Po zmianie meldunku w 2015 roku złożyłem Pika i zacząłem objeżdżać okoliczne lasy, były tam drogi pożarowe, szlaki turystyczne, ścieżki leśne, takie siakie i owakie,
ogólnie raj na przestrzeni kilkunastu kilometrów kwadratowych, teren polodowcowy, dużo górek, wzniesień, gęsto zalesiony, jezioro jedno, drugie, trzecie, po prostu pięknie,
wszędzie dało się wjechać na zwykłym ogumieniu 2,2.
Co roku coś tam wycinali, niezauważalne to było i nie kuło w oczy, rok temu się zaczęło a w tym to już masakra, rzeź, lasu nie poznaje, gdzie nie pojadę to nie poznaję terenu,
drogi, ścieżki całe kilometry rozjechane, nieprzejezdne.
Pomyśleć że większość idzie na opał kominkowy.
Po ostatnim przejeździe jedyne trasy jakie mi zostały, planując wyjazd to sfatygowany asfalt do okolicznych wsi i utwardzone żwirem nowe i starsze drogi pożarowe,
przedzierać się przez powalone drzewa i koleiny po naście centymetrów grząskich czarnoziemów skutecznie odstraszają.
Pozdrower