Ja nie rozumiem głównie tego, że większość "wynalazków" z lemondkami, które widuje, ma krótki mostek "na plus" i stos podkładek pod tymże. Gdybym szukał pozycji aero na rowerze, czy to XC, gravel czy jakiś w typie "dziwoląg", to zacząłbym od optymalizacji pozycji, czyli długi mostek możliwie nisko. Nie rozumiem po co pchać się w lemondki, które w większości są i tak źle ustawione, zamiast przyjąć pozycje wyciągniętą "na łapach" i kręcić wygodnie w nieskończoność. No, chyba że koledzy kręcicie po 300km 3x w tygodniu, a ja Was najzwyczajniej w świecie nie doceniam. Niemniej jednak większość "lemondkowiczów" to zawodnicy kategorii M6+, na rowerach w typie trekking z Decathlon'u, regulowanym mostkiem ustawionym pionowo, podbudowanym stosem podkładek, z lemondką piętrząca się na szczycie. Po co? Nie mam pojęcia...
Z moich doświadczeń z rowerami TT i lemondkami wynika niezbicie, że naturalną konsekwencją montażu lemondki i przyjęcia na niej prawidłowej, aerodynamicznej pozycji jest siodło o kształcie i usytuowaniu w sposób czyniący jazdę w tradycyjnym chwycie niekomfortową (delikatnie powiedziane), bo nikt nie lubi dłuższej jazdy "na czubku". Odpowiada za to pewna cecha męskiej anatomii i konieczne staje się korekta pozycji, za czym idzie przesunięcie siodło w kierunku jazdy i obniżenie jego czubka. A jak wiemy, jazda na obniżonym przodzie siodła, w tradycyjnym chwycie, powoduje obciążenie rak i ich dyskomfort. Dlatego właśnie jestem nader sceptycznie nastawiony do Waszych @itr @uzurpator teorii.