Skocz do zawartości

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

panmarcepan

[Rower Miejski]To jest to! - opinia po miesiącu jazdy

Rekomendowane odpowiedzi

panmarcepan

Witam

3 miesiace temu moj rower trekingowy na ktorym przemierzylem tysiace kilometrow ulegl awarii. Tylnie kolo padlo i potrzebowalem wymienic je na nowe. Niestety sklep rowerowy dal ciala i na czesci czekalem ponad dwa miesiace. W miedzyczasie wkurzony kupilem najtanszy rower miejski. Ot, zero przerzutek, szeroka kierownica, tak po prostu by przetestowac i miec czym jezdzic. Minal miesiac ponad 500km na nim zrobione - codzienne dojazdy do pracy i na miasto i przyznam, ze jestem w wielkim pozytywnym szoku! Czemu ludzie w polsce kupuja górale czy trekingi do rekreacji? Przeciez te rowery sa zupelnie nie praktyczne dla zwyklego uzytkownika. Dzis wkoncu zlozylem tylne kolo do swojego trekingu (co by nie bylo, kosztowalo tyle co caly rower miejski), wsiadlem na niego by przejechac sie po miescie.... i po tak dlugiej przerwie i jezdzie rowerem miejskim moje odczucia byly... tragiczne! co to ma byc? Skakanie przez ramie? Garbienie sie nad kierownica? Ciagla zmiana przerzutek? Fakt, mknie jak strzala, co w warunkach miejskich niestety okazuje sie tylko o 5km/h wiecej niz na rowerze miejskim!?! fakt, po lesie czy na zjazdach z gorek miedzy drzewami przy pelnej predkosci mialo sie zdecydowanie lepsza kontrole nad rowerem ale przeciez zwykly czlowiek tak nie jezdzi!

 

Czemu zatem w Polsce przyjelo sie, ze jak rower to góral?! bo nawet do trekingow jest duzy dystans. Nie rozumiem tego. A na miasto, rower miejski jest po prostu bajka. Wlasnie wrocilem z centrum, gdzie wypilem pare piwek, rower spokojnie czekal zaczepiony do stojaka rowerowego (w Poznaniu o tym na szczescie pomysleli), i nie musialem sie zupelnie przejmowac, ze ktos go ukradnie - wkoncu to rower w cenie tylniego kola od trekingu. Pozniej usmiechnieta podroz do domu sciezkami rowerowymi - jakos po % jazda na wprost bardzo orzezwia i przyznam, ze jest jak w bajce. W sumie takiego stylu zycia nauczylem sie w Holandi. Tam jak jedzie sie do pubu na 3 male piwka - to jedziesz autem, a jak jedziesz pobalowac wiecej, to jedziesz rowerem. Wszyscy smigaja tam na miejskich i to jest piekne. Dystans do rynku 5km - tutaj nawet nie ma szans by sie zgrzac - zatem idealny na taki rower. Czemu wiec Polacy sa tacy oporni i kupuja niepraktyczne górale? Przeciez to zabija cala przyjemnosc z rekreacyjnej jazdy!

 

Jesli nie jezdziles na rowerze miejskim - w pelni wyprostowanym, z gory patrzac na świat to zdecydowanie polecam. Przy predkosci do 30km/h opory wiatru praktycznie nie maja znaczenia, a komfort jazdy jest o wiele, wiele lepszy. Mniejsze skomplikowanie roweru prowadzi do mniejszej awaryjnosci - acz przyznam, ze czasami brakuje jednej przerzutki mniejszej i jednej wiekszej (co by jezdzic szybciej niz 30km/h czy na wiekszych podjazdach) i pewnie upgrade na 3 przerzutkowa piaste zrobie w przyszlosci. Rower na pewno nie bedzie traktowany jako tymczasowy, bo odczucia z jazdy naprawde sa swietne :) Mieszkajac w Holandi smigalem na codzien na swoim trekingu i niestety dopiero teraz odrylem piekno tego holenderskiego stylu zycia. Po prostu, rower miejski do codziennego uzytku sprawdza sie o wiele lepiej niż góral, treking czy szosa.

