Cóż...chyba za bardzo się napaliłem. Analizuję, porównuję, czytam opinie między innymi Wasze i dochodzę do wniosku, że faktycznie na chwilę obecną 120/120 skoku to trochę bez sensu. OK, planuję 2 etapówki, 3-4 urlopy w górach, do tego generalkę w Świętokrzyskich, ale mimo wszystko większość czasu i tak ten rower będzie jeździł po Mazowszu (chociaż i tak staram się wybierać jak najtrudniejsze trasy i pętle). Także to takie trochę strzelanie z armaty do wróbli. Tym bardziej, że w zeszłym roku na HT dałem w górach radę lepiej, niż niejeden na fullu. Zostanę chyba jeszcze ten sezon przy Scale'u i zobaczę, co producenci będą mieli do zaoferowania na kolejny oraz jakie będą moje plany na kolarską przyszłość.
No i będzie też wiadomo, co z tym nowym Sparkiem...czy się przyjmie, czy nie, czy wyjdą jakieś nowe wady i problemy. Coraz więcej osób wstawia zdjęcia ram pękniętych z powodu odkręcającej się śruby mocującej damper, było o tym wcześniej.
Natomiast gdybym miał bliżej do gór lub w górach mieszkał, to po przeprowadzonych analizach i porównaniach raczej bez wahania wziąłbym tego Sparka.
A co do samej konstrukcji... Zastanawia mnie, czemu Scott nadal nie robi nic w kierunku zabezpieczenia górnej rury przed obijaniem przez klamki i manetki. Mam tak w Scale'u, ludzie już narzekają na to w nowym Sparku. Canyon ma swoje rozwiązanie, Spec wprowadził swoje... U niektórych producentów problem w ogóle nie występuje.