Jak tu czytam, że jezda na elektryku po płasko-Polsce nic nie daje dla rozwoju formy fizycznej, to nadziwić się nie mogę, że jeszcze nie utyłem do 115kg (100 już miałem), i jak to jest, że nawet z krótkiej wycieczki wracam w mokrej koszulce?? A tak serio, to trzeba to zdać na to, że jeżdżę bardzo często.
Dawkowanie wysiłku i problemy nadwagi leżą w psychice. Osoby takie stosują różne wykręty, aby się usprawiedliwiać przed samym sobą. Szanowni Koledzy, żebyście nawet nadzwyczajnie się starali, a widać że działacie, to nie dobierzecie odpowiedniego roweru dla kolegi @Trasshmann, bo on nawet tego nie czyta:
A jeżeli jednak tu wróci, to moja rada taka: masz już obecnie wystarczająco dobry dla siebie rower na początek, ale żeby cokolwiek z tego skorzystać zacznij od intensywnych "spacerków"
Aby się nie rozpisywać, to pomoc Ai:
Podczas godziny dynamicznego marszu osoba z otyłością może stracić
od 1,5 do nawet 3 litrów potu.
Dla porównania, szczupła osoba o przeciętnej kondycji traci w tym samym czasie około 0,5 do 1 litra płynów.
Równomierne modelowanie sylwetki (Zwycięzca: Nordic Walking)
Rower silnie rozbudowuje uda i pośladki, ale niemal zupełnie pomija górę ciała. Prawidłowy marsz z kijkami (z silnym odpychaniem się rękami) jednocześnie spala tłuszcz i ujędrnia ramiona, plecy oraz mięśnie skośne brzucha. Zapobiega to efektowi obwisłej skóry na ramionach po utracie wagi. [1, 2, 3]
Czas trwania i regeneracja (Zwycięzca: Nordic Walking)
Utrzymanie intensywnego tempa na rowerze przez 90 minut jest dla osoby odchudzającej się bardzo wyczerpujące i może prowadzić do zakwasów oraz zniechęcenia. Nordic walking z natury jest wysiłkiem o umiarkowanej intensywności (strefa tlenowa), co pozwala trenować znacznie dłużej bez uczucia skrajnego wycieńczenia. Możesz maszerować codziennie, podczas gdy po ciężkim treningu kolarskim organizm potrzebuje czasu na regenerację. [1, 2]