Skocz do zawartości

marcinusz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 954
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez marcinusz

  1. Na Jurze zima łagodna. Okolice Góry Chełm.
  2. marcinusz

    [rower] Trek Superfly

    Takie życie, jak chce się mieć dobrze dobrany rower to trzeba odrzucić producentów z rozmiarówką parzystą lub nieparzystą. Też mam 190 i odpowiedni rozmiar dla mnie to 20"=50,8cm (lub oszukane azjatyckie cale 20"=50cm). Wszyscy producenci z rozmiarówką 19-21" (48-53cm) nie istnieją dla mnie. W Superfly ponoć w praktyce wychodzi to tak, że nie należy się bać rozmiaru odrobinę większego i te rzeczywiste 20,5" może się sprawdzić dla 190cm, jeśli ktoś nie jest krótkonogi (przekrok).
  3. marcinusz

    [rama] Accent Peak29

    No to jednak nie taką, bo twoja pękła po nastu a moja nie pękła przez prawie 23 tysiące km. I Ty swojej używałeś ze sztycą 35 (37?)cm. A ja z 41cm. Twoja zatem miała wiele lżej i nie dała rady.
  4. marcinusz

    [rama] Accent Peak29

    Wiem. Właśnie z perspektywy doświadczenia i wiedzy napisałem, co myślę. Peaki pękają, bo są kiepsko wykonane. Ja rozumiem, jak rowerzysta waży 120 kilo i więcej i ma długą sztycę. Pod 80 kg dobra rama nie ma prawa pęknąć, jeśli ma sztycę o dobrym wymiarze. Tak. Tylko z najlepszych ram pęknie jedna na 50, a peak jeden na 10. Według tego co piszesz, moja rama powinna dawno zdechnąć a zbliża się do 23 tysięcy. Mnóstwo peaków nie dożywa 10 tysi. Oczywiście można rzeźbić puszkami po piwie i brać pół rozmiaru większą ramę. Zawsze to trochę przedłuży żywot ramy. Dobra rama - jak mój egzemplarz - obchodzi się bez takiego kombinowania. Między sztycę i ramę nie wepchniesz kartki papieru. To ile % rowerów ma sztyce 40cm nie ma żadnego znaczenia. W L/XLce to normalna długość sztycy. A skoro jest normalna, to rower powinien wytrzymywać. Jak masz krótkie nogi, to 40 cm sztyca będzie zbędna. Ja mam długie i jeździłem na 41cm. Twoje idiotyczne pytania o ilość rowerów brednie o wartościach projektowych sztycy mają tylko odwrócić uwagę od tego, że piszesz głupoty.
  5. marcinusz

