Miałem Evanlite w szosie (a w zasadzie nadal mam, tylko na szosie już mało jeżdżę i szosa czeka na kupca), teraz mam Vinci w gravelu. Po około 4 tys km na szosie i około 6 tys km w gravelu powiedziałbym tak:
Ani jedne ani drugie koła nie wymagały serwisu przez cały sezon. Evanlite były na podcentrowaniu po jakiś 200 km, ale poza tym nic się nie działo przez pozostały czas. Vinci zamontowane i cały rok nieruszane.
Jakoś wykonania na podobnym poziomie, nie ma się do czego przyczepić.
Na korzyść Vinci na pewno szprychy aero w standardzie. W gravelu może mniejsze znaczenie, ale co śmieszne dopiero po zakupie kół gravelowych uświadomiłem sobie, że w szosie mam zwykłe okrągłe szprychy i zaczęło mi to przeszkadzać, że za tyle kasy koła a no taki szczegół na minus. Teraz na pewno bym dopłacił w evanlite te 200? zł do szprych aero, a po prostu nie zwróciłem na to uwagi przy zamawianiu.
Ogólnie drugi raz wybrałbym Vinci, bo po prostu bardziej mi siedzi marka, lepszy kontakt złapałem i koła bardziej mi się podobają. Może to przez ten szczegół ze szprychami Evanlite pozostawił niedosyt. A może po prostu wolę gravela niż szosę 😂