 

A jakie jest wasze zdanie na temat rowerow miejskich? :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
akmk

Osobiście jeździłem góralem który teraz poszedł w odstawkę ze względu na to że po dłuższej jeździe zaczęła boleć mnie szyja i drętwieć ręce bo młody już nie jestem -42 lata.Zdecydowałem się na kupno roweru miejskiego z 5 biegami w torpedzie i rzeczywiście teraz odkryłem jak jazda rowerem może być przyjemna a ze względu rezygnacji z jazdy po nie utwardzonym leśnym terenie nie wrócę już do mojego górala.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
BikoBiko
Przy predkosci do 30km/h opory wiatru praktycznie nie maja znaczenia, a komfort jazdy jest o wiele, wiele lepszy.

 

A to jest stwierdzenie ze szkoły pod żaglami chyba.

Już od ponad 20km/h opory aerodynamiczne nawet bez wiatru są znacznie wieksze niz pozostałe siły tarcia, toczenia itd.

30 km/h na rowerze miejskim to z tylko z górki chyba.

Te rowery nie do takiej jazdy są stworzone, a do majestatycznego toczenia się.

 

Wlasnie wrocilem z centrum, gdzie wypilem pare piwek, rower spokojnie czekal zaczepiony do stojaka rowerowego (w Poznaniu o tym na szczescie pomysleli), i nie musialem sie zupelnie przejmowac, ze ktos go ukradnie - wkoncu to rower w cenie tylniego kola od trekingu. Pozniej usmiechnieta podroz do domu sciezkami rowerowymi - jakos po % jazda na wprost bardzo orzezwia i przyznam, ze jest jak w bajce. W sumie takiego stylu zycia nauczylem sie w Holandi.

No to uważaj bo w Polsce jest inaczej i już po 1 piwku stracisz prawko i dostaniesz sądowy zakaz prowadzenia roweru, a po 2 możesz iść do popularnego kicia.

Kilka piwek i na rower to nawet liberalni zwolennicy złagodzenia kar w Polsce nie popierają, ja również nie.

1 góra 2 piwka w dłuższym czasie plus do tego jakieś jedzenie to jest góra na co IMHO można sobie na razie nielegalnie pozwolić, zakładając do tego powrót drogami polnymi, czy bardzo mało uczęszczanymi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mklos1
Czemu zatem w Polsce przyjelo sie, ze jak rower to góral?!

 

Na początku lat 90'tych były to jedyne rowery z przerzutkami jakie można było kupić. Wcześniej w Polsce takich rowerów się nie spotykało (powszechnie), więc to była nowość. Dodatkowo nie za tania nowość, więc posiadanie dobrego górala z dużą ilością przerzutek (np 7-rzędowym napędem za 20 mln PLN) było oznaką statusu społecznego. A potem to już poleciało lawinowo. Kolega ma górala, więc ja też muszę go mieć. Rower też był podstawowym prezentem na komunię. Teraz co się obserwuje to echo szału, który był w latach 90'tych. Dodatkowo wykształciła się pewna grupa laserów (sami faceci), która leczy swoje kompleksy kupując drogi "męski" sprzęt do kręcenia się wokół bloku, czy po parku. Żeby jeszcze było mało, pokutuje pogląd (nawet na tym forum), że rower górski jest rowerem uniwersalnym.

 

Na szczęście kobiety są bardziej rozsądne i kupują rowery miejskie. Dodatkowo ruch hipsterski powoduje upowszechnienie holendrów, cruiser'ów i miejskich rowerów.

 

A jakie jest wasze zdanie na temat rowerow miejskich?

 

Treking (koszerny) jako taki nie różni się drastycznie od miejskiego. Ma giętą kierownicę, a pozycję można regulować poprzez regulowany mostek. Rower cross'owy (który także przez wielu uważany jest za trekingowy) jest różni się już znacznie. Może gdybym poruszał się tylko i wyłącznie po mieście, to mieszczuch byłby warty rozważenia. Jednak potrafię wsiąść na rower i pojechać za jednym przyssaniem 50-70km. Na miejskim tego nie widzę, bo przez jakiś czas miałem w trekingowym miejskie siodełko, które na takich dystansach kompletnie się nie sprawdziło.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dasaj

Też jestem zdania, że rower miejski jest genialną sprawą w mieście. Najlepiej z 3-5 biegową przerzutką, żeby mieć lepszy zryw spod świateł :)

Zauważyłem, że na tym forum panuje przekonanie, że miejskim "się nie da" i że powyżej 15km/h nie podskoczysz (magia jakaś czy wbudowane ograniczenie?). A już polna droga na mieszczuchu to gwarantowany pobyt na OIOMie.