    [rama] Accent Peak29

    W dużych rozmiarch - prawie każdy. Kolejny raz swoje widzimisię podnosisz do rangi jakichś ukutych zasad. 81kg kolegi to normalna waga. Jeśli rama nie potrafi utrzymać takiej wagi na sztycy wystającej o 30 cm, to jest źle zaprojektowana lub źle wykonana. Nie ma co tu teorii snuć. Jedno, co użytkownik może skaszanić, to przesadnie wysunąć siodło do tyłu na prętach. Piszę o tym, bo niektórzy potrafią kosmicznie siodło ustawić. Ważne jest to, czy podsiodłówka obciążana jest wzdłuż osi czy ciężar ciała nie jest przesadnie przesunięty za oś. Przez kilka sezonów używałem sztycy Thomsona 41cm. To znaczy dalej używam, ale obecnie nie mam jej wyciągniętej na maxa. Wcześniej jakieś 18 tysięcy zrobiłem z wyciągniętą na maksa, ważąc wtedy 88-93kg. Nic się nie stało. Rama dalej jeździ z przebiegiem zbliżającym się do 23 tysięcy. Po prostu rama jest dobrze wykonana (XTC'09) i Thomson wchodzi w nią idealnie spasowany - przed dokręceniem nie ma luzu. Tak spasowane elementy mogą wiele, bo nie są bez sensu obciążone. W Peaku jest spory luz po wsunięciu sztycy i już samo dokręcenie zacisku powoduje duże naprężenia. Nie dziwne, że potem wystarczy średniej wagi osoba i kilka tysięcy kilometrów.
  6. Pany, kończyć offtopa. To jest galeria. Ostatnio wszędzie przepychanki... Chyba zima za wcześnie przyszła (nawet jeśli daje teraz wytchnienie). c1ach, rower godny lepszej fotki - tak kadru, jak i sprzętu focącego.
  7. Nie znałem tego wynalazku. Zgłębiłem temat. Szlak Kulinarny "Śląskie Smaki" to taki ciekawy wynalazek, który ani nie jest szlakiem (nie ma wyznaczonej trasy), ani nie zawsze znajduje się na Śląsku Nazwa podwójnie myląca. Jak sami twórcy w filmiku twierdzą ma promować kuchnię regionalną w województwie śląskim. Rzeczywiście większość restauracji znajduje się na Śląsku. Po kilka na Jurze i Podbeskidziu. Więc nie Twoja wina, że tak głupio nazwano program promocji gastronomii województwa śląskiego. Ale też nie dziw mi się, że się krzywię na szukanie śląskich smaków w Złotym Potoku czy Sygontce, bo tam ani Śląsk ani śląska kuchnia. Co do szlaków, (to w tej kwestii mnie boli) to rozumiem obecne trendy. Tylko uważam, że do takiej turystyki potrzebne są trasy przelotowe, które łączą jakieś dwa ważne punkty. Mogłoby coś takiego lecieć przez Jurę. Już jest Szlak Orlich Gniazd w wersji pieszej i rowerowej. Można by zrobić rowerową autostradę przez Jurę, nie poświęcając zbyt wiele z obecnej sieci szlaków. Wypada pomyśleć, co chce się osiągnąć i jak to zrobić, aby było z sensem. Tymczasem kilka gmin zaczyna asfaltować trochę na oślep. Zrobili pętle, którą nigdzie nie da się dojechać, ale trudno ominąć, gdy nie chce się asfaltu. Wygodny łącznik, gdy jeżdżę tam szosą, ale utrata szlaków mtb jest nieproporcjonalnie duża. Od uroczystego ogłaszania pomysłów do ich realizacji jest jednak pewna droga...
  8. Zawsze mnie cieszy promowanie Jury, bo to moje rodzinne strony. Kilka spraw muszę jednak skomentować. Nie ma czegoś takiego jak "śląska część Jury". Wyżyna Krakowsko-Częstochowska graniczy z Wyżyną Śląską. Jest co najwyżej część Jury leżąca w województwie śląskim i część położona w woj. małopolskim lub po prostu północna część Jury. Wobec tego coś wewnętrznie we mnie zgrzyta, gdy czytam, że na Jurze poszukiwałeś śląskich smaków... Ani geograficznie, ani historycznie to się nie spina. Mam też trochę inne zdanie na temat nowych szlaków rowerowych. Ty wpadasz w zachwyt a ja mam mieszane