Z dużej litery bo to nazwa własna - miasteczko na południe od Warszawy na kilkudziesięciometrowej skarpie. Prowadzą tam wzdłuż Wisły mało uczęszczane przez auta asfalty więc spotyka tam się całe stada peletonów na ustawkach. I jak komuś powiesz, że byłeś w Górze Kalwarii na swoim rowerze to odpowie, że tam to na szoskach się jeździ. Tymczasem można dojechać wałami a można też singlami między wałami a Wisłą - fajne, czasem dosyć wymagające ścieżki wydeptane przez wędkarzy dosłownie 20cm nad wysokim brzegiem ...