Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Witam, planuje dokupić następny rower elektryczny, tym razem dla żony. Nie mamy większych wymagań, potrzebujemy zaspokoić tylko nasze potrzeby na wypady z dziećmi po górach i jakieś letnie wypady, żona nie jeździ dużo. Mieszkamy w górach, Karkonosze, więc tylko wchodzi w grę rower górski.

I tu mam takiego polskiego chińczyka z gwarancją w Polsce proszę o Wasze opinie albo inne propozycje:

https://kands.pl/produkt/29-holk-2026/

Napisano

Czy wchodzą w grę ścieżki, czy tylko szutrówki i drogi dla rowerów? Bo jak nawet podstawowe góry, bez trudności technicznuyc, a nie park w Cieplicach, to sugeruję, by rower miał:

  • Centralny silnik
  • Zakres przełożeń jak w analogowym górskim (mogą być trochę twardsze, ale ten z Twojego linku ma za małą kasetę).
  • Przy jeździe wycieczkowej i łagodnej, widelec nie musi być jakimś cudem - może być sprężynowy, chyba, że małżonka bardzo szczupła i fabryczna sprężyna się pod nią nie ugnie. 

Te warunki (jak rozmiar pasuje) spełnia np. https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-raymon-hardray-e-5-0-27-5-9s-m350-pd35578/?v_Id=199983 .

Jak żona nie jeździła na elektryku po górach, to może spróbować coś z wypożyczalni. 

No i jeszcze jakie dzieci - dwóch piętnastolatków, czy trzylatek? 

Napisano

Ja stoję na stanowisku, że żona powinna mieć rower taki sam, albo lepszy niż mąż. My mamy takie same (górskie, bo mój grawel jest gorszy). Był krótki okres, gdy żona miała nie tyle gorszy, co mniej bojowy rower MTB (bo przecież boi się ostrych zjazdów, więc po co), ale jak zmieniła to nagła zrobiła postępy i miejsca wcześniej straszne, stały się przejezdne. Często widuję męża na karbonowym fullu i żonę na badziewnym hardtailu, która dzielnie z nim pomyka. Tylko w szczególnym przypadku, gdy np. pasją męża jest DH, a razem jeżdżą tylko po parku (nie bike parku :) ) to może być inaczej. Jeśli na swoim jeździsz po górach sam, albo z kolegami, a z żoną na szutrówkach, to rozumiem - może mieć hard tail i nie ma co cudować. Zobacz w centrum rowerowym - tam jest kilka modeli z centralnym silnikiem, blisko Twojego budżetu. Z uwagi na niską masę żony, to nie ma co się bać niedużych baterii, za to warto mieć widelec, co się pod nią ugnie, bo rower na 175cm wzrostu może mieć sprężynę pod 80kg... Znalazłem takiego dziwaka: https://www.bike-discount.de/en/hoheacht-amuza-monto-3 - nie znam osobiście, zaskakujący jest pancerny widelec, ale przynajmniej będzie gładko pracował. Kluczowa jest niska masa i szeroki zakres przełożeń. W moim mniemaniu rowery z silnikiem w piaście mają sens tylko jako użytkowe (miasto, dostawcy) na terenach płaskich.

Napisano

Dzięki za podpowiedź. Niestety 1900 Euro jest ponad budżet, tutaj patrzymy na częstotliwość używania roweru/jeżdżenia. Bardziej chodzi o to żeby aktywnie razem rekreacyjnie pojeździć po górkach z dzieciakami i było wspomaganie elektryczne. W bike discount trzeba liczyć jeszcze 80 Euro za dostawę, za 1400 Euro bym wziął. 

Napisano (edytowane)

Niestety to nie jest rower górski tylko pseudogórski. Silnik w piaście niezbyt nadaje się na podjazdy. Śmieszny zakres kasety, cena dość absurdalna za takiego chińczyka. Miałem podobnego ale kosztował 2500 zł ;)

Wołałbym choćby to, silnik centralny, markowy producent, większy zakres kasety, większy moment, niewiele droższy:

https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-raymon-hardray-e-4-0-29-pd30085/

Edytowane przez Jaco80
Napisano

I popieram propozycję @Jaco80 - M będzie pasowało, pod górę pojedzie. To przy założeniu, że żona będzie jeździła nie tyle mniej, ale na łatwiejszych trasach niż autor wątku. Ja w pierwszym wątku proponowałem to samo, ale w oczko wyższej wersji (większa bateria, lepszy widelec i koła 27,5) zakładając, że użytkowniczka może być niższa. 

  • +1 pomógł 1
Napisano (edytowane)

@Wojcio no nie zauważyłem ze też polecałeś Raymona, nawet zdecydowanie warto dopłacić te 2 stówki więcej do wersji 5.0. Większa bateria i mocniejszy silnik, większy skok amora.

Edytowane przez Jaco80
  • 3 tygodnie później...
Napisano

Karkonosze ( nasza strona ) mamy w większości zaliczone, Jakuszyce i okolice też. Mojej partnerce najpierw kupiłem elektryka na kołach bodajże 26x2,35 i wiele razy leżała. Najgorzej piachy ale i większe kamienie. Kupiłem jej to co sobie czyli Lankeleisi RV-800 Plus.

Waży 50kg, 170cm wzrostu. Śmiga tym bez problemu. Silnik w piaście ale ta moc i jej waga to wystarcza.

I tak np trasa z Jakuszyc, Kopalnia Stanisław ( wszystkie poziomy ), Świeradów, na Stóg Izerski, później zjazd do Świeradowa, podjazd, Chatka Górzystów, Orle, Jakuszyce i jeszcze 2 z 5 kresek baterii miała.

Można mocniej i większa bateria - Freesky Alaska albo potworka Warrior ;) 

Z tym że tu osprzęt trochę gorszy niż w Lankeleisi ale da się ogarnąć.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...