uczucia. Fakt, że ułatwiają przemieszczanie się po Jurze i dla wielu osób są świetnym i oczekiwanym udogodnieniem. Ja jednak czuje się mtbowcem i boli mnie, gdy jadę czerwonym szlakiem pieszym między Ostrężnikiem i Trzebniowem po idealnie gładkim asfalcie. Jest to fragment czerwonego pieszego Szlaku Orlich Gniazd. Wylanie go asfaltem jest nieporozumieniem i pewnie tak samo uważają turyści piesi. Takie szlaki powinny powstawać, ale według jakiejś koncepcji a teraz wygląda to tak, jakby chcieli wylać tam asfalt na wszystkie okoliczne szlaki. Pojawił się obszar, na którym trudno ominąć asfalt. Powinny być alternatywy. Pocieszeniem jest to, że fajnie się tam jeździ szosą, z czego korzystam. Mam nadzieję, że asfalt nie zestarzeje się za szybko i nie skończy się tak, że ani szosą, ani mtb nie będzie tam można przyjemnie przejechać. Dobrze natomiast oceniam Gościniec Mirowski. Tam wylano asfaltem szlak i tak był trudno przejezdny, więc nie ma czego żałować. Jest autostrada rowerowa Żarki - Mirów, czyli można sprawnie przejechać z punktu A do punktu B i nie zostały wyssane wszystkie okoliczne szlaki terenowe jak w przypadku pętli Ostrężnik-Trzebniów-Przewodziszowice. Po trzecie, pstrąg. Ależ mi zrobiłeś ochotę na pstrąga!!!
  9. Na Jurze było sucho i przyjemnie.
  10. Oczywiście chodzi o Aurona Do myk-myka zaczynam się powoli przekonywać. Wstawiłem stara sztycę i czasem opuszczam na zjazd. Muszę się jeszcze przekonać, że na rynku jest coś innego niż tylko awaryjny i drogi złom. Póki co budżet na ulepszenia ogoliłem a jak opchnę stare graty, to jeszcze edge 520 czeka w kolejce do zakupu. Za myk-mykiem będę się rozglądał najwcześniej w połowie przyszłego roku.
  11. Wiosną twierdziłem, że mój trance doszedł do konfiguracji z grubsza finalnej. Pomyliłem się...
  12. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Jak się na mnie obraziłeś, to po co mnie wywołujesz do odpowiedzi? Jak się nie obraziłeś, to wróć się do mojej poprzedniej wypowiedzi. Pisałem już, że nie traktuję nawigacji po śladzie jako pełnoprawnego narzędzia i nie oczekuję, ze sprawdzi się poza wycieczkami szosowymi, więc po co mi zadajesz takie pytania? Czego nie zrozumiałeś? Jedyną funkcją na którą ostrzę zęby a jest związana z jazdą po śladzie, to prezentacja profilu wysokości oraz mojego miejsca na nim (ma to garmin, nie wiem czy rox). Funkcja idealna na maratony. Zawsze staram się zapamiętać, gdzie zaczynają się i ile w pionie mają 2-3 najważniejsze podjazdy na trasie. Pomaga mi to dobrze rozkładać siły. GPS pozwoli mieć pod ręką pełną informację.
  13. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Uważam poziom merytoryczny Twoich wypowiedzi w tym wątku za przedszkolny. Poza tym wykorzystałeś pierwszą lepszą okazję, by strzelić focha a nie dyskutować merytorycznie (w sumie wygodnie, nie musisz się bronić najgłupszego argumentu, jakiego użyłeś w tej rozmowie). Aż się zastanawiam się czy jest opcja ignorowania użytkownika, bo kusi żeby ją na Tobie wypróbować. Rozmawianie z Tobą jest kontrproduktywne. Dla odmiany Cona78 rzucił kilka krótkich wypowiedzi, z których idzie się czegoś dowiedzieć.
  14. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Ciesze się. Nie będziesz mnie ostrzeliwał irracjonalnymi "argumentami", które potem wypada zbijać.