No i najważniejsze - konserwacja? Trzeba po prostu zaprowadzić rower 1-2 razy w roku do mechanika i kłopot z głowy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Florek

A ja tylko chciałbym zauważyć, że moim skromnym zdaniem, jazda po "paru piwkach" (a już zwłaszcza "jak chcesz pobalować więcej") choćby rowerem, choćby miejskim i choćby majestatycznie się tocząc to skrajna głupota i nieodpowiedzialność. Niech Ci potem dziecko nagle na DDR wybiegnie. Oburzamy się na kierowców, a sami momentami lepsi nie jesteśmy. I żeby nie było OT - tak, rower miejski do jazdy po mieście, jest lepszy niż góral. Jak sama nazwa wskazuje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jaca911
A jakie jest wasze zdanie na temat rowerow miejskich? :)

Rower miejski jest dobry do miasta... ale na ścieżki rowerowe.

Krawężniki, tory tramwajowe, dziury w jezdni to już nie jest to co rower miejski lubi najbardziej ;)

Z 23km do pracy około 7km prowadzi po ścieżkach rowerowych - praktycznie na tym odcinku brak podjazdów. Ale reszta trasy to chodniki (ograniczenie 70km/h) i szosa z czego ponad 5km remontowane ze zwiniętym asfaltem na koniec wisienka 2,3km na których trzeba zrobić ponad 150m przewyższenia. Na tą trasę chyba miejski rower się nie nada, najlepszy byłby jakiś treking ale jak jest czas i ochota to ostatnie 10km z tej trasy pokonuję w terenie w tym jest ten podjazd ponad 200m na 4,5km. Góral spisuje się w tych warunkach nieźle.

PS trase opisałem z pracy do domu. Do pracy mam z górki ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
rzezniol

Każdy kupuje co komu wygodne.

Mimo codziennego dojazdu do pracy nie wyobrażam sobie robić to rowerem "miejskim" ...

Niemal 90% drogi to szosa 9% chodnik 1% teren ...

Tak zwanym goralem robie na tym odcinku srednią 25 - 30 km/h zeby ta srednia uzyskac trzeba poruszac sie ponad 30 km/h miejscami okolo 50 km/h mieszczuchem nie do wykonania ...

Ten sam rower służy mi do wycieczek z dzieciątkiem w foteliku ... Na tych wycieczkach to zazwyczaj pole, las ... Mieszczuch sie w tym nie sprawdzi.

Jedyna zmiana ktora wchodzi w rachube to przejscie na rower typu cross/treking to jest chyba najbardziej uniwersalny rodzaj pojazdu na rynku.

Niewielu stać na kilka rowerow a rower typu cross, treking czy góral na ramie ht mniej ogranicza w mieście niz mieszczuch w terenie.

 

O kilku piwach za kirownica powiem tylko jedno ... za samo myslenie o tym powinni karać.

 

 

TapaTalk'nięte z Andka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Niedzwiedz1

Na aktualnym rowerze mtb (chociaż ostatnio głównie po asfalcie na slickach 1.25) jeżdżę od 2006, wcześniej był makrokesz, sztywne mtb, natomiast miejską holenderkę mam od przełomu października i listopada zeszłego roku. Tyle czasu wystarczy mi, żeby powiedzieć, że zgodzić się mogę z Tobą tylko w jednym:

i nie musialem sie zupelnie przejmowac, ze ktos go ukradnie - wkoncu to rower w cenie tylniego kola od trekingu

 

Mimo że jeździłem zimą (całe 1,5 km do tramwaju :D ) to do dziś nie przemogłem się, żeby pojechać rowerem bezpośrednio do celu, a nie do tramwaju (pomijając te cele, do których jechałbym tym tramwajem 1 przystanek czyli dłużej czekał niż jechał :P )

Rower miejski, ma śmieszne, żeby nie powiedzieć pokraczne, własności jezdne. MTB, cross czy szosa zależnie od geometrii albo jest bardzo zwrotne i nerwowe na prostej, albo stabilne na prostej i niezbyt zwrotne. A mieszczuch jest niestabilny na prostej i promień nawracania ma jak samochód :whistling: (podczas jazdy, nie wyskakiwać mi to z manewrowaniem proszę :P ) Zrywność strasznie marna w porównaniu z mtb ze względu na pozycję, hamowanie znacznie gorsze, ale to można pominąć bo jakbym się uparł to jakoś na przód bym zamontował Avidy SD7 do mieszczucha.

