsień, a "nieużywany" ( i tu nie ma co porównywać tego do sytuacji, że ktoś nie ćwiczy, ale ma sprawny układ ruchu, to można porównac do gipsu ale też nie w 100%, to coś gorszego, bo nie da się spiąc mięsnia przez brak sterowania nerwowego) mięsień zanika ultraszybko. Edytowane Piątek o 05:16 przez gnomon Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.