  15. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Chore - z tym się nikt nie sprzecza. Masz jakiś mocniejszy argument, niż to, że Cię nie stać? Z perspektywy Europy Zachodniej ten argument jest słaby, a nie dla Polaków projektuje się te zabawki. Mimo wszystko wiele osób jest w stanie sobie na to pozwolić i nie każdego taka cena bardzo boli. Do jazdy turystycznej wystarczy rower trekingowy lub XC HT na alivio a jednak ludzie wolą porządnego fulla na XT. Ty oczywiście wiesz najlepiej co komu jest potrzebne. Ręce opadają. Nie czaruj. Jak jest skręt w lewo na zbiegu pięciu ścieżek w lesie, to żadna nawigacja nie pomoże. Jedziesz w ciemno a potem okazuje się czy dobrze wybrałeś. Dlatego nie oczekuję cudów od żadnej nawigacji. Nawigacja po śladzie w moim przypadku ma tylko pomóc się nie zgubić i pozwolić rzadziej sięgać do kieszeni po telefon z dokładną mapą i większym ekranem. Na pewno nie ma co liczyć na cuda w terenie. Liczę, że ma trasach szosowych może się to sprawdzić. Oczywiście najmądrzejszy Arni nie wpadł na to, że Locus nie jest tajnym narzędziem znanym tylko jemu. Mam, korzystam od dwóch lat. Wcześniej kilka lat miałem Trekbuddy. Wiem ile może dobra nawigacja. Wiem, że na małym ekraniku żadna nawigacja rowerowa nie będzie tak funkcjonalna. Wiem też, że jazda z dużym ekranem na kierownicy nie jest dla mnie. Nawigację ogarniam Locusem w telefonie w kieszeni i mapą papierową i rowerowy gps tego nie zmieni. Komputerek rowerowy może co najwyżej uzupełnić mój sposób nawigowania - jazdą po śladzie bez mapy (w celu rzadszego sięgania do kieszeni po telefon). Odkąd sobie to uświadomiłem, nie czuję się oszukany kiepską nawigacją w komputerkach rowerowych, bo wiem, że one z zasady nie mogą być dobre. Nawet na 3" ekranie fullHD bez ramki nic nie odczytam jadąc w terenie. Aaaa, jeszcze Cię oświecę, że altimetru też używam w nawigacji - jest przydatny w turystyce. Sorry, ale jesteś głupi czy udajesz??? Po to mam licznik, żeby sobie patrzeć na różne cyferki w trakcie jazdy. A Ty porównujesz urządzenie z włączonym ekranem ergonomicznie przystosowane do wożenia i obsługiwania na kierownicy z telefonem logującym w kieszeni z wyłączonym ekranem. No to pozostaje spytać: jesteś głupi czy udajesz? Przecież takie porównanie jest kompletnie bez sensu. Kolega robił test na kierownicy z włączonym ekranem? Ale licznik nie ma być wszechstronny. Ma być wyspecjalizowany do roweru. Ma mieć odpowiednie rozmiary. Ma działać na mrozie i w deszczu. Ma działać cały dzień z włączonym ekranem bez potrzeby używania powerbanku. Ma mieć altimetr baryczny. Ma być obsługiwany w rękawiczkach. Czujniki ANT+ to nie jest rocket science, ale ma je niewiele telefonów, a ja nie będę wybierał telefonu pod tym kątem. Jest więc wiele rzeczy, których smartfony nie potrafią. Też mnie boli, że te komputerki rowerowe zdają się być 10 lat do tyłu. Ale jak dłużej o tym myślę, to nie jest to bez przyczyny. Rynek telefonów jest ogromny - potencjalnym klientem jest każdy. Wiele osób ma dwa telefony. Rynek gpsów rowerowych jest przy tym mikroskopijny. Nie ma efektu skali. Producenci żeby zarobili, oszczędzają na ekranach czy przedpotopowej, powolnej elektronice. No i telefon to narzędzie a gps rowerowy to produkt zasadniczo dla hobbystów, więc da się pompować cenę i tak się dzieje. Myślę też, że Garmin celowo nie robi od razu urządzenia bardzo dobrego, bo nie miałby czego ulepszać. Wystarczy spojrzeć na zegarki dla biegaczy/triatlonistów. One są projektowane na znacznie wyższym poziomie. A ceny? Tam to jest dopiero szaleństwo, bo biegacza można oskubać tylko na butach koszulce i zegarku, więc nie ma litości