Wyprostowana pozycja jest lepsza niż pochylona tylko w kwestii koszuli niewychodzącej ze spodni i jazdy w jeansach, które są niewygodne na mtb. Poza tym ma same wady od większych oporów powietrza, przez gorszą kontrolę nad rowerem po bolący tyłek na długich dystansach.

 

Przy predkosci do 30km/h opory wiatru praktycznie nie maja znaczenia,
(co by jezdzic szybciej niz 30km/h czy na wiekszych podjazdach)

Proponuję wyregulować licznik :)

 

Jesli nie jezdziles na rowerze miejskim - w pelni wyprostowanym, z gory patrzac na świat to zdecydowanie polecam.

Kwestia gustu i upodobań, ja nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dla relaksu wsiadam na mieszczucha i robię grube kilometry.

 

Skakanie przez ramie? Garbienie sie nad kierownica? Ciagla zmiana przerzutek?

Specjalnie szukałem holenderki (też tańszej od koła - 200zł z przesyłką kurierską) z obniżoną ramą, żeby przez nią nie skakać i... i tak wsiadam na nią tak jak na mtb :D Mam 5 biegów i korzystam, nie wyobrażam sobie jazdy na singlu, najpierw męczenie startu "na twardo" potem młynek żeby jakoś sensownie jechać...

 

Czemu zatem w Polsce przyjelo sie, ze jak rower to góral?!

Chciałem napisać, ale mklos1 już ładnie wyjaśnił. Można dodać tylko, że bajery takie jak błotniki, bagażnik, oświetlenie na dynamo podnoszą cenę roweru (i wagę) przez co jest on mniej atrakcyjny dla kogoś, kto nie będzie nim jeździł codziennie do pracy.

 

Reasumując: nie, nie jestem przeciw, wręcz przeciwnie, holenderka w każdym domu byłaby czymś pozytywnym bo jaki jest sens iść 1-2km na piechotę lub wyciągać specjalnie po to samochód z garażu. Jednak nijak nie zastąpi to roweru, którym forumowicze jeżdżą dla przyjemności, nawet krótkie dystanse. Nie sprawdzi się też u osób, które jadą do pracy dłuższy dystans i przebierają się na miejscu. Nie da rady też jako rower uniwersalny do pracy w tygodniu i na wycieczkę lub do lasu w weekend. Rower zbyt wyspecjalizowany żeby zdobył popularność, w Holandii się sprawdza bo mają małe i ciasne miasta, u nas jednak specyfika jest dość inna.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
panmarcepan

Owszem, 30km/h to prędkość maks na płaskim jaką można jechać rowerem miejskim, a z reguły jest to toczenie się 15-20km/h. czy nawet wolniej. Na miasto spokojnie wystarczy. na razie najdłuższy dystans jaki tym rowerem zrobiłem po mieście to niecałe 60km zwiedzając Gorzów Wlkp, gdzie za dużo ścieżek to nie uświadczysz. Jakoś nie było czuć żadnego dyskomfortu.

 

Co do piwka - to wszystko z głową. Wiadomo, że nie mam na myśli dużych ilości. Żadna jazda ulicą nie wchodzi w gre, czy jazda za dnia (dzieci o 4tej w nocy nie wyskakują nagle z krzaków na ddr), zresztą kto pije przed wieczorem? Rowerzysta spokojnie toczący się na takim rowerze prędkość ma podobną do pieszego, więc zagrożeniem i tak jest się wyłącznie dla siebie. Zresztą jakby to był problem to by na żywym organiźmie (Holandia) to nie istniało. No ale to zupełnie inny temat.

