Dzień dobry wszystkim. Chciałbym się podzielić wrażeniami jeżdżenia na rowerze alkoholika. Ja nim jestem. Mam 63 lata. 8 lat, w latach 1977-1984 dużo jeździłem. Wówczas nie piłem. Po latach upadku,w 2022 odziedziczyłem po zmarłej siostrze rower. Dobry ale trochę za mały (rama). Nie piłem już 2 lata. Zacząłem jeździć. Prawie co 2 dzień 30-40 km. W końcu atak na rekord: nocą (wiatr) -132km w ķółkach po ścieżce rowerowej 9,6km. -nigdy więcej: nuda !. A potem po 4 latach znów popłynąłem. Rok. Ogarnąłem się. Myślałem, że nigdy absolutnie nie będę miał sił i zdrowia wsiąść na rower. Wykluczone ! Po 40 dniach abstynencji odważyłem się. Tragedia ! 2 kółka -już po innej leśnej lekkiej trasie po 20 min.tak w miarę energicznie i zadyszka. Ale podobało mi się to. Pokonywałem siebie. Bez licznika, tylko stoper na zegarku. Następnego dnia zacząłem notować. Oto najważniejsze notatki ; 2 dzień -3 okrążenia, 3 dzień -4, 4d.-7, 5d.-4 a potem zacząłem notować dokładnie czas po każdym kółku bez zmęczenia : od 22''30' do 18''22'. A co z tego wynika po mojemu ? Forma, wydolność może wrócić nadspodziewanie szybko. Ja nie stosowałem żadnych diet, treningów, liczników. Słuchałem się swego ciała. Niestety, po 4 tygodniach zapiłem. Teraz próbuję wrócić. Zaczynam znów od 2 kółek, -20''35'.Już 3 dzień. Nic nie lepiej. No cóż - to też wiek. Teraz moje końcowe wrażenia: ZERO niewyspania, kawy, papierosów i alkoholu. Banał ? Banał! Ale jak go często powtarzać to ja aż za dobrze wiem. Dziękuję.
Pytanie
Gość bockiz27e@gmail.c
Dzień dobry wszystkim. Chciałbym się podzielić wrażeniami jeżdżenia na rowerze alkoholika. Ja nim jestem. Mam 63 lata. 8 lat, w latach 1977-1984 dużo jeździłem. Wówczas nie piłem. Po latach upadku,w 2022 odziedziczyłem po zmarłej siostrze rower. Dobry ale trochę za mały (rama). Nie piłem już 2 lata. Zacząłem jeździć. Prawie co 2 dzień 30-40 km. W końcu atak na rekord: nocą (wiatr) -132km w ķółkach po ścieżce rowerowej 9,6km. -nigdy więcej: nuda !. A potem po 4 latach znów popłynąłem. Rok. Ogarnąłem się. Myślałem, że nigdy absolutnie nie będę miał sił i zdrowia wsiąść na rower. Wykluczone ! Po 40 dniach abstynencji odważyłem się. Tragedia ! 2 kółka -już po innej leśnej lekkiej trasie po 20 min.tak w miarę energicznie i zadyszka. Ale podobało mi się to. Pokonywałem siebie. Bez licznika, tylko stoper na zegarku. Następnego dnia zacząłem notować. Oto najważniejsze notatki ; 2 dzień -3 okrążenia, 3 dzień -4, 4d.-7, 5d.-4 a potem zacząłem notować dokładnie czas po każdym kółku bez zmęczenia : od 22''30' do 18''22'. A co z tego wynika po mojemu ? Forma, wydolność może wrócić nadspodziewanie szybko. Ja nie stosowałem żadnych diet, treningów, liczników. Słuchałem się swego ciała. Niestety, po 4 tygodniach zapiłem. Teraz próbuję wrócić. Zaczynam znów od 2 kółek, -20''35'.Już 3 dzień. Nic nie lepiej. No cóż - to też wiek. Teraz moje końcowe wrażenia: ZERO niewyspania, kawy, papierosów i alkoholu. Banał ? Banał! Ale jak go często powtarzać to ja aż za dobrze wiem. Dziękuję.
0 odpowiedzi na to pytanie
Rekomendowane odpowiedzi