  16. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Bzdurne jest takie pisanie. Jak chcesz czujniki, to bierzesz 11.0. Siódemka jest do zastosowań turystycznych, w których kadencja, puls czy moc są zbędne, za to fajną zabawką jest altimetr i możliwość nagrywania i prowadzenia po śladzie. Dobrze wyceniony oznacza, że na tle konkurencji dużo oferuje za swoją cenę. To że ceny tych zabawek są napompowane to fakt, ale to dotyczy całego sprzętu hobbystycznego. Jasne, że można nagrać telefonem, ale nie każdemu to odpowiada, żeby dane oglądać po jeździe na komputerze. Nie każdemu też odpowiada przeżeranie baterii telefonu na nagrywanie.
  17. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Jeśli ktoś nie potrzebuje czujników, a chcę zastąpić telefon do obsługi stravy itp., to jest to świetne urządzenie. Przy cenie rzędu 460 zł nie nazwałbym go drogim. Popatrz na liczniki z altimetrem barycznym. Nie są wyraźnie tańsze, a śladu nie nagrają i nawet podstawowej nawigacji nie mają. Podobnie jak konfigurowanych ekranów. Gdybym nie potrzebował czujników, uznałbym to urządzenie za bardzo funkcjonalne i dobrze wycenione.
  18. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Nawet jako kontrola czy nie wyjechaliśmy z trasy?
  19. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Trzeba rozróżnić dwa rodzaje urządzeń - "zwykły licznik" i nawigację. Zwykły licznik ma mieć taki ekran, aby 4-10 informacji wyświetlić w takim rozmiarze, aby były czytelne. Wystarczy ekranik 2" i niska rozdzielczość, bez kolorów. Nawigacja musi prezentować mapę. Przydałby się ekran większy i przede wszystkim większa rozdzielczość. Mój pierwszy smartfon, kupiony 5 lat temu za 400 zł (klasa maksymalnie budżetowa) miał rozdzielczość 320x240 i 3" ekran. Obecnie flagowy garmin 1000 ma rozdzielczość "aż" 320x400 i również 3 cale i podobne wymiary fizyczne poza tym, że ma 2 cm grubości zamiast 12mm. Jednocześnie ekran najnowocześniejszego 820 ma 200x256. Sorry, ale co na tym można wyświetlić? Przy tym wgranie śladu o objętości kilkudziesięciu-kilkuset kB potrafi zatkać takiego garniaka na kilkanaście sekund a przewijanie mapy ta mikro-ekraniku to koszmar. A przewijać trzeba dużo, bo mało co widać. Sam nie toleruję dużego klocka i ekranu na kierownicy, więc szukam licznika gps w racjonalnych rozmiarach. Dopiero nowe Lezyne, nowe ROXy i garmin 520 nie są przesadnie przerośnięte, choć do idealnej proporcji rozmiaru ekranu do rozmiaru urządzenia jeszcze daleka droga. Do nawigacji lepiej mieć smartfona z dużym ekranem i szybkim procesorem, przy czym każdy współczesny smartfon jest przynajmniej o dwa okrążenia przed każdym dedykowanym urządzeniem, nawet 5 razy droższym. Na mój gust sens ma jedynie prowadzenie po śladzie, bo z mapy i tak wiele się nie wyczyta. Tu jest plus Roxa, że prowadzenie po śladzie można skonfigurować jako jedno z pól danych a nie osobny ekran. Generalnie ROX 11 to ciekawe urządzenie, ale odstrasza czas pracy na baterii "up to 13h". Może się okazać, że z logowaniem 1s i podpiętymi czujnikami bateria może nie wytrzymać 8 godzin. Tyle biadolenia. Całe szczęście, że akceptowalne urządzenia zaczynają się pojawiać. Szkoda, że są wycenione absurdalnie do możliwości, ale z tym się już pogodziłem. Jak dla mnie: rozmiarem, wodoodpornośią, kompatybilnością z czujnikami, posiadaniem altimetru barycznego i funkcji na nim opartych, dla bardziej technologicznie zaawansowanych - obługą elektronicznych przerzutek i mierników mocy.
  20. marcinusz

