Biorę zawsze 2 bidony - w jednym woda mineralna, w drugim izotonik - zazwyczaj najtańsza chemia z dekla sprzedawana na worki. Dbam o nawodnienie w trakcie. Po wysiłku z reguły piję wodę mineralną, czasami po długiej trasie wezmę jeszcze magnez w kapsułce, żebym nie miał kołatania i źle przespanej nocy.
Ostatnio zrobiłem ponad 1000 km w 9 dni, z tym że zastąpiłem dekla isostarem w tabletkach do rozpuszczenia. Zdarzało się i piwko w trasie albo po. Zero dolegliwości.
Po powrocie z urlopu i przedawkowaniu kawy zaczęły mnie budzić nocne skurcze łydek 🤭
Jeździłem też na mieszance kranówki z solą himalajską, odrobiną miodu i cytryny - w tym bidonie z elektrolitami. Ten sposób też jest ok ale rozpuszczenie chemii jednak szybsze, chociaż chemia buzuje i bidon strzela albo popierduje....