 

Wracając do roweru miejskiego to szkoda, że te zaczynają być kojarzone z hipsterami. Moze to troche zawezic potencjalnych odbiorców, bo już w pracy się ze mnie nabijali jaki to hipsterski rower kupiłem, a do hipstera to zdecydowanie daleko mi. Wiekszość rowerów miejskich nie ma poprzecznej ramy i jak zauważyłem przez wielu facetów postrzegane są jako damki, więc ten sposób myslenia tez moze troche odpychac, acz taka budowa jak sie przekonalem jest o wiele bardziej praktyczniejsza na miasto, gdzie co chwile trzeba z roweru schodzic by przeprowadzic go przez jezdnie. W jaki sposob mozna zatem przekonac ludzi do takich rowerow? W holandii praktycznie kazdy na takim jezdzi, widok staruszek na rowerach nie jest az taki zadki i jakos maja o wiele bardziej zdrowe spoleczenstwo niz u nas. Fakt, infrastruktura moglaby byc lepsza ale niestety pod tym wzgledem to w Polsce musimy na opak zrobic - najpierw jezdzic, a potem wymagac by bylo po czym.

 

Jazda wyprostowanym, zadnych wymachow nogami przy wsiadaniu, ot uniwersalny rower dla kazdego. Pewnie wielu z was nigdy nawet na takim nie jezdzila, a sprobojcie - chociazby wypozyczajac. I w taki oto przyjemny sposob pojechac sobie na miasto na kawe, czy zakupy. Zmienia to zupelnie styl zycia i postrzeganie w nim roweru :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Calvin

Nigdy nie zrezygnuję z MTB . Choćby miejski miałby być wygodniejszy :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ProCombat

Nigdy nie zrezygnuję z MTB . Choćby miejski miałby być wygodniejszy :)

Ja też ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wilk2312PL

Na miejskim nie doświadczysz tej adrenaliny :thumbsup: Tej radości ze zjazdów, podjazdów :sweat: Ale cóż każdy ma swój gust :yucky:

MTB RULES

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
iza121
Rowerzysta spokojnie toczący się na takim rowerze prędkość ma podobną do pieszego, więc zagrożeniem i tak jest się wyłącznie dla siebie.

 

proponuje zrób eksperyment, poproś kogoś, żeby jadąc tempem pieszego najechał na Ciebie najlepiej trafiając w kolano.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
panmarcepan

Wiadomo, że tu na forum to wykorzystujecie swoje mtb i rezygnacja z ich nie miała by sensu. Jednak i dla was taki miejski rower, jako drugi rower do zalatwiania rzeczy w miescie moze sie swietnie sprawdzic :)

Ile znacie osob z mtb, ktora trzyma je w piwnicach by przejechac sie od swieta, a na miejskim mogliby z przyjemnoscia smigac codziennie? na pewno wielu. Jakby to bardziej rozpropagowac, wiecej osob by jezdzilo

(bo wkoncu wygodnie) to i w infrastrukturze pozytywne zmiany dla wszystkich zaczely by sie dziac :)

 

Wystarczyloby byscie jako eksperci wsrod swoich znajomych, zamiast polecac mtb, polecili rower miejski i ot, zwyklych uzytkownikow bedzie przybywalo :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
skorp7

Mam podobne odczucia co do kupowania górali przez rowerzystów. Mijam masę ludzi którzy kupili górala i latają po asfalcie lub kostce tempem średniego biegacza co jest bez sensem oczywiście :) Niektórzy kupują górale bo to tak fajnie brzmi. A ja z racji wieku (bolący kark i plecy przy zgarbieniu) przesiadłem się z górala na trekking i jestem z tego bardzo zadowolony. Można śmigać kilometry bez bulów pleców :) Mimo to górala trzymam ale służy mi już tylko do szybkich wypadów na miasto, latam wtedy po kraweżnikach i innych różnych skrótach i nie boję się zostawić pod sklepem :)

 

Co do miejskiego roweru to chyba jednak nie skusiłbym się jeździć na tym dłużej. A na pewno nie do pracy. Jedyna zaleta takiej maszyny to taka, że nie trzeba specjalnie dbać i pilnować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dasaj

Podsumowując: mieszczuch to straszne zło, bo nie da się nim jeździć bardzo szybko, nie da się jeździć na długie wyprawy, a i w terenie się nie spisuje. Naczyń też bestia nie zmywa a i krawata wiązać nie potrafi. Nie da sie zatankować adrenaliną.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
skorp7

Podsumowując: mieszczuch to straszne zło, bo nie da się nim jeździć bardzo szybko, nie da się jeździć na długie wyprawy, a i w terenie się nie spisuje. Naczyń też bestia nie zmywa a i krawata wiązać nie potrafi. Nie da sie zatankować adrenaliną.

