Skocz do zawartości

KrissDeValnor

Mod Team
  • Liczba zawartości

    7 893
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez KrissDeValnor

  1. Wasze kobiety nie marudzą, że traktujecie je z góry w temacie rowerowym ? Co do DDR, to jako zwierzę leśne rzadko korzystam, a czasami wręcz unikam, bo wychodzę z założenia, że jednak ryzyko niespodzianek na ulicy jest mniejsze, zwłaszcza w tzw. sezonie, kiedy pojawia się sporo "niedzielnych" (którym notabene jestem, ale wydaje mi się, że nieco bardziej świadomym), dzieci, pewnie jeszcze czasem pieszych i psów... Poza tym jeżdżę cały rok, więc praktycznie w każdych warunkach, a co za tym idzie, jeśli mam wybór : odśnieżona ulica vs. zaśnieżona/oblodzona "śmieszka", to wolę wybrać tę pierwszą. Kiedyś żałowałem, że pojechałem DDR, bo wcześniej przez 1.5 -2 g. jazdy po lesie w zimowych warunkach nic się nie wydarzyło, a jak jechałem ścieżką rowerową, to niewiele brakowało do slajda na mikro krawężniku na granicy z chodnikiem (oczywiście w miejscu fantazyjnego mini zakrętu, ale to już chyba zagadnienie na odrębny temat)... Trzeba dodać, ze służby często mają w głębokim poważaniu tę ziemię niczyją - czasem z oszczędności, albo po prostu dlatego, że "przecież zimą nikt nie jeździ, więc nie ma sensu odśnieżać"... No OK, może ze statystycznego punktu widzenia jest to uzasadnione, ale ci, którzy jednak jeżdżą, mają raczej odmienne zdanie... Siłą rzeczy czasem lepiej jeździć ulicą, nawet kosztem denerwowania niektórych kierowców, albo zarobienia mandatu. PS Co do tzw. "niedzielnych" rowerzystów, to nie bardzo rozumiem postępowanie w stylu jazdy parami, kiedy ktoś się zbliża i sygnalizuje, żeby osoba jadąca środkiem zjechała, co ta robi w ostatniej chwili, być może lekko ponaglona adekwatnym do sytuacji "zjeżdżaj ze środka" (szeroka pożarówka, z prawej strony biegaczka, a z przeciwka wspomniana parka)... Oprócz tego denerwujący są mistrzowie jeżdżący bez trzymanki, kiedy ktoś nadjeżdża z przeciwka (jak dla mnie, to sobie mogą jeździć do pierwszego dzwona, ale nie lubię ich mijać).
  2. Ja po taniości kupiłem już kilka razy Kleen Flo Honey Goo Chain Lube - kiedyś z braku kasy wyszukałem z założeniem "tani i w miarę sensowny", i nie żałuję, bo jest np. mniej lepki od Motul C3 Off Road (tak, kupiłem w sklepie bardziej motocyklowym - w końcu jak się ma sprawdzić w motorze, to dlaczego nie w rowerze, a że docelowo niby inny typ łańcucha, to wiem, ale wydaje mi się, że są to smary dość uniwersalne, zresztą w opisie Honey Goo wspominają rower). No na 200 km bym może nie liczył, bardziej 100 (jeżdżę w każdych warunkach pogodowo - nawierzchniowych przez cały rok)
  3. Jest tu kilku "specjalistów" od straszenia ludzi, zwierząt itp. - nawet lata temu byłem świadkiem takiego zachowania, swojego o dekadę młodszego kolegi (turbo slalom między pieszymi na Nowym Świecie, polegający na skręcaniu w ostatniej chwili, żeby się bali) - zwalam to na karb jeszcze poniekąd młodzieńczej głupoty, a właściwie bardziej bezmyślności i nieumiejętności przewidywania przykrych konsekwencji...
  4. "A na co to komu, a KOMu to potrzebne ?" Nie lepiej zacząć jeździć ulicami jak w NY (tzw. hotline) ? Coś czuję, że u nas by to długo nie trwało...
  5. - Co wyście za jedni ?! - A co wyście za drudzy ? - Odpowiadaj, bo u nas kusze napięte ! - A u nas wypięte
  6. Mam pewien dysonans poznawczy, bo niby ponad 40 lat Tu mieszkam ("tu" celowo z dużej, żeby podkreślić doniosłość tego faktu ), a z drugiej strony nie czuję się jakoś szczególnie mocno związany z Tym miejscem (znowu z dużej, żeby nie było, że całkiem nie mam szacunku ) - ostatnio kilka razy wspominałem o przeprowadzce gdzieś w Polskę... W ogóle, to czy mam prawo, żeby mówić, że jestem z Warszawy, skoro się Tu nie urodziłem (w dowodzie Biała Podlaska - starszy pracował w okolicach jako weterynarz) ? Ojciec od trzech pokoleń "stąd" (korzenie podobno holendersko "ąę" - francuskie, babcia pradziadka była "łi, łi", fonetycznie Sofi de Lasą), ale mama ze wsi podlubelskiej, a siostra farciara już urodzona w stolicy Mimo tego braku poczucia, że "och, ach, jestem Panem Stołecznym", z drugiej strony gdzieś podświadomie podśmiewam się z przyjezdnych "gwiazdeczek", jakie to one nie są światowe (że z Wawy, to oczywiste, nawet jeśli to nieprawda...) - pół biedy, jeśli nie zadzierają nosa zbyt wysoko, nie podkreślają tej "wyjątkowości" na każdym kroku, lub faktycznie coś sobą reprezentują, choć w dzisiejszych czasach medialnej papki, jest to trudne... Ja jestem widocznie z innej planety, żeby nie powiedzieć : kompletnie zdziczałym troglodytą - nie byłem np. w Złotych Tarasach, o których już piosenki w radiu śpiewają, a w centrum bywam raz na kilka lat, mimo że to 20 minut metrem... Także tego, ale kończmy już ten wątek o przyjezdnych, żeby się to nudne nie zrobiło PS Zapomniałem dodać, że nie lubię miasta... @skom25 Jak się nie podoba, to z powrotem na prowincję , a prawdziwa "warszafka" będzie wreszcie u siebie, a raczej sama ze sobą, z niczym nie zmąconym spokojem
  7. Musisz być uczulony, bo tej wielkości ślad nie jest normalny...
  8. Aha, świecą na 500 m, mają 3000 i 5000 lm ! Jedzie mi tu czołg ? Właściwie oprócz dwóch rodzajów wyjść ładowania, to nie widzę nic ciekawego, i wolę sprawdzone marki, nawet 2 -3 droższe, ale przynajmniej pewne.
  9. A potem by były alimenty... @Thomass13 O kupowaniu jest inny temat...
  10. A mnie kiedyś niepozorna czarna mróweczka ucięła zgadnijcie gdzie... Tak, właśnie tam - zachciało mi się odcedzania kartofli k. dzikiego sadu, wsiadłem na rower, ruszyłem i awaria, stop... Patrzę, taka mała, ale nawet bolało... Pewnie spadła z drzewa, i cela miała dobrego skubana
  11. Ciekawe jak na barany działa czerwony ? Póki co uważaj na byki, chyba że marzysz o corridzie To pierwsze zbaranienie, czy kolejne ?
  12. Spryciarz PS Mr. Smarty Man - jak powiedziała żona głównego bohatera "American Beauty"
  13. Też byłem na spacerze, ale krócej, i też mi się odechciało, mimo spożycia zimnego piwa 0,0% (innego nie mogę przez antybiotyk)... Miałem ochotę dokręcić do równego (w tym miesiącu, i dystansu nowszego roweru), ale bez wyjazdu około 5 - 6 rano (no dobra, góra 7 -mej), to nie miało sensu...
  14. Mi tam styknęło po dwóch dniach z rzędu (49 + 58 km po lasach - w sumie niecałe 5 g. jazdy), i dzisiaj null, zero, czyli nic - po prostu nie lubię wysokich temperatur Właściwie zazdroszczę tym, którzy dobrze się czują w takich warunkach, a oni z kolei wyrażą współczucie dla moich jazd jesienno - zimowych w rozmaitych okolicznościach przyrody : deszczu, błocie, śniegu, lodzie, wmordełindzie i takich tam...
  15. ... i mniej ścigantów z parciem na "wyniki" na DDR'ach... Nawiasem mówiąc Strava mi zrobiła prezent, i z błędem zapisu stałem się posiadaczem KOM'a, którego chyba Prosi by nie pobili, a zadedykowałem go wszystkim napinaczom, oczywiście dodając, że jest wirtualny i bezsensowny, a wymyślił go jakiś "geniusz", żeby im za bardzo gula nie skoczyła
  16. Nie wiem dlaczego, ale przypomniała mi się Pani Beger, która przekręcała nazwisko mówiąc "Kofana Anana" - taki rym do "kąpana" Ustawa o wychowaniu w trzeźwości na to co prawda nie pozwala, ale
  17. A zaszalałem, i kupiłem (chyba bardziej z ciekawości niż potrzeby) licznik Bryton 320T z czujnikami kadencji i pulsu (266 zł wydało mi się dobrą ceną, nawet za używkę - widzę, że w jednym ze sklepów sam czujnik tętna tyle kosztuje, ale to pewnie zdzierstwo). Do tej pory używałem iGPSport iGS10 i Xoss G/G+, ale bez czujników, więc to trochę fanaberia (chociaż ta by była większa, gdybym kupił kilka razy droższego Garmina - tu złośliwi wypomną, że trzeba było od razu, zamiast się rozdrabniać).
  18. Kurcze, malutka ta rama - sam preferuję małe, ale raczej wziąłbym większą. Może spróbuj z S -ką 29" - różnica w jeździe powinna być na plus.
  19. Jaki rozmiar mierzyłeś ?
  20. Musiałbyś przymierzyć, bo przekrok może decydować...
  21. Wygodniej powinno być na większej - i piszę to, a sam mam taką ramę przy 1.8 m (podsiodłówka 44), jednak wybraną z "premedytacją" jako minimum do nieco agresywnej jazdy...
  22. Kiedyś w pociągu rozmawiałem z panią w wieku 60+, która robiła wrażenie, bo łapała się dłońmi na plecach (góra -dół oczywiście) - może to też kwestia danej kultury (w zdrowym ciele zdrowy duch itp.), i np. w Chinach nie byłoby w tym nic niezwykłego, a u nas wzbudza podziw. Co do powyższej rajderki, to jako ciekawostka przybliżenie sylwetki - tej prywatnej, jak i sportowej : klik ( rower pojawił się dość późno - część już przestaje jeździć w tym wieku, a ona dopiero zaczęła ! )
  23. Ledwo obejrzałem początek, i od razu musiałem wrzucić - w tej dyscyplinie jeszcze nie widziałem nikogo w tym wieku (umówmy się, że większość grzeje kapcie przed telewizorem) Wielki szacunek należy się tej Pani - na tę okazję znalazłem nawet emotkę przedstawiającą kłaniającego się mężczyznę 🙇‍♂️ PS nawet pies jest ogarnięty w temacie - wie kiedy się zatrzymać, bo nadjeżdża filmujący 🐶
×
×
  • Dodaj nową pozycję...