    [2016] Sigma Sport

    Nowe ROXy są w końcu w rozsądnych rozmiarach. Porównywalne do Garmina 520. Też mocno się interesowałem, podobnie jak nowymi Lezyne, ale chyba postawię ostatecznie na 520. Ceny według niemieckich portali to 135E za Rox 7.0 a za 11.0 bez czujników lub czujnikami odpowiednio 185 lub 270E, więc pewnie wyjdzie pewnie podobnie lub troszkę drożej niż obecny Rox 10. Ten Rox 7 to ciekawy wynalazek. Bez łączności bezprzewodowej tak do czujników, jak i do zgrywania zapisanych tras. Rox 11 ma możliwość zgrywania po BT do telefonu. Jest koniec 2016 r. i producenci rowerowych gpsów dopiero zaczynają się rozstawać z kabelkami do kopiowania zapisanych jazd i zaczynają robić urządzenia, które nie są monstrualnie duże. Ciekawe ile jeszcze lat im zajmie, aż zaczną stosować ekrany na poziomie podstawowych smartfonów sprzed 5 lat... Wszystko przy cenach, za które kupuje się dość szybki i sprawny "komputer" w postaci telefonu lub tabletu z dobrą baterią i ekranem.
  21. marcinusz

    [2017] Whyte

    Tak, to jak motocykle żużlowe. Zawsze jadą trochę w lewo.
  22. Dziękujemy za tę dogłębną analizę. Szkoda że Nobel w dziedzinie fizyki już przyznany w tym roku, bo miałbyś święta na bogato
  23. Moim zdaniem jeśli warto przesiadać się na duże koło, to ze względu na większą dzielność bojową, większą dostępność opon i nowoczesnych obręczy (szerszych), mniej nerwowe prowadzenie współczesnych rowerów. Wszystkie te argumenty zdają się nie grać roli dla autora wątku. Więc moim zdaniem, szukając wyższych średnich, nie warto. Jeśli jest natomiast parcie na prędkość, to może trzeba stajnię uzupełnić o nowoczesną szosówkę?
  24. marcinusz

    [2016] Napęd X01 12s

    LOL, przeca to scigant rasowy. Trudny teren odpada? No nie jest to rower enduro, ale przypominam że to nie rower zjeżdża tylko pilot. I naprawdę da się że zwykłą sztycą. Jeśli nie wiadomo do czego jest ten rower, to do czego są wszystkie rowery XC?
  25. To czuje właściciel może mieć się nijak do tego, jak rower jeździ. Kanony nie powstały bez powodu. Możne je oczywiście łamać pod swoje specyficzne potrzeby. Jeśli ma się swoje specyficzne potrzeby i wie się, jak je zaspokoić, to kanon łamać wręcz należy. Tylko to jest istota tej zabawy: trzeba wiedzieć czego się potrzebuje i jak to osiągnąć. I chodzi mi o właściwości roweru a nie cele typu: mieć w miarę tanio fulla, który nie wazy 17kg. Na miejscu autora wolałbym kupić używanego trance'a lub soila i mieć spójnie zbudowany rower do mojego stylu jazdy i z miejscem na ewentualne ulepszenia w przyszłości. Te cyferki są bardzo ważne. Pominąłeś jeszcze główkę ramy. Przy Twojej podsiodłówce powinieneś mieć sztycę bez offsetu. Oczywiście jeździć można na wszystkim co ma koła, ale jeśli posiadane doświadczenie nie pozwala Ci wyczuć znaczenia 10cm bazy kół, to mam sugestię: ciesz się tym, że złożyłeś rower, który daje Ci mnóstwo satysfakcji, ale nie opowiadaj proszę, że nowoczesne rowery nie oferują nic więcej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...