 

Ja nie twierdzę, że to zło :) każdy kupuje to na czym czuje się dobrze. Przynajmniej Ci, którzy świadomie wybierają. Ojciec jeździ na takim mieszczuchu na działkę i do garażu i sobie chwali. Wozi tym worki, belki, cegły i grom wie co jeszcze :D Na dłuższe wyprawy to się jednak nie nadaje bo nie ma przerzutek a u nas z racji zróżnicowanego terenu (mazury) jedzie się zawsze z górki albo pod górkę i tak teren zmienia się co 100 m. więc dobre przerzutki to podstawa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
akmk

Nie wiem czemu ludzie się tak nastawiają na konkretny typ roweru ,kiedyś były tylko składaki i ruskie kozy i ludzie jakoś wszędzie jeździli i jakoś nie narzekali .Mój dziadek nie raz na swojej ruskiej kozie jeździł z Gdyni do Władysławowa a raz był nim w Poznaniu u rodziny oczywiście było to kiedy był młody i nie słyszałem żeby mówił że nie da rady czy też że rower się nie nadaje.Ja jeździłem tak zwanym góralem na szerokich oponach z agresywnym bieżnikiem i po mieście dosyć ciężko szedł teraz po przesiadce na miejski na wąskich oponach stwierdzam że ten rower sam jedzie a wyjeżdżając z córką która siedzi w foteliku jadąc leśną utwardzoną drogą nie odczuwam aby było mi na tym rowerze ciężko,być może jest to wina kondycji czy też myślenia że dzisiejszy rower powinien jechać sam.Osobiście mimo iż mój góral stoi w piwnicy to raczej nie doczeka się że na niego wsiądę,będzie dla córki jak dorośnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
panmarcepan

Podsumowując: mieszczuch to straszne zło, bo nie da się nim jeździć bardzo szybko, nie da się jeździć na długie wyprawy, a i w terenie się nie spisuje. Naczyń też bestia nie zmywa a i krawata wiązać nie potrafi. Nie da sie zatankować adrenaliną.

 

Takie to zło ale dziś wybór padł u mnie na mieszczucha :) Zamiast dluzszej wycieczki zaraz jade z kocem nad jezioro, poczytac ksiazke, pozniej pobiegac po centrum handlowym, zjesc obiad gdzies na miescie, a moze i o basen zahaczyc. Z zadnym innym rowerem bym tego nie zrobil, bo bym po prostu bal sie go zostawic jak i co chwilowe zlazenie/wlazenie w pozycji zgarbionej do przyjemnych rzeczy nienalezy :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mklos1

Rower górski nie jest do jazdy rekrecyjno-spacerowej. Na tym rowerze albo robi się hopki, abo wyrabia średnią... (w mieście). Nie jest on wygodny dla osób z wyższym indeksem BMI (plecy). Nie jest to rower uniwersalny. Dlatego też rozbrajają mnie ludzie kupujący górale i wyprowadzają je co niedziela na chodnikowy spacerek tempem piechura. Może na tym forum nie ma zbyt wielu takich osób, ale na ulicy - a i owszem zbierze się ich sporo. Zatem warto patrzeć z perspektywy tych osób, a nie własnej, bo przeciętny aktywny użytkownik tego forum, korzysta z roweru w sposób ponadprzeciętny.

 

PS. Właśnie miałem zamiar ruszyć w las na moim super MTB (żeby mu rozprostować piasty), ale widzę nad Warszawę chmura nadlata i przed deszczem nie zdążę wyruszyć... :(

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kurczak2

Dlaczego nie? Jaki jest lepszy rower na sciezke rowerowa w lesie, niz MTB? Grube opony daja lepsza amortyzacje i przyczepnosc, niz w crossie. Poza tym wielu producentow oferuje rowery MTB sportowe oraz oddzielnie MTB komfortowe(chociazby unibike, kross, merida nie ma tak wyraznej granicy, ale jest), ktore nie wymuszaja pochylonej sylwetki. Dodatkowo mniejsze prawdopodobienstwo scentrowania kola, przy wjechaniu np tylkiem na kraweznik i bardziej stabilna pozycja. Tak wynika z moich doswiadczen, mam zarowno takiego komfortowego MTB jak i crossa, a juz na sciezke z ubitej ziemi nie wjechalbym na pewno zadnym rowerem miejskim, ze wzgledu na cienkie opony.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Jaca911
a juz na sciezke z ubitej ziemi nie wjechalbym na pewno zadnym rowerem miejskim, ze wzgledu na cienkie opony.

 

bez przesady :) ponad 20 lat temu jeździłem na takim rowerze: http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul:a15/589/Passat+2/ tylko że z kierownica baranek. jeździłem tym wszędzie, po asfalcie, po drogach żużlowych, polnych, po miedzach między polami i w lesie. opony "fabryczne". bez problemu sobie radził ten rower mimo że opony miał zdecydowanie węższe niż niejeden miejski.

Swoją droga to ten rower powinien jeszcze gdzieś leżeć w garażu "u babci" jak mnie najdzie to trzeba go będzie odratować ;) jedynie korba mnie martwi bo ten klin już dogorywał :(

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Siurak

A mnie ten temat przekonał i sprawdzę z ciekawości jak to jest na mieszczuchu. Do tej pory śmigałem po mieście na starym mtb z założonymi slickami, ale może faktycznie miejski rower sprawdzi się lepiej :) Gdyby tylko nie wyglądał tak pokracznie, to pewnie spróbował bym już wcześniej :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kurczak2
Czemu zatem w Polsce przyjelo sie, ze jak rower to góral?! bo nawet do trekingow jest duzy dystans. Nie rozumiem tego. A na miasto, rower miejski jest po prostu bajka.

 

W Polsce rower służy głównie rekreacji, a nie dojazdom na pracy, ze wzgledu na nasze myslenie po czesci, a po czesci warunki- klimatyczne, kiepskie sciezki rowerowe, hamstwo na drodze, a co za tym idzie bezpieczenstwo. Góral o wiele lepiej radzi sobie jako rower do rekreacji, a miejski na dojazdy.

 

Poza tym, oto dlaczego rower miejski nie jest popularny:

-czesto niestandardowe rozwiazania i czesci do niego(szukanie jakis dziwnej wielkosci opon to ostatnia rzecz na jaka mialbym ochote) w starym rowerze, a nowe typowo miejskie sa potwornie drogie

-wielu ludzi, ktorzy dojezdzaja gdzies rowerem traktuja to takze jako sport/rozrywke, a nawet jesli nie to dodatkowo np. w weekendy lubia pojezdzic po lesie. Posiadanie 2 rowerow to mniej miejsca, wiecej zamieszania, wieksze koszty utrzymania, itp

-w Polsce nie ma tak rozwinietej kultury rowerowe, co jest przyczyna i pewnie skutkiem kiepskiej infrastruktury dla rowerzystow, grubsze opony i wieksza topornosc MTB daje przewage na sciezkach rowerowych kiepskiej jakosci(odpornosc na przebicia- szklo i krawezniki, amortyzacja)

-nie wszystkim pasuja rozwiazania roweru miejskiego- osobiscie zamiast dynama wole lampki led na baterie, ciezka waga roweru mi przeszkadza

 

Sam nigdy nie dam sie namowic na rower miejski. Normalnie do uczelni mam 15km i jazda na mieszczuchu bylbaby dla mnie zbyt meczaca. Kiedys pozyczylem rower ojca(taki z bardziej wyprostowana sylwetka) i w miare pochyla pozycja w crossie jest dla mnie po prostu wygodniejsza

 

A przy okazji uwazaj z tymi piwkami. Sam nie jestem fanem karania pijanych rowerzystow na rowni z pijanymi kierowcami, ale w chwili obecnej mozesz stracic za to prawko w razie kontroli.

 

bez przesady :) ponad 20 lat temu jeździłem na takim rowerze

 

Masz racje, troche sie rozpedzilem, na pewno da sie poruszac takim rowerem po lesie, ale jednak ubite sciezki to nie jest przeznaczene mieszczucha.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Ta strona korzysta z plików cookies. Możesz dowiedzieć się więcej tutaj: Polityka prywatności, Regulamin.