Już nie przesadzaj z tą uprzejmością, ale " dzienkuje uprzejnie "
Problem polega na tym, że jak chcesz poznać jakąś nową ścieżkę, czy dróżkę, albo nawet przypomnieć sobie miejsca nieodwiedzane od kilku lat, to przeżywasz zaskoczenie, bo :
1. Szlaki i ścieżki zarastają - nie zawsze da się przejechać ( chyba, że ktoś jest masochistą i lubi pokrzywy ).
2. Oznakowanie szlaków miejscami pozostawia wiele do życzenia i nawet jeśli starasz się wypatrywać znaków, to czasami nie są one dobrze widoczne lub wręcz urywają się, bo zmienili przebieg szlaku.
Ostatnio coś mnie podkusiło, żeby sprawdzić krótki fragment Poland Bike Maraton Konstancin, tyle że od d... strony i w dodatku w zapadającym zmierzchu.
I co się okazało ? Ano to, że wszystko zarośnięte, leżące gałęzie i patyki próbowały mi rozpitolić tylną przerzutkę, a kolczaste krzewy i gałęzie chciały mnie pochlastać - co im się zresztą udało w innym miejscu na pierwszy rzut oka mniej zarośniętym.
W związku z powyższym w najbliższym czasie unikam tzw. krzaczorów ( zobaczymy z jakim skutkiem ), żeby nie wyglądać jak ktoś podrapany przez kota i dający sobie w żyłę ( nie kojarzę momentu, ale coś musiało mnie uwalić ).
Przy okazji masz nóżkę, czy oparłeś o coś rower ( podziwiam zdjęcia na których nie widać